Paradygmat rozwoju

Jak aktywizować pokolenie 50+?

 Jak aktywizować gospodarczo i społecznie pokolenie 50+? Ten problem doczekał się nawet rządowej strategii i jest w trosce programów unijnych, przez co wszystkie samorządy wpisują go w swoje strategie rozwoju (albo przynajmniej powinny). Jednakże nie jesteśmy w stanie go w żaden sposób systemowy rozwiązać, albowiem osoby w wieku przed emerytalnym często chcą pracować, ale albo nie mają kwalifikacji, albo zdrowia, albo zaufania pracodawców, którzy boją się ich zatrudniać z wielu powodów definiowanych stereotypowo.

O kulturze wcześniejszych emerytur można zapomnieć, na to nas już nie stać – nie mamy pieniędzy, wiadomo wiek 67, za który obecna władza jeszcze zapłaci, jednakże to nie zmienia faktu, że utrata pracy po 50-tce to dramat, ponieważ perspektywa znalezienia pracy, którą można jeszcze zdefiniować jako praca adekwatna do posiadanego kapitału życiowych doświadczeń jest trudne.

Dla wielu Polaków w tym wieku problem braku pracy oznaczał wybór – emigracja lub głód. Dla wielu innych to konieczność wegetacji na umowach śmieciowych lub modlenie się, żeby publiczny pracodawca nie przeprowadził redukcji. Jedynie dla niewielu szczęśliwców – ten wiek to przywilej otrzymywania wcześniejszych emerytur i np. dodatkowej pracy, co silnie przyczynia się do bezpieczeństwa finansowego przed okresem rzeczywistej niezdolności do pracy z powodów fizycznych.

Stoimy przed koniecznością takiego przemodelowania stosunków i relacji, żeby zatrudnienie 50-cio kilku latka lub latki nie było niczym nadzwyczajnym, a stanowiło naturalną codzienność i kolej rzeczy. Wymaga to bardzo istotnej zmiany w traktowaniu przez pracodawców swoich pracowników, przede wszystkim w wymiarze realizacyjno-efektywnościowym. Prace ludzką, zwłaszcza fizyczną trzeba ograniczać na ile się da do wykonywania czynności ograniczonych do manipulowania urządzeniami technicznymi, nie może być przypadków zmuszania kogoś do wykonywania pracy, którą można wykorzystać za pomocą maszyny obsługiwanej przez tego człowieka. To tylko kwestia zmiany percepcji i systemu podatkowego oraz stawiania coraz bardziej zaawansowanych standardów. Nie jest bowiem tajemnicą, że przy nieco innej organizacji zatrudnienia – można uruchomić zapotrzebowanie na bardzo dużą ilość ludzi zdolnych do znacznego podniesienia ogólnego poziomu odniesienia – jeżeli tylko dokona się określonych inwestycji w technologię. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia i aktywności gospodarczej. Przy czym absolutnie nie chodzi o sztuczne kreowanie popytu na pracę osób po 50-tce. Najlepsze wzorce można znaleźć w gospodarce Republiki Federalnej Niemiec, wystarczy podpatrzeć.

Szczególnym wyzwaniem jest aktywizowanie osób ze środowisk szczególnych opatrzonych cezurą wiekową, mamy tutaj rolników i ich żony, mamy osoby niepełnosprawne, mamy inne grupy wymagające szczególnego podejścia chociażby ze względu na posiadane lub nie posiadane wykształcenie i możliwość nabycia nowych kwalifikacji. Niestety w ww. zakresach rynek pracy bywa najbardziej brutalny. Nikt nie skojarzył możliwości opieki nad dziećmi przez starsze kobiety, nie opracowano systemu przeszkalania umożliwiającego wykształcenie całej branży fachowych opiekunek do dzieci. Zakłady pracy chronionej to jeden z tych tematów, których rząd boi się najbardziej więc nie ma o czym w ogóle dywagować. Kobiety na wsi w świetle oficjalnej polityki państwa w ogóle nie są problemem, bo rzekomo prowadzą idylliczne życie na łonie natury z dala od stresów i kłopotów miast. Jednakże jak w małym mieście powiatowym przychodzi do pośredniaka człowiek, który przez całe życie naprawiał maszyny rolnicze – państwo rozkłada ręce – nie jest w stanie mu znaleźć pracy. Takich przypadków są setki o ile nie dziesiątki tysięcy. Tymczasem kwitnie zakres szarej strefy zatrudnienia, w której ci sami „niepotrzebni” ludzie są bezdusznie wyzyskiwani przez pracodawców, albo przeciwnie doskonale pokazują jak im świetnie idzie prowadzenie własnych biznesów. To jest po prostu patologia, którą trzeba okiełznać, ponieważ nie może być to pozostawione samemu sobie, chociaż może to właśnie powinno być rozwiązaniem?

W praktyce inżynierii społeczno-gospodarczej sprawdzają się tylko i wyłącznie rozwiązania najprostsze i najłatwiejsze do implementacji, które ludzi nie zrażą już na „dzień dobry”. Potrzebujemy właśnie takich rozwiązań, które gwarantowałyby bezpieczeństwo socjalne a zarazem możliwość świadczenia użytecznej pracy i mobilność społeczną. Takim rozwiązaniem może być rozbudowa instytucji zorganizowanych przez państwo form świadczenia pracy – zakładających zbiorową przynależność i przydział zadań wraz z możliwością całodobowego zakwaterowania lub jedynie zmianowego zorganizowania pracy. Chodzi oczywiście o rozwinięcie formuły „Ochotniczych Hufców Pracy”, tak żeby w każdej gminie była odpowiednia struktura, do której każdy mógłby się zgłosić w ostateczności. Trzeba pamiętać, że dla wielu osób już samo bycie w grupie i podporządkowanie się rygorom i rytmowi codzienności może stanowić bezcenną kotwicę życiową, chroniącą przed bezdomnością, alkoholizmem, samotnością i innymi szeroko pojętymi przykładami degradacji społecznej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.