Jak skutecznie zniechęcić ludzi do oszczędzania?

fot. red.

Jak skutecznie zniechęcić ludzi do oszczędzania? Może zrobić narastającą inflację, żadne oprocentowanie lokat bankowych, a do tego wszystkiego jeszcze opodatkować zyski z kapitału? Jeżeli w wyniku tych operacji, realna wartość pieniędzy odkładanych w banku – rok do roku – maleje, to oto mamy system idealny, albowiem posiadacze oszczędności finansują państwo. Jednak, efektem ubocznym jest unikanie oszczędzania kwot wyższych, niż niezbędne, jak również – powoduje odejście obywateli od waluty ich kraju. Mówimy więc o wymywaniu podstaw rozsądku ekonomicznego z zachowań ludzi, wręcz o eliminacji zachowań zdroworozsądkowych, ponieważ zachowując się tak człowiek widzi, że jest frajerem.

Wszystkie te elementy już występują w naszym kraju. Coś takiego jak opłacalność oszczędzania NIE ISTNIEJE. Nie ma jej wyparowała wraz z obniżeniem oprocentowania lokat bankowych. Pozyskiwanie pieniądza od obywateli stało się wyjątkowo tanie, wręcz praktycznie darmowe. Pieniądz nie jest już czymś, co jest miernikiem wartości, pieniądz nie zainwestowany – zaczyna topnieć, znikać – jego przechowywanie jest zawsze obarczone ryzykiem, a w tej chwili już także kosztem. Przeciwnie, jak ktoś potrzebuje pieniądz, to płaci kilkadziesiąt razy więcej, niż za ten sam pieniądz “zainwestowany” w lokatę. To rodzi poczucie krzywdy, wyzysku, wykorzystania i jest dowodem na wielką przewagę systemu nad jednostką.

Standardowo gospodarka kapitalistyczna opiera się na podejmowaniu ryzyka i na ubezpieczaniu od ryzyka. Pieniądz jest w tym zakresie narzędziem miary, określa wartość, ale sam w sobie również posiada ryzyko – wyceny w innym pieniądzu, jak i wyceny w towarze, który można za niego kupić. Pieniądz nie jest wartością samą w sobie, chyba że – rodzi inny pieniądz, pozwala na przyrost poprzez procent. To zapewnia jego trwanie w czasie, od czasów kiedy nie jest złotem. Było to możliwe dzięki temu, bo banki brały na siebie ryzyko niewypłacalności klientów, którym pożyczały pieniądze – kreowane w sposób sztuczny na podstawie przepisów prawa. Mnożnik kreacji pieniądza, pozwalał bankom na duże zyski, a zarazem na płacenie odsetek od depozytów, które były podstawą pieniądza kreowanego dla kredytobiorców.

Dzisiaj ponieważ dług publiczny jest problemem numer jeden dla każdego kraju zachodniego, coś takiego jak odsetki od kapitału zostały zmniejszone tak bardzo, że jakakolwiek akumulacja jest nieopłacalna. Banki zyskują na kreowaniu pieniądza i zyskują na niskim oprocentowaniu, dodatkowo państwo zyskuje na tym, co sobie zjada inflacja. Ponieważ pieniądza w obiegu przybywa, bo drukuje go państwo, nie ma problemu z podażą pieniądza. Obywatele jako dawcy pieniądza, potrzebnego dla banków do kreacji kredytu przestali się liczyć. O kredyt jest trudniej, ponieważ sytuacja gospodarcza jest niepewna.

To podważa zasady funkcjonowania gospodarki kapitalistycznej, ponieważ banki ubezpieczają się od ryzyka, udzielając tylko tych kredytów, które uznają za celowe. Jednak, żeby ich udzielić, muszą dbać o pozyskiwanie kapitału, pozwalającego na kreację kredytu. To powodowało, że coś trzeba było płacić za lokaty. Dzisiaj taka zasada już nie obowiązuje, pieniądze bierze się od ludzi za darmo (poniżej kosztów).

Ekonomia jest nieubłagana, jeżeli dusi się obieg pieniądza, pozbawiając ludzi możliwości przynajmniej zachowania wartości pieniądza w czasie, w oparciu o to, co oferuje system bankowy – to musi się zemścić. Ponieważ ludzie nie są frajerami i doskonale wiedzą, że tracą. Dlatego wycofują pieniądze z banków, poszukując innych możliwości utrzymania wartości.

Zastanówmy się jednak, czy państwo które za narzędzie swojej polityki ekonomicznej uznaje pozbawianie obywateli ich najbardziej płynnych aktywów, wyjdzie na tym dobrze? Przecież, to jest wręcz przeciwne do podstawowej zasady kapitalizmu, jaką jest wspieranie pomnażania bogactwa przez obywateli? Może się nie zorientowaliśmy i nie żyjemy już w kapitalizmie? Ewentualnie ten kapitalizm jest dla nielicznych, a dla innych jest bieda (czyli to jednak kapitalizm, tylko neoliberalny)?

Jeżeli wiec zdecydujemy się na to, że oszczędności nie mają sensu, to oznacza, że nie powinniśmy oczekiwać, że obywatele będą w tak bezsensowny sposób się zachowywać. Oszczędzanie staje się kosztem, jest obarczone stratą. Natomiast wyciąganie ręki do państwa po pieniądze – to czysty zysk i najbardziej opłacalna forma „inwestycji”.

Państwo, które sankcjonuje wytapianie oszczędności zwykłych ludzi, nie powinno od nich oczekiwać racjonalności zachowania ekonomicznego. To pierwszy krok w stronę szaleństwa i upowszechnienia postaw nieracjonalnych, roszczeniowych i sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. Liczy się tylko to, co można mieć w określonym momencie, myślenie o przyszłości w perspektywie dalszej, niż rok lub dwa – jest obarczone kosztem naiwności.

11 thoughts on “Jak skutecznie zniechęcić ludzi do oszczędzania?

  • 13 września 2020 o 09:08
    Permalink

    Bezcenne fakty i wnioski.
    Dla przykładu w PRL opłacało się oszczędzać i praktycznie zyskiwać na odsetkach do 1980 roku zanim styropian z Kościołem pod rękę na dobre nie rozłożyli gospodarki. Faktycznie dopiero końcówka lat 80-tych była trudna dla oszczędzających. Ale i tak bilans zamknięcia PRL to kupa oszczędności Polaków trzymanych na książeczkach oszczędnościowych i różnych lokatach, nie licząc tej kasy trzymanej w tzw. skarpetkach.

    Po 90-tym roku zachodnia oligarchia zarobiła podwójnie na Polsce bo przejęła przemysł i zniszczyła konkurencję wschodnią, a narzucając wysoką inflację w latach 90-tych już wtedy zaczęto Polaków ograbiać z oszczędności. Drugą formą ograbienia było wywołanie bezrobocia, to wtedy cała masa Polaków musiała przejeść swoje oszczędności, gdy byli na bezrobociu. Jednocześnie niskie płace spychały ludzi w biedę i brak perspektyw. Ci ludzie okresu transformacji 50+ nadal wegetują ze świadomością, że ich dorosłe zawodowe życie zostało zmarnowane, nie osiągnęli nic. Jest takich cała masa, do tego zadłużonych, także w parabankach, bo system bankowy nie udzielając pomocy ich tam wrzucił.

    Lata 90-te mimo wysokiej inflacji, jeszcze dla tych co mieli pracę i oszczędzali nie były tragedią, bo jeszcze dość wysokie odsetki banki gwarantowały. Mając oszczędności w 1997 roku z samych odsetek kupiłem sobie pierwszy komputer z drukarką, full wypas jak na tamte czasy. Zacząłem na dobre tracić oszczędności dopiero po wejściu do UE, gdy na rynek weszły korporacje zachodnie i banki, które zepsuły wolny rynek jaki się wtedy w Polsce tworzył.

    No i dobito polski system bankowy za rządów AWS i potem PiS, raz sprzedając banki kapitałowi zagranicznemu, dwa – luzując wymagania bezpieczeństwa kredytowego i wprowadzając centralne zarządzanie, różne BIK-y itd., a wszystko po to, aby klienta kredytobiorcę wydoić, a nie żeby mu pomóc w rozwoju firmy.

    Oto fakty:
    „Rządy AWS wsławiły się bardzo szkodliwym aktem – przekazaniem w ręce zagraniczne całego systemu finansowego. Pod koniec koalicji lewicowej udział obcego kapitału w bankach wynosił 20 proc. Za czasów prawicy udział ten zwiększył się do 75 proc. W rezultacie w tym okresie następowała nie tylko wyprzedaż gospodarki i finansów kapitałowi zagranicznemu, ale też spowolnienie gospodarki”.
    https://trybuna.info/gospodarka/polski-sukces-to-zasluga-lewicy/

    Jesteśmy skolonizowani przez kapitał zachodni, w tym bankowy, a oni odsetek nie będą płacić dla polskich “chłopów pańszczyźnianych”.
    „Faktem jest, że w 1960 r. najzamożniejsza piąta część ludzkości zagospodarowywała 60 % światowego bogactwa, a współcześnie już ponad 85 %, podczas gdy odpowiedni wskaźnik dla najbiedniejszych zmniejszył się w tym samym czasie z 2,3 % do 1,3 %.” Cyt. za: T. Iwiński, U progu trzeciej dekady, Trybuna z 23-29. 12. 2019. s. 12. https://trybuna.info/swiat/u-progu-trzeciej-dekady/

    Odpowiedz
    • 13 września 2020 o 15:13
      Permalink

      “Za czasów prawicy udział ten zwiększył się do 75 proc.”
      Za czasów prawicy, czyli kiedy?

      Odpowiedz
      • 13 września 2020 o 18:46
        Permalink

        Chodzi głównie o rządy AWS-UW, czyli rząd Jerzego Buzka 1997-2001, wtedy podobno była największa sprzedaż banków, no i to nieszczęsne OFE, które wydrenowało kasę państwa do prywatnych korporacji powodując wysoki dług publiczny.
        Poczytaj publikacje prof. Kieżuna, o tym m. in. pisze w Patologii Transformacji i wielu innych wywiadach się na ten temat wypowiada.
        https://demotywatory.pl/4312851/Nieswiadomi-sie-smieja

        Potem kolejny okres destrukcyjnych rządów prawicy zaczął się w 2005 roku gdy PiS doszedł do władzy po raz pierwszy (czyli dawni ludzie z AWS) a potem PO-PSL dobiły gospodarkę. To oni rozluźnili system bankowy i zaczęto Polaków zadłużać na potęgę.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Sk%C5%82ady_rz%C4%85d%C3%B3w_polskich

        Po wejściu do UE w 2004 roku i rozluźnieniu systemu nadzoru bankowego oraz wymagań wobec kredytobiorców zaczął się bum zadłużenia Polaków i skok długu konsumpcyjnego przy jednoczesnym spadku siły nabywczej pieniądza na skutek inflacji i obsługi kredytów. W necie są dostępne tabelki pokazujące skalę wzrostu zadłużenia od lat 90-tych i regres możliwości nabywczych Polaków. Wiadomo mam kredyt mam kasę na początek, ale po jej wydaniu przez długi okres muszę spłacić kredyt plus odsetki, a jeżeli w tym czasie odsetki i kapitał zostanie zwiększony, jak w przypadku franków to mamy zjazd możliwości finansowych budżetów domowych.
        To była cyniczna gra zachodu wspólnie z prawicą, albo wykorzystanie naiwności prawicy.

        Większość Polaków się zadłużała bo propaganda podawała za przykład Hiszpanię w budowie na kredyt i bum gospodarczy. Wiele osób założyło na kredyt swoje firmy, np. mój znajomy budowlaną.
        Wystarczyło 4 lata i było pozamiatane, bo kryzys z 2008 roku trzyma w szachu dotychczas zadłużonych, szczególnie we frankach. Mój znajomy nadal siedzi na zachodzie i spłaca kredyt zaciągnięty 10 lat temu. Z rodzina praktycznie wegetuje, bo co to za życie, on tam a rodzina tu w Polsce.

        Polaków zachodnie systemy finansowe zrobiły w wielkiego wała, a teraz tylko ich akcjonariusze odcinają kupony od biedy Polaków.
        Warto posłuchać prof. Kieżuna:
        https://demotywatory.pl/4594460/Jak-niszczono-polski-przemysl-od-lat-90039–ekonomista-prof-Witold-Kiezun
        https://demotywatory.pl/4556723/Prof-Witold-Kiezun-jest-jak-Max-Kolonko-MOWI-JAK-JEST
        https://demotywatory.pl/4598098/Dlaczego-jest-tak-a-nie-inaczej-10min-warto-posluchac

        https://demotywatory.pl/4206374/Nie-umieram-w-takiej-Polsce-o-ktora-walczylem

        Odpowiedz
      • 13 września 2020 o 18:54
        Permalink

        Jeszcze te dane:
        “Polacy toną w długach. A najgorsze dopiero nadejdzie”

        “Ponad 2 mln 860 tys. Polaków ma zaległości w spłatach zobowiązań. Tylko w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku kwota przeterminowanych zobowiązań wzrosła o około 3,2 mld zł. Nie lepiej sytuacja wygląda, jeśli spojrzymy na obsługę należności w przedsiębiorstwach. To może świadczyć o tym, że wakacje kredytowe i pomoc z tarcz na niewiele się zdała.”
        “Blisko trzy miliony z nas ma do spłacenia prawie 81 mld zł, to o 10 mld zł mniej, od kwoty, którą rząd do końca 2019 roku wydał na wsparcie rodzin w ramach programu 500 plus”.
        https://businessinsider.com.pl/finanse/szczyt-niewyplacalnosci-i-upadlosci-dopiero-nadejdzie/m9nxwc0

        “Przekleństwo kredytów”
        Opublikowano: 21.08.2020 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka
        „Macie przerąbane w dzisiejszym świecie”.
        „Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, w zasadzie jeszcze tego tak naprawdę nie wiecie, ale w gruncie rzeczy jesteście straconym pokoleniem”.
        „Młodzi gdzie są wasze stałe dochody? Gdzie wasza pewna praca i jakiekolwiek fundusze na przyszłość i nieuchronną starość? Czy tak wygląda świetlana przyszłość?”.
        https://wolnemedia.net/przeklenstwo-kredytow/
        https://palmereldritch1984.wordpress.com/2013/03/20/jak-zniszczono-polski-przemysl-pozbawiono-polakow-pracy-i-wygnano-ich-z-polski/

        Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 09:29
    Permalink

    Mamy zatem rewolucję neokapitalistyczną, jak w Polsce po II-giej wojnie.

    Wówczas zrobiono denominację, pozbawiając ludzi oszczędności.

    Potem zabierano ludziom sklepy, fabryki i warsztaty pracy.

    Dalej rozkułaczano.

    To wszystko wymagało wiele wysiłku i zajmowało czas.

    Chodziło o kontrolę nad zasobami ekonomicznymi ludzi, tak żeby Państwo stało się właścicielem, a Obywatel – NIKIM.

    I teraz mamy powtórkę z tamtej ROZRYWKI, tylko innymi metodami.

    Wystarczyło zlikwidować oprocentowanie lokat, przy zachowaniu “podatku Belki” od pozostałości szczątkowego oprocentowania, co samo w sobie jest bardzo śmieszne.

    No a oprocentowanie kredytów – jest na poziomie kilkunastu procent!

    To wszystko sprzyja ZAHAMOWANIU racjonalnych zachowań obywateli, tak żeby mieli tylko to, co dostaną od Państwa (świadczenia) lub od ostatnich pracodawców …

    Nic ma się nie opłacać, tylko udział w manifestacjach patritycznych ma być.

    Nic ponad to.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 09:35
    Permalink

    Nasz system finansowy jest chory, ludzie są dojeni jak krowy a nawet bardziej. Bezlitośnie i bezwzględnie.

    Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 10:50
    Permalink

    Współczesny kapitalizm jest systemem zorganizowanego oszustwa /Szahaj/. Nic dziwnego, że ludzie uciekają z banków, tylko nie bardzo mają gdzie. Wielu kupuje mieszkania od developerów oszustów, aż wreszcie pęknie bańka. Niem ma kogo żałować, chcieli kapitalizmu amerykańskiego to mają.

    Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 11:04
    Permalink

    Skoro wszyscy są zakredytowani w PRYWATNYCH bankach, to się podniesie odsetki…..
    Taki manewr stosuje się co kilka lat, by wydoić ludzi, i kraje rozwijające się.
    Co prawda rządy mogą wydrukować dowolną kwotę, ale kosztem wzrostu parytetu wymiany w stosunku do walut międzynarodowych.

    Przerabia to obecnie hrywna rubel i lira.
    Gdyby Polska była niepokorna, parytet wymiany może skoczyć do 10 zł za $……
    Kto drukarzom i zachodnim centrom finansowym zabroni?
    A greed is good….

    Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 11:27
    Permalink

    Szanowny Autorze, dla większości Polaków problem lokat na minusie to żaden problem, bo żyją z dnia na dzień i nie mają żadnych oszczędności, a najbogatsi i tak sobie poradzą na wiele innych sposobów. Prawdziwym problemem może być jedynie wysokość oprocentowania kredytów i [na razie w ograniczonym stopniu] inflacja.

    Swoją drogą to kapitalizm wyraźnie schodzi na psy i to chyba nie tylko u nas.
    Bo jak w latach 90-tych założyłem ROR-a, to mi bank płacił odsetki za to co wpływało na konto. Później przestał płacić odsetki, ale ROR był darmowy, a obecnie to ja płacę bankowi za posiadanie konta u nich.

    I jeszcze uwaga na temat “Podatku Belki” – otóż gdy po katastrofalnych rządach AWS na topie ponownie pojawiła się SLD z poparciem, które dawało im w sejmie większość konstytucyjną, to Miller na ministra finansów wyznaczył Belkę. A ten Belka, może i w dobrej intencji, ale zarazem w wielkiej politycznej głupocie zapowiedział przed wyborami podatek od oszczędności. I tak SLD straciło na starcie kilkanaście procent głosów i musiało tworzyć rząd koalicyjny z nielojalnym PSL-em. A historia mogła się potoczyć zupełnie inaczej…

    Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 12:46
    Permalink

    W uzupełnieniu mojego poprzedniego wpisu z godz. 9.29.

    Chodzi o WOLNOŚĆ, tzn. jej zmniejszanie dla poszczególnego człowieka w Nadwislańskim Macondo.

    Na inflacji zarabia rząd, bo mu się NOMINALNIE budżet bardziej domyka.

    Płacą za to zwykli obywatele.

    Natomiast sytuacja, gdy odsetki od lokat są poniżej 1% (minus BELKA!), a oprocentowanie kredytów – powyżej 10% – to pozbawianie ludzi pieniędzy, żeby byli MNIEJ WOLNI w swoich decyzjach życiowych.

    I o to tu w tej NEOLIBERALNEJ REWOLUCJI chodzi.

    Masz nie mieć oszczędności, masz mieć DŁUG!

    Do tego jesteś cały czas kuszony i zachęcany, żebyś KUPOWAŁ i to rzeczy niekoniecznie niezbędne, tylko modne.

    Masz być NIEWOLNIKIEM SYSTEMU, cały czas pod stołem.

    Żadnej swobody w podejmowaniu decyzji, bo masz dług – a nie oszczędności.

    I to dotyczy milionów zwykłych zjadaczy chleba, a nie bogaczy, którzy i tak sobie poradzą – nawet żyjąc cały czas na kredyt.

    I gdzie tu jest WOLNOŚĆ, którą ponad 30 lat temu NIBY WYWALCZONO?

    Rządzący i opozycja kłócą się o drugorzędne sprawy jak LGBT, status BOLKA, ścieki warszawskie, ochrona zwierząt futerkowych, itp. – a te najważniejsze – PORZĄDEK oparty na ZAUFANIU EKONOMICZNYM do Państwa, nie istnieją.

    Autor pisze: “Mówimy więc o wymywaniu podstaw rozsądku ekonomicznego z zachowań ludzi, wręcz o eliminacji zachowań zdroworozsądkowych […]”.

    Odwrócono logiczne (zdawałoby się) myślenie, że OSZCZĘDZANIE popłaca, co Autor dobitnie określa: “Oszczędzanie staje się kosztem, jest obarczone stratą.”.

    To jest nic więcej, niż WSPÓŁCZESNY TOTALITARYZM, bo realnie dotyczy WSZYSTKICH.

    I o ile w poprzednich TOTALITARYZMACH istniały NISZE, gdzie pojedynczy człowiek mógł się schronić – to przed totalitaryzmem UJEMNEGO SYSTEMU FINANSOWEGO – nikt się nigdzie nie schroni.

    I taka jest prawda o współczesnym neoliberalizmie.

    Teraz tylko czekajmy na oburzenie KONSUMENTÓW i protesty, co trochę potrwa, jakieś 15-20 lat.

    A potem musi być WIELKI RESET, dalej jeszcze 20 lat biedy i dopiero około 2060 – 2070 roku – POWRÓT do zdrowego rozsądku, gdzie praca i jej owoce będą podstawą do PRZEWIDYWALNEGO życia JEDNOSTEK i społeczeństw.

    Tak to widzę, chociaż zapewne tego nie doczekam.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 13 września 2020 o 18:10
      Permalink

      I tak ma być. Nieograniczona władza posiadaczy kapitału w nowoczesnym systemie feudalnym. Masz kredyt to nie możesz zaprotestować, aby nie wylądować na bruku i pod mostem. Ludzie sami się kontrolują jak kiedyś chłopi pańszczyźniani zobowiązani przez pana i plebana do wzajemnego donoszenia na siebie i batożenia w imieniu pana i plebana. No ale tamten system był prymitywny i w końcu padł. Teraz jest idealnie bo każdy sam sobie kalkuluje, że nie opłaci mu się buntować, bo może być jeszcze gorzej. Propaganda sukcesu daje różnym naiwnym nadzieję na lepsze jutro, więc wszyscy tą nadzieję mają, wzmacnianą jeszcze przez Kościół. Już nie ma potrzeby wymuszać posłuszeństwa obywatelskiego pałką milicyjną/policyjną. System się dopina, byle taniego piwa i kiełbaski na grilla nie zabrakło w sklepach oraz programów w TV na poziomie imbecyla. Nawet artyści, aby przetrwać łyknęli kulturę dna i grają, bo o takie polskie przeca walczyli ongiś. 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.