Polityka

Jak rozumieć krytykę rządu i partii rządzącej?

 Obserwując działania obecnego rządu, czyli to co robi oraz biorąc pod uwagę społeczne oczekiwania, realne potrzeby – w konfrontacji z tym, czego tenże rząd nie robi – nie można przy chęci zachowania szacunku do inteligencji czytelnika nie krytykować. Co więcej tak działający czy też bardziej nie działający rząd – rząd zaniechań – po prostu krytykować trzeba. Tyle można zrobić a nawet trzeba dla własnego sumienia, dla współobywateli, dla tegoż rządu i dla kraju. Człowiek uczciwy nie może przejść obojętnie wobec zła, głupoty, marnotrawstwa – musi zareagować bo inaczej je akceptuje, przyzwala na nie – a jak je akceptuje – to znaczy, że nie może go kontestować, co więcej bierze za nie odpowiedzialność – ono się dzieje w jego imieniu i na jego rachunek.

Dla każdego obserwatora i analityka naszej sceny politycznej jest oczywistym, że „tu i teraz” – na naszej scenie politycznej, klęska Platformy Obywatelskiej oznacza prawie 100% prawdopodobieństwo triumfu Prawa i Sprawiedliwości. „Tu i teraz” oznacza w kolejnych najbliższych postępujących po sobie wyborach – od Parlamentu Europejskiego zaczynając, poprzez parlament krajowy, samorządy i na prezydenturze państwa kończąc. Wszędzie może wygrać Prawo i Sprawiedliwość, a rząd i partia rządząca upaść, gdyż dodatkowo trwają tam jakieś wewnętrzne tarcia, których przejawy uwidaczniają się na zewnątrz.

Ponieważ poruszamy się w ramach politycznego układu odniesienia „tu i teraz” – każde krytykowanie Platformy Obywatelskiej i rządu jest dodawaniem argumentów i punktów – dzisiaj realnie istniejącej opozycji. Częścią opozycji, która najbardziej zyska na osłabieniu rządzących jest oczywiście Prawo i Sprawiedliwość, mechanizm jest banalny i wynika z przeniesienia sympatii politycznych na wynik wyborczy, oczywiście tu działają wielkie liczby i masowość głosowania.

Liczenie na to, że krytykując rząd – ktokolwiek przyczynia się do prostowania rzeczywistości jest naiwnością i to naiwnością opierającą się na błędzie i zarzucaniu rządzącym złych intencji. To że rząd coś robi lub czegoś nie robi to wynik kalkulacji, jednym z jej elementów jest kalkulacja polityczna. Jeżeli coś może przynieść straty polityczne, to rządzący w sposób jak najbardziej racjonalny – będą takie decyzje odkładać i ich unikać. I nie można mieć o to do nich pretensji, ponieważ rządząc – nawet przy świadomości utraty szans na reformy, podjęłoby się takie same decyzje. Możemy to nazwać ograniczeniem demokracji, możemy to nazwać jej niedoskonałością, czy też może kosztem. Jednakże ten koszt po prostu warto ponosić, zwłaszcza gdy ma się na horyzoncie tak porażającą, druzgoczącą i antypaństwową alternatywę jak rządy Prawa i Sprawiedliwości. Można nawet próbować udowodnić tezę, że przy tak zaprogramowanej antysystemowo i destrukcyjnie alternatywie politycznej – głównym i podstawowym zadaniem politycznym, a nawet polityczną cnotą – w istocie zatem koniecznością polityczną.

Można się zgodzić zatem z faktem, że niedopuszczenie Prawa i Sprawiedliwości do władzy jest misją dziejową Platformy Obywatelskiej i w tej misji tej partii i jej ludziom nie należy przeszkadzać, gdyż jakiekolwiek – nawet najmniejsze działanie przeciwko niej, w tym nawet należna z tytułu nieudolności w rządzeniu krytyka – to wspieranie Prawa i Sprawiedliwości. Jest jednakże pewien problem, natury etycznej albowiem bipolarny układ bezalternatywności dwóch prawicowych protagonistów nie wziął się znikąd. Przecież tzw. PO-PiS, który przez pewien czas był rozpatrywany jako alternatywa polityczna dla rządów „zbankrutowanej” lewicy w Polsce został stworzony właśnie w pustce jaka powstała po jej politycznym uśmierceniu. Przypomnijmy tylko w jaki sposób do tego uśmiercenia doszło – mianowicie dwoma aktami – pewną komisją śledczą, która wynikła z pasji nagrywania pewnej osoby ściśle związanej ze znaną gazetą i jej wydawcą oraz nazwijmy go „nieszczęsnego lwiego lobbysty”. Potem już było łatwo – społeczeństwo miało przed oczami piękny spektakl, wręcz lincz – elity politycznej proweniencji lewicowej (nikt nie mówi, że nie zasłużony i nie bezpodstawny!) a na dokładkę – nastąpiła mała prowokacja „nieznanych sił” związana z publicznym oszustwem i kłamstwem osoby podstawionej jako agent – śpioch do otoczenia kandydata na prezydenta RP pana Włodzimierza Cimoszewicza, któremu łaskawie pozwolono nie wychylać nosa z puszczy. I to wszystko zrobił ktoś z sercem i ciśnieniem krwi a nie Duch Święty! Ten ktoś miał na pewno interes polityczny w tym, żeby pogrążyć lewicę i utorować drogę do władzy dla PO-PiS. Może nawet kiedyś napiszemy nazwiska tych ktosiów, póki co boimy się, że nam coś wybuchnie w redakcji lub samochodzie!

Zatem czy można wymagać od społeczeństwa, które widzi nieprawidłowości – milczenia i popierania jednego z dwóch zbójców, którzy po wspólnej radości i konsumpcji korzyści z dokonanej politycznej zbrodni – zwyczajnie się pokłócili? Czy stawianie nas przed bezalternatywnością obecnego układu nie jest kontynuowaniem oszustwa i wykorzystywania nas jako jedynie biernych widzów rozgrywania naszych własnych praw? Przecież głosując na jednego z dwóch zbójców – zamykamy się dalej w tym samym układzie PO-PiS, który musiał być wkalkulowany w możliwe warianty scenariuszy jakie się mogą wydarzyć!

Nie szanowni państwo – podziękujmy tym ludziom! Podziękujmy panu Kaczyńskiemu i jego Prawu i Sprawiedliwości oraz podziękujmy panu Tuskowi i jego Platformie Obywatelskiej! Nikt, kto ma do siebie minimum szacunku, jest uczciwym człowiekiem i stawia dobro wspólne – rozumiane jako dobro ojczyzny za dobro najwyższe – nie może głosować na tych ludzi i na ich partie, a nawet na żadne osoby z nimi kiedykolwiek związane.

Wnioski – niestety trzeba wrócić do słów pana premiera Tuska – liczy się „tu i teraz”. Odpuścić i zapomnieć jakimi metodami usunięto lewicę i zgnojono jej ludzi i skoncentrować się na zagrożeniu jakie wyłania się z obecnego gambitu. Zagrożenie jest jedno, jest systemowe, jest rangi stanu, sięga głębiej niż zwykły spór polityczny – dla premiera Tuska ma ono nawet wymiar symboliczny bo może go kosztować zdrowie i życie, ale nas także, gdyż jak zwyrodnialcy z prawicowej-prawicy osiągną władzę, to zrobią wszystko żeby jej nie stracić, w efekcie będzie nieskończone zapotrzebowanie na wrogów systemu. Będzie nim najpierw pan Donald Tusk, potem zdrajcy i odszczepieńcy, następnie inne osoby ze świecznika, a następnie system będzie sięgał głębiej i coraz głębiej, aż pewnego dnia zapuka do Twoich drogi czytelniku i czytelniczko drzwi. Dlatego właśnie trzeba popierać lewicę, żeby mogła stanowić prawdziwą i realną siłę polityczną w naszym kraju. Niestety dzisiaj nie ma żadnej opcji politycznej spełniającej ideologiczne wymogi uznania za lewicę. Dlatego z konieczności – niestety jako wybór mniejszego zła – trzeba będzie poprzeć premiera Tuska i Platformę Obywatelską, ponieważ spustoszenie jakiego może dokonać opozycja może oznaczać ponowny kres naszej państwowości.

Polityka to czysty atawizm, liczy się „tu i teraz”, co więcej trzeba myśleć o jutrze, którego może nie być, a jeżeli jednak jutro ma nad Polską znowu wstać słońce – z dwojga złego trzeba nie mając wyboru – wybrać znane i obliczalne nieudolne zło – Platformy Obywatelskiej a Prawo i Sprawiedliwość z jego nieszczęsnym liderem definitywnie odrzucić. Zatwardziali przeciwnicy pana Donalda Tuska mogą potrzebę popierania go i jego formacji wytłumaczyć sobie jako konieczność wyboru mniejszego i mniej szkodliwego zła na czas przeczekania.

One Comment

  1. Rządu nie można krytykować, tym bardziej OŚMIESZAĆ.

    15 maja br. Jerzy Urban będzie sądzony za żart PRIMA-APRILISOWY z domniemanych rozmów pomiędzy ministrami na stadionie TYSIĄCLECIA w W-wie.
    Podejrzewam, że gdyby przeciwko obecnemu rządowi wystąpiły KRASNALE mjr Frydrycha z Wrocławia – też dziś miałyby kłopoty.
    Rządzących opuszczają nerwy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.