Informacja to władza

Informacja to władza, a władza to pieniądze, pieniądze to posłuch, pieniądze plus władza to możliwość zmiany rzeczywistości na taką, która spowoduje, że ma się do dyspozycji jeszcze więcej pieniędzy i jeszcze więcej władzy, a od pewnego momentu można nie dbać o posłuch, od tego jest propaganda, czy też jak kto woli PR lub szerzej soft power, którego elementem jest także terror.

Nie ma bowiem takiej podłości, takiego okrucieństwa, takiego kłamstwa, takiej zbrodni, której nie opłacałoby się popełnić, żeby zdobyć władzę. Taka władza oczywiście demoralizuje, ale to nie jest powód do zmartwień dla jej dzierżycieli, władzy raz zdobytej nikt nie chce tracić, ponieważ życie po utracie władzy ma tylko jeden cel – jej odzyskanie.

Z powyższego powodu w ustroju demokratycznym tkwi istotna sprzeczność, która w przypadku jego skrzywienia świadczy o jego pozorności. Jeżeli bowiem utrata władzy to największy dramat, a z zasad działania systemu wynika, że władzę można stracić – warto pomyśleć o zabezpieczeniu się w taki sposób, żeby dla fundamentalnych interesów osób i podmiotów zainteresowanych władzą, nie miało znaczenia kto rządzi, chodzi w skrócie o to, żeby rządzili swoi, to znaczy ludzie dający się kontrolować lub co najmniej przewidywalni w decyzjach.

Pożądanie władzy wymusza gromadzenie informacji, wszelkich informacji, stąd moda na podsłuchy, przeglądanie poczty internetowej, poczty zwykłej, ukryte kamery i inne podobne wydarzenia, mające na celu zawsze jedno – inwigilację. Przy czym nie ma tu różnicy pomiędzy władzą demokratyczną, a władzą totalitarną – zawsze władza chce jak najwięcej informacji. Nie ma czegoś takiego jak standardy, zahamowania, dane do których nie uzyskuje się dostępu. To wszystko to banały i naiwna wiara słabeuszy i pożytecznych idiotów, występujących w roli strażników systemu – tym bardziej żałosna im więcej wiadomo o rozbudowanych praktykach współczesnego marketingu, tu nie ma litości – walka o klienta umożliwia dostarczenie najbardziej pożądanego produktu w konkretnym momencie. Proszę się zastanowić, skąd potężne firmy czerpią wiedzę na temat państwa potrzeb, przyzwyczajeń, preferencji i zamiarów zakupowych? Szczytem wszystkiego jest kreowanie popytu, to nic innego jak kreowanie postaw, heblowanie percepcji i wpajanie co jest dobre, co lepsze a co złe. Propaganda jest podstawą każdej władzy i podstawą pozostanie, aczkolwiek może się różnie nazywać.

To wszystko ma realne zastosowanie także do naszego kraju, na różnych etapach naszej transformacji różnie było z dostępem i dystrybucją informacji, sami wykastrowaliśmy sobie możliwość gromadzenia informacji, ich przeglądu i wartościowania. Dlatego jesteśmy dzisiaj krajem nadzwyczajnie specyficznym, w którym nadzór nad dystrybucją informacji jest wydzielony poza państwo, w tym znaczeniu, że ani rząd Polski, ani Polacy, ani biznes, ani służby specjalne – nie mają żadnego wpływu na to, co jest wsadzane u nas do mainstreamu informacyjnego. Owszem, ci aktorzy mogą o tym współdecydować, mogą podsuwać tematy, mogą prosić o unikanie pewnych sfer, jednakże warstwa selekcji informacji dla Polaków jest poza jakimkolwiek wpływem naszej państwowości.

To się nazywa pełna otwartość i pokłosie słów pewnego „ojca transformacji”, który jako wielki liberał zawsze mówił, że kapitał nie ma narodowości! Nie wdawajmy się w szczegóły, ponieważ chcemy mieć chociaż trochę szynki na święta i odrobinę cytrusów, w każdym bądź razie tak przedstawiają się realia, z drugiej strony błękitnego ekranu państwa plazmy czy LCD. Mamy to co mamy i musimy funkcjonować w tym kraju w oparciu o bardzo grubą poprawkę tzw. poprawności, czyli eufemistycznie nazywanej selekcji i cenzury informacji, które nie powinny zdaniem wielkiego demiurga polskich mediów znaleźć się w mainstreamie. Proszę się nie martwić, to nie rodzi problemów w życiu codziennym, po prostu jest nam ciężko, ciężej niż innym, ponieważ ze względu na manipulowanie i zafałszowanie informacji – nie podejmujemy optymalnych wyborów, często myląc fałsz z prawdą. Na dowód wystarczy sobie poczytać pewną gazetę wydawaną w Polsce, na której początku wykorzystano środki publiczne, a docelowo okazałą się ona częścią imperium medialnego pewnych zagranicznych potentatów. Co to za gazeta domyślcie się państwo sami, najlepiej jest wziąć do ręki jej wydania sprzed lat – opisujące kluczowe wydarzenia w najnowszej historii państwa.

One thought on “Informacja to władza

  • 12 lutego 2020 o 13:53
    Permalink

    Trafna analiza aktualnej sytuacji w kraju i działań zmierzających do utrwalenia władzy, po drobnej korekcie w drugiej części. To już nie jakieś tam zagraniczne koncerny filtrują podawaną obywatelom propagandową papkę, ale rządowa telewizja i pokrewne rządowe media. Półprawdy, kłamstwa, ale przede wszystkim ukrywanie co się tylko niekorzystnego dla władzy uda ukryć i wydobywanie najmroczniejszych cech populizmu. W jednym celu: utrwalenia władzy wąskiej grupy polityków.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.