Ekonomia

Jak przywrócić naszą gospodarkę na ścieżkę szybkiego wzrostu?

 Pytanie o to jak przywrócić naszą gospodarkę na ścieżkę szybkiego wzrostu należy rozpocząć od zdefiniowania tego, co to w realiach naszej gospodarki i naszego społeczeństwa, które tą gospodarkę stanowi oznacza ścieżka szybkiego wzrostu.

Warto się tutaj przychylić do zdania lewicy, w świetle wypowiedzi której przedstawicieli – w tym nie raz także prof. Kołodki – dla Polski szybki wzrost mierzony niedoskonała stopą przyrostu PKB to nie mniej niż 5%.

Taką mniej więcej stopę przyrostu PKB (i wyższą) mieliśmy ostatnio za czasów rządów lewicy i jeszcze za premiera Marcinkiewicza – przed kryzysem. Budżet wypracowywał nadwyżkę, nie było braków w finansowaniu funduszy wypłacających świadczenia i finansujących leczenie. Może nie było różowo, ale gospodarka się kręciła – wykorzystując resztki tego, co pozostało po PRL-u, nadproduktywność pracującej części Polaków i eksport do Unii Europejskiej, wszystkiego co tamci chcieli kupić.

Kryzys zweryfikował także naszą gospodarkę, przy czym uwaga – potencjał udało się zachować, poza kilkoma nieszczęsnymi przykładami nie wydarzyło się nic tak złego, żeby nie udało się odtworzyć posiadanego zasoby w oparciu o zastrzyk kapitału. Można nawet postawić tezę, że dzięki kryzysowi jesteśmy jako gospodarka jeszcze bardziej efektywni, jednakże nie ma się z czego cieszyć – ponieważ znowu dokonano tego kosztem społeczeństwa – to ten rząd odpowiada za zeszmacenie kodeksu pracy i zaprzestanie płacenia Polakom za nadgodziny i tego mu nigdy nie można zapomnieć. Zwłaszcza, że równolegle poprzedni niestety minister finansów odmówił wprowadzenia podatku od transakcji kapitałowych – ciekawe prawda? Jakoś temu panu nie przeszkadzało podwyższenie VAT-u dla polskich rodzin, ale jeżeli już mielibyśmy wprowadzić w istocie taki sam podatek dotyczący handlu papierami wartościowymi – to nie, mowy nie ma – tutaj pan minister bronił prawdopodobnie interesów zachodnich inwestorów, no ale jak to się mówi broni swój-swego.

Teraz jesteśmy przed nową transzą funduszy unijnych, tylko kwestią czasu jest zanim te środki zaczną oddziaływać na gospodarkę. Przy czym uwaga – miejmy nadzieję, że tym rodzajem selektywnie, to znaczy że nie będzie „każdemu po równo”, ponieważ to się nie sprawdza, nie tworzy się wartości dodanej bez wcześniejszego skupienia potencjału – można tylko mieć nadzieję, że pani Bieńkowska – jako nowy rzeczywisty strateg gospodarczy tego rządu będzie to rozumieć i dokonywać alokacji w sposób nie tylko umiejętny, ale rzeczywiście stymulujący rozwój.

Właśnie o poszukiwanie selektywnych specjalizacji i maksymalizację szans niszowych się tutaj rozchodzi, przy czym nadal będziemy produkować to czego potrzebuje zachód, jak również dostarczać dokładnie takich usług jakich zachód potrzebuje. Wzrost gospodarczy do poziomu 5% możemy sobie zapewnić właśnie poprzez poszukiwanie specjalizacji, w których odnotujemy ponadprzeciętne zyski. Natomiast jeżeli chcemy pójść dalej i rozwijać się szybciej niż 5% w sposób bezpieczny, a nawet pomyśleć o wzroście dwucyfrowym przez kilka lat, może nawet dziesięciolecie – co w ostateczności pomogłoby nam nadrobić w znacznej mierze przeciętny poziom zamożności w stosunku do zachodu – musimy wykorzystać potencjał produkcji rolniczej naszego kraju. Tylko w produkcji standaryzowanych wyrobów żywnościowych, przetwórstwie i masowym eksporcie na nowe rynki – można upatrywać szansy na znaczny i trwały wzrost gospodarczy.

Oznacza to w praktyce, że bez prawdziwych reform zmieniających sposób funkcjonowania polskiej wsi się nie obejdzie. Najlepsze jest to, że tą szansę marnujemy co najmniej przez połowę okresu transformacji. Pierwszą połowę to właśnie wieś polska płaciła straszną cenę, za zmiany – dzisiaj korzysta, ale niestety więcej przejada niż inwestuje. W konsekwencji nic dobrego nie będzie z obecnej polityki rolnej, a patrząc na gospodarkę jako na całość nie da się zrozumieć, dlaczego jako kraj nie wykorzystujemy swojej szansy rozwojowej i nie eksportujemy masowo żywności.

Warto zwrócić uwagę, że to marnowanie potencjału dzieje się w kraju praktycznie bez przerwy współrządzonym przez chłopską partię interesu klasowego!

Odpowiedzią na pytanie jak przywrócić naszą gospodarkę na ścieżkę szybkiego wzrostu? Odpowiedź brzmi – obudzić polską wieś i uczynić ją efektywną!

5 komentarzy

  1. pocieszajace jest to ze w przyszlym roku natezenie kryzysu sie zmniejszy. pojawi sie ozywienie gospodarcze. jedynym problemem moze byc nadprodukcja w niektorych branzach. ozywnienie bedzie istotne chocby dla polskiej chemii i w tym przypadku branza na tym zyska. np. ciech planuje zwiekszac produkcje sody w zwiazku z polepszeniem sytuacji finansowej. a sygnaly z rynku informuja, ze rownoczesnie bedzie sie zwiekszac popyt na sode. w kontekscie konkurensji z turcji w tym segmencie, informacje z rynku sa dla polski bardzo korzystne.

  2. inicjator_wzrostu

    Autor nieźle kombinuje.
    Postawić na nowoczesne i ekologiczne rolnictwo oraz przetwórstwo. Tym możemy przebić wszystkich w Europie.
    Przecież oni nie znają nawet smaku prawdziwego chleba!
    Tylko co zrobić z zamurowanym na “wieki wieków amen” na naszej scenie politycznej – PSL-em?

    • Drogi przyjacielu wysłać na Syberię,PSL to partia której nie interesuje rozwój kraju , a jedynie własne interesy. Przypomnę że w czasach przed-unijnych polowa elewatorów zbożowych i firm handlujących zbożem była w ich rękach i kombinowali w prosty sposób po żniwach tanio kupić , po sylwestrze zamykali granice na import i cena razy dwa i zysk był, a że chłop polski bankrutował bo brał kredyty pod biznesplan wiosenny a przyszło spłacać przy cenach znacznie niższych to już inna bajka. PSL przyczyniał się zawsze do rozkładu rolnictwa i powinno się ich potraktować jak wszy na zdrowym ciele , ale która partia władzy będzie miała odwagę?… tej viwat.

  3. Bez specjalnego nawiązania do artykułu. W kancelarii pana premiera pracuje wielu stażystów bez wynagrodzenia, wynagrodzeniem jest sam zaszczyt pracy u pana premiera. Za moich czasów nazywało się to czynem czynem społecznym, obecnie wyśmiewanym. Zatem wyjaśnię: będąc zatrudnioną na etacie, brałam udział w czynach społecznych,jednak otrzymywałam płacę od zakładu w którym pracowałam na etacie. Tak na marginesie w miejscu gdzie w czynie społecznym był wybudowany park obecnie stoją apartamentowce, są puste, a deweloperzy życzą sobie aby to państwo, czyli podatnicy zapłacili za pomniki deweloperów. Ponieważ lubię kończyć optymistycznie zatem uśmiechnijmy się. Kpiąc i uśmiechając się mamy przewagę.

  4. Jak autor wyobraża sobie wzrost produkcji w branży rolnej,kto ma zarobić kosztem kogo? Prawdą jest że ponad połowa dopłat i programów rolno środowiskowych z gigantycznym budżetem do hektara pisana jest pod rolników z Marszałkowskiej. Po 1. sady orzecha włoskiego z dopłatą 2200 do hektara przez pięć lat po czym zostały ZAORANE zanim wydały pierwsze orzechy, ale cwaniaki wzięli 11000 pln za frajer. Po 2. Sady ŚLIWY TARNINY!!!!! dopłata 1800 za pospolity chwast ale kasa 9000 za frajer i … ZAORANE. Po 3 łąki ekologiczne dopłata 1800 za NIC!!!! kuż…a tam nic nie rosło a jeszcze paradoksalnie idioci eurokraci kazali to kosić i zbierać w terminie do końca lipca zamiast nakazać zmielenie po 1 września po zakończeniu rozrodu zwierząt i ptaków i pozostawienie na danym stanowisku w celu zwiększenia próchnicy. Sam na takich łąkach rocznie zabijałem więcej malutkich saren, bażantów i innych zwierząt niż nie jeden myśliwy przez cale życie, ale cwaniaki mieli po 9000 i tam pieprzonych ekologów nie było , przepraszam byli po to żeby wystawić certyfikat i wziąć grubą kase, podpowiem tylko że firma Biocośtam od takowych certyfikatów miała 1500 klientów od których brała po średnio 1000 za kwitek, a takich firm w Polsce jest kilkanaście i przewalają. Malo tego doradcy z państwowych służb ODR zamiast przerwać ten proceder sami namawiali posiadających ziemie dopłatowców nie rolników na to ,bo dostawali 300 pln za każdego złowionego do programu. Długo by pisać o tych wszystkich patologiach i żal ojczyzny. Wracając do tematu , gdyby zabrać dopłaty i oprzeć produkcje w rolnictwie o zdrowy rynek gdzie przetwórstwo rolno-spożywcze by produkowało w symbiozie z producentami rolnikami to jednym cieciem w budżecie państwa zostaną miliardy zaoszczędzone na nieefektywnym przejadanym systemie dopłat socjalnych i zwiększy się wpływ z podatków od produkcji i eksportu . To tyle mojego może nie na temat i kiepsko napisanego tekstu, ale jestem zwykłym chłopem na paru hektarach a jak jestem wzburzony to uwidaczniają się baraki w wykształceniu. Pozdrawiam .

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.