Ekonomia

Istota problemu tzw. frankowiczów – państwo suwerenne wymusza stosowanie swojej waluty (cz.3)

 Jak odzyskać suwerenność od rynków finansowych?

Z punktu widzenia państwa sprawa dotyczy suwerenności na rynkach finansowych. Właśnie o to toczy się gra. Aktorami są wielkie instytucje finansowe i rządy krajów, które je chronią. Pionkiem w grze jest nasz rząd i stado nieszczęśników, których tenże zdecydował się sprzedać w niewolę zagranicznych instytucji i ich krajowych pomagierów. Sprawa komplikuje się o tyle, że czynniki zbliżone do zewnętrznych graczy już rozpuściły pogróżki, że jeżeli rząd w Warszawie będzie dążył do obarczenia kosztami problemu – krajowe instytucje finansowe, przez lata pośredniczące w procederze. To spowoduje reakcję całego systemu. Odbije się to na notowaniach Złotego, bo stracimy jakże ważne „zaufanie”, co więcej grożą nam serie postępowań przed organami prawnymi państw zainteresowanych, gdzie podmioty finansowe będą dochodzić swoich praw do zysków wypracowywanych w Polsce.

To pokazuje jak jesteśmy bezbronni i wszystko co możemy zrobić, to rozpłakać się po cichutku jak mała dziewczynka, najlepiej jeszcze gdzieś pod kołdrą. Jak skończymy płakać, możemy wrócić do pół darmowej ciężkiej pracy na swoich panów. To są realia systemu neoliberalnego, który zniewala społeczeństwo i pozbawia suwerenności całe państwo.

Z punktu widzenia pojedynczego kredytobiorcy, jego relacja kończy się na banku i jest zero-jedynkowa. Z punktu widzenia systemu bankowego w kraju, jest to relacja wielu w strukturze para-oligopolistycznej wobec setek tysięcy zatomizowanych dłużników z państwem w tle. Dla instytucji finansowych ostatnią rzeczą jakiej pragną w tej relacji jest pośrednictwo państwa. Tylko, że, ci wszyscy wykorzystani ludzie głosują w wyborach, a sprawa ma swoją wagę polityczną. Rządzący nie mogą jednoznacznie nazwać sprawy oszustwem i ukarać winnych, bo są pod wewnętrzną presją systemową i narastającą presją międzynarodową.

Z punktu widzenia państwa gra toczy się na dwóch frontach i dwóch płaszczyznach. Po pierwsze to spór wewnętrzny na płaszczyźnie regulacyjnej i czynności faktycznych. Po drugie to spór zewnętrzny, w którym poprzez wewnętrzne regulacje pokazuje się ile ma się suwerenności. W obecnych warunkach nie mamy jej zbyt wiele.

Nie można iść na starcie czołowe, bo je przegramy i nawet jak osoby poszkodowane na kredytach frankowych dostaną lekki oddech, to i tak całe państwo straci na ratingu i machinacjach jego długiem. Z tego powodu opłaca się utrzymać grę na zasadach narzuconych przez twórców i strażników neoliberalnego wyzysku i łgarstwa.

Zanim jednak podejmiemy walkę warto byłoby poszukać rezerw i poduszek finansowych, umożliwiających finansowanie deficytu oraz rolowanie posiadanych kredytów dewizowych w średniej perspektywie czasowej. Bez tego możemy być po prostu szantażowani przez system, albowiem nie mamy żadnej gwarancji, że nasze papiery dłużne się sprzedadzą w takich cenach, które uważamy za akceptowalne. Jest to fundamentalne, zwłaszcza w dobie obecnych działań pana Donalda Trumpa wobec FED-u. Zdaniem pana Prezydenta amerykańska Rezerwa Federalna powinna obniżyć stopy procentowe. Jest to zupełnie inna tendencja, niż to co FED robił – ostatnio mieliśmy cztery podwyżki stóp dolarowych z rzędu! W tym roku poziom stóp w USA ma się nie zmienić. Prezydentowi Trumpowi zależy na obniżce stóp, bo to przyśpieszy wzrost gospodarczy i pomoże mu w wyborach.

Z naszej perspektywy oznacza to, że na rynku może być więcej taniego kapitału. Jest to niesłychanie ważne w naszych ewentualnych działaniach, bo chodzi o to, żebyśmy spróbowali zwalczać tzw. „rynki” ich własną bronią. Jest to niesłychanie trudne, ale możliwe jeżeli prowadzi się grę w sposób racjonalny i pozbawiony emocji, a wewnętrzna sytuacja polityczna państwa pozwala na zagwarantowanie stabilności.

8 komentarzy

  1. Wnikliwe.

    Wnioski dla frankowiczów?

    W dłuższej perspektywie i tak kiedyś wszyscy umrą …

    Amen!

  2. Kwestia ryzyka w interesach to nie kwestia neoliberalizmu, który zresztą jest już w odwrocie.
    Kwestia ryzyka w interesach to kwestia wolności. Ludzie pragną wolności aby móc podejmować decyzje na własną odpowiedzialność. To piękna teoria, niestety. Praktyka jest jednak taka, że wygrywa tylko ten, kto (w odniesieniu do biznesu) więcej wie, rozumie i umie, czyli jak zwykle.

    Ci ludzie (tzw. “frankowicze”), widzący doraźne korzyści z wzięcia długoterminowego kredytu w CHF, byli jednocześnie naiwni i chciwi. Podpisując hipoteczne umowy kredytowe widzieli (na bieżąco) swój wielki interes – interes życia, bo przy ówczesnym kursie CHF/PLN i znacznie niższym oprocentowaniu kredytu w CHF, zdecydowanie wygrywali z “ciamajdami” biorącymi kredyt w PLN. Jak kształtował się kurs CHF/PLN w ciągu ostatnich 20 lat – link poniżej:
    https://stooq.pl/q/?s=chfpln&c=20y&t=l&a=ln&b=0

    Gdyby wówczas zabroniono brania kredytów w “solidnej”, szwajcarskiej, nisko oprocentowanej walucie, to już słyszę te krzyki: “nie pozwalają nam na własne mieszkanie”, “chcą żebyśmy nie mieli niczego”, “komuna rządzi nadal”, itp. Cały kapitalizm usiany jest “takimi biznesami”, a bankructwo to jedna z możliwych cen wolności. Bo za wolność też trzeba płacić – w końcu nie ma niczego za darmo. Czy frankowicze są za powrotem socjalizmu? Ależ nie, oni chcą tylko rekompensaty za swoje straty spowodowane ich błędnymi decyzjami. Kto ma za to zapłacić? Banki? Marzenia. Wolno było oferować, to oferowali biorąc za to swoją prowizję. No to pozostaje jeszcze państwo, czyli my wszyscy.

    Przed kilkoma laty, kiedy wybuchła afera “kredytów frankowych”, rozmawiałem z dwoma znajomymi (młodymi) osobami, “utopionymi” w takich kredytach. Ich zdanie mogę streścić następująco: chociaż wartość mieszkania/domu wzrosła niepomiernie, to raty podniosły się i zrównały się z tymi, które płacą “zakredytowani” w złotówkach. Nie było zatem specjalnej różnicy w bieżących obciążeniach. Problemem była natomiast sprzedaż takiego mieszkania/domu (np. żeby kupić inne, np. gdzie indziej), bo stało się ono około dwukrotnie droższe względem ceny rynkowej, co skutecznie ograniczało obrót mieszkaniami. Wyjściem jest wprawdzie przeniesienie hipoteki na nowe mieszkanie/dom, ale to też wymagało zachodu i zgody banku.

    Jeżeli szukamy jakiejś (niezbyt subiektywnej) sprawiedliwości, to według mnie jedynym wyjściem jest przeliczenie od początku kredytu w CHF na kredyt w PLN. Oznaczałoby to konieczność wstecznego (ze stosownymi procentami) uzupełnienia wysokości już zapłaconych rat, a to byłby niebagatelny wydatek. Korzyścią zaś byłoby urealnienie wartości mieszkań, co ułatwiłoby ich normalny obrót. Nie podejrzewam jednak aby takie rozwiązanie odpowiadało “frankowiczom”, którym raczej chodzi o pokrycie ich strat w tym ich “złotym” interesie, a nie przeliczenie kredytu od początku do standardu kredytu zawartego w PLN.

    Ostatnio słyszę zarzuty “frankowiczów” kierowane do państwa, że ich nie ostrzegło. Wniosek: za mało było państwa w państwie, tj. urzędów ograniczających swobodę decyzji kredytobiorców, czyli za dużo było wolności. To dziwne, bo z drugiej strony słyszę: precz z administracją, veto dla wysokich podatków, itp. hasła. Na coś trzeba się zdecydować, albo chcemy wolności decyzji (w tym finansowych), albo chcemy ograniczenia tej wolności. Wydaje się jednak, że wszystko zależy od subiektywnych marzeń ludzi o wspaniałych i prostych rozwiązaniach (leżących w zasięgu ręki), które zapewniłyby cud dobrobytu bez wysiłku.

    Na koniec mam jedno usprawiedliwienie dla części frankowiczów. Niektórzy ludzie byli wówczs skazani na kredyt w CHF, bo w PLN nie posiadali bankowej zdolności kredytowej. Myślę, że wykazanie takiej sytuacji może być jedyną podstawą roszczeń względem banku, bo w ten sposób zostali zmuszeni do wzięcia kredytu w CHF.

    • @Ali….
      Powoluje sie tu na moje komentarze pod kolejnymi czesciami felietonow o frankowiczach i nie zaprzeczajac przez komentatora prezentowanym tezom podkreslam, ze tylko brak regulacji a dokladniej dopuszczenie egotycznych kredytow w walucie obcej (obcej polskiej gospodarce ) moglo spowodowac u niedoswiadzonych kapitalizmem kredytobiorow takie “marzenia” robienia “zlotego interesu” , gdyz cale te przedsiewziecie bazowalo na fikcji mentalnej, o czym sobie ci kredytobiorcy nie zdawali sprawy…
      Gdyby banki byly rzetelne, to nie mogly by tej grupie kredytobiorcow udzielic wogole kredytu, gdyz nie mieli oni realnie zdolnosci kredytowej, tj.odopowiednich dochodow na jego splate , do tego dolacza sie kompletny brak polityki mieszkaniowej rzadu, taka sytuacja daje swietne pole do popisu dla wszelkich spekulantow ( zobacz obecne afery w Usa z internetowa firma “Air BnB”, gdzie ludzi po kupnie mieszkania ( drodze takiej “chytrej” umowy bankowej …) zmusza sie do jego wynajmowania na “dobe” dla turystow z calego swiata bo innaczej umowa wlasnosci i kredytu bankowgo jest niewazna i ludzie traca mieszkanie ale kredyt musza splacac….brzmi jak herezja ale jest prawdziwa min.na Florydzie…)

      Tak to instytucje konroli finansowej dopuszczaja egotyczne, nierealne ( !!! ) umowy kredytowe, gdzie kredytobiorca jest oczarowany fantastyczna oferta a rzad pcha ludzi przycisnietych do muru do podejmowania w depsperacji decyzji, ktorych w normalnych warunkach przy normalnej poradzie czy regulacji i organizacji rynku mieszkaniowego nigdy by nie podjeli….

      Po doswiadczeniach z Wegier z umowami frankowimi na mieszkania ( ichni rzad sie” znalazl” i banki uwlaszczyl ), po decyzjach Austrii w odparciu koncernow spekulujacych mieszkaniami ( min. te najwieksze z Niemiec “VINOVIA”, “DEUTSCHE WOHNEN”) i obecnie trwajaca w Niemczech “dyskusja”( wlasciwie awantura…) , co do uwlaszczenia na rzecz panstwa obu tych wymienionych ale i innych firm i osob prywatnych spekulujacych mieszkaniami ,po dlugich rozwazaniach i analizach pozostaje calkowite uwlaszczenie /upanstwowienie / mieszkan , zdobytych przez te banki w drodze nierzetelnej konkurencji / oszustwa z premedytacja i spekulacja zasobem gruntow budowlanych *wrogie przejecie gruntow budowlanych* ) polaczone ze scisla ustawa antyspekulacyjna tj.”wyjecia z rynku” mieszkan i na wzor Austrii przekazanie ich wlasnosci do rak komunalnych gmi i miast lub do spodzieli mieszkaniowych uzytecznosci publicznej i to przynajmniej 80%wszystkich zasobow mieszkaniowych, zakaz egekucji z realnie zamiaszkanego lokalu…
      Taka sytuacja wlasnie “dzieje sie” w Berlinie….W Austrii jest juz od lat 1920-tych stosowana….

  3. Co może biedny żuczek (kolonia) jeśli (nawet)… “Россия потеряла суверенитет в результате поражения в сорокалетней войне с Соединенными Штатами Америки. Это самая главная тайна в России, закрытая цензурой и пропагандой в СМИ.”

    “Кому принадлежит рубль? Рубль принадлежит Центральному Банку, но Центральный Банк не подчиняется Правительству РФ!”

    “Конституця РФ – MADE IN USA”

    Wot i wsio!

  4. Opisany stan to jest zaledwie jeden z przykładów “osiągnięć” styropianowej polityki po 1989 roku.

  5. Inicjator
    18 kwietnia 2019 at 05:23 · Odpowiedz

    “W dłuższej perspektywie i tak kiedyś wszyscy umrą …”

    To jest bardzo wnikliwa uwaga, chyba najlepiej podsumowująca wszystko. Jakiś hinduski mędrzec polecił kiedyś królowi, by ten zawsze pamiętał, że “to też minie, nieważne – dobre czy złe, ale minie”.

  6. Na suwerenność na rynkach finansowych Polska nie ma szans przynajmniej na razie.

    Jak chodzi o “frankowiczów” to wiele osób brało kredyty w CHF, ponieważ na kredyt w PLN nie mieli zdolności kredytowej. Powinien być prawny zakaz na udzielanie kredytów w obcej walucie. Ale musi wiele wody upłynąć aby takie prawo uchwalić.

  7. Tak, propozycje autora sa rozwazne , by nie “draznic neolibernych hien” ale nie wiem, czy to z uwagi na katasrofalna sytuacje ludzi wydojonych przez neoliberalizm da sie zastosowac…”zolte kamizelki” we Francji nie godza sie na neoliberlane zasady organizacji zycia…ludzie w Berlinie chca upanstwowienia mieszkan…. rosnie presja spoleczna i ludzie nie akceptuja nedzy i glodu mimo pracy i wieczystego bogacenia sie 1% populacji swiata….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.