Społeczeństwo

Jak w Polsce skutecznie wezwać Pogotowie Ratunkowe?

 Okazuje się, że polska rzeczywistość jest ciekawsza od fikcji. Starsi już żartują, że służba zdrowia funkcjonowała lepiej nawet za ostatniej niemieckiej okupacji, albowiem przynajmniej był porządek i nie było możliwości, żeby pogotowie nie wyjechało, jeżeli ktoś je wezwał! Za „komuny” to już w ogóle był raj!

Jednakże to się już teraz nie wróci – nie ma szans ani na porządek w szpitalach zarządzanych przez okupanta, ani na okres wszystkiego za darmo i w nadmiarze za czasów Polski Rzeczpospolitej Ludowej. Obecnie służba zdrowia musi na siebie zarabiać, to znaczy musi przynosić zysk, albowiem bez tego – bez kontraktowania nie działa. Niestety lekarze pracujący na kilka etatów nie zawsze są wszędzie i jeżeli mamy pecha i akurat tylko jeden jest rzeczywiście i fizycznie w danej chwili jak potrzebujemy w szpitalu – to wiadomo, że nie wyjedzie do nas z misją ratowniczą! Wówczas powstaje ryzyko umierania! Pech, jeżeli trafi na Ciebie drogi czytelniku lub droga czytelniczko!

Patrząc na samo zagadnienie wzywania Pogotowia Ratunkowego należy podejść do tego procesu jak do zagadnienia, zgodnie z poradami licznych ekspertów, którzy wypowiadali się ostatnimi dniami w telewizji i radiu można próbować „na histerię”, czyli skutecznie symulować histerię przez telefon – płacząc, krzycząc, wrzeszcząc cały czas „POMOCY RATUNKU” a do tego krótko adres. Jeżeli dobrze zagramy, to jest poważna szansa, że dyspozytor/dyspozytorka przestraszą się i wyślą „leniuchujących” wygodnie na SOR-e lekarzy pod wskazany adres. Jednakże w tej strategii powstaje realne ryzyko, że dostaniemy grzywnę za nieuprawnione wezwanie Pogotowia Ratunkowego, – więc jak to się mówi „ryzyk fizyk”, można próbować, ale ze świadomością, że można przestrzelić. Do tego dochodzi jeszcze strona moralna, – jeżeli my świadomie i bezprawnie wezwiemy pogotowie, a komuś innemu w konkretnym momencie go zabraknie i np. ktoś sobie umrze, – bo nie było fizycznie pomocy – będziemy musieli z tym żyć. Dodatkowo biorąc poprawkę na polski matrix należy się spodziewać, że takim problemem może zainteresować się nasza dzielna prokuratura, a wówczas możemy sobie posiedzieć! Wniosek – strategia na histerię jest ryzykowna, nieetyczna i nie należy jej podejmować.

Można zastosować inny sposób – otóż można prosić i błagać o pomoc, to znaczy przybrać minę zbitego kotka i rozkosznie miauczeć do telefonu, że bardzo potrzebujemy pomocy, albowiem np. 2 letnie dziecko ma 42 stopnie gorączki i nie wiemy, co z nim zrobić – bardzo uprzejmie prosimy cię kochane pogotowie przyjedź! Ryzyko w zasadzie żadne, no bo prosimy – czyli warunkowo dopuszczamy odmowę przyjazdu. Więc mamy tutaj duże prawdopodobieństwo, że nie odniesiemy sukcesu. Jeżeli jesteśmy osobami wierzącymi – nie ma obaw, wiadomo co nas czeka po śmierci – dumnie możemy umrzeć za niewykonania w służbie zdrowia Rzeczpospolitej w epoce panów Komorowskiego i Tuska!

Jest jeszcze trzecia możliwa strategia – „na cwaniaka”, rdzeniem tej strategii jest odpowiednio wcześniejsze umówienie się na stosowną usługę z bitym na cztery łapy adwokatem. Niestety tutaj trzeba mieć pieniądze, albowiem usługi naszych orłów temidy nie są gratisowe, jednakże czy dla ratowania życia nie jest warto? Robimy zatem tak – odwiedzamy najbardziej wyszczekanego i najdroższego mecenasa w swojej okolicy z prosta prośbą – jeden telefon alarmowy panie mecenasie za np. 500 zł. Adwokat inkasuje od razu kasę w zamian za reprezentowanie nas – w razie zagrożenia życia przed Pogotowiem Ratunkowym. W razie zagrożenia dzwonimy na numer pana mecenasa, który szybko wykonuje stosowny telefon gdzie trzeba – wszystko legalnie, szybko, zgodnie z prawem – albowiem nikt wam drodzy czytelnicy nie może zabronić pośrednictwa adwokata w kontaktach ze służbą zdrowia. Ryzyko, zatem zerowe – przyjadą na pewno i zrobią wszystko, żeby was uratować!

Innych legalnych sposobów chyba nie ma, aczkolwiek na popularnym portalu przechowującym pliki dźwiękowe i filmowe można bez problemu wyszukać kilkadziesiąt nagrań audio z dyspozytorni Pogotowia Ratunkowego z różnych miejsc w kraju. Dominująca większość jest komiczna do tego stopnia, że można naprawdę się rozchorować.

Zdrowia życząc szanownym czytelnikom i czytelniczkom – nie wiem? Może przetrwania? No, bo czego można sobie życzyć w państwie panów Komorowskiego i Tuska?

4 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    To dobry pomysł z tym wzywaniem przez adwokata – jest bardzo prawdopodobne, że kancelarie prawne będą świadczyły tego typu usługi jak tylko podchwycą temat

  2. Lepiej mieć wykupiony abonament w prywatnej firmie medycznej.
    O ile się poważnie myśli o swoim życiu.

  3. Powinni rozstrzelać kogo trzeba i zrobić porządek!

    • Ewa Gąsowska

      Pani Marto, rozumiem, że mając tak wyraziste poglądy, to w sytuacji gdy będzie Pani miała mozliwość, będzie Pani to robiła? Oj, znałam takie kobiety, które do końca życia nie wyzwoliły się z poczucia winy i całe życie były nieszczęśliwe. Mam nadzieję, że to tylko emocje.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.