Jak dokonać wymiany elit? Odsuwając pokolenie Tuska i Kaczyńskiego!

Dramatem współczesnej Polski jest medialnie wykreowany podział narodu, na co najmniej dwie silnie nienawidzące się frakcje ideologiczne. Samo kryterium podziału jest na tyle fikcyjne, że nie jest warte żadnego roztrząsania, chyba, że ktoś lubi mitologię zwłaszcza w odmianie wszelkiego rodzaju współczesnych teorii spiskowych.

Samo istnienie dwóch frakcji nie jest jeszcze skończonym złem, to jedynie powód do wstydu, albowiem istota sporu jest jak wskazano po prostu mizerna. Prawdziwy dramat polega na tym, że spór ten i jego retoryka zawładnęły życiem publicznym i przejawiają się we wszystkich jego dziedzinach, poczynając od kwestii związanych z pozycją Kościoła dominującego a na zagadnieniach odnoszących się do konfliktów wewnątrz rodzin kończąc.

To naprawdę przerażające, że skazani na głodowe emerytury i brak opieki zdrowotnej Polacy – tak zapalczywie kłócą się o mit około smoleński, podczas gdy nie starcza ani czasu ani percepcji, żeby się skoncentrować na tym, co jest naprawdę w naszym kraju najważniejsze lub przynajmniej ważne.

Prawica trzymająca władzę nad społeczeństwem po przejęciu socjalnej retoryki lewicy – zrobi wszystko włącznie ze stworzeniem sama przez siebie zagrożenia – rozpadu państwa – żeby tylko utrzymać się w klinczu gwarantującym automatyzm sięgania po najwyższą stawkę. W interesie dwóch wielkich obozów politycznych jest dalsze pompowanie sporu i rozkładanie społeczeństwa pustą retoryką post smoleńską na łopatki, tak żeby w pełni poczucia bezradności głosowało przeciwko wizji przeciwnika. Wiadomo przecież, że trzeba głosować na Platformę Obywatelską, żeby do władzy nie doszło Prawo i Sprawiedliwość, jak również wiadomo, że trzeba się wreszcie zmobilizować i głosować na Prawi i Sprawiedliwość, żeby odsunąć „zaprzańców” i „psujów” od władzy i wpływu na kraj. Dalsze trwanie przy takie alternatywie to nie tylko demolowanie naszej sceny politycznej, ale to po prostu zubożanie intelektualne naszego państwa, albowiem nie jest tak, że sprawy smoleńskie powinny dominować naszą codzienną i przyszłą rzeczywistość.

Celem funkcjonowania kraju nie może być dążenie do odzyskania wraku smoleńskiego i budowa z niego pomników, jak również nie może nim być ciągłe upominanie sąsiedniego mocarstwa termonuklearnego, że miało trudną historię i zachowywało się np. ludobójczo! Nic z tego dobrego nie wyniknie, albowiem niczego tym sposobem nie osiągniemy. Niech Rosjanie trzymają sobie wrak tak długo jak potrzebują, przecież ze względu na działanie warunków atmosferycznych już dawno stracił wiążące znaczenie dowodowe. My się koncentrujmy na tym jak sprzedawać im jeszcze więcej żywności i naszych produktów i jak przyjąć jeszcze więcej rosyjskich turystów.

Niestety wszelkie analizy obecnej sytuacji politycznej w Polsce prowadzą do wniosku, że potencjał twórczy i reformatorski obozu post solidarnościowego już się wyczerpał. To są już starsi lub starzejący się panowie, mający dzieci w wieku studenckim lub zdechłe już koty i nie mają energii do starania się o zmianę rzeczywistości, albowiem ta, jaką znają jest dla nich bardzo wygodna i wystarczająca. Mają na jedzenie, dobre mieszkania, samochody, stać ich na wakacje, mogą dzieciom sfinansować start w życiu, – czego więcej chcieć? To, że trzeba płacić za lekarza to drobna niedogodność, jeżeli już nie można korzystać z kliniki rządowej! Poza tym fajnie jest być u żłobu we współczesnej Rzeczpospolitej, a jeszcze fajniej było tam być na początku transformacji, albowiem z tego wyrosły milionowe fortuny! Te prywatyzacje, te bankructwa, te masy upadłościowe, ten sztywny kurs dolara! To były czasy! Ci, co się mieli ustawić i stać elitą już się ustawili – dzisiaj ustawiają własne dzieci, podczas gdy dzieci tych, którzy na nich głosowali muszą mizernie egzystować, mieszkać u rodziców albo wyjechać z kraju. Nie ma łatwo, ponieważ kołdra jest za krótka dla wszystkich – gdyż decydenci nie stanęli na wysokości zadania, po prostu się nie udało – obóz post solidarnościowy zawiódł Polaków i nie wykorzystał szansy, jaka była przed Polską w pełni. Dlatego właśnie ci ludzie powinni, czym prędzej odejść z polityki, gdyż niczego kreatywnego już do niej nie są w stanie zaproponować.

Jest oczywistym, że za około 15-20 lat nastąpi naturalna z powodów biologicznych wymiana pokoleń i zarówno pan Donald Tusk jak i pan Jarosław Kaczyński będą już w zaawansowanych latach emerytalnych, – czego w zdrowiu, szczęściu i dostatku należy im życzyć. Problem polega na tym, co oni, – jako osoby symboliczne dla dwóch zawłaszczających Polskę frakcji mogą jeszcze w tym czasie zrobić dla kraju? Jeszcze bardziej się pokłócić i znienawidzić? Przecież w ogóle nie prowadzą dialogu – jak w takich realiach możliwa jest jakakolwiek współpraca np. w przedmiocie przyjęcia Euro, – co i tak będzie musiało nastąpić?

Może to my społeczeństwo powinniśmy odpowiednio wcześniej podziękować obu panom za ich polityczny trud i odesłać ich na polityczną emeryturę – niech się opluwają z bezpiecznej odległości przeszklonych werand swoich domów! Piszą książki, uczestniczą w spotkaniach różnych wspólnot, grup, ośrodków myśli politycznej – robią cokolwiek, ale nie rządzą, gdyż w ten sposób jak to czynią – rządzić się nie na nie tylko państwem, ale nawet wychodkiem publicznym!

Jednakże jak ci panowie odejdą, – co nastąpi, módlmy się, żeby ci, co przejmą po nich schedę nie byli jeszcze gorsi!

5 thoughts on “Jak dokonać wymiany elit? Odsuwając pokolenie Tuska i Kaczyńskiego!

  • 29 grudnia 2012 o 16:55
    Permalink

    Cenna fraza: “para [POPiS] zrobi wszystko włącznie ze stworzeniem samą przez siebie zagrożenia – rozpadu państwa”.
    Coraz więcej osób zaczyna to rozumieć.
    Dlatego jedyna trafna odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: IGNOROWAĆ.

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2012 o 20:31
      Permalink

      Nie, szanowny panie „zdziwiony”, i g n o r o w a n i e to nie jest właściwa strategia działania w istniejących okolicznościach, to jednak wygodnictwo pięknoducha (choć rozumiem pokusę higieny psychicznej) podszyte obojętnością – narzuconą sobie, gdyś trzeźwym człowiekiem z krwi i kości, a więc nieutentyczną i męczącą – czy nawet eskapizmem. A tu nie ma gdzie uciekać – wszechogarniająca bieda jako rezultat „postpolityki” (“idee nieważne, ważna władza”, kreowanie przekazu w demokracji medialnej) wcześniej czy później, wszystkich dopadnie… i dzisiejszych ignorantów z elit rządzących i tych, którzy ich ignorują.
      Poza tym, jak dowodzą liczne przykłady, bywa że „władza” pożąda wręcz „ignorowania” jej obecności – świętego spokoju… może wtedy bez przeszkód utrwalać i umacniać swą władzę, a nawet budować potęgę mniemaną, może bezkarnie czerpać osobiste i koteryjne pożytki z wprowadzonej kultury folwarcznej, może budować swe zamki na piaskach pustyni…
      Pozytywny program minimum to jednak bunt… manifestacja niezgody, choćby w formie cierpliwej d e m a s k a c j i nieudolności, zaniechań, zwyczajnej głupoty i arogancji władzy, ale i aspirantów do przejęcia władzy, ich hipokryzji i cynicznego populizmu, zaniku państwotwórczego instynktu – sprzyjaniu haniebnemu zawołaniu „im gorzej, tym lepiej”, czy budowaniu „posmoleńskiego państwa podziemnego”…
      Nie mam złudzeń, ale mam nadzieję, że tego rodzaju działalność na poły edukacyjna, na poły zawstydzająca – prześmiewcza i wyśmiewcza, na zasadzie kropli drążącej pozostawi pozytywny ślad w umysłach czytelników, zachęci do krytycznej refleksji, podniesie standard dyskusji o nas, o Polsce…
      Notabene, tytułowe pytanie brzmi: „ Jak dokonać wymiany elit?”, w domyśle elit rządzących – ale próba odpowiedzi przekracza ramy tej „ramki” – ale jeśli władza to emanacja społeczeństwa, które ją w demokracji wyłania, to jednak należy rozważać pesymistyczne scenariusze jako najbardziej prawdopodobne. I to nie jest tylko „polska specjalność”, wystarczy spojrzeć na liderów – starych i nowych – państw europejskich, żadnych zachwytów. Czy dzisiejsi 20-40 latkowie mają w sobie potencjał na skuteczne i sprawne przeforsowanie pożądanych zmian w instytucjach państwa i realizację polityk dziedzinowych, których celem winno być minimalizowanie zagrożeń rozwojowych Polski i wykorzystanie pojawiających się szans? Mam uzasadnione wątpliwości patrząc na postawy i działania przedstawicieli tych generacji w polityce i poza nią, w różnych ugrupowaniach partyjnych – sprawiają wrażenie jeszcze bardziej aroganckich i niedouczonych od swoich poprzedników… a poza tym są nosicielami tych samych „chorób” ideologicznych deformacji (widocznie dziedzicznych) albo misjonarskiej i wyjątkowej polskości, albo byle jakiego socjalizmu w wersji konserwatywnej lub liberalnej (cokolwiek miałoby to znaczyć), a wszystko w sosie słabo skrywanego dążenia do maksymalizacji korzyści własnych…
      „Wszystkie rządy muszą borykać się z powracającym problemem: władza zawsze przyciąga osobowości patologiczne. To nie sama władza deprawuje, lecz stanowi magnes dla podatnych na deprawację” (FPH)

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2012 o 02:26
    Permalink

    Były minister MON Romuald Szeremietiew na swoim Vlogu mówi że to nie wojna PO vs PIS. Lecz Wojna sympatyków Niemiec-Tusk i Rosji-Komorowski oraz ich wpływów w naszym Kraju. Póki nie znajdziemy reprezentantów NAS Polaków.Do tego czasu będziemy rozdarci na Wschód-Zachód.A czas ucieka i kolejna Wojna Nas czeka.Zawsze Tak było.USA już szykują się do Wojny z Chinami.

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2012 o 16:00
      Permalink

      Podzielam pogląd… pan jest zmęczony, a może nawet zamęczony “analizami” – diagnozami i prognozami byłych ministrów… piszących tak “głębokie” blogi, że strach tam wejść… i słaba to pociecha, że następne ministry i ministery, już czekają na “odwołanie” – naturalne lub nagłe – ze “służby”, by zasiąść do blogowania i pisania pamiętników. Na razie na potęgę tweetują czyli puszczają bączki, oddając się, jak dzieci, “twiplomacji”…

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2012 o 15:47
    Permalink

    Panie @Zmęczony!
    A czy Chiny zgodzą się udzielać dalszego kredytu Stanom Zjednoczonym na tę wojnę z nimi?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.