Cytaty, Ogólna

Jak wyjść z kryzysu politycznego?

 Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.” Te słowa Marszałek Józef Piłsudski skierował w przemówieniu na Zjeździe do Legionistów w Kaliszu dnia 7 sierpnia 1927r.

Niestety dzisiaj one nadal są w 100% aktualne, jeżeli chodzi o najgorszy możliwy kryzys, czyli kryzys państwa. Kryzys z natury swojej istoty jest stanem nadzwyczajnego skupienia uwagi, umożliwiającym przepchnięcie przez sferę publiczną zagadnień, które w normalnych warunkach nie mogłyby znaleźć należytego posłuchu w opinii publicznej. Kryzys umożliwia nadzwyczajne wpływanie na sprawę dzięki umiejętnemu sterowaniu „języczkiem u wagi”. Wkładając do procesów niewiele, można osiągnąć bardzo dużo na wyjściu, – jeżeli się wie, jak, kim, przez kogo i w jaki sposób posterować, ma się na to pieniądze i odpowiednie dojścia.

Obecna sytuacja w Polsce to nic innego jak kryzys państwa – na polu post ideowej walki o władzę za pomocą haseł odwołujących się, co prawda do idei, ale mających banalnie spłycony przekaz, często oparty na fałszywej treści. Pierwszym fałszerstwem jest przeniesienie sporu jedynie na stronę centro-prawicy. Nie uwzględnianie lewicy poprzez ograniczanie jej pola do publicznego wyrazu, co jest realizowane wręcz w groteskowo zabójczy sposób – zemści się brutalnie już w niedługim czasie, albowiem partia prawdziwie prawicowej prawicy wygra właśnie na socjalnej retoryce lewicowej proweniencji. Alternatywnie, co jest jeszcze gorsze – wyhoduje na swoim najbardziej prawym odwłoku – skrajną prawicę.

Drugim fałszerstwem jest powszechność spraw błahych, powodujących, że w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na poważną dyskusję o sprawach zasadniczych. Proste porównanie szeroko relacjonowanej śmierci i dramatyzmu dziejów sympatycznej żyrafy „Tofika” w stosunku do cichaczem przepchniętej mikrodyskusji np. o wieku emerytalnym „67” – daje najlepsze pole porównawcze.

Trzecim wyjątkowo podłym fałszowaniem przekazu jest meritum dyskusji zastępczej – zwanej dyskusją „około-smoleńską”.

W ten sposób realna rzeczywistość jest spychana na margines, zastępowana w głównym polu przekazu przez banały, a dodatkowo nowe fakty kluczowe, (wokoło których toczy się spór pseudo ideowy) są oparte na z gruntu fałszywych tezach. Nie może być gorzej. Nie można wyobrazić sobie lepszego środowiska do działania obcych agentów wpływu. Pełen galimatias, wszystko oparte i dążące do negacji, wystarczy tylko bardziej mieszać i szkodzić. Dla obcych służb specjalnych to gratka i żniwa. Abstrahujemy przy tym od powodów, dla których miałyby interweniować, czynią to, ponieważ wynika to wprost z ich immanentnych celów i kluczowych zadań.

Na szczęście nasz Marszałek wraz z ostrzeżeniem, zawarł w swojej wypowiedzi także receptę na wyjście z kryzysu. To świadczy nie tylko o absolutnym geniuszu Marszałka, ale przede wszystkim o jego pragmatyzmie, przeanalizujmy te cztery wskazania:

„Idźcie swoją drogą, (…)” – Marszałek wskazuje, że podczas kryzysu należy zachowywać się normalnie, albowiem tylko poprzez normalność możliwy jest zdrowy i trzeźwy osąd umożliwiający ustalenie, o co w danej sprawie chodzi i co jest naprawdę ważne. Nie da się tego wyjaśnić prościej niż poprzez zachęcie wielu zatomizowanych jednostek do pójścia właściwą dla nich drogą, wówczas następuje dekompozycja wartości i priorytetyzacja na podstawie kumulatywnego zestawienia skutków masy (milionów) pojedynczych zachowań decyzyjnych. Powoduje to odwrócenie proporcji – umożliwiające oderwanie od skupienia się na tym, co jest przedstawiane opinii publicznej, jako główna oś sporu. Następuje przesterowanie „języczka u wagi” na wypadkową z wielu procesów, a nie sterowanie poprzez jeden lub dwa zderzające się ze sobą procesy – całą opinią publiczną i zachowaniami milionów zatomizowanych podmiotów. Wówczas zaczynają wychodzić na jaw sprawy naprawdę uważane za ważne przez masy, istotne dla ich życia codziennego, a także na podstawie stosownych uogólnień możliwe jest optymalizowanie długoterminowego zarządzania strategicznego na kluczowe wyzwania i odpowiednio dobrane procesy. Społeczeństwo, w którym jednostki idą własną drogą jest demokratyczne, wolne i niezależne – stanowi fundament potęgi państwa. Co w ostateczności najważniejsze – takie społeczeństwo może wybrać liderów przewartościowanych pod kątem wyników zbiorczych z milionów pojedynczych oczekiwań.

Oczywiście idąc swoją drogą powinniśmy zachowywać się w taki sposób, żeby „(…) służąc jedynie Polsce, (…)” dokonywać wyborów, które będą miały za rdzeń określania optimum tylko i wyłącznie Polskę, jako wartość najwyższą. Nie może być żadnych innych wyznaczników interesu publicznego niż interes naszego państwa, przy czym podstawowym interesem państwa jest właśnie pomyślność, dostatniość i bezpieczeństwo społeczeństwa, a w konsekwencji każdej jego jednostki. W ten sposób obywatel dbając zawsze we wszystkim o państwo, wie, że w istocie dba o swój własny interes, albowiem bez państwa jest niczym, ale zarazem państwu zależy na każdym obywatelu.

Podstawą wszelkich działań w kryzysie może być tylko i wyłącznie stosunek miłości do ojczyzny, jeżeli już nie potrafilibyśmy lub musielibyśmy służyć nie tylko jej. Dlatego „(…) miłując tylko Polskę (…)” mamy pewność, że każdą naszą decyzję podejmiemy tylko dla jej dobra, czyli w istocie służąc jej w wyjściu z kryzysu. Czy nasz Marszałek nie był prawdziwym geniuszem?

Był, co potwierdza ostatnia część jego wskazań, gdzie podsumowuje swoją wypowiedź, że przy tym wszystkim trzeba mieć w świadomości – pomimo naturalnej niechęci – także pragmatyzm, albowiem jedynie „(…) i nienawidząc tych, co służą obcym.”; możemy ostatecznie przełamać pętlę żywiącą kryzys, w której kluczowe miejsce zajmują właśnie ci, którzy tworząc agenturę służą obcym. Zwróćmy uwagę Marszałek nie przykazał nam nienawidzić obcych! Tylko tych, którzy się im wysługują!

Nic więcej nie trzeba – służba, miłość i nienawiść – odwiecznie aktualne wskazania względem własnej ojczyzny, nie ma nic ponadto, nie ma nic bez tych wartości. W ten sposób powinniśmy kształtować naszą narodową i także społeczną świadomość, która w ostateczności poprzez dokonywanie wyborów w oparciu o własne priorytety umożliwi nam zachowanie niepodległości i nawet rozwój, czyli budowę potęgi państwa. Geniusz Marszałka Piłsudskiego przekracza jego epokę!

Wieczna cześć i chwała pierwszemu synowi odnowionej Rzeczpospolitej!

4 komentarze

  1. Stach Głąbiński

    Miłować Polskę – zgoda, tylko Polskę – bzdura. Polska nie jest samotną wyspą. Jest cząstką w pierwszej kolejności Europy, a następnie całej ludzkości. Jeżeli będziemy wszystkie problemy rozwiązywać bez zabiegania także o dobro innych, doprowadzimy do katastrofy. Egoizm, brak myślenia kategoriami wspólnego dobra całości, której częścią jesteśmy, prowadzą na manowce.
    I druga sprawa: Nie ma żadnego “ograniczania jej (lewicy) pola do publicznego wyrazu, co jest realizowane wręcz w groteskowo zabójczy sposób”. Polska lewica sama wykończyła siebie i to w warunkach, gdy uzyskała w wyborach prawie 50% poparcia. Jakie błędy do tego doprowadziły opisałem m.in. w artykułach p. t. “Szanse odrodzenia lewicy w Polsce” i “Lewicowe zaniedbania na polu pracy intelektualnej” dostępnych ze strony http://klubwmpg.pomorskie.pl/teksty/teksty.html

    • Szanuję pana za podpisywanie się imieniem i nazwiskiem, ale bzdurą jest to co pan napisał… MIŁOWAĆ TYLKO POLSKĘ – TO NAJWSPANIALSZA PRAWDA bo nie ma nic nad ojczyznę!

      • “Miłować tylko Polskę” – to jest właśnie bzdura! “Polska” to przecież abstrakcja. Co to znaczy, że miłujesz “Polskę”? Krainę z krajobrazem takim, a nie innym? Ludzi tu mieszkających? Wszystkich co do jednego? A może polski rząd, system prawny i podatkowy? A polskich kiboli, złodziei czy śmieci w lesie? Też kochasz? Powodzenia zatem…
        A na zakończenie taki cytacik pod rozwagę: “patriotyzm to przekonanie, że jakiś kraj jest lepszy od innych, bo ja się w nim urodziłem…” (G.B. Shaw)

        • Tak proszę Pana! Miłować tylko POLSKĘ! i Tylko POLSCE służyć!
          Jeżeli to Pan uważa za abstrakcję i sprowadza do takich drobiazgów jak system podatkowy, albo śmieci w lesie to życzę Panu żeby najpierw miał Pan przyjemność powisieć sobie za żeberko na rzeźniczym haku z zagipsowanym gardłem (na Gestapo) przez … powiedzmy dwa dni… a następnie przeżył wycieczkę wagonem na wschód… tak z 40 dni i poznał bezkresność stepów Kazachstanu! Być może jakby się udało Panu powrócić z tak urozmaiconej wycieczki (np. przez Persję) to być może udałoby się szanownemu Panu docenić że POLSKA to coś więcej niż abstrakcyjna kupa śmieci w lesie… (o przyjemności oglądania gwałtu na własnej córce wisząc z haka już nie piszę, ale to też byłby przykład z literatury wspominającej okupację).
          Nie pozdrawiam, życząc refleksji. k.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.