Inflacja nie wybiera (cz.1)

fot.red.

Inflacja nie wybiera i nie da się jej oszukać, ponieważ sama jest oszustwem zupełnym, idealnym i doskonałym, jednak w swojej istocie i ze swojej natury – niesłychanie uczciwym. Powinniście Państwo dostrzec wewnętrzną sprzeczność logiczną w tej wypowiedzi, jest ona zamierzona i celowa, ponieważ chodzi nam o wytłumaczenie natury inflacji. Można ją zilustrować poprzez mechanizm popadania w alkoholizm, polegający mniej więcej – w wielkim uproszczeniu – na regularnym sięganiu po alkohol i stopniowym uzależnianiu się. Oczywiście pomimo pełnej świadomości, że alkohol szkodzi (w istocie jest trucizną), jak najbardziej są również leki zawierające alkohol – jednak – tu chodzi o częstotliwość i ilość! To wielka tajemnica również inflacji! Najlepiej jest się od niej trzymać jak najdalej, tak jak od alkoholu, ale należy tolerować jej niewielką ilość, tak jak warto mieć w domu niewielką ilość alkoholu do celów leczniczych!

Inflacja w naszym kraju już sięga oficjalnie 7,7%, a w rzeczywistości może już być dwucyfrowa. To oznacza, że płacimy już „magiczny” podatek inflacyjny w postaci pracy przez jeden miesiąc za darmo. Proszę pamiętać 100% podzielone na 12 miesięcy daje 8,33% – jeżeli inflacja jest na tym poziomie, jest to równoznaczne z tym, że przez jeden miesiąc w roku pracujecie Państwo w zamian za nic. Tego jednak nie czujemy, nominalnie wszystko się zgadza, więc nie ma problemu. Wyobrażacie sobie Państwo sytuację w której rządzący mówią – drodzy obywatele – w grudniu nie dostaniecie wypłat – zabierze je państwo? Bez względu na to, co to byłaby za władza, w Warszawie mielibyśmy spontaniczny zjazd 3-4 mln bardzo zdenerwowanych ludzi, domagających się natychmiastowych wyborów i najlepiej dekapitacji rządzących.

Wiemy już więc, że inflacja jest w istocie oszustwem, w którym ci którzy decydują o wpuszczaniu pieniądza do gospodarki, mogą przy pomocy czynności „magicznych” wygenerować duże zyski – nominalnie istotne. Jednak w rzeczywistości, te działania przekładają się na ogólny wzrost cen, ponieważ większy popyt, powoduje że cena podaży rośnie. Sprzedający i usługodawcy nie są bowiem frajerami, doskonale wiedzą, że sprzedając swoje dobra i usługi po cenach standardowych, będą mieli mniej, niż inni i nie wystarczy im na zachowanie proporcji pozwalających na funkcjonowanie. Przecież także płacą za gaz, prąd, benzynę, czynsz itd. Inflacja jest więc w swojej istocie procesem samowzbudnym i samonapędzającym się. Jak się zacznie i wyjdzie poza pewien próg bezpieczeństwa, który przeciętnie dla wszystkich gospodarek wolnych z pieniądzem fiducjarnym nie przekracza około 2-3% W istocie bowiem pieniądz ten, nie jest niczym innym, niż wiarą ludzi, że w przyszłości, „coś” za niego dostaną, a ściślej, że to „coś” będzie mniej więcej równe ich wyobrażeniom o sile nabywczej. Właśnie to jest ta tolerowana inflacja – w istocie bezpieczna, nawet mająca pewien pozytywny wpływ na gospodarkę, ponieważ lekko rosnąca ilość pieniądza w zdrowej gospodarce – np. wydawana przez sektor publiczny na inwestycje np. w infrastrukturę i bezpieczeństwo – jest akumulowana w gospodarce i przyczynia się do jej napędzania (stymuluje wzrost gospodarczy).

Jeżeli jednak przełamie się tą granicę bezpieczeństwa, w dodatku – wcześniej dosłownie zgwałci się stopy procentowe, żeby zadłużone państwo nie musiało płacić dużych odsetek od monstrualnego długu, to ludzie przestają wierzyć w system pieniężny. Oczekują tylko ryzyka lub co jest najniebezpieczniejsze – oczekują – destabilizacji i niewiadomej. W takich warunkach nie myśli się o oszczędzaniu, zakładaniu lokat, inwestowaniu na rynku kapitałowym, czy odkładaniu na emeryturę. Myśli się o tym, jak uratować wartość majątku, w aktywach które są płynne. W praktyce najczęściej wymienia się walutę, ale w obecnym czasie to tylko częściowo pomaga, ponieważ z inflacją mamy do czynienia na całym świecie. Jest przygniatająca na USD, ale nie można się dziwić, bo przecież Amerykanie dostali pieniądze w zamian za nic do wydania. Jak również w Strefie Euro, gdzie Europejski Bank Centralny skupuje wszelkie długi, co nikomu nie przeszkadza, jednak „rynki” nie mają już aktywów, gdzie by upchnąć nadmiar pieniądza. A na lokatach się tylko traci! Proszę pamiętać, mówimy o ludziach zarządzających niemożliwymi do pojęcia kwotami, którzy naprawdę znają się na obracaniu wszelkimi aktywami! Neoliberalna demokracja wolnorynkowa polega na tym, że żeby wszyscy inni mogli mieć swój rosołek, na raty za auto i opłatę za telewizję kablową – tamci ludzie najpierw, muszą zrealizować swoje zyski. Nie ma znaczenia, czy to się nam podoba, tak działa system, ale inflacja nie wybiera.

Zapraszamy na 2-gą część felietonu.

3 komentarze do “Inflacja nie wybiera (cz.1)

  • 3 grudnia 2021 o 09:00
    Permalink

    Autor pisze: “przez jeden miesiąc w roku pracujecie Państwo w zamian za nic”.

    Jak to za nic?

    To jest opłata za nieudacznictwo rządów całej DOBREJ ZMIANY plus ich nieuczciwości wszelakie.

    Nadprezes dopiero od paru lat ma konto w banku, to czemu się dziwić.

    Nie ma też prawa jazdy, ale Donald Tusk też nie ma …

    Odpowiedz
  • 3 grudnia 2021 o 19:07
    Permalink

    Mało kto to rozumie trzeba pisać no j********

    Odpowiedz
  • 3 grudnia 2021 o 23:47
    Permalink

    “Neoliberalna demokracja wolnorynkowa polega na tym, że żeby wszyscy inni mogli mieć swój rosołek, na raty za auto i opłatę za telewizję kablową – tamci ludzie najpierw, muszą zrealizować swoje zyski. Nie ma znaczenia, czy to się nam podoba, tak działa system, ale inflacja nie wybiera.”
    – oczywiście, taka jest istota kapitalizmu, nie tylko neoliberalizmu i demokracji wolnorynkowej. Feudałowie, dawni arystokraci i nuworysze aspirujący do nich, tworzą kastę zarządzającą finansami świata. Nie udało się podbić i pokonać Chin oraz Rosji muszą jakoś uciekać do przodu. Pandemia plus inflacja to jest sposób na przesunięcie upadku kapitalizmu zachodniego w czasie. My nie wiemy jeszcze dokładnie co się za tym kryje, jakie są cele kapitału, bo wszędzie na zachodzie inflacja wzrasta. Na pewno w dekadzie lat 90-tych w Polsce inflacja posłużyła do pozbawienia Polaków siły nabywczej pieniędzy zaoszczędzonych w PRL i niejednokrotnie trzymanych w “skarpetkach”. Cel długofalowy to przejęcie majątku narodowego Polaków został w zasadzie zrealizowany. Po drodze były jeszcze wielkie oszustwa finansowe na prywatyzacji i OFE, które totalnie nas zadłużyły, nie tylko w ramach długu publicznego, ale i konsumpcyjnego.

    Do czego ma służyć obecna inflacja? Czy tylko jest to kryzys kapitalizmu? Czy też kryją się za tym inne cele? Może chodzi o to, aby całkowicie już z feudalizować społeczeństwo pozbawiając je bezpieczeństwa ekonomicznego.
    Pytanie kiedy nastąpi czas dzielenia zapałek na czworo, jak ongiś w II RP podczas wielkiego kryzysu lat 30-tych na polskiej feudalnej wsi. Witos o tym pisał bodajże w swoich wspomnieniach.
    Problem w tym, że obecne zapałki są tak cienkie, że chyba nie da się ich już podzielić. Kapitaliści obecnie oszczędność materiału doprowadzili do perfekcji. Zanim odpalisz to wyprodukowane g*wno, to i tak zmarnujesz cztery zapałki, czyli jakby miał jedną przedwojenną lub z PRL.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.