Ekonomia

Inflacja zaskoczyła (cz.1)

fot. red.

Inflacja zaskoczyła, ale chyba tylko GUS i część polityków rządzącej koalicji. Prawie 3,4 % w grudniu to szok dla publicznej statystyki. To zaskakujące jednak tylko dla tych, którzy nie chodzą do sklepów lub na bazary.

Ceny galopują, żywność w polskich sklepach, jest droższa, niż w sklepach tych samych sieci na Zachodzie. Do tego paliwa i energia nie tanieją i tanieć nie będą. Prawdopodobnie w Polsce już nic nie będzie tańsze, czasy taniej żywności się skończyły i nie wrócą, chociaż – uwaga – jej produkcja stale rośnie i pomimo eksportu mamy poważne problemy z nadprodukcją.

Wzrosła akcyza, a co najważniejsze ciągle drożeją mieszkania. Ma to ciekawy mechanizm. Rynek jest u nas oligopolistyczny, “produkcja” mieszkań jest ściśle limitowana. Ludzie mający pieniądze traktują mieszkania jako lokaty kapitału. Ponieważ odsetki bankowe są bardzo niskie, a obligacje rządowe to zawsze tylko zobowiązania kolejnego – przyszłego rządu. Dlatego pieniądze płyną na rynek nieruchomości (w giełdę inwestuje się tylko mikro kwoty lub w ogóle), powodując stały wzrost cen w górę. Dodatkowo napędzany przez masową imigrację ludzi spoza Unii Europejskiej, którzy w odczuciu wielu zabierają Polakom miejsca pracy i są konkurencją na rynku mieszkaniowym, w przedszkolach i w wielu innych dziedzinach życia.

W PRL-u maskowano inflację w ten sposób, że ceny artykułów powszechnej potrzeby zestawiono z cenami na przykład lokomotyw lub kwasu siarkowego które obniżano. Gospodarka lokowała olbrzymie kwoty te wyroby, które bilansowały się z cenami chleba lub masła. Statystyka wypadała poprawnie, tylko regały w sklepach wypełniał głównie ocet. Ludzie wiedzieli, że władza kłamie, a ocet znikał jak były grzyby w lasach. Taką mieliśmy rzeczywistość i nasza współczesność bardzo się nie różni, tylko kiełbasa już tak nie smakuje jak dawniej…

Generalnie dzisiaj jest bardzo podobnie, kłamstwo zastąpiono milczeniem i robieniem dobrej miny. O co chodzi zobrazujemy – upraszczając – na przykładzie 500 plus. Przyjmując, że ktoś dostał pierwsze 500 plus w grudniu 2018, po roku w grudniu 2019, te same 500 PLN było warte 3,4 PLN mniej, na każdych 100 PLN. To znaczy łącznie siła nabywcza spadła do 483 PLN o 17 PLN. Jeżeli byśmy to przeliczyli na waluty byłoby jeszcze inaczej, ale trzymamy się póki co Złotego.

Rząd zarabia na inflacji kolosalne pieniądze, w skali budżetu to mogą być wpływy podatkowe większe około 8 mld PLN od spodziewanych. Mechanizm jest banalny – od wyższej ceny, podatek jest większy. Wpływa więcej pieniędzy do budżetu, dzięki temu ten, może się jeszcze bardziej zapożyczyć.

Nasz cel inflacyjny to 2,5% możliwe i tolerowane odchylenie to +/- 1% Zatem 3,4 % to akurat granica tolerancji. W ostatnich latach jak mieliśmy deflację, NBP nie robił żadnych gwałtownych ruchów, żeby ją opanować. Powodem był spadek oprocentowania długu krajowego, bardzo wygodny dla rządu. W tej chwili zaś pojawi się presja inflacyjna, a to zupełnie inny rodzaj zagrożenia. Właśnie z przywołanego powodu – wierzyciele naszego rządu będą chcieli wyższego wynagrodzenia, za pożyczane pieniądze. Jest to naturalne i ten mechanizm jest zapisany w rozliczeniach długu publicznego. Stopa oprocentowania obligacji wyprzedza inflację.

To, zaś powoduje że wszystko ulega zmianie, mówimy o regułach całej gry w naszą napędzaną długiem para neoliberalną gospodarkę. Rząd nie może płacić więcej, ponad to, co zarabia na wzroście opodatkowania z tytułu inflacyjnego wzrostu cen, bo nie ma kasy. Żeby mieć pieniądze musi zwiększać podatki, ale to się opłaca i jest skuteczne tylko do pewnego poziomu. Przykładowo podwyższenie akcyzy o 10% to bardzo dużo, może się okazać, że wzrośnie opłacalność przemytu np. tanich używek, do tego stopnia, że znacząco wzrosną koszty ochrony rynku przed tego typu konkurencją.

Zapraszamy jutro na część 2 felietonu.

14 komentarzy

  1. Mercyngoretex II

    No kasę po prostu trzeba umieć liczyć.

  2. To było do przewidzenia w Naszym Nadwislańsko-Banasiowym Macondo.

    Ale na razie inflacja nie jest dwucyfrowa licząc miesiąc do miesiąca …

    Amen.

  3. Kononowicz forever!

    Nie piszecie o marszu tysiąca tóg? piszecie o inflacji? jak tak można ! przecież przyjechali sędziowie jewropejscy!

    SZANOWNI PAŃSTWO. SERWER DZIAŁA WOLNIEJ ZE WZGLĘDU NA PROWADZONE W TLE PRACE I ZASTOSOWANE MECHANIZMY ZABEZPIECZAJĄCE. BARDZO PROSIMY ZGŁASZAĆ NAM WSZELKIE BŁĘDY W DZIAŁANIU PORTALU NA NASZ EMAIL: OBSERWATORPOLITYCZNY@OBSERWATORPOLITYCZNY.PL
    PRZEPRASZAMY ZA UTRUDNIENIA, ALE PRZY OBCIĄŻENIU SERWERA SPAMEM JAKIE WYSTĘPUJE, MUSIELIŚMY WDROŻYĆ DODATKOWE ZABEZPIECZENIA. W PRAKTYCE PRZEKŁADA SIĘ TO NA OKOŁO 4,5-7 SEKUNDOWE OPÓŹNIENIE W ODŚWIEŻANIU STRONY DLA CZYTELNIKA. WEB. JÓZ.

  4. Każdy Kto rozumie elementarne podstawy ekonomii nawet na poziomie pantofelka nie spodziewał się że nie będzie inflacji

  5. Inflacja rośnie wraz ze wzrostem płac a MALEJE WRAZ ZE WZROSTEM CEN.
    Podstawy ekonomii.

  6. No tak to jest w kapitalizmie. Bogaci nie mogą stracić, biznes musi wyjść na swoje, więc to normalne działanie determinizmu kapitalistycznego zwanego szumnie wolnym rynkiem. Niedługo przyjdzie świadomość społeczeństwa, że sztuczne ożywienie rynku i walka z biedą było z korzyścią tylko dla biznesu, niszczące przy okazji dla tzw. klasy średnio zarabiających i powodujące dalszą feudalizację gospodarki oraz życia społecznego. Efekt jest taki, że w tej chwili od 1 stycznia najmniej zarabiający zyskali i osoba bez kwalifikacji pracująca na etacie w szatni, zarabia tyle samo co młody pracownik po studiach z kwalifikacjami, a nawet wielu starszych pracowników, bo im biznes nie podnosi płac. Szkody społeczne z tego wynikające będą ogromne. Tylko socjalizm budujący przemysł i utrzymujący równowagę zatrudnienia gwarantował względną sprawiedliwość wynagrodzeń w stosunku do obowiązków pracowniczych i kwalifikacji.

    Ale z tym octem na półkach w PRL-u to autor przesadził. Szkoda, że wtedy nie robiłem zdjęć sklepów w moim rejonie naprawdę przyzwoicie zaopatrzonych. Nigdy nie widziałem samego octu na pułkach, nawet w latach wiosny solidurni powodujących braki w zaopatrzeniu i deficyt niektórych produktów. Proszę więc Sz. Krakauera o nieuprawianie tu taniej propagandy antysocjalistycznej. Bo różnica jest taka, że nikt w PRL-u nie musiał głodować, ani żyć na śmieciowym zachodnim jedzeniu żeby przetrwać, jak ma to miejsce dziś. Nie mówiąc o bezdomności i szukaniu żywności na śmietnikach.

    “Jaśnie państwo” nie są w stanie stworzyć systemu zrównoważonej gospodarki rynkowej w oparciu o mechanizmy manipulacji finansami państwa i zarządzania respiratorem ekonomicznym. Bez budowy przemysłu i silnej gospodarki opartej na zasobach państwa oraz socjalizmu to się nie uda.

  7. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

    I to jest różnica między obliczeniami a realiami.

    Dziś wg obliczeń 500+ jest warte 483 zł. Obliczenie jest słuszne.
    Tylko z pozoru.

    Gdy komuś umarł któryś z rodziców to dostawał Akt Zgonu w UM. Za darmo. W trzech egzemplarzach.

    Dziś dostaje się tylko JEDEN egzemplarz za darmo, za dodatkowy odpis płaci się po 22 złote skrócony za każdy. Pełny 33 złote. To samo jest z aktem urodzenia.

    Tylko kto się z nas interesuje tym tak bardzo skoro śmierć i poród występuje w rodzinie niezbyt czesto.
    Ile jeszcze takich przykładów jest? Sporo.

    Szacuję że rzeczywista wartość 500+ to dziś 350 złotych.

    • “Szacuję…”
      Ale jest! Lepszy wróbel w garści, niż gołąbków sto na dachu…Edward Hulewicz i Heliosi – Obietnice
      https://www.youtube.com/watch?v=eRkS6QGb37s
      BO, gdyby rządziła lewica laicka (liberalna/bezbożna) byłoby goowno, tzn.
      byłoby filutne mruganie oczkiem za Odrę, na Zachodzie chwalą nas, więc jesteśmy wolnorynkowymi prymusami…)) przekładam na ‘dimonowy”
      wariant rosyjski “dieniek niet- no wy dierżitie’s!”
      Dokładam szmonces na czasie, czyli – Еврейский анекдот, про 22 июня 1941 года https://www.youtube.com/watch?v=eULdEyPKacE Szacunek

      “Szacuję że rzeczywista wartość 500+ to dziś 350 złotych.”
      Grosz do grosz i będzie …kokosza!
      Lepszy rydz niż nic…
      I można by tak mnożyć posłowice o pozytywnym wydzwięku w nieskończoność.. a co zostało postkomunistom, oni swoje dłuuuugie 5 minut – prosrali! 😂

  8. …. tylko kiełbasa już tak nie smakuje jak dawniej…
    Bo “kiedyś” obowiązywały ‘jakieś” reguły i normy (PN, BN, ZN itd.) – czego dzisiaj nie uświadczysz, a jeśli ‘cośtam” jeszcze reguluje zasady postępowania w III RP to TO zmieniane jest ręcznie i błyskawicznie na korzyść wielkich korporacji , patrz: https://pl.wikipedia.org/wiki/5G

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/foliarze-film-dokumentalny-2020-01

    https://www.youtube.com/channel/UCS3TLgeM9gEiLEGT1glAK6w/videos

  9. dobrze, że jesteście! piszecie “jak jest” zero ściemy – dzięki!

  10. Chyba świadomych polityków inflacja nie zaskoczyła, a zaskoczyła jedynie plankton partyjnych służący do naciskania guzików przy głosowaniu.
    Premier i jego merytoryczne zaplecze zamierzali do tego doprowadzić i wreszcie (po wyborach) się udaje. Zadaniem inflacji jest właśnie niwelowanie zadłużenia, a przy okazji ratowanie banków. Jednocześnie inflacja postrzegana jest negatywnie przez społeczeństwo, bo ludzie na niej tracą. Dlatego oficjalną inflację wylicza się zawsze tak, żeby była mniejsza od tej rzeczywistej.

    W UE, a więc i w Polsce, przy określaniu inflacji (CPI) obowiązują jeszcze w miarę zdrowe zasady, chociaż nie jest to proces całkowicie poprawny. Ponadto, poszczególne państwa UE też nieco kombinują, w zależności od poziomu samodzielności organu wyznaczającego inflację.
    Natomiast w USA, to co się wyprawia, to ewidentny odlot – sugeruję obejrzeć 20-minutowy filmik (Consumer Price Index: Biggest Scam In US History Revealed!):
    https://www.youtube.com/watch?v=SIh7SKj05po

    Polskie obligacje są różnie definiowane:
    http://www.obligacjeskarbowe.pl/oferta/
    W jednych (np. TOZ) inflacja jest określana na podstawie oprocentowania po jakim banki pożyczają sobie pieniądze (WIBOR), a w innych (np. COI) – inflacja jest określana według GUS. Jak widać: bez rewelacji w stosunku do rzeczywistej inflacji. Dla tych jednak, co cierpią z powodu notorycznych nadwyżek 🙂 to może być jakieś rozwiązanie.

  11. przecież już latem jak czereśnie były po 80 zł było wiadomo że to tak się skończy, dobrze że tylko 3,4 a nie np. 5,4 %

  12. Wpływów podatkowych jest wiecznie za mało, a państwo ma tyle “na szybko” do zrobienia, że czuje się w obowiązku zaciągać długi WIĘC OKRADLI EMERYTÓW NA KWOTĘ 5,96 BILIONA. Co tu dużo mówić – to się zwykle podoba ,,wyborcom”. A to trzeba szybko zbudować autostradę, a to przedszkole, sfinansować policję, szpital, czy szkołę. Żeby zabłysnąć można nawet postawić deficytowy aquapark. Ludzie akceptują rozmach na kredyt. Póki nie okaże się, że państwo kredytowało się ponad miarę i trzeba te długi spłacać, rosną odsetki.
    Wartość tych uprawnień wyniosła 4,96 bln zł (1 + 4,96 = 5,96)! To aż trzykrotność rocznej pracy polskiej gospodarki, a dokładnie 276 proc. PKB. Innymi słowy, cała gospodarka musiałaby wpłacać do budżetu wszystko, co zarobi przez trzy lata, żeby zebrać pieniądze na kapitał dla emerytów.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.