Soft Power

Jabłka Fuj!

 Tak rozkosznie popularna stała się dosłownie z dnia na dzień jedna z wieli akcji namawiających użytkowników Internetu do spożywania jabłek, rzekomo na złość panu Władimirowi Putinowi Prezydentowi Federacji Rosyjskiej – będąca naszą polską, naiwną i infantylną ripostą na sanitarne embargo nałożone na import polskich warzyw i owoców do Federacji Rosyjskiej, gdzie od lat rynkowym „number one” są właśnie polskie jabłka.

Zatem jedzmy polskie jabłka na pohybel Moskwie aż się uszy trzęsą, wcinajmy je, pożerajmy je kilogramami – aż do rozstroju kiszek, bo dzięki temu ocalimy polską produkcję jabłek – a Rosji pokażemy jabłkowy „gest Kozakiewicza”.

Fajnie mówi się o „jabłkach wolności” w mediach, ale gospodarczo takie „przedsięwzięcie” jest absurdalne – bo choćby cały bez mała 35-cio milionowy naród – od każdego niemowlaka aż po najstarszego seniora przerzucił się na dietę jabłkową, to i tak to niewiele da – jabłek wciąż będzie za dużo, aby sanitarna blokada ich eksportu do Federacji Rosyjskiej przestała być problemem. Bo prawdziwy problem leży gdzie indziej – w gorszących sankcjach, którymi Zachód próbuje zaburzyć gospodarkę Rosji, a rykoszetem uderza to oczywiście w pierwszym rzędzie w nas – Polaków – w producentów owoców i warzyw.

Dlatego można zaproponować rozwinięcie kontr-akcji wobec namawiania do spożywania jabłek – o nazwie może mniej apetycznej, ale o większej sile rażenia – a mianowicie – „Jabłka Fuj”!

Tak, polskie jabłka są fuj! Nie jedzmy polskich jabłek, choćby nam je wpychali do ust za darmo, omijajmy stoiska z jabłkami w marketach i na bazarach, unikajmy ich jak diabeł święconej wody – a raczej jak biblijni Adam i Ewa, gdyby spolegliwie dotrzymali obietnicy złożonej Stwórcy i nie dali się zwieść namowom szatana, omijając rajską jabłoń szerokim kołem. Niechaj tony tych najbardziej polskich owoców gniją i zalegają. Niech pną się do góry cuchnącą kopce.

„A cóż to za sabotaż wobec producentów!” – krzyknąłby ktoś. – „Co to za niepatriotyczne zachowanie antykonsumpcyjne?”. A ktoś inny mógłby dodać – „Chcecie rzucać kłody pod nogi Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, jedynej rządzącej partii, która kieruje się pragmatyzmem, dystansuje się od rusofobii i kieruje się zdrowo pojętym interesem narodowym i gospodarczym?”

Odpowiedź brzmi – Nie! Wręcz przeciwnie!

Akcja „Jabłka Fuj”! nie nakłania do wyniszczania producentów – ani nie pokazuje języka ludowcom. To akcja bardzo przekorna, ale patriotyczna, bo racjonalna, pragmatyczna i w dłuższej perspektywie mająca potencjał na złamanie samobójczego myślenia elit Zachodu. Bo może gdybyśmy tak herkulesowym wysiłkiem całego narodu zatrzęśli Królową Owocowych Drzew – Polską Jabłonią – i zrzucili z niej wszystkie polskie jabłka, co do jednego – i to z takim hukiem, że ziemia zatrzęsłaby się od Bugu po Odrę, to być może udałoby się wstrząsnąć umysłami pomysłodawców sankcji wobec Rosji i zmusić ich do minimalnego, chociaż pragmatyzmu w myśleniu? Może decydenci z Waszyngtonu, Brukseli, Warszawy – i – uwaga – z Moskwy zaczęliby na to wszystko patrzeć nieco inaczej?! Oczywiście przy założeniu, że w Warszawie podejmuje się jakiekolwiek decyzje dotyczące naszej gospodarki.

Akcja „Jabłka Fuj”! to może być prawdziwy, realny, oddolny, polski głos obywatelski! A w końcu podobno, (bo lepiej tego nie sprawdzać) żyjemy w demokratycznym, obywatelskim, europejskim społeczeństwie z władzą otwartą na dialog z narodem i jego poszczególnymi warstwami.

Dlatego można apelować – precz z jabłkami – „Jabłka Fuj”! Nie jedzmy polskich jabłek! Niech wkrótce huragan polskich zgniłek zatętni o mur sankcji Zachodu wobec Rosji, najlepiej je wyślijmy do Brukseli – niech tam gniją! Być może na widok takiego jabłkowego powstania Polaków – wreszcie dojrzałych (niczym jabłka), nie tylko jedzących inaczej, ale i myślących pragmatycznie ktoś na Zachodzie zmieni zdanie i wyrówna nam straty, albo ulegnie zmiana polityka, która na siłę wmawia wszystkim, że Rosja to nasz wróg!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.