Paradygmat rozwoju

Jak przetrwać i rozwijać się w warunkach permanentnej niepewności?

 Ryzyko sytuacyjne i generalna niepewność jutra są pochodnymi procesów globalizacji, w pewnym sensie to są jej niechciane dzieci – wywołane przez dychotomię wartości, skale podziałów oraz przyśpieszenie rozwoju w tych częściach świata, w których dotychczas nie zużywano zasobów naturalnych, co najwyżej dostarczano je gdzieś indziej, bez śmiertelnej konkurencji o ich dostępność i wynikowe przetwarzanie.

Odbudowa pozycji Zachodu wobec Azji, bez zmiany dogmatów ograniczających rozwój i kanalizujących postrzeganie świata jest niemożliwe. Być może to właśnie kryzys roku 2008, był próbą przeprowadzenia resetu dostosowującego gospodarkę i co ważniejsze – społeczeństwo Zachodu, do nowych o wiele bardziej brutalnych standardów? Dotychczasowe dogmaty społeczne, opierające się na państwowych gwarancjach socjalnych dla obywateli – to kamień u szyi państw zachodnich i całego modelu gospodarczego.

Państwa Zachodu wzmocniły swój potencjał przez rynki i przedsiębiorczość państw pośrednich – jak Polska, czy innych aspirujących w mniejszym lub większym stopniu do modelu społeczno-gospodarczego opartego na dogmatach neoliberalnych i rynkowych. „Kokosy” z renty transformacyjno-prywatyzacyjnej, jakie zachodnie rekiny połknęły przy okazji takich zdarzeń jak np. plan pewnego profesora o marnej reputacji w dokonującej rabunkowej transformacji Polsce, jeszcze na jakiś czas wystarczą do wzmocnienia bazy kapitałowo-wytwórczej Zachodu. W jego społeczno-ekonomicznej historii, te wpływy, benefity i zdobyte rynki, to nic innego jak powtórzenie sukcesów ze złotej epoki okresu kolonialnego. W Chinach doskonale się pamięta, kto i kiedy kazał im przyjmować opium w zamian za herbatę, jedwab lub srebro. Niestety te doświadczenia spowodowały, że właśnie Chińczycy są dzisiaj mądrzejsi i nie dali się „wydoić” na outsourcingu, tylko umiejętnie skopiowali co się dało, a skala ich możliwości powoduje, że nie da się po prostu stanowić dla nich konkurencji, bez przeskoku technologicznego lub przywrócenia barier celnych. Pierwsza opcja jest jeszcze długo przed Zachodem, o ile w ogóle będzie możliwa, a druga opcja póki co nie wchodzi w grę, ponieważ nie ma czym zastąpić importu i przywrócenie barier celnych bez substytutów na rynku wewnętrznych spowodowałoby wzrost cen, inflacje, niezadowolenie społeczne itd.

Niestety Zachód nie ma koncepcji na dalszy rozwój. Ślepe dążenie do realizacji założeń dogmatów niszowych jak np. wywodzący się z dogmatyki myślenia tzw. zrównoważonego rozwoju – ekorozwój i idąca za nim polityka ekologiczna, to w istocie podcinanie korzeni europejskiego przemysłu. Nie da się bowiem prowadzić działalności przemysłowej bez zatruwania środowiska, jeszcze tak zaawansowani nie jesteśmy, a inwestowanie w tym kierunku bardzo dużo kosztuje, co czyni w warunkach przenoszenia kosztów na produkt i końcowego konsumenta – ryzyko nieopłacalności produkcji warunkowanej ekologicznie. Takich przykładów jest więcej, niestety nie tylko nie myśli się o nich, często jest gorzej – pomimo posiadania świadomości i wiedzy, co do stanu rzeczy i możliwych scenariuszy – celowo wybiera się możliwie najgorsze z nich, jak np. polityka klimatyczna Unii Europejskiej – dowód w zasadzie na pełne oderwanie decydentów od realiów i nieliczenie się z potrzebami unijnych społeczeństw, zwłaszcza tych uboższych. Niestety ani Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji), ani montaż finansowy tzw. Planu Junckera w postaci Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS), który stanowi główny element obliczanego na 315 mld Euro Planu inwestycyjnego dla Europy – nie dadzą nam tego, co dają normalne inwestycje sektora przemysłowego. W uproszeniu chodzi o to, że można się bawić w polityki dotyczące np. rozwoju ekonomii społecznej, planować wsparcie dla III-ciego sektora w życiu publicznym, czy też sponsorować mniejszościom seksualnym gazetki, jednakże nie można przeciwstawiać się spalaniu więcej, produkowaniu więcej mocy i wytwarzaniu więcej – taniej i lepiej. Po prostu muszą być zapewnione warunki dla biznesu, tak żeby nie musiał się liczyć ze sztucznymi ograniczeniami, zniechęcającymi lub w ogóle wykoślawiającymi myślenie o rozwoju. Rozwój to po prostu więcej, lepiej płatnych miejsc pracy. Jeżeli przy tym uda się nie zniszczyć środowiska – i tak zdewastowanego – to będzie wspaniale, a jeżeli się nie uda, to niestety takie są koszty postępu. Alternatywą jest bezrobocie pokolenia 20 latków, pensje ograniczające egzystencje do wegetacji 30-latków i śmieciówki wchodzących na rynek – jeżeli w ogóle się pojawiają I TO W SKALI DWÓCH KONTYNENTÓW – EUROPY I AMERYKI PÓŁNOCNEJ! Czy rzeczywiście nikt tego nie widzi, ani w Brukseli, ani w Waszyngtonie lub Ottawie?

Co więcej, biorąc pod uwagę niektóre aspekty polityki społecznej (emigracyjna) i polityki realizowanej ad hoc w sprawach międzynarodowych (sankcje wobec Rosji) – Zachód nie ma koncepcji nawet na to jak przetrwać, we współczesnym Świecie. Ponieważ generalnie stosuje politykę samoograniczania się i de facto inżynierii społecznej, która jest pochodną polityki emigracyjnej – NAZYWAJMY RZECZY PO IMIENIU!

Wszystko dzieje się w warunkach permanentnej niepewności, to ona jest punktem i ramami odniesienia. Do generalnych kłopotów społeczno-ekonomicznych, dochodzą teraz poza systemowe – jak np. możliwa wojna z agresorem zewnętrznym. Nie będziemy się licytować, kto stanowi dla Europy większe zagrożenie, jednakże faktem jest, że ani na Ukrainie, ani na Bliskim Wschodzie nie dzieje się dobrze – w czym Unia Europejska miała w obu przypadkach swój negatywy wkład.

Na to wszystko nakłada się jeszcze niepewność co do natury i głębi relacji z dotychczasowym wielkim sojusznikiem zza wielkiej wody. Kraj ten okazał się po prostu krajem szpiegującym, jak również bez mrugnięcia okiem przerzucającym swoje problemy gospodarcze na otoczenie. Konkurencja Euro, nie pasuje wielbicielom druku bezwartościowych zielonych papierków. Niestety mało kto, w Europie na to zwraca uwagę, a tu już na horyzoncie – daleko na Wschodzie pojawiają się chińskie koncepcje tworzenia alternatywnych instytucji wspierania wzrostu gospodarczego i rozwoju, które prędzej czy później doprowadzą do umiędzynarodowienia chińskiej waluty.

Nasz kraj, nasze lity muszą udzielić odpowiedzi – jak przetrwać i rozwijać się w warunkach permanentnej niepewności? Czy w ogóle jesteśmy to w stanie zrobić na poziomie wspólnoty ograniczonej do poziomu narodowego? Daje to wytyczne do polityki integracyjnej lub jakichś form autarkicznych, przynajmniej na tyle, na ile dałoby się je przedsięwziąć. To są problemy, które powinny były być rozpatrywane jako wariantowe scenariusze przed przyjęciem Polski do Unii Europejskiej, jednakże przeważył hurra optymizm. Więc jest tak jak jest, a póki co jeszcze nie jest tragicznie. Jednak musimy znać wszelkie możliwe pytania i odpowiedzi na nie, zanim jeszcze zostaną zadane. Inaczej lepiej zająć się prokreacją… nic innego nie ma sensu i nie zagwarantuje nam przetrwania.

17 komentarzy

  1. Wierny_Czytelnik

    Właśnie dla takich tekstów codziennie rano otwieram ten portal z nadzieją.

  2. Polskie społeczeństwo tak jak Indianie oddali swój kraj za koraliki (telefony komórkowe, ładne samochody, duże telewizory i McDonalda). Nic w tym złego, każdy się myli ale po 25 latach powinna przyjść w końcu refleksja, że trzeba wykorzystać naszych zachodnich partnerów tak jak oni wykorzystują nas. Dzięki obecnemu statusowi Polski mamy dostęp do najwyższych technologii oraz know-how w rożnych dziedzinach życia. Co stoi na przeszkodzie aby nieoficjalnie naginać system UE (oficjalnie uśmiechać się do pani Merkel i jej kolegów, oraz przytakiwać), szukać luk w prawie, trochę oszukiwać, próbować obchodzić prawo UE aby wspomóc Polaków i polskie firmy w rozwoju. Nawet jeśli czasami byłoby to okupione karami to jeśli przyczyniłoby się do rozwoju wybranej gałęzi przemysłu to myślę, że warto byłoby podejmować takie ryzyko. Niestety politycy rządzący nami nie potrafią nawet właściwie skanalizować strumienia pieniędzy z UE tak aby ostatecznie zostały one w Polsce lub zostały rozsądnie wydane za granicą na technologie, które przyczynią się do rozwoju polskiego przemysłu. Kamyczek musi wpaść również do ogródka polskich pracodawców/biznesmenów, którzy w przeważającej ilości budują swoje firmy w oparciu o taniego pracownika i najchętniej ten model biznesu zachowaliby do końca swojego życia. Wydanie pieniążków na jakieś badania zamiast nowego Mercedesa przyprawia ich o zawroty głowy i mdłości. Zamiast inwestycji w rozwój i technologie mamy fontanny, sale koncertowe, parki rozrywki i kursy z muzykoterapii dla bezrobotnych. Ale w sumie kto bogatemu zabroni ….

  3. 05-05-2015 jeszcze prezydent podpisał ustawę FATCA (z ang. Foreign Account Tax Compliance Act)… “Celem amerykańskiej ustawy o ujawnianiu rachunków zagranicznych jest zobligowanie zagranicznych instytucji finansowych do zawierania porozumień bezpośrednio z amerykańską administracją skarbową. Chodzi o ich zobowiązanie do przekazywania do USA danych o rachunkach, których właścicielami są amerykańscy podatnicy (osoby mające miejsce zamieszkania, obywatelstwo lub prawo stałego pobytu w USA).
    W przypadku odmowy zawarcia porozumienia z amerykańską administracją skarbową przewidziano – dla instytucji finansowych i osób uzyskujących dochody z USA za pośrednictwem tych instytucji – sankcję w postaci opodatkowania dochodów (przychodów) uzyskiwanych ze źródeł w USA, podatkiem w wysokości 30 proc.” Pozostawiam to bez komentarza

  4. 50-parolatek

    Dokładnie, “Zachód” nie ma żADNEJ koncepcji dalszego rozwoju!
    Neoliberalne mrzonki o wolnym, samoregulującym się rynku, poprawie dobrobytu i zwiększaniu stanu posiadania zachodnich społeczeństw, to takie same brednie, jak obiecywany pośmiertnie “raj”, “30 dziewic” i “młodość i wiecznie zielone łąki”…
    Jedynym, realnie poprawionym “dobrobytem” całych społeczeństw, była poprawa warunków socjalno-egzystencjonalnych w bloku ZSRR. I to, jak na razie JEDYNY RAZ W HISTORII CAŁEJ LUDZKOśCI…!
    To, że w obecnym systemie stać pewne grupy na więcej “luksusu”, to nie jest wcale wynikiem “poprawy dobrobytu”, a jedynie podniesieniem się ogólnego technologiczno-bytowego “standardu” bytu Ludzkości. To po prostu wynik technicznego rozwoju, a “biedak” obecnego systemu, zbierający “złom i butelki” przy pomocy swojego dwukołowego wózka i grzebiący w osiedlowych śmietnikach za resztkami pożywienia plastikowym kijem na bazie poliwinylu, to taki sam nędzarz, jak średniowieczny parobek, poszukujący w lesie grzybów, jagód i chrustu na opał.
    Z jednego tylko jestem zadowolony, że było mi dane, przynajmniej w latach mojej młodości, dorastać i żyć w systemie, który był PRZYJAZNYM SYSTEMEM DLA KAżDEGO CZŁOWIEKA. Moja młodość była beztroska i szczęśliwa!
    I pomimo, że obecnie żyję na nienajgorszym poziomie społecznym, nie mam jakichkolwiek problemów egzystencjonalnych, a o moją przyszłość nie muszę się obawiać, to powiem szczerze, że gdybym miał możliwość powrotu do tamtej “socjalistycznej biedy”, to nie zastanawiałbym się nawet przez chwilę.
    Cześć ludziom, którzy kiedyś stworzyli tamten system !
    A co do dywagacji Autora, to również mam obawę, że “odwrotu” już nie ma. I to nie tylko na poziomie krajowym, ale na globalnym !

    • Zgadzam się z tym co Pan pisze w 100%. Ponadto chciałbym zauważyć jak bardzo zohydzany jest z wykorzystaniem kłamstw i manipulacji wśród młodych ludzi system polityczno-społeczny zaaplikowany w Polsce w 1945. Grupy ludzi posiadające kapitał i władzę potrafią wmówić masom, że dobrze jest gdy nie ma stosunkowo równomiernej redystrybucji tworzonych dóbr oraz dobrze jest gdy się ciężko pracuje aż do śmierci nic z tego nie mając. Masy mają same bronić systemu, który je zniewala.

      • krolowa bona

        Widzialam gdzies przed rokiem we francusko-niemieckiej tv oswiatowo-kulturalnej “arte”? w programie “Metropolis” z tematem “Warszawa” , prwna 18-latke, ktora w dla mnie bulwersujacy sposob wyrazala sie o “zwierzecym”, primitywnym sytemis w PRL, w ktorxm nie bylo baro i restauracji, nie wolno bylo grac zadnej muzyki, ubierac sie dowolnie , wiecie panstwo szkoda, ze nie ma kary chlosty, bo moglabym ja osobiscie na tej wysoko posyepowej mlidej osobie wykonac, jej opinie poszly w swiat, a potem Polakow tratuja jak zwierzeta z rezerwatu , trudno krotko to co slyszalam opisac i przefstawic antytezy !!!
        Ja tam do “arte” zafzwonilam i powiedzialam , ze wnose “Anzege”, do prokuratury za obraze godnosci i praw osobistych i jaki to redaktor naczelny wypuscil na anteny miedzynarodowe takie obrazliwe glupoty …pilnuja sie troche w “arte”, niezla stacja tv, troche dla inteligencji, elitarna. czasem, za sprawa samych Polakow takie brzeminne w skutkach doniesienia … Chce podkreslic, ze takiej wysokoexklusywnej garderoby , dodatkow i nawet butow( czrsciowo na zamowienie u szewca robiacego buty na zamowienie teatru ) to ja nie mam i miec nigdy nie bede ! Moje plaszcze z welen bielskich np.ciemnogranatowy plaszcz portfelowy ( bez guzikow), dyplomatka z b.miekkiego tweedu kremowo-szarego, kremowo-brazowa jodelka na plsdzcz zimowy z kapturem.i obszyciem z lisa, jasno-czerwony plaszcz krotki z b.szerokim pasem niby z kimona japonsiego , konierz z tchorzy,jasnobezowy kozuch dlugi tzw.chlopski z dlugim futrem z Sokoloea Podlaskiego, plaszcze meskie tzw.prochowce z “Prochniaka” jasne, khaki, ciemne (glina), granatowe, plascze z czarnego flauszu z rozporkami po bokach z “HOFFLANDU”, takze sukienki midi we lwy, w wielblondy i inne, z “DANY” rozne kreacje np.z ciemnofioletowego zakardu , inne w laczke , bluzki z jrdwabnej zorzety np.biala w granatowe groszki z wiazanifm i szarfa do wlosow(ogon konski lub rozpuszczone), ciemnogranatowa w bialy maczek z wiazaniem i szarfa do wlosow, garsonki i sukienki “mala” czarna / granatowa/ ciemnozielona z welenek gladkich i typu zorzeta , byly w domach towarowych “Centrum” w ok. 60 kolorach!!!, Polski Len to mij temat, moje panue krawcowe w Polsce w/g wzorow garnitutow mojego dziadka (ur.1889) piszyly mi kostiumy i spodniumy w stylu kolonialnym, z polskimi guzikami(super) z kazeiny lub metalowymi z kotwica, korona, orlem , kwiatami, ornametymi a la zyrafa , wszyscy mysleli na “zachodzie”, ze ja mam to od “Valentino”, “CHRIDTIAN DIOR”, Ives Saint Loren, przyznaje , ze pracowalam dlugo w testrze i w produkcjach artystycznych i widze rozne rzeczy zupelnie innaczej, w domu mialam swoj garnek i farbiwalam np.pioktanina rzeczy na fioletowo, wywarami z pokrzywy(wyczytane w aktach sadowych) rozne rzeczy na kolory kolonialne: oliwkowy, khaki itd.Dodatki polskie apaszki juz te b. tanie b.b.o.k. a te z jefwabiu “Milanowek” po prostu super, mam tez spidnice z 6 scierek do podligi , zdobionych 4 paskami do zegarka, z przeceny z “WARSA” jedwabne szaliki i krawaty, chuski do butonierek, “mankiety” ( we wzor pailsay), muszki, szale meskue z atlsu: bialy, brazowy, czarny , rekawiczki ze skorki reniferowej (przecena w “WARSIE”), rekawiczki samochodowki, kremowr niby do komuni i udziergane przez moja babcie na szydelku : nefretki, opadki z kwiatami z boku, wieczorowe toreki “sakiewki” lub “portfelowki, mam do dzis kreacje z ufarbiwanej na ciemnozielono tetry (pieluchy) kreacje wieczorowa z drapowanym, odejmowanym “kolnierzem”, i b.szerokim, sztywnym pasem a la do japonskiego kimona, rzeczy wydziergane z welny owczej kupinej na targu np.dlugie, artystyczne plaszcze-swetry, swetdy z olbrzymimi kolnierzami do dzis je mam i nosze, 2 – 3 razy byly wystawiane w galeriach sztuki min. w Hamburgu, Paryzu, w Holandii, nikt nie wierzy , ze to z Poski, jest.waski krag ludzi, ktory sie na tym zna . Mam tsz rozne broszki z tzw. “PLASTYKA”, gdzie artysci sprzedawali przewaznie b.awangardowe rzeczy: sponice z reszek, dzikie swetry, zwariowane broszki z metali, bursztynu(mam jedna juz cis 30lat, olbrzym , nisze pod szyja !!! Tej sztuki.i tych materii nie ma w piwszechnym uzyciu na “zachodzie”, to dla artystycznej bohemy lub bogatych, na zamowienie, ja moglam w Polsce tym zyc i sama twoczo tworzyc z lnu, matsrialiw dekoracyjnych…torby “chlebaki” ze skladnicy harcerskiej, drewniaki (rozowe i srebrne) z Lukbutu, aha, koszule meskie polskie super noszs do dzis, pare jeszcze mojego dziadka ( dziurki na mankietach), owszem pare meskich koszul kupilam juz na “zachodzie”, bo lubie ten styl ,roze. reku, bukiet fiolkow nosila moja babcia przypietych do klapy kostiumu, taki styl zaszczepiono mi w Polsce, choc tutejsi wogole w to nie wierza…mialam tez b.tania, przeceniona, bo rzadko kupowana bizuterie z czeskiego “Jabloneksu” ze sklepu “Jubiler” np. serduszko, lisc, szpilke do krawatu, i inne , dobrze to wygladalo do tych szalikow meskich za “grosze” , po opuszeczeniu Polski nie moglam nigdy pozwolic sobie na taki artystyczny styl ubierania, 1m kaszmiru w te przepiekne paisley wzor kosztuje krocie, sweterek/bluzecza z lodzkiego “Feniksu” lub “Olipii”, takzs jerseyowe kostiumy. i spodnice sa tu nie do zaplacenia, zakardowe materialy ….z tego co wiem ta elitarna produkcja zostala po “transformacji” zupenie wyniszczona, ludzie nosza z haka to samo w calej UE …
        podziwiajac moja porcelane z “Cmielowa” (np.bomboniery, pudernice, maselnice itd.) , szklo z “Krosna” nikt mi nie wierzy, ze to z PRL, taka to opinie i propagande rozpetano, zde PRL to niby rezerwat dla nizszych czlekoksztaltnych …
        Ten stan rzeczy obraza moje uczucia osobiste i godnosc, kto to robi i po co ????? Moje osobiste refleksje to zaledwie fragment z badzo wielkiej calosci …

      • krolowa bona

        Uzupelniajaco chce dorzucic, ze tematyki kulturalnej z PRL nawet nie chce tu otwierac, bogactwo teatrow ze wszystkimi kierunkami od klasyki do awangardy, teksty literackie na b.wysokim poziomie, powszechny i bezplatny dostep do bibliotek publicznych i uniwersyteckich, kluby EMPIK z niezwyklym bogactwem prasy. prawie z calego swiata lacznie z Japonia, Chinami, krajami arabskimi, wyklady i spokania przy szklance herbaty czy filizance kawy w EMPIKU na b.wysokim poziomie , porownac mozna do CENTRUM POMPIDOU w Paryzu, gazety moze i ok. 30 -40 tytulow mogla bym wymienic: “FILM”, “EKRAN”, “PRZEKROJ”, “KAMENA”, “ZYCIE LITERACKIE”, “RADAR”, “TANIEC”, “POLITYKA”, “PRAWO I ZYCIE”, “ZYJMY DLUZEJ”, b.duzo fachowych czasopism wydawanych w romaitych akcydensowych wydawnictwach …….it’d., it’d., czy wogole mozna to porownac do sieczki i trocin dnia dzisiejszego, wiele ludzi ma tak zajeta glowe problemami bytowymi, ze wogole zostaje wyzutych z kultury.Oh, rozne zeszytowe wydania popularno-naukowe, kupowalam je spontanicznie w kiosku “Ruchu”… takie wysoko dyskryminacyjne przrdstawianie PRL to robota propagandowa “zimnej wojny”, ktora trwa nadal i ma na celu podporzadkowanie ekonomiczne i polityczne np.Slowian /Polakow niby “wyzszym” rasom panow z “zachodu”, na ktorych trzeba pracowac…jak sie teraz ok.18-latki w tak zlowrogi i uragajacy wszelakim wymogom logiki wypowiadaja na temat PRL mysle skad one/oni te wiadomisci czerpia, bo przeciez urodzily /urodzilu sie juz w innych czasach i donosza z przejazu innych, a nie z wlasnych doswiadczen…komentatorzy powyzej przedstawili, ze to polityka obecnych elit tworzy te zlowrogie mitologie, ktore w b.niepozytywwny sposob wplywaja na dzisiejszy rozwoj Polski …

    • krolowa bona

      Wywod i analize “@50-parolatka” popieram, takze jego osobista refleksje,
      mysle , ze odwrot. jest mozliwy i kiedys nastapi ale po radykalnych zmianach np. jak np. w Niemczech gdzies do 2050 umrze 30 -50% dzisiejszej populacji, w konsekwencji zmian klimatycznych znikne kompletnie Hollandia ( lexy calkowicie pod poziomem morza ), Hamburg, niemiecka wyspa Sylt, Wenecja i inne miesca, Europa mize. bedzie miala wiekszosc ludnisci z Chin lub Indii, mieso i pozywienie wytwarzac sie bedzie w laboratorium i zniknie wiele gatunkow zwierzat i roslin , wtedy dojdzie do zmian kulturowych wywolanych kompletna zmiana okolicznosci, do tych nowych warukiw zycia bedzie konieczna nowa polityka , mysle , ze do tych zmian zacznie.juz xa 30 lat dochodzic, za 50 z pewniscia …
      We Francji znany pisarz wydal ksiazke w styczniu 2015 roku.przdstawiajaca Francje z ludnoscia i prdzydentem z kultury islamskiej …

      • 50-parolatek

        Jako mała dygresja do postu o “Klamotach” (odzieży)…
        – do dzisiaj jestem w posiadaniu gustownego, wełnianego garnituru ślubnego, produkcji “ZPO Bytom”, który nabyłem pod koniec lat 80-ych.
        “Przeżył” ileś tam przeprowadzek, transportów i innych “nieprzyjaznych” dla odzieży czynności, a do dzisiaj nie trzeba go było ponownie PRASOWAć.
        Wystarczy powiesić go na kilka dni i nadal wygląda, jak przed 30 laty !
        Oczywiście, w miedzyczasie “znosiłem” kilkanaście innych i to nie tych “najtańszych”, a dotychczas żADEN z nich jakością nie dorównywał wyrobowi z PRLu…!
        Nie które rzeczy, szczególnie te tańsze, praktycznie to “jednorazówki”, które właściwie najlepiej wyrzucić po jednym założeniu…
        Pozdrawiam Królową Bonę
        Ps – a tak na marginesie, z którego regionu ?

      • krolowa bona

        “@50-parolatek”
        z Bawarii
        A propos te tansze rzeczy to z zaplanowania “jednorazowki” ,zwlaszcza z “Premarkt”… i bestialstwo srodowiskowe …ta sama spiewka od ca.15 lat ze wszelkimi urzadzeniami z wbudowanym w koncepcji inzynierskiej zepsuciu sie np.po 1000 stron kxerokopii, 1000 godzinach zarowki ida “kaputt”, tanie rastopy za 5 minut , telefony, pralki wszystko …na wyspie Spiekerroog /Moze Polnocne jest “wyspa” ze smieci usypywana przez gymnazjastow z ekologicznymi projektami “uswiadamiajacymi” zagadnienie …w Belgii juz od jakuegos czasu a we Francji od cos tygodnia supermarkety maja ustawowo zabronione wyrzucanie zywnosci na smieci, musza miec umowe z organizacja charytatywna, ktora rozdziela potrzebujacym zywnisc lub z pokwitowaniem ma sluzyc rolnikom jako pasza dla zwierzat lub na kompost , kiedys juz tak bylo i we Francji (suchy chleb dla konia …) i w PRL …no, najwyszy czas z tym niszczycielstwem zrobic cywilizowany porzadek !!!
        ZPO Bytom znam, b.renomowana firma (byla…)
        A komentator “@50-parolatek” to Dolnej Saksonii ? (Saltzgüter …Hanover…), chetnie przekazalabym pare rozg dla pana G.Schröder ‘ra , ktory ludzi pozbawil pieniedzy i godnosci …
        Pozdrowienia

  5. Czytam komentarze, i “serce roście,patrząc na (tamte) czasy”. Pamiętam “co nieco’ z tamtych tak opluwanych
    obecnie, a raczej nieustanie od przeszło ćwierć wieku –
    czasów. Zaprawdę, powiadam Wam – nie było tak tragicznie jak próbuje
    NAM POLAKOM (młodemu pokoleniu)wmówić prostacka propaganda solidarnościowo –
    -kat. będące na “ich” usługach medialne presstytutki,
    sprzedające się za przysłowiową miskę soczewicy.
    Zasadnym pozostaje pytanie ,jak w obecnych warunkach
    przekazać młodemu pokoleniu prawdziwą PRAWDĘ o PRL-u?
    Z dokonań PRL-u,inaczej, nas Samych, naszych rodziców,
    możemy być tylko dumni. Przecież to MY tworzyliśmy
    nierzadko w pocie i znoju lepszą przyszłość – był chleb,
    dach nad głową były pewne i bezpieczne granice, to wszystko było NASZE bez grozy
    tego z czym zmagają się mieszkańcy Nowej Rosji
    czy “wczoraj” Jugosławii…tak było. I to se już ne
    vrati, jak powiadają nasi bracia z południa .
    p.s. z garniturem wyprodukowanym przez ZPO “Bytom”
    “rozstałem się” niedawno,zakupiony w drugiej połowie
    osiemdziesiątychz uwagi na krój a’la lata 40 -te 🙂
    a może dokładniej, z powodów osobistych,potwierdzam
    wysoką jakość materiału i wykończenia.
    Wspomniany garnitur to tylko przyczynek do pozytywnych
    wspomnień – czasów tak obecnie opluwanych.

    • 50-parolatek

      Witam, ja swój “trzymam”…
      Pochodzę takiego regionu Polski, gdzie tradycją jest zakładanie ślubnego garnituru do trumny.
      W końcu czeka nas jeszcze jeden “ślub”, z tą “wieczną”…

      • Niestety. taka jest nieuchronna kolej naszego bytu, tu, na ziemskim łez padole.
        Naszym zadaniem jest odwlec możliwie w czasie wspomniany “ślub”, jeśli Mojry będą łaskawe – w nieskończoność. 🙂
        Proponuję kawałek muzyczny dla “trochę” wcześniej urodzonych…

        https://www.youtube.com/watch?v=cJr88eStKAE

        Pozdrawiam

    • krolowa bona

      Lata 40-te, to szyk…nosi sie z dlugim szalem zamotanym w artystycznym nieladzie, jeden koniec musi “nierowno”wisiec, do tego np.pstre zielone, sportowe buty a w Niemczech te slawetne sandaly ortopedyczne”Birkenstock”, wprowadzone przez protestantow i Martina Lothra …trza bylo z tym garniturem z ZPO Bytom do producji filmowej, moze A. Wajda nakreci nowa wersje “Czlowieka z zelaza” , po tych wspanialych doswiadzeniach z Donkiem i innymi w rolach tytulowych !!! Donek i Schröder. ubieraja sie wylacznie u Giorgio Armani, to nie zart, to prawda, b.dobry gatunek i pasuje do figury , rachunki placa podatnicy ….to sue nazywa awans …od zmywacza talerzy do milionera …i z powrotem, na to “z powrotem” tzn. do zmywacza wlasnie czekam, bo na nic innego sobie ci panowie nie zasluzyli ….!!!

      • …nosi sie z… 🙂 de gustibus… 🙂

        Jestem (chyba) “nieco” konserwatywny w doborze i łączeniu poszczególnych części garderoby, a już obuwie sportowe
        w połączeniu z klasycznymi elementami ubrania…

        W “pewnym’ wieku jest się mniej podatnym na sugestie
        płynące ze świata mody i bohemy, a bardziej liczymy
        się z opinią środowiska w którym żyjemy na co dzień.

        Pozdrawiam (jesiennie)

      • krolowa bona

        “@krzyk58”,27.05’2015, 8:28
        O.K. ubior (czasami upior…) to rzecz b.idywidualna i nie podlega dyskusji, ale mowie Panu te sportowe buty w kolorze trawy (ale musza byc naprawde pstre, nie spokojne…) pasowaly by swietnie do klasycznego garnituru, to caly “widz”/clou dobrze by wygladaly , “jazzowo”, diskret “bohemian”,…

  6. 50-parolatek

    Do “krolowa bona”,
    – przykro mi, ale nie te regiony, więc nie da rady ze Schröderem… 😉
    Ja z północno-wschodniej NRW…
    A co do ww. osobnika, bo ja wiem…
    – u mnie zarobił wielkiego “plusa” odmową wzięcia udziału w zbrodniczej napaści na Irak. Gdyby wówczas na jego miejscu była nasza “Andzia”, na pewno byłoby to jeszcze bardziej tragiczne…
    Co do innych jego “postępków” (no, może nie jego, ale całej SPD), fakt zgadzam się z opinią Szanownej Pani, że nie wygląda to “ciekawie”…
    No cóż…,
    – chyba prawdziwa lewica musi się na nowo odbudować…
    Pozdrawiam z NRW

    Ps – nie bez kozery “Die Linke” mają coraz więcej zwolenników…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.