Jak redefiniować podstawy naszej polityki bezpieczeństwa w zmieniających się warunkach?

graf. red.Mamy poważny problem. USA w Europie już nie ma i nie będzie, nie wrócą, zimna wojna się nie powtórzy. W najbliższym możliwym czasie zostaną wycofane sankcje przeciwko Rosji. Zachód się doskonale dogaduje z Federacją Rosyjską, ponieważ potrzebuje Rosji, jako takiej z jej potencjałem i jej możliwości do ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie ma zgody Niemiec na stworzenie amerykańskiej infrastruktury wojskowej na poważnie w Europie Środkowej. Co więcej – najistotniejsze jest to, że nikt nie potrzebuje w Europie – Ukrainy, z którą nie wiadomo, co zrobić, jest z nią tylko problem.

To tylko góra lodowa układanki, realia są o wiele bardziej brutalne i ich rzeczywisty przebieg wyznaczają takie kwestie jak treść umów gazowych pomiędzy zachodnimi koncernami a Gazpromem. Nowa nitka gazociągu północnego jest większym wyrazicielem polityki zagranicznej Europy Zachodniej, niż jakiekolwiek deklaracje w sprawie polityki wschodniej, w której, na co warto zwrócić uwagę – „odczarowaniu” dzięki rozmowom w Mińsku uległa także Białoruś.

Wszelkie bajki krajowych polityków o elementach polityki jagiellońskiej w drugiej dekadzie XXI wieku to już nie tylko śmieszność, ale to mniej więcej coś takiego, jakbyśmy mówili o lotach kosmicznych przez czarne dziury przy pomocy autobusu miejskiego. Nie ma w Europie miejsca na takie bajki, podobnie jak nie ma miejsca na jakikolwiek fikcyjny sojusz słabych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, przeciwko Rosji i zdolny do postawienia się Zachodowi. Być może i były na to szanse, cieniutkie, ale zawsze. Jednak pan Proszenko, jak to niestety często bywało w historii ukraińskich przywódców, chyba pokierował się bardziej swoim własnym interesem, jako biznesmena i bogacza, niż interesem wspólnym krajów wielkiej strefy buforowej pomiędzy prawdziwym zachodem a Federacją Rosyjską. To pan Poroszenko ośmieszył nowego polskiego prezydenta, bezwzględnie jednoznacznie odrzucając jakiekolwiek jego próby politycznego zaistnienia. W istocie dobrze się stało i miało to znaczenie głównie symboliczne, jednak liczy się taka okoliczność, że dogadanie się na cokolwiek, – co można byłoby np. podeprzeć wspólną polsko-ukraińską bronią jądrową zostało zaprzepaszczone. Ponieważ emocjonalna polska prawica nie wybaczy panu Poroszence błędu, jaki popełnił. Gdyby pan Poroszenko był rozsądnym politykiem i nie wierzył Niemcom i już na pewno nie Francuzom, to propozycję Dudy zmiany formatu rozmów po prostu by zawiesił, a nie jednoznacznie odrzucił. Wystarczyło powiedzieć, że np. propozycja prezydenta Polski – wymaga dalszych konsultacji i odpowiedniego momentu do działań na rzecz jej implementacji, których w konkretnej sytuacji nie ma, jednak warto o niej pamiętać i jest w interesie Ukrainy… Bo w istocie była. Jednak pan Poroszenko na to nie wpadł i zamknął sobie NA NAJBLIŻSZE 5 LAT szansę na cokolwiek sensownego z Polską, bez względu na to, kto wygra październikowe wybory parlamentarne, prezydent ma tak mocną pozycję, że zablokuje każdą inicjatywę w polityce zagranicznej, a zwłaszcza każdą, która wiąże się z ryzykiem. Dlatego dobrze się stało, Ukraińcy sami wykluczyli sobie polską pomoc, co dla nas ma to znaczenie, że raczej nie będzie wojny, na którą nie pozwoliłby Zachód. To wielka różnica, albowiem w swojej bezwładności i słabości – mogliśmy doprowadzić do jakiegoś niepotrzebnego dramatu, ale jest tak jak jest – i bardzo dobrze. Jagiellońskie bajania nieznających świata poza własną biblioteką wiecznych opozycjonistów nie mają już żadnej wartości i nie mogą być drogowskazem nawet dla komików.

Rzeczywistość jednak jest dynamiczna. Ze względu na to, że Zachód potrzebuje Rosji do zaczopowania problemów Syrii w Syrii, zbliżenie z nią nastąpi o wiele szybciej niż nam się wydaje. 15 Września pan Władimir Putin ma wygłosić bardzo ważne przemówienie przed Zgromadzeniem Generalnym Organizacji Narodów Zjednoczonych, ten kto się spodziewa pana Putina, uderzającego obcasem w pulpit – jak niegdyś zrobił to sekretarz Chruszczow, ten jest w wielkim błędzie. Jest tylko kwestią czasu, kiedy pan Władimir Putin otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla za wkład w stabilizację światowego pokoju dzięki wysiłkom osobistym i zaangażowaniu Federacji Rosyjskiej.

Nie do końca wiadomo, co się dzieje w Chinach, tj. jakiej natury jest objawiający się tam kryzys. W przełożeniu na powiększanie obszarów biedy i chaosu na świecie, może on mieć jeszcze większe znaczenie niż ktokolwiek się spodziewa. Wówczas Zachód będzie jeszcze bardziej potrzebował Rosji, jako jedynego supermocarstwa, zdolnego do strategicznej interakcji. Stawką jest już nie tylko dominacja Zachodu na świecie, z tym że to Zachód traci już dawno się pogodził (z wyjątkiem USA). Europie nie przeszkadza wizja świata wielobiegunowego pana Władimira Putina. Problem już jest poziom wyżej, tutaj chodzi o to, żeby nie ponosić kosztów cudzych kryzysów. To o wiele ważniejsze dzisiaj niż cokolwiek, a do tego Rosja jest niezbędna. Przynajmniej do póki USA się same w sobie nie pozbierają, ale wynik wyborów w tym kraju jest najbardziej niepewny od wielu lat. Jeżeli Amerykanie źle wybiorą, to tylko pogrążą się w kłopotach. Ich problem polega na tym, czy w przypadku, gdy Chiny będą chciały skrócić dystans – mają podnieść rzuconą rękawicę i stanąć do walki o swoją pozycję, takimi metodami, jakie zawsze stosują w takich warunkach, czy też mają odpuścić i z podkulonym ogonem paplać o prawach mniejszości seksualnych w Chinach lub innych temu podobnych problemach, jak wiadomo dla Amerykanów będących bardzo ważnymi tematami zastępczymi, odwracającymi uwagę tamtego społeczeństwa od realiów potęgi, którą właśnie wytracają ze względu na słabość swojego zbankrutowanego moralnie i niezdolnego do antycypowania problemów przywództwa. Swoją drogą to żałosny koniec jak na tak wydajne Imperium, ale to ich problem. My módlmy się, żebyśmy nie ponosili konsekwencji ich nieudolności i ograniczającej się potęgi.

Zachowanie się Chińczyków w Azji, będzie funkcją tego, jak bardzo pewni będą Rosji. W wyniku ich akcji – Amerykanie, albo zdecydują się na wojnę lub wojny, albo nie. Europa tylko na tym wszystkim straci, a jeżeli nie chce tracić zbyt wiele, musi współdziałać z Rosją, bo nie ma dla niej alternatywy, przynajmniej w tym zakresie, w jakim można będzie się z nią porozumieć po tej całej dramatycznej hecy, jaką próbowano zrobić Rosjanom za pomocą Ukrainy. Istota problemu polega, bowiem na tym, że Rosji wcale nie zależy na jakimś szczególnym wzmocnieniu Chin w Azji, chociaż upokorzenie Amerykanów mogłoby być z perspektywy Kremla kwestią higieny w relacjach międzynarodowych. Rosjanie mogą to osiągnąć rękami Chińczyków, tylko problem polega na tym, że w dłuższej perspektywie nie są w stanie Chin kontrolować. Mogą spalić Chiny w termonuklearnych kulach ognia, ale to nie o to chodzi – to ostateczność. Rosja i Chiny z wzajemnego tolerowania się, bez specjalnej miłości mają wielkie, wręcz fundamentalne sukcesy. O ile tylko Chińczykom nie będzie się wydawać, że mogą sobie wpływać w Arktykę, to raczej nic poważnego, ze strony Rosji im nie grozi.

Wnioski dla nas, można zawrzeć w jednym zdaniu – mrówka na szachownicy. W krótkim czasie może dojść do takiej destabilizacji obecnego ładu międzynarodowego, że takie sprawy jak tzw. państwo islamskie będą się nam wydawały niewinnymi, wręcz banalnymi drobiazgami, które można rozwiązać za pomocą użycia odpowiedniej ilości wojska, któremu – co bardzo ważne, pozwoli się walczyć tak, żeby zabijało, a nie dawało się zabijać. Proszę sobie spróbować wyobrazić konsekwencje nałożenia na Chiny np. sankcji handlowych, tak żeby Europa i USA przestały kupować ich produkcję. Co wówczas z amerykańskim długiem? Rozgrywka na tym poziomie jest szalenie ekscytująca, a w swojej istocie po prostu zabójcza. Na tym tle, jakieś nasze rusofobiczne fobie w ogóle nie mają znaczenia. Co więcej, lepiej wybrać strategię przetrwania niż aktywnego udawania, że się działa i odnosi się sukcesy. W świetle sumy działań i deklaracji Niemiec i Francji na kierunku wschodnim, przy pełnym wycofaniu się USA – po prostu nie ma, o czym mówić. Im szybciej w Warszawie zapomnimy o samodzielnym podejmowaniu prób prowadzenia głupiej polityki, tym lepiej przede wszystkim dla nas. Jest tyle spraw wewnętrznych, na których można się skoncentrować, że pracy dla nikogo na pewno nie zabraknie. To, w jakim jesteśmy położeniu międzynarodowym i dokąd sięga nasza decyzyjność, jest skutkiem podjętych przed laty decyzji o dołączeniu do „rodziny państw zachodnich”. Proszę, o to są efekty, tak to działa w praktyce. Nie tylko, że nie mamy miejsca i czasu na zrobienie ewentualnego błędu, ale w ogóle nikt nie chce nas słuchać, nie ma, z kim na poważnie rozmawiać o poważnych sprawach i nic z tym nie możemy zrobić. Tylko, że nasz paradoks polega na tym, że to bardzo dobrze, albowiem mamy takiego pecha, że generalnie rządzili nami przeważnie (w znacznej części) nieudolni idioci i innego rodzaju porażki, a jak pokazują sondaże w najbliższej przyszłości nie mamy się, co spodziewać szału w zakresie zarządzania państwem. Tutaj trzeba się spodziewać scenariusza, że nie było dobrze, ale może być gorzej.

W takich realiach na pytanie jak redefiniować podstawy naszej polityki bezpieczeństwa w zmieniających się warunkach? Odpowiedź prawdopodobnie brzmi – lepiej się nie wychylać, a na pewno już nie podskakiwać, ani nie wznosić okrzyków. Nasza chata z kraja i niech tak pozostanie, póki się da, a jak widać jest tak biedna i niezachęcająca, że nawet ludzie niemający niczego – nie kwapią się, żeby ją uczynić swoim domem. Zajmijmy się sobą, wzmacniajmy państwo, ponieważ przy takiej turbulencji spraw – może nagle pojawić się jakiś reset. Warto poczytać o czasach napoleońskich, dzisiaj jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji, jak wtedy, kiedy się to wszystko zaczynało, ktoś się spodziewał, że z rewolucji wolności, równości i czegoś tam jeszcze – wyjdzie armia, której wódz będzie próbował zapanować nad większością ówcześnie znanego świata? Warto pamiętać, że by mu się to wówczas udało, gdyby nie… Rosja. Rosja naprawdę jest potrzebna zachodowi, zwłaszcza Europie, już tyle razy uratowała świat zachodni przed totalnym szaleństwem, że nasze relacje chyba mają charakter cykliczny. Obyśmy się mylili.

Rosyjskie tłumaczenie [tutaj]

20 komentarzy do “Jak redefiniować podstawy naszej polityki bezpieczeństwa w zmieniających się warunkach?

  • 11 września 2015 o 06:01
    Permalink

    Tak zwany poranny wgniatacz w fotel. Miłego dnia już sformatowałem sobie percepcję a teraz idę pracować na ten padół łez. rządzony przeważnie przez idiotów i porażki z naciskiem na porażki.

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 06:13
    Permalink

    Mocne, dosadne w obserwatorowym stylu

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 08:17
    Permalink

    Dzień Dobry.
    Trochę taka analogicznie przedwojenna retoryka. Zawieramy sojusze z Zachodem, spieramy ze Wschodem, Na południu mamy pat. Jednocześnie wewnątrz kraju działa trudna opozycja nawołująca do współpracy ze Wschodem i ostrzegająca przed Zachodem. Wtedy obie strony miały rację i jednocześnie się myliły. Ci którzy nie mylili się polegli nad Wizną, pod Anielinem czy na Westerplatte.
    Udanego dnia
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 08:30
    Permalink

    Może rola Rosji jest nieco uwypuklona w tej analizie, ale generalnie się zgadzam

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 08:53
    Permalink

    Międzynarodowa sytuacja Polski staje się coraz mniej sympatyczna. Przez dwa dziesięciolecia nasze “elity” polityczne stawiały na oparcie polskiego bezpieczeństwa na utylitarnym wykorzystaniu Polski w roli trojańskiego kucyka zamorskiego imperium. Poświęcali temu zadaniu polskie interesy gospodarcze, kulturalne i polityczne. Ta polityka wydawała się im tak perspektywiczna, że zaczynali wracać do marzeń o “międzymorzu” czy też głównego rozdającego w europejskiej energetyce. Jak się okazuje budowali swoje mrzonki na lodowym fundamencie nowej zimnej wojny. Teraz okazuje się że Europa jest coraz mniej zadowolona z rezultatów i perspektyw polityki amerykańskiej. My natomiast w tej sytuacji mamy perspektywę pozostania w roli porzuconego konia trojańskiego. Nasze zadanie może zostać wkrótce sprowadzone jedynie do pielęgnowania ukraińskiej wojny domowej. Zadanie to jest o tyle niebezpieczne, że podsycany przez nas pożar może się przenieść również i na nasz kraj. Możemy zostać wówczas porzuceni przez zamorskiego mocodawcę, przez sąsiedni Zachód uznani za szkodnika a Wschód za wroga. Nie jest to interesująca perspektywa. Tym bardziej że nie oferujemy naszym sąsiadom niczego cennego. Ani w dziedzinie gospodarczej ani kulturalnej. Wydaje się, że dzisiaj pozostaje nam już tylko wybór: albo brnąć dalej w roli burzyciela ładu w Europie, albo zresetować naszą rolę i rozpocząć od zera naszej nowej pozycji wśród sąsiadów. Powrócić do własnej WŁASNEJ gospodarki opartej na własnym innowacyjnym przemyśle kooperującym z gospodarkami naszych sąsiadów. Stworzenia z sąsiadami ścisłych więzi kooperacyjnych i kulturalnych abyśmy stali się cennym partnerem w centrum Europy, Tylko takie więzi są faktycznymi więzami sojuszniczymi , bo tylko taki sojusznik jest zainteresowany wspólnym bezpieczeństwem. Nie bez znaczenia jest fakt, że gospodarka oparta na przemyśle pozwala na bezbolesne budowanie sił zbrojnych o potencjale zapewniającym własne i regionalne bezpieczeństwo. Tylko czy stać nas na taką drogę? A co będzie jeżeli ktoś niespodziewanie zaoferuje nam możliwość zajęcia jakiegoś współczesnego Zaolzia?

    Odpowiedz
    • 11 września 2015 o 15:13
      Permalink

      Z analiza i wywodem komentatora @Pozorovatel identyfikuje sie w calej rozciaglosci i polecam na podstawie tej lektury innym wiecej rozwagi i autorefleksji, niz emocji …
      Jak najbardziej, droga wskazana przez @Pozorovatel / powrot do wlasnego przemyslu i kooperacji z sasiadami, praca u.poddtae , a nie aportoeanie na kazdy gwizdek obcych mocatstw…./

      Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 09:42
    Permalink

    Rosja supermocarstwem? Pfff Nie rozśmieszajcie mnie.

    Odpowiedz
    • 11 września 2015 o 11:10
      Permalink

      Czy już sama zdolność zdetonowania dużej ilości ładunków nuklearnych w dowolnym punkcie globu nie determinuje faktu bycia supermocarstwem?

      Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 10:12
    Permalink

    Czy wogóle nasz kraj jest w stanie pozbyć się idiotów. a z czyjej kasy Kopacz daje pożyczkę Poroszence. Co za dużo mamy środków a może i dobry hirurg ale niestety zły minister opowiada dyrdymały biednym pielęgniarkom, czy to jest standard tego kraju.

    Odpowiedz
    • 11 września 2015 o 15:17
      Permalink

      Co takiego ? Polska daje pozyczke Poroszence ??? Czy to nie jest przypadkiem zly zart ?

      Odpowiedz
      • 11 września 2015 o 17:18
        Permalink

        Nie to nie żart, a w dodatku dzieje się to nie po raz pierwszy. Sam bank vvvvvv vvv podarował Ukrainie wielomilonowy prezent, czy miliardowy nawet, już nie pamiętam. Pozdrawiam.

        Odpowiedz
      • 12 września 2015 o 02:03
        Permalink

        Tak, to prawda…
        – nie dalej, jak wczoraj wróciłem z Polski.
        Jeśli dobrze słyszałem, to chyba następne 100 mln PLN dla Ukrów.
        Niektórym wydaje się chyba, że w zamian Poroszenko przywróci ich na włości, które prawdopodobnie ich przodkowie potracili tam podczas historycznej zawieruchy…

        Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 10:13
    Permalink

    Już się chyba nie da nic zrobić, czekamy na reset, czekamy na uchodźców

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 10:40
    Permalink

    Gratuluję wszystkich dzisiejszych felietonów. Jako komentarz – przytaczam link:

    http://nahnews.org/349306-mid-polshi-prinimaya-bezhencev-my-pokupaem-straxovoj-polis/?utm_source=VK&utm_medium=nova&utm_campaign=VV

    Chyba żaden bóg nie czuwa nad Polską – polskie władze uważają że pewna „kwota uchodźcza” ma dać Polsce polisę bezpieczeństwa. I tu się chyba straszliwie mylą!

    My , jako naród mamy jedno zadanie – PRZETRWAĆ tę zawieruchę z jak najmniejszymi stratami ludzkimi i terytorialnymi – wbrew “polskim” władzom które narażają nas cały czas w tak absurdalny sposób…

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 11:47
    Permalink

    Na diabła ta zacheta ,przecierz i tak nie publikujecie komentarzy nie zgodnych z wasza linia postepowania.

    PUBLIKUJEMY SZANOWNY PANIE PANIE BEZ EMOCJI. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 11:48
    Permalink

    A gzdie jest mój poprzedni komentarz,na temat MMMMMMM MMMMMMMM.

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 11:55
    Permalink

    Czarny scenariusz jest taki że Rosja i Chinami szykuje się do WOJNY z USA za kilka lat. Najpierw USA wykonczyło atakiem finansowym i sabotazowym Rosję. Teraz USA przyczyniło się do Krachu w Chinach. Elita amerykańska pogrążyła tzw system ANTY-dolarowy, czy inaczej system oparty o złoto. Blok krajów BRICs wzpierajacy ten system WALI SIĘ.Brics mogą szykować się do odwetu:
    http://systemwkryzysie.blox.pl/2015/08/Rosja-na-Dnie-Chiny-nad-Przepascia-Kryzys-i.html

    Odpowiedz
    • 12 września 2015 o 01:08
      Permalink

      Tez o tym czytalam, do tego z uwagi na bardzo szybki, za szybki rozwoj i industralizacje Chin ma ona olbrzymie zapotrzebowanie na energie, glownie prad dla przemyslu i nowych miast powstalych na zupenie niezagospodarowanych dotad terenach, buduje X-nowych zapor wodnych, by ten prad wyprodukowac przy czym zatapia cale wioski/ wielkie tereny, ludzie staja sie bezdomni i brz podstawy do urzymania sie , do tego “zabiera” wode z potokow i rzek Tybetu i Indii, iles tam milinow ludzi nie bedzie mialo wody, to ma byc powodem wielkiej wojny pomiedzy Chinami i Indiami, narodami o b.b.rozwoju i wzajemnej rywalizacji, obydwa. panstwa naleza do BRISC, rozwoj powoduje takie szraszliwe konflikty, obecnie 60 mln ludzi przemueszcza sie = wspolczesne wedroki ludow , exodus uchodzcow w Europie, ONZ na postawie badan twierdzi, ze z tych powodow do 2030 roku 250mln ludzi wyruszy na wedroki ludow, poszukujac niwych teteniw do zasiedlenia sie , b.duzo z Indii i Chin…., takze np.rozwoj rolnictwa w Afryce zwiazany jest z tzw.”kradzieza” wody np.plantacje roz w Kenni pizbawiaja ludzi wody, z osuszonych terenow musza emigrowac …..milony jest takich, dokad maja isc ? A moze kupiwac tylko w kraju wyhodowane kwiaty i rosliny/warzywa i owoce / ?Prawdziwy exodus wlasciwie jeszcze przed nami, trzeba by sie konsekwetnie odrzegnac od konsumizmu, by ten olbrzymi exodus powstrzymac !!!!

      Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 14:51
    Permalink

    Trzeba się dobrze zastanowić nad tym, co dalej robimy z tymi nieudacznikami na Zachodzie.

    Odpowiedz
  • 11 września 2015 o 18:40
    Permalink

    podoba mi się to pozytywistyczne wezwanie do pracy u podstaw.tisze jediesz dalsze budiesz. może zainicjować, pomimo że podobno już ta epoka odeszła, wspólnotę z litwą ? (oczywiście litwą rozumianą jako białoruś )

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.