Jak T-eraz U-słyszycie S-ame K-łamstwa to potem sobie ponarzekajcie!

Dość! Już wystarczy! Społeczeństwo ma dość kłamstw i dość sytuacji w której nie jest w stanie w żaden racjonalny sposób reagować na to co władza robi lub to czego władza nie robi. Donald Tusk chełpi się że przeprowadza (wspólnie ze swoim ministrem finansów) Polskę przez kryzys suchą nogą, gdy tymczasem ledwo zipiemy i musimy się zapożyczać ponad normę, ponieważ rząd najnormalniej w świecie okłamał wszystkich w sprawie deficytu! Deficyt wziął się ze spadku dochodów budżetu z podatków pośrednich, ponieważ przestaliśmy kupować produkty wysoko opodatkowane, bo nie mamy pieniędzy, No ale przecież my nie mamy pieniędzy ot tak spontanicznie, to nie może być tak żeby był kryzys, więc tak spontanicznie chowamy kasę w skarpetach żeby pan Rostowski dostał mniej w podatkach.

W sumie dobrze, że jest taki premier i minister finansów też, jest na kogo ponarzekać! No bo jak by to było, gdyby rządził nami np. taki rząd federalny z panią Merkel na czele? W Polsce sukcesy i w Niemczech sukcesy. W Polsce notowania premiera są w okolicach spłukiwanych fekaliów w toalecie a około 70% Niemców jest zadowolonych z rządów pani Merkel. Co o tym zadecydowało? Skuteczność! Ona mówi i się dzieje, u nas premier coś mówi – to od razu wiadomo, że kłamie. To co on publicznie deklaruje nie ma dla nikogo żadnego znaczenia, poza tym często nie mówi o sprawach ważnych tylko o bzdurach.

Zapożycza się też ZUS, być może KRUS – znaczna część długu poprzez Fundusz drogowy jest wypompowywana z budżetu. Koszty obsługi długu sięgają czterdziestu kilku miliardów złotych rocznie. Rząd nic nie zrobił przez pięć lat rządów – przy pełnej świadomości nieuchronności spowolnienia i kryzysu, żeby zrestrukturyzować dług publiczny, wprowadzić oszczędności i spłacać wszystko co się da jak najszybciej, żeby tylko zmniejszyć to nieszczęsne uzależnienie od finansowania tak dużego długu. Chociaż konsolidacja finansów publicznych – przypomnijmy była (i jest) jednym z flagowych zadań państwa.

Nie reformowanie w ogóle nie było problemem, nie było (poza „pomostówkami”) żadnych reform strukturalnych, no chyba że podwyższenie wieku emerytalnego do 67 roku życia uznamy za reformę systemową i strukturalną? No dobrze to były dwie takie reformy, nic więcej.

Proszę nas więcej nie okłamywać, nawet jeżeli to są małe kłamstewka – takie tycie, ot po prostu żeby w kraju żyło się lepiej, no bo jak powiedział sam pan premier – nastawienie ludzi jest jednym z kluczowych czynników zwalczania kryzysu. Jednakże dlaczego nie wprowadził podatku od dochodów kapitałowych, który wprowadziła strefa Euro? Lepiej jest orać wynędzniałych Polaków z ich mizernych pieniędzy?

Problemy z jakimi się borykamy na co dzień mają znaczenie systemowe i są nadzwyczajnie kłopotliwe, w tym znaczeniu że istnienie obciążeń przez nie wywoływanych uniemożliwia przebijanie szklanych sufitów i wzrost efektywności powyżej poziomu dzisiejszej płacy przeciętnej. Nie ma możliwości rozwiązania problemów społecznych, zwłaszcza demograficznych bez wzrostu stopy życiowej i czegoś od niej ważniejszego, czyli prawa do życia w przypadku utraty pracy. Przecież nasz obecny system socjalny niczego nie gwarantuje, jest adekwatny dla potrzeb jedynie ludzi z zupełnego lub okoli – marginesu społecznego, jeżeli komuś normalnie pracującemu coś się przydarzy np. choroba na którą trzeba się zadłużyć, to natychmiast wpada w kłopoty, które powodują że nie myśli ani o dziecku, a często także i żona nie chce o nim myśleć. Nie oszukujmy Narodu żadnymi próbami psucia rynku mieszkaniowego przez system państwowego wynajmu – to bez sensu. Jeżeli kogoś nie stać na mieszkanie – niech w tym systemie mieszka w dwie lub trzy rodziny w jednym mieszkaniu. Niestety taka jest logika. Gdzie jest bowiem napisane, że państwo ma fundować – tym, których na to nie stać indywidualne lokale? No chyba że jednak socjalizm nie był taki zły? Tego jednak kłamliwi neoliberałowie nie przyznają nigdy, wolą przekręcić wielkie pieniądze pomagając niewielkiej ilości ludzi za pieniądze całej reszty – złodziejstwo w biały dzień, w majestacie prawa i za publiczne pieniądze. To specyfika naszego kraju charakteryzująca doskonale robienie interesów na styku władzy i biznesu w epoce pana Tuska. Jednakże nie da się tego zmienić bez rewolucji i trybunałów ludowych.

Jeżeli do tego wszystkiego słyszymy jeszcze praktycznie same kłamstwa lub niedomówienia jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, to można się zapytać w jakiej epoce i w jakim kraju my żyjemy? Czy to państwo jest utrzymywane po to, żeby innym żyło się lepiej? Tym, którym wykrwawiając się płacimy gigantyczne odsetki, tylko dlatego ponieważ ich przodkowie albo nas zdradzili, albo nas napadli i wydali na żer wschodniego imperium zła?

Wystarczy nam kłamstw, wystarczy nam udawania, że dzieją się reformy i że kraj jest zieloną wyspą – pełną smacznego szczawiu. Czas jest na wnioski systemowe, których naprawdę brakuje. Nawet głupią sprawę kolorów pojemników śmieciowych w skali kraju potrafiliśmy tak skomplikować, że nie wiadomo o co chodzi w prostej i potrzebnej reformie? Może czas najwyższy, żeby ktoś poinformował Komisję Europejską – w jak skandaliczny sposób polski rząd przygotował reformę śmieciową i jak nieskutecznie, często sprzecznie i nieudolnie ją wdraża! No bo kto inny pomoże? Niemcy nawet jak widzą głupie marnotrawstwo środków unijnych wolą milczeć (z wielu względów). Podobnie w kwestii energii rozproszonej – odnawialnej. W Niemczech sukces – udało się! U nas ze względu na prawo lub jego brak się nie udaje. Ceny prądu w Niemczech i Polsce są zbliżone, jednakże oni płaca za super – technologię, a my za węgiel i emisję CO2 oraz SOx i NOx. Skok technologiczny w skali energetyki przeprowadzili właśnie przez ostatnie 5 lat. Czemu u nas to samo nie było możliwe? Co więcej co się dzieje w strategicznych kwestiach gazu łupkowego i energetyki jądrowej? Co się dzieje w kwestii modernizacji linii przesyłowych? Ktoś widział jakieś decyzje w ogóle?

Takie pytania można w nieskończoność o wszystko mnożyć. O każdą rzecz pytać, dlaczego? Jak to możliwe? Apelować o zmiany, dokonywać interwencji, a nawet ośmieszać. Jednakże nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ władzy to nie interesuje, władza wie lepiej. No ale swobodnie, państwo sobie ponarzekajcie… jutro też będzie dzień, a jak nadejdzie dzień gniewu – będzie państwo co zrobić z kartą wyborczą, politycy już mogą się bać…

Jedna myśl na temat “Jak T-eraz U-słyszycie S-ame K-łamstwa to potem sobie ponarzekajcie!

  • 4 sierpnia 2013 o 09:35
    Permalink

    To nie są kłamstwa.
    To jest widzenie spraw przez rządzących – wobec ogłupionego i biernego społeczeństwa.
    To nie społeczeństwo “nie jest w stanie w żaden racjonalny sposób reagować na to co władza robi lub to czego władza nie robi” – to powinno być odwrotnie!
    To wybrana demokratycznie władza ma reagować na oczekiwania społeczne – nie odwrotnie!
    Czyżby już nastał PRL-bis?
    A poza tym artykuł bardzo dobry i na czasie.
    Zdjęcie – kapitalne!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.