Ogólna, Technologia

Jadąc 20 km/h jedynie wytracamy potencjał!

 Jadąc 20 km/h lub wolniej na wielu trasach kolejowych jedynie wytracamy potencjał jaki ma gospodarka kraju. Energia milionów Polek i Polaków spotyka się z niemocą i niedoskonałością infrastruktury, która zapada się sama w sobie i nie nadaje się do eksploatacji w warunkach szybko rozwijającego się kraju europejskiego. Trzeba to sobie powiedzieć jasno i otwarcie – bez dobrze zorganizowanej kolei, tworzącej metropolie – transport regionalny i podmiejski oraz między głównymi aglomeracjami, a także umożliwiającej tranzyt towarów przez nasz kraj – nie przebijemy szklanego sufitu.

Państwo musi posiadać realnie skonstruowany pomysł na kolej, która ma spełniać swoją rolę. Nie może być tak źle jak jest w tej chwili i jak się zapowiada, że będzie jeszcze gorzej. Z jednej strony inwestujemy miliardy w piękne dworce – pełniące funkcję galerii handlowych, a z drugiej nadal pomiędzy największymi miastami nie da się szybko, pewnie i bezpiecznie dojechać. Nie chodzi nawet o trasy główne – do stolicy, tam sytuacja na większości kierunków nie jest dramatyczna, problemem są połączenia istniejące od lat i podlegające stopniowej degradacji – kto to widział, żeby z Krakowa do Katowic jechać ponad dwie godziny! Jadąc pociągiem z Niemiec – łatwo nawet na słuch po kołataniu się pociągu ocenić, gdzie się kończy Europa – mniej więcej za Opolem następuje dramatyczne pogorszenie jakości torów i pociąg zwalnia, niebotycznie zwalnia, toczy się tak powoli, że na niektórych odcinkach gdzie tory są tak wyprofilowane, żeby przy dużych prędkościach zapobiec wypadnięciu z szyn – ten przechyla się wręcz niebezpiecznie. Trudno to ocenić nie będąc ekspertem, ale po prostu widać że coś jest mocno nie tak. Gorzej jest chyba tylko na niezelektryfikowanych liniach w Zachodniopomorskim i Warmińsko-Mazurskim, pociąg raz na jakiś czas – nie pełniący funkcji łączenia Polski powiatowej z Polską metropolitalną! Nic dziwnego, że polskie miasta przegrywają głównie z Londynem jako miejsca migracji.

Przez sześć długich lat rząd miał czas, miał pieniądze, ale mu się nie udało. Samorządy próbowały swoich sił, jednym się to udało – mają koleje samorządowe, ale inne poniosły dotkliwą porażkę, albowiem system sparaliżować jest bardzo łatwo. Przepisy kolejowe są nieubłagane, a przede wszystkim trzeba je znać żeby móc poruszać się po torach. Kolej nie jest niczym prostym i banalnym, zwłaszcza że bierze się odpowiedzialność za ludzkie życie.

W ogóle fenomenem jest to w jaki sposób doszło do takiego stanu jak obecnie na kolei, tego nie da się zrozumieć porównując przykładowo nawet nie doskonale zorganizowane Niemcy, ale Słowację i Czechy. Tam koleje jeżdżą nawet z czystych i zadbanych dworców! Stanowią główną gałęź transportową pomiędzy miastami, są modernizowane – oczywiście wszędzie jeżdżą stare składy ale liczy się to że zmiany widać gołym okiem. Co więcej – często można spotkać czeskie lokomotywy na naszych torach – ciągnące różne składy, osobowe, towarowe – liczba przewoźników jest dość znaczna i sobie jakoś radzą. Natomiast nasza PKP składająca się z kaskady szeregu spółek nie jest w stanie dać sobie rady sama ze sobą, a co dopiero myśleć o pasażerach. To wielka strata dla nas wszystkich, to wielka strata potencjału dla kraju – proszę przemnożyć godziny zapóźnienia cywilizacyjnego wynikające z powolnych przejazdów. O komforcie porównywalnym do standardu kolei czeskich to nawet nie ma co myśleć, zresztą wystarczy zobaczyć na dworcu w Wiedniu polski i tamtejsze wagony. Po prostu nadal jesteśmy Europą ciemną, zimną i zacofaną.

Można zrozumieć wszystko, można zrozumieć nawet że nad naszymi inwestycjami kolejowymi ciąży fatum i się po prostu pewnych rzeczy nie da zmienić, trudno trzeba się pogodzić z tym że jest tak jak jest, dwie największe metropolie na południu – przez dwadzieścia lat – oddzielone kolejową barierą nie do przebycia! Jednakże nie może być litości i zrozumienia dla tych wszystkich, którzy myślą że ten stan musi trwać wiecznie. Zrozumienie dla ciężkiego znoju kolejarskiej braci to jedno, jednakże z myślenia tych ludzi nikt nie zwalnia. Naprawdę – nikt ich nie zwolni i trudno jest tutaj mieć do nich pretensję, ale to na kolejarzach wyładowuje się gniew tłumu, albowiem społeczeństwo nie widzi skali odpowiedzialności ministra „wymieniającego się zegarkami” za to, żeby mieć stały dostęp do w miarę nowoczesnych, raczej punktualnych i szybko przemieszczających się pociągów. No ale może kiedyś coś się zmieni, tymczasem zaprzepaszczajmy soje szanse rozwojowe podróżując 20 km/h lub chyba nawet wolniej.

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Nic nie wytracamy, tak jest po prostu bezpieczniej.
    Ważne że jedziemy.
    Nieważne jak szybko, byle do przodu.
    No i w słusznym kierunku.
    A kierunek wytycza nam nasze słoneczko Peru …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.