Polityka

Jak wyjść z twarzą z polityki wschodniej?

 Polityka Wschodnia Unii Europejskiej, zwana także partactwem wschodnim doprowadziła do wojny domowej na Ukrainie. Uwaga nie ma znaczenia jak bardzo będziemy się licytować na intencje lub mówić o prawie Narodu do samostanowienia. Fakt jest faktem – na Ukrainie trwa brutalna wojna domowa, którą udało się przygasić, ale niestety znowu daje o sobie znać. Jej źródłem są zachowania części ukraińskiej elity, która przyczyniła się do zamachu stanu z powodów politycznych, przeciwko obozowi legalnej władzy, który ośmielił się być sceptyczny wobec unijnych propozycji lub po prostu chciał negocjować więcej. Jak było naprawdę może się kiedyś dowiemy ze wspomnień polityków.

Polska zaangażowała się – poprzez nieprzemyślane i złe z założenia działania swoich polityków oraz wielu osób publicznych, w sposób jednostronny, w ukraińskim konflikcie. Dodatkowo udało się nam bardzo skutecznie skonfliktować z Federacją Rosyjską, wobec której promowaliśmy sankcje. Skutki tej polityki są porażające. Po pierwsze jej architekci w Polsce zostali odsunięci od władzy wykonawczej, po drugie – nikt się z nimi nie liczy w Europie w sensie politycznym. Po trzecie spadło znaczenie kraju wobec sojuszników na Zachodzie, albowiem okazaliśmy się krajem niezdolnym do pragmatyzmu – nie wiadomo do końca, czyją politykę realizującym. O zdewastowaniu stosunków na Wschodzie nie ma nawet, po co przypominać, warto pamiętać, że swego czasu były premier sugerował zagrożenie wojenne w okolicach września ubiegłego roku! Obecny póki, co prezydent wielokrotnie w swoich wypowiedziach jednoznacznie określał się wobec kwestii wschodnich, jednoznacznie wpisując się w retorykę konfliktu.

Całość naszych dążeń była podyktowana interesami odmiennymi od naszych własnych. Oczywiście nikt nie neguje siły sojuszy, ale Zachód nie był przygotowany na współpracę z Ukrainą, nie było dla niej żadnej rzeczowej i merytorycznej propozycji. W dodatku sposób myślenia o zagadnieniu ukraińskim po dwóch stronach Atlantyku jest jednak nieco inne i to od samego początku wydarzeń. Władze polskie dziwnie zinterpretowały nasz interes narodowy, utożsamiając go z interesem Stanów Zjednoczonych Ameryki, mających w tej grze tylko jeden cel – maksymalne osłabienie Federacji Rosyjskiej, tak żeby powstrzymać rozbudowę rosyjskiej potęgi. Nikt w Warszawie nie dostrzegł, że jako kraj buforowy, mający za plecami niepewnych sojuszników, powiązanych bardzo ważnymi interesami strategicznymi z Federacją Rosyjską – wystawiamy na poważne ryzyko nasze długofalowe interesy, wręcz postawiono w grze w karty nasz międzypokoleniowy interes, albowiem błędy popełnione będą miały konsekwencje ważące na naszej przyszłości, na co najmniej jedno pokolenie. Tu naprawdę nie chodzi o jakieś jabłka, chociaż to próbowano do tego symbolu sprowadzić, z oczywistą stratą dla dialogu publicznego w kraju.

Obecnie, gdy polityka wschodnia jest już przeszłością, a chyba wszyscy za nią odpowiedzialni mają świadomość jej szkodliwości – należy poszukać możliwości wyjścia z niej z twarzą. Dotyczy to oczywiście całej Unii Europejskiej, ale Polski w szczególności, ponieważ musimy się wycofać podwójnie – wobec naszych zachodnich sojuszników i wschodnich partnerów, w tym tych najbardziej poszkodowanych.

Przede wszystkim należy bezzwłocznie zakończyć politykę tych niezgodny z prawem i zdrowym rozsądkiem sankcji skierowanych przeciwko Federacji Rosyjskiej, ponieważ tylko w ten sposób możemy przynajmniej próbować powrócić do status quo.

Po drugie trzeba spróbować zaproponować jakąś formę rekompensaty dla strony rosyjskiej za straty, jakie jej spowodowano. Wymaga to podjęcia stosownej inicjatywy na forum Unii i tą rolę może spełnić nasz kraj, pokazując w ten sposób również Zachodowi, że jesteśmy zdolni do pragmatyzmu.

Po trzecie, żeby taka sytuacja nie mogła się powtórzyć, należy podjąć realne działania mające na celu zabezpieczenie Europy przed banalnym rozgrywaniem przez USA. Tylko idąc tą drogą, możemy sobie zagwarantować przyszłe bezpieczeństwo w układzie regionalnym. Europejczycy powinni sobie uświadomić, że dalsza amerykańska obecność na kontynencie oznacza kłopoty i ryzyko wojny.

Jeżeli ma być to koszt, jaki Unia będzie musiała zapłacić za normalizację stosunków z Rosją, to byłaby to i tak bardzo niska cena, którą warto pokryć. Mamy nauczkę na przyszłość, że nie można próbować nikomu niczego narzucać, zwłaszcza kłamiąc. Dzisiaj po roku od rewolucji – Ukraińcy płacą prawie trzy razy więcej za Euro i Dolara niż za rządów tego „złego” Janukowycza. Zginęło wielu młodych ludzi w wojnie bratobójczej a państwo ukraińskie utraciło status państwa poza blokowego. Ukraińcy na własne życzenie pozbawili się szans wynikających z położenia geograficznego, tożsamości kultury i języka oraz tradycji współpracy społeczno-gospodarczej. W momencie jak w tym kraju ludzie otrząsną się z nacjonalistycznego zaczadzenia, wyjdzie na jaw, jakie straty poniosła Ukraina, nie uzyskując niczego w zamian. Do kogo wówczas Kijów będzie miał pretensje?

2 komentarze

  1. Henryk Stawka

    Jak wyjść z twarzą? Przecież to niemożliwe po tym jak przyczyniliśmy się do około 130 mld Euro strat w gospodarce rosyjskiej. Zachód swoimi działaniami zawsze powoduje destrukcje i biedę.

  2. W sprawach polityki wschodniej rząd i obywatele mieli i maja odmienne zdanie.Komentarze zawodowych hejterów nie są miarodajne. Prości nie wykształceni ludzie są bardziej podatni na manipulację.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.