Ogólna, Technologia

Internet to przestrzeń wolności oraz narzędzie zniewolenia i kontroli

 Genialnie to wymyślono w laboratoriach badawczych US Army, sieć Internet okazała się czymś fantastycznym. Jedna wielka wspólna baza danych, jedna wielka wspólna świadomość, jeden wielki wspólny katalog wszystkiego, uniwersalne medium, którego nie da się okiełznać. Jednak, poprzez które można zniewalać i kontrolować, jednak nie tych, którzy kierują się myśleniem. Myślenie ma, bowiem kolosalną przyszłość, zwłaszcza dzięki Internetowi, którego chyba największą zasługą dla cywilizacji ludzkiej jest to, że bardzo, ale to naprawdę bardzo obniżył koszty dotarcia do wiedzy i jej pozyskiwania, jak również, co jest oczywiste samo przez się – samej wymiany informacji.

Korzystając z Internetu do spraw codziennych, nawet nie zdajemy sobie sprawy z jak potężnym narzędziem mamy do czynienia. Internet współcześnie, to coś takiego jak Forum w Rzymie, do którego każdy miał dostęp i było miejscem wymiany informacji. Dzisiaj to samo dzieje się w Internecie. To musiało przerazić establishment, albowiem problem kontroli nad gromadzeniem, selekcjonowaniem, dostępem i wymianą informacji – jest jednym z kluczowych dla każdego rządzącego.

Dlatego rozwiązano problem informacji w Internecie poprzez umieszczenie w nim całego szeregu informacji, które nie służą człowiekowi, ale który często bywa nimi zainteresowany, chociaż nie ma z tego żadnej korzyści. Chodzi o konsumpcję treści, które nie rozwijają intelektu, wręcz przeciwnie, często go degradują, ale przede wszystkim zajmują czas, pochłaniają koncentrację, czasami trzeba już nawet za tą papkę informacyjną płacić.

Jeżeli przyjrzymy się Internetowi, to głównymi dostarczycielami treści, jakie są w nim zamieszczone są twórcy muzyki, albowiem stworzono specjalne kanały, umożliwiające odpłatność za ich pracę, dzięki czemu muzycy i cały powiązany z nimi biznes – zarabiają olbrzymie pieniądze, przy okazji zasilając sieć treścią, której pożądają ludzie. Podobnie jest z materiałami wideo, jak również transmisją telewizyjną „na żywo”. O wiele więcej osób ogląda filmy, niż uczy się w sieci starogreckiego. Jednak nie można nie docenić wkładu Internetu w rozwój edukacji i nauki, to prawdziwa potęga, dzisiaj w zasadzie nowoczesna edukacja na większości kierunków akademickich – bez komputera i dostępu do sieci, jest praktycznie nie możliwa.

Jeżeli chodzi o tworzenie liderów społecznych i agregowanie poparcia politycznego – właśnie to Internet jest do tego doskonałym miejscem, zwłaszcza w mediach społecznościowych, których siłę już poznało kilka podmiotów i państw. Jednak to samo, co służy wolności, może działać w drugą stronę, tj. służyć do kontroli, manipulowania opinią publiczną, jej urabiania itd. Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie, jakie ma intencje, czego oczekuje? Czy po prostu nie chce nam czegoś sprzedać? To najczęstsza motywacja, przy czym jeżeli chodzi o przekazywanie treści propagandowych, to takie same informacje jak inne, tylko z zasady bezpłatne dla odbiorcy, a płatne dla nadawcy – mamy tu odwrócenie modelu, ale liczy się, że działa.

Co zrobić, żeby korzystając z Internetu nie dać się manipulować a w konsekwencji zniewolić? Tak do końca, to jest chyba niemożliwe, bo jeżeli się w czymś uczestniczy, to odrobina brudu, smaru – zawsze się przyczepi, nic się na to nie poradzi. Problem jest o wiele bardziej rozbudowany, mianowicie chodzi o to, żebyśmy byli w stanie rozpoznać takie elementy, które służą manipulacji, a docelowo mają nas zniewolić.

W skrócie można powiedzieć tak, że żeby bezpiecznie tj. świadomie i konsekwentnie korzystać z Internetu, trzeba najpierw przeczytać kilka książek, które pozwolą każdemu z nas na wyrobienie w sobie i bazy pojęciowej i zdolności do krytycyzmu, który musi być tutaj podstawą dla wszelkich odniesień.

Korzystając z Internetu trzeba być przede wszystkim świadomym tego, co chcemy z niego uzyskać, to musi się dziać w określonym czasie, ponieważ to właśnie czas jest największą ceną, jaką płacimy za dostęp do sieci. Chyba zarządzanie czasem jest tutaj kluczowe, bo przekłada się na efektywność w zdobywaniu/przekazywaniu informacji, dyscyplina wymusza jakość. Dokładnie przecież o to, w tym chodzi, żebyśmy to my kontrolowali narzędzie, a nie dostosowywali swój rytm życia do wirtualnej rzeczywistości.

13 komentarzy

  1. Dzień Dobry
    US Army nie stworzyła Internetu. Jedyny wspólny mianownik dla sieci Internet i sieci wojskowych to zlecenie Sił Zbrojnych na pracę naukową dotyczącą sieci rozproszonych którą to napisał urodzony w Grodnie w Polsce, w Polskiej Rodzinie Żydowskiej Paul Baran. W oparciu o to opracowanie CYWILNI Naukowcy stworzyli najpierw sieć na potrzeby badawcze wojska ale nie finansowało tego wojsko tylko cywilna agencja ARPA! Później w oparciu o rezultaty ośrodki naukowe zaczęły budować własne węzły które nie były niczym innym jak komputerami z kilkoma czy kilkunastoma modemami.
    To co dziś nazywacie Internetem ma się nijak do tego czym jest sieć Internet ale dylatacja pojęć postępuje (co zdaniem Szarego jest w ścisłej korelacji z odwrotnością umiejętności analitycznych) i mitów jest coraz więcej.
    Ten “Wasz” Internet to Word Wide Web czy jak wolicie WWW albo W3, bo “www” to nie tylko początek nazwy stron tylko rodzaj pewnego jak to się dziś ujmuje systemu. Jego autor, brytyjskie inżynier Timothy John Berners-Lee otrzymał na to tytuł szlachecki (rycerza). I tak by wyprostować brednie które (o paradoksie!) w zasobach używających jego konceptu są zapisane, Sir Timothy nie był Naukowcem i za takiego się nie uważał, choć leksykalne rozumienie słowa naukowiec w języku angielskim i polskim jest różne.

    Co do kwestii “wolności” i “zniewolenia” to idealizowanie albo demonizowanie również wpisuje się w mitologizację. Internet służ kontroli, i takiej zwyczajnej kontroli, nad stabilnością komunikacji, integralnością danych, i takiej dużej KONTROLI. Posługując się analogią do starych czasów kiedyś słyszeliście sapanie w słuchawce. Obecnie dziesiątki a czasem setki algorytmów wspierają “sami wiecie kogo” w kontrolowaniu. Zwykle 2 do 4 procent tzw. “odwiedzić” to “robota” algorytmów. I doprawdy nie ma to specjalnie znaczenia czy jest to ten “legalny” “Internet” czy “Dep Web”. Kontrola to kontrola i protokół sieci Internet, zgodnie z pierwotnymi założeniami, świetnie do tego służy 😀

    A to że jeśli nie jesteśmy “groźni”, jeśli nie używamy słów kluczowych, określonych sekwencji słów, że nie ma “konsekwencji” tej kontroli dla Nas pozwala być “Internetowi” takim miejsce spotkań ludzi, wymiany poglądów (czasem Szekspirowsko dramtatycznej), dzielenia się “sobą” (czasem bardzo dosłownie), to wszystko nie oznacza że kontroli nie ma. “Internet” służy kontroli i przy okazji jest kontrolowany. Już nie ośrodki naukowe są właścicielami sieci, one mają tylko komputery do niej przypięte. Nauka została zastąpiona przez finanse, rynek i ekonomię. Naukowcy przez “operatorów”, rządy i służby. Chcecie sprawdzić? Nic trudnego. Wystarczy napisać więcej niż “poprawność” pozwala. Emocje z będącego konsekwencją spotkania – bezcenne 😀

    Pozdrawiam
    Udanej Niedzieli życzę.

    • Z drugiej jednak strony Internet pozwala siedząc wygodnie w fotelu obejrzeć wykłady profesorów z MIT, Stanford, Berkeley, itp.

      • Jeśli “Wydział Kontroli” pozwoli to tak, efekt taki będzie. O tych których nie zobaczymy się nie dowiemy dzięki “Wydziałowi Kontroli” 😀

  2. Szary ma racje,tak było,Snowden pokazał że anonimowość w internecie to wiara maluczkich,Wielki Brat wszystko Wie.

  3. Dobrze że mamy sieć.
    Tylko nie dać się jej uzależnić …

  4. Sieć (FB, одноклассники itd.) to targi próżności dla użytkowników, oraz PARADISE dla służb specjalnych.
    Wszyscy potencjalni przestępcy 🙂 zebrali się w jednym miejscu, dobrowolnie dzielą się swoimi osobistymi przeżyciami, umieścili zdjęcia i wideo – gotowy materiał do sprawy.

  5. Wiem, ze jestem w sieci kontrolowany i śledzony (nie gorzej niż czyni to żona na co dzień i jeszcze wcześniej niż zaistniał Internet!). Jeśli ma się czyste sumienie i dobre zamiary, da się z tym żyć. Trzeba jednak mieć ukształtowany charakter i światopogląd, aby być w nim bezpiecznym. Wymiana myśli i poglądów. To jest BEZCENNE,

    • Też wiem, że kontrolują moje podejście, to niech mnie cmokną w szpadel. Jednak jako baba staję po stronie bab czyli Pana żony, żony nie kontrolują, żony tylko delikatnie zwracają mężom uwagę.

      • 🙂

        To chyba oczywiste, inaczej w przypadku żony
        z uosobienia – sierżanta. Bywają!

        A UBP (urzędy bezpieczeństwa publicznego) zatoczyły
        podobnie, a może razem z historią(najnowszą) koło…
        Krzywe Koło – taki tam “klub’ poszukiwaczy sprzeczności.

        Pozdrawiam

      • Czy nie zauważyła Pani żartu! A po stronie mojej żony także staję sam, mimo różnicy zdań pojawiającej się czasami.

    • Lechu oczywiście, że zauważyłam żart, moje pokolenie to “Kabaret Starszych Panów” “Kabaret Olgi Lipińskiej” no i dodam Agnieszkę Osiecką, wszystkich nie jestem w stanie wymienić. Oglądając takie programy bardzo łatwo wyłapuje się granicę pomiędzy żartem a napuszoną powagą, zdecydowanie odpowiada mi finezyjny humor i podtekst.

  6. Przed chwilą to byłem “ja – krzyk58”. tak gwoli wyjaśnienia
    informuję( o własnym gapiostwie).
    Za co przepraszam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.