Społeczeństwo

Jak „walczyć” z doktryną queer-u?

 Różnorodność, inkluzywność, tolerancja, normalność. To cechy współczesnego społeczeństwa, które próbuje zaszczepić kultura queer-u, czyli kultura nie heteronormatywna, nie heteroseksualna, nie patriarchalna, nie chrześcijańska, ale właśnie inkluzywna, włączająca, promująca różnorodność, tolerancję na odmienność – nowa norma, tworząca nową queerową normalność w naszej kulturze i cywilizacji. W wielkim uproszczeniu chodzi o włączenie do życia w społeczeństwie gejów, lesbijek i wszelkich pochodnych innego typu odmienności, w tym osób transseksualnych po zmianie lub korekcie płci, czy też po usunięciu cech płciowych. Queer – wprowadza dziwaczność do świata normalności, w rozumieniu codzienności i zwyczajności. W Świecie queerowym rodzina heretyków posiadająca dzieci ma żyć w pełnej harmonii z „tęczowymi rodzinami” składającymi się z gejów, lesbijek i innych odmieńców (w rozumieniu wybranej płci kulturowej), a prawa ludzi z kultury queer-u są i mają być takie same jak rodziny hetero. Wszelkie różnice i dyskryminacje ze względu na płeć lub orientację seksualną mają być zatarte i nie wolno ich podnosić, chyba, że w obronie praw queerowych mniejszości – zwyczajowo uciskanych przez heretyków.

Kultura queer-u powstała w odpowiedzi na kulturę heteroseksualną opartą na chrześcijańskich i paternalistycznych wartościach. Jej celem jest równouprawnienie wszelkich odmienności, co jest oczywiste – dzieje się to kosztem spoistości systemu dominującej większości uznawanej za normę i wolności do życia w heteroseksualnej większości. Co ciekawe – queer w swoich dążeniach ma zawsze jeden cel – równouprawnienie ruchów i środowisk LGBTQ poprzez ich rzeczywiste uprzywilejowanie względem uznawanej na normę w społeczeństwie ze względu na liczebność większości heteroseksualnej.

Osiągnięcie tego celu jest możliwe głównie poprzez zaatakowanie najważniejszych twierdz tzw. tradycyjnego społeczeństwa opartego na tradycyjnych wartościach społecznych tj. rodzinie, wychowaniu, moralności chrześcijańskiej i związanemu z nią prawu oraz instytucjom społecznym wspierającym rodzinę w jej tradycyjnym wymiarze. Pisząc „zaatakowanie” nie mamy na myśli jakiegoś nadzwyczajnego wrogiego podejścia opartego na różnych formach agresji i ich wykazywaniu – absolutnie nie o to chodzi w strategii queer-u. Podstawą tej ideologii jest krzykliwa obecność – to znaczy wkraczanie we wszelkie sfery życia społecznego, żeby być obecnym i funkcjonować tamże tylko i wyłącznie z tego powodu, albowiem ma się odmienne zapatrywania seksualne niż inni. W momencie, gdy ktoś z zewnątrz, czyni z tego zarzut wskazując na nonsens i pozorność tego typu mandatu do brania udziału w życiu społecznym – podnosi się krzyk i następuje nazwanie danej osoby szeregiem specyficznych inwektyw mających na celu przekonać otoczenie, że dana osoba jest groźna, agresywna i nietolerancyjna a w domyśle niedemokratyczna.

W ten sposób queer zdobywa swoją pozycję i wpływ na dziedziny życia społecznego niemające żadnego znaczenia ani związku z seksualnością danych jednostek lub grup. Ponieważ naczelnym dogmatem tej ideologii jest „ma być nas widać, mają o nas mówić” – to widać to zakłamanie na różnego rodzaju manifestacjach publicznych, gdzie działacze queerowi przychodzą dołączając się do np. marszów świeckości. Teoretycznie zgodnie z tą ideologią – mają prawo się sprzeciwiać religii, albowiem religia w sposób negatywny zajmuje się nimi, jednakże czy chcemy rzeczywistości, w której osoby uznające za podstawę swojego społecznego i cywilizacyjnego przesłania to, w jaki sposób uprawiają seks i z kim – mają nam mówić, co jest złe a co dobre? Nie chodzi o homofoniczny zakaz demonstrowania, ale o mierzenie spraw i wartości tymi samymi miarami. Jest to niesłychanie trudne do zobrazowania współcześnie, albowiem zanikają wszelkie granice i nie są potrzebne żadne kwalifikacje do wypowiadania się w określonych sprawach – wystarcza samo prawo do wypowiadania się. Podobnie do oceny, ocenia się zgodnie z dogmatem demokracji – wszyscy, wszystko i wszystkich – wszędzie. Oczywiście z wyjątkiem queeru – tutaj mają być uprawnienia i przywileje dla mniejszości, wyjmujące ją poza nawias oceny przez wspólnotę.

Jest to szczególnie niebezpieczne, albowiem queer ewoluuje w kierunku monopolu na: prawdę, wiedzę i ocenę zdolną do obiektywizmu. Bez przysłowiowego „geja” w jury nie może się odbyć żaden konkurs, nie może mieć miejsca spotkanie osiedlowe, a przynajmniej nie powinno – „gej przysłowiowy” staje się niczym święty – wzorcem i wyrocznią, a zarazem uzasadnia samą swoją obecnością, że dana aktywność społeczna jest zgodna z ideologią LGBTQ, co z kolei jest wykładnikiem obiektywizmu, prawdy, tolerancji itd.

Stąd taki sprzeciw przeciwko zakazom ujawniania tożsamości płciowej w instytucjach społecznych, na których społeczeństwo opiera budowę swoich fundamentów i kapitału relacji – wojsko, ruchy młodzieżowe, administracja publiczna, sądownictwo. Proszę sobie zadać pytanie – czy chcielibyście być państwo sądzeni na rozprawie rozwodowej przez Sąd w składzie trzech lesbijek? Z drugiej strony czy rozkład związku homoseksualnego może być obiektywnie sądzony przez skład hetero? Oczywiście to oburza tylko laików, albowiem doktryna wymiaru sprawiedliwości już dawno rozwiała te wątpliwości na przykładzie osób niewierzących. Zasadą jest, że sąd nie ujawnia swoich poglądów, co nie znaczy, że ich nie ma i przez ich pryzmat w jakiejś mierze nie orzeka. Jednakże obowiązuje tu fikcja domniemania bezstronności, bez której nie byłoby możliwości funkcjonowania sądów.

Patrząc na queer jak na raka zjadającego nasze dotychczasowe społeczeństwo – już popadamy w homofonię! Queer nie jest naszym wrogiem w znaczeniu społecznym, nie można popełnić większej niesprawiedliwości i większego błędu w „walce” z queerem niż jego stygmatyzacja. Im bardziej bowiem będzie się go stygmatyzować, tym silniejszy, intensywniejszy i bardziej zakorzeniony będzie się odradzał.

Queer powinno się traktować po partnersku, jednakże tylko jako jeden z wielu ruchów, pomysłów, koncepcji czy też ideologii – dobijających się do trzeszczących wrót współczesnego społeczeństwa. Queer należy traktować na równi z innymi ideologiami, do których się odnosi, ale zgodnie z zasadą proporcjonalności. Natomiast tolerancja nie musi oznaczać akceptacji – i to jest właśnie to, co najbardziej queer zaboli i rozsadzi, albowiem o to we wdrażaniu tej ideologii chodzi. Jeżeli nie pozwolimy na zrównanie pojęć „tolerancja” i „akceptacja”, wówczas w obliczu queeru będziemy najohydniejszymi homofobo-faszystami, albowiem wówczas uderzamy w samo sedno i skutek tej ideologii, w istocie domagając się jedynie konsekwencji – niech tolerancja będzie tolerancją, a akceptacja akceptacją, mniejszość mniejszością z prawami mniejszości – tolerowanej, a nawet w części sfer i praw akceptowanej, natomiast nie może być mowy o zrównaniu dziwactwa z normalnością, albowiem to jest w istocie aberracja i odwrócenie porządku.

3 komentarze

  1. youngcontrarian

    Dzieki autorowi za poruszenie tego waznego tematu.

    “Jeśli ktoś uważa, że Polacy wybierali Platformę po to, żeby wprowadziła małżeństwa gejowskie, powinien puknąć się w głowę” – poseł PO Tomasz Głogowski

    *
    “Niektóre kobiety mają problem ze znalezieniem partnera, bo większość potencjalnych kandydatów nawet jak nie jest gejami, to udaje gejów” – Antoni Mężydło – poseł PO

    *

    “Statystyki amerykańskie pokazują, że przypadki samobójstw (i prób samobójczych) wśród młodych ludzi o orientacji gejowskiej obojga płci w grupie wiekowej 15-24 lat są statystycznie czteroktotnie wyższe od ich heteroseksualnych rówieśników.

    Najczęstszymi przyczynami samobójstw są: odrzucanie przez rodzine, “cyber bulling” (cyberprzemoc), bezsilność wobec prześladowań, brak akceptacji przez rowieśników, dyskryminacja, indywidualne i grupowe poniżanie, zastraszanie, werbalne i fizyczne znęcanie, mobbing, wiktymizacja, brak wsparcia społecznego, środowiskowego, prawnego psychologicznego.”

    “Additional Facts about Lesbian, Gay, Bisexual and Transgender Youth”. Thetrevorproject.org. – 2011

    Dalszy ciuag artykulu znajdziecie pod linkiem: http://www.eioba.pl/a/456u/w-obronie-milosci-i-nie-tylko#ixzz2JzV12H39

    • Ewa Gąsowska

      I autorowi i youngconrarian dziękuję za wspaniałe teksty. I tak mi przyszło na myśl, że mogliśmy wrócić do wspaniałego okresu naszej historii, gdzie byliśmy jedni z nielicznych, tolerancyjni i przyjmowaliśmy Żydów,którzy bardzo wiele wnieśli do naszej kultury. No ale Anna Grodzka jest jedna i niestety, jak papugę ją zadziobiemy, za to, że jest inna.
      Moja babka, przed wojną, by utrzymać rodzinę, parała się wróżeniem, leczeniem ziołami jeszcze biedniejszych od siebie chłopów, ścinała kołtuny, kąpała, odbierała dzieci i uczyła prostych zasad higieny. Jest to udokumentowane w różnych książkach, i do dzisiaj w tej miejscowości i okoolicy, krążą o tym opowieści. Babka była analfabetką, chłopką z pochodzenia, ale z wielką wyobraźnią. Pozostawiła mojej matce w spadku, nieliczne zapiski, które zapewne ktoś jej pisał, z różnymi ważnymi wskazówkami dotyczącymi wróżb, w tym uroków. I tak myślę, że wrócę do tych uroków i teraz ja będę obdarowywała nimi poszczególnych polityków. Może to im pomoże. Pozdrawiam Ewa Gąsowska

  2. Bardzo dobry tekst i na czasie.
    W zasadzie t nawet nie DOBRY, ale świetny.
    Oddaje istotę zakłamania, w którym żyje świat i w którym się pogrąża.
    Zacytuję fragment z blogu Polityki:
    “To jest kolejny krok do narzucania wszystkim par force jedynie poprawnych standardów myślenia w ramach neo-lewicowego porządkowania świata w ramach wyniszczającej wojny ideologicznej. Nie udała się rewolucja jedna, druga, trzecia, trzeba próbować następnych. Lewactwo niczym innym nie zajmuje się, jak tylko burzeniem.
    Przy okazji jest to metoda wykazywania, że ciemny i na poły zdziczały Polak-katolik nie jest w stanie sam sobą rządzić, że dla jego dobra należy go najpierw upodlić, potem poddać resocjalizacji i tresurze, a potem pod batem polit-poprawności trzymać jak niewolnika. Ta poprawność ma swoje konkretne korzenie i źródła. Dyktat niewielu wobec wszystkich najpierw sprawdził się i został przećwiczony w USA, tam się przyjął, zaowocował nawet, stamtąd promienieje ta zaraza. Palikot tylko wyczuwa skąd wiatr wieje i jak stawiać żagle.”
    To ma nawet takie wymiary.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.