Idziemy we fretki, bezkarność i hurra!

fot. IG 2020

Idziemy we fretki, bezkarność i hurra! Hurra, to oczywiście okrzyk bojowy wojsk białoruskich, które gromadzą się na naszej wschodniej granicy, ale tutaj nie ma o czym mówić.

Fretki i inne futrzaki okazały się warte prawie koalicji rządowej! Bezkarność decydentów i urzędników to zupełnie nowa jakość w naszym życiu publicznym. Może lepiej jakby zastępczo uznawać ich za błogosławionych? No, bo dlaczego nie? Można sanktuaria budować, medaliki tłuc, wyszywanki produkować?

Jakby ktoś nie zauważył, to Parlament Europejski praktycznie zdecydował o powiązaniu tzw. praworządności z wypłatą funduszy unijnych, ma to taką wartość, że jest wygodną poduszką interpretacyjną dla rządzących Unią Europejską i należy się spodziewać złego scenariusza. Smutne jest to, że są osoby uważające się za polskich patriotów, które poparły tę rezolucję – głosując za nią w Parlamencie Europejskim.

Co ciekawe, nawet 17 września, okazał się przyćmiony przez futrzaki i zabawy koalicyjne, a to przecież taka sztandarowa data w panteonie narodowych krzywd i wypominków. Jednak w tym roku prawie nie słyszeliśmy nic histerycznego, poza jakimś sztampowym nurtem oficjalnym.

Pan Zbigniew Ziobro okazał się obrońcą równości wobec prawa, domagając się – skutecznie – wycofania tzw. ustawy „bezkarność plus”. W praktyce oznacza to, że pan Mateusz Morawiecki, któremu niektóre Sądy robią jakieś niezrozumiałe sytuacje w kontekście działań jego rządu, będzie zmuszony stanąć przed Sądem. Będzie śmiesznie, jeżeli zostanie prawomocnie skazany, może pan Prezydent go ułaskawi? O wiele ciekawsze będzie to, co się stanie z panem Szumowskim, byłym Ministrem Zdrowia. Tutaj może bowiem pojawić się wiodąca rola Prokuratury, która nagle może z całą siłą swoich olbrzymich możliwości – gorliwie wykonywać wnioski Sądu. Naprawdę żyjemy w ciekawym kraju!

Najciekawszą obserwacją z tego wieczoru głosowań w Sejmie było to, że część opozycji zadeklarowało poparcie dla dobrej zmiany, w części reprezentowanej przez pana prezesa, przeciwko tej części, którą reprezentuje pan Ziobro. Oczywiście nie brakuje złośliwców, twierdzących że pan Ziobro reprezentuje głównie samego siebie, jednak to już nie jest prawda. Zarówno pan Ziobro, jak i pan Gowin – stworzyli realne byty polityczne na polskiej prawicy, które w tym układzie politycznym mają istotne znaczenie i chciałby je zachować na kolejne wybory. Właśnie o to miał toczyć się spór.

Pan prezes zna smak wcześniejszych wyborów i doskonale pamięta jak to jest, jak oddaje się władzę. Co więcej, wszyscy z otoczenia pana prezesa – muszą mieć świadomość, że w przypadku utraty władzy w tej chwili, będzie ich czekało rozliczenie. W tych warunkach, ono musi oznaczać wyroki karne, które być może pan Prezydent jeszcze ułaskawi, jednak należy się spodziewać takiego sterowania procesami, żeby II instancja wypadała akurat po jego kadencji (a takie rozciągnięcie w przypadku naszego sądownictwa to nie jest żaden problem).

Z powyższych względów nie ma co liczyć na to, żeby koalicja się rozpadła. Nikt z jej członków nie ma w tym interesu, mogą na tym tylko stracić.

Może również nikt tego nie zauważył, ale dobra zmiana jest krytykowana za każdą aktywność polityczną. Jak uderzał w mniejszości seksualne, to był krzyk, jak chce ratować fretki – to, też jest krzyk. Czy mendia (tu nie ma błędu) neoliberalne prawidłowo oceniają tę partię? Przy czym część opozycji zachowuje się tak, jak pan prezes jej pozwolił tj. żyje nadzieją, że może rozgrywać partnerów koalicyjnych przy pomocy głosowań, knowań, plucia w mendiach (tu nie ma błędu) itp.

Jak niesłychanie naiwnym trzeba być, żeby dać się nabrać i na sprawy mniejszości i na sprawy zwierząt futerkowych. To naprawdę niesamowite, jakimi tematami zastępczymi i z jakim wdziękiem karmi nas władza! Dzisiaj zapewne będzie ujadanie na „złą” Unię Europejską, która w rocznicę ataku na Polskę, zadaje nam cios itd. Retoryki narracyjnej w stylu mediów narodowych sobie oszczędźmy.

Nikt nam jednak na poważnie nie skomentował, że Polska jest w stanie realnie odpowiedzieć na działania Białorusi, które mają polegać na koncentracji wojska na zachodniej granicy kraju. Uwaga, nie mówimy tutaj o żadnej wojnie, starciu wojsk naszych krajów – tego typu fantasmagorie nie interesują nikogo, a na pewno nie w Mińsku i nie w Moskwie. Chodzi o to, że jeżeli na Białorusi dojdzie do przesilenia, to pomimo uszczelnienia granicy pojawi się fala migracyjna. Robi się zimno, w naszym klimacie noc na mrozie i w deszczu – nie należy do przyjemności. Czy jesteśmy logistycznie przygotowani na każdy scenariusz? Bez względu na wszystko – tu o ludzi chodzi… Co zwłaszcza w warunkach zagrożenia epidemiologicznego – musi być rozpracowane do najdrobniejszych szczegółów – „przed”, a nie „w trakcie”.

A przykładowo w Niemczech jest przygotowywana koncepcja budowy kosmodromu do wystrzeliwania mikrosatelitów. Niedawno mendia (tu nie ma błędu), wyśmiały jedną z pań polityków PiS, która miała analogiczną koncepcję na naszym Pomorzu. Ale to tak tylko na marginesie, żeby nie było że nie interesują nas fretki, mniejszości (wszelakie) i to ile kto ma Ministerstw. Wiadomo, stawiamy na fretki i hurra, a o szczepionki, testy na koronawirusa i inne, temu podobnie kwestie – nie pytamy, “fretka hurra” – to nasze hasło na dzisiaj, jutro i wczoraj też jest dobre, bo uniwersalne!

Był taki program w jednej z telewizji – “Anatomia głupoty” – lub coś podobnego, ten kierunek twórczości publicystycznej i dziennikarstwa śledczego może mieć w naszym kraju fantastyczną przyszłość!

14 thoughts on “Idziemy we fretki, bezkarność i hurra!

  • 18 września 2020 o 07:28
    Permalink

    Za wyzwolenie fretek jeszcze zapłacimy miliardowe odszkodowania. Takie głupie prawo uchwalają tylko utopie.

    Odpowiedz
  • 18 września 2020 o 09:19
    Permalink

    Przygotowanie naszego kraju na ewentualny kryzys humanitarny na Białorusi – to w tej chwili bardzo ważny temat.

    I tym powinni zajmować się nasi rządzący.

    Niekoniecznie oficjalnie i głośno, ale na serio.

    Policzyć ile mamy na ścianie wschodniej miejsc do ulokowania ewentualnych uchodźców, miejsc w szpitalach, itp. zasobów infrastruktury.

    Zanim Unia pomoże – sami będziemy musieli stawić czoła ewentualnemu problemowi uchodźców.

    Oby nie – bo idzie zima …

    Odpowiedz
    • 18 września 2020 o 12:28
      Permalink

      Do czasu gdy Białorusią rządzi Łukaszenka, to kryzys humanitarny Białorusi nie grozi. Ten jest tylko wtedy realny, gdyby w tym kraju udał się majdan i zachodnie korporacje rozkradłyby Białoruś [vide sytuacja w pomajdanowej UPAinie].

      P.S.
      Autor chyba jest właścicielem fermy fretek, bo ma wyraźnie jakąś obsesję na punkcie tych futrzaków…

      Odpowiedz
  • 18 września 2020 o 09:24
    Permalink

    EuroKomuniści, czyli pozorni katolicy tacy na pokaz ‘z PiSu”, pospołu z “naszą” bezbożną lewicą – w Sejmie rączka w “rączkie”…

    Odpowiedz
  • 18 września 2020 o 09:37
    Permalink

    To jakiś obraz mafii polityczno-gospodarczej wyłania się z tego felietonu, a nie poważnego rządu w “wolnej” (chyba od myślenia) i “suwerennej” III RP.

    A tak na poważnie to jak się teraz premier wytłumaczy wobec tej rezolucji, skoro nie tak dawno odtrąbił sukces, że żadnej kasy nam nie zabiorą a jeszcze więcej dostaniemy?

    Odpowiedz
  • 18 września 2020 o 17:09
    Permalink

    Błędem jest przekonanie, że celem masowej imigracji jest wyłącznie wymiana etniczna. Forsowanie imigracji przygotowuje wymianę religii – tę, w której Ofiara Chrystusa zostanie zastąpiona ofiarą z ludzi. Modlitwy zostaną zastąpione przekleństwami. Zamiast różańców pojawią się eliksiry magiczne. Koniec z Mszami Świętymi – zaczną się ofiary z dzieci. Koniec z Eucharystią – zacznie się kanibalizm. Koniec z miłością Boga, pojawi się odurzenie masakrą – z dołączonym do niej targiem szczątków ludzkich.

    Świat zdominowany przez nekrokulturę może przyjąć w niektórych aspektach, ten właśnie afrykański akcent. Czy mamy udawać, że niczego nie dostrzegamy?
    https://ram.neon24.pl/post/157660,salvini-calderoli-i-przeklenstwa-afryki
    ========

    Na świecie istnieją różne religie.
    I systemy WARTOSCI…..

    Interesująca kompilacja artykułów.
    Walczymy o fretki, dobrostan zwierząt, humanizm.
    Ale, istnieją inne cywilizacje kierujące się innymi wartosciami, ta nasza-teoretycznie- jest w mniejszości.

    Podrzuca się nam tematy zastępcze, podczas gdy inne, fundamentalne problemy są w mediach głównego nurtu niewidoczne.

    Odpowiedz
  • 18 września 2020 o 21:04
    Permalink

    “Chodzi o to, że jeżeli na Białorusi dojdzie do przesilenia, to pomimo uszczelnienia granicy pojawi się fala migracyjna.”

    Dla pani Prezydent na wygnaniu i kilkunastu aktywistów ze świty Jej Ekscelencji wystarczy ten domek na Saskiej Kępie.
    A dziewczęta, kobiety i babcie, które w każdą niedzielę spacerują po Mińsku z wielobarwnymi flagami, niezmiennie wracają do swoich przytulnych i ciepłych mieszkań i nie zamierzają zmieniać ich na namioty.

    Odpowiedz
  • 24 września 2020 o 00:12
    Permalink

    Wiem, to głos na puszczy, ale cóż mi zostaje innego jak prostować, tłumaczyć, wyjaśniać. Czynię to z poczucia obowiązku, ale bez żadnej nadziei, więc proszę o wybaczenie niedopracowanej i chaotycznej formy.
    1. 17 września 1939 bolszewicy radzieccy przypieczętowali wymazanie z mapy Europy powersalskiego bękarta. Prawie dokładnie w rocznicę, bo 18 września 2020 o pierwszej w nocy powstała Wielka Koalicja Polskich Bolszewików (WKPB) z połączenia sił PIS, PO/KO oraz Lewicy wszelkich rodzajów. Tym razem celem (dla niektórych ubocznym) jest ostateczne rozwiązanie kwestii chłopskiej w naszym kraju. 2. Jest manipulacją, że na sztandary wysuwa się norki czy fretki. Ostrze ustawy wymierzone jest głównie w hodowlę bardziej mainstreamowych zwierząt takich jak drób czy bydło, a pośrednio (choć nieuchronnie) w całe polskie rolnictwo – bo to są naczynia połączone. Norki są wygodne, bo sympatyczne, bo trudno wykazać związek pomiędzy zakazem ich hodowli a losem przeciętnego obywatela (zwłaszcza w czasach powszechnego analfabetyzmu ekonomicznego i gospodarczego). Jednak taki związek (i to na wielu płaszczyznach) istnieje.3. Ubój rytualny jest barbarzyństwem motywowanym religijnym zabobonem naszych “braci w Księdze” (przynajmniej w jej starszej części). Jednak zwalczanie tego barbarzyństwa dekretem obowiązującym jedynie w Polsce przyniesie kompletnie odwrotne skutki. Dziś byczek jedzie prosto od hodowcy do pobliskiej rzeźni – ubój następuje tego samego dnia, lub nazajutrz. Pod nową ustawą pojedzie na jakąś bazę, gdzie będzie czekał dwa – trzy dni na skompletowanie ładunku, później załadunek na wielkie ciężarówki, długi transport na Litwę, do Niemiec czy do Czech, gdzie znów rozładunek – i w końcu i tak ubój rytualny, bo rynek nie znosi próżni.
    Znacznie większy długotrwały skrajny stres dla zwierzaka, zarobek dla pośredników i cena dla hodowcy niższa o 25%. 4. Aktualne ceny bydła od dwóch lat (afera “leżakowa”, brexit, parcie eurokomisarzy do umowy z MERCOSUR, w końcu koronawirus) są już “pod kreską”. Kolejny spadek cen oznacza ekspresową likwidację stad – wbrew propagandzie rolnicy nie mają z czego dopłacać do produkcji. Ten proces już się zaczął. 5. Pamiętacie “Ptaszka Ugupu” Mrożka? Norki zjadają większość odpadów drobiowych, ich alternatywna utylizacje ( w 90% firmy niemieckie) kosztuje > drób musi zdrożeć. 40% eksportowanego drobiu jest halal, zakaz doprowadzi do wyprowadzenia tej produkcji poza Polskę. Nierogacizna w Polsce jest w odwrocie z powodu ASF, z którym od 2014 nikt nie walczy, myśliwi sabotują odstrzał sanitarny, dziki się mnożą, celebrytki mają okazję pokazać się bez majtek w słusznej sprawie obrony dziczków, ceny świń lecą w dół, pogłowie spada. O bydle już pisałem… Pojawia się pytanie, czy osoby wyznania wegańskiego podejmą się zjeść całą tą kukurydzę, bobik, owies i inne zboża, które dotąd szły na paszę dla zwierząt? Bo jak nie – to załamanie na rynku i upadek upraw gotowe. 6. Podczas nocnych pyskówek w tzw. “procesie legislacyjnym” jedyną partią, która konsekwentnie, merytorycznie i bez ideologicznych uniesień i innych egzaltacji czy manipulacji broniła rolnictwa, gospodarki i zdrowego rozsądku była Konfederacja. Czyli przy następnych wyborach albo po raz pierwszy spauzuję, albo będę musiał łyknąć kabaretową mizoginię Korwina, histeryczną dewocję Brauna oraz niedoprane brunatne plamy na młodości Bosaka i Winnickiego. 7. “Otwarte klatki”, weganizm – cóż to oznacza w praktyce? Klatki norek można otworzyć pod warunkiem, że najpierw wszyscy ich mieszkańcy zostaną zabici, inaczej spowoduje to hekatombę (hakatumbę?) wśród naszych rodzimych gatunków łasicowatych. Podobnie masowe przyjęcie wegańskiej ideologii oznacza śmierć wszystkich zwierząt gospodarskich – znikną cielaczki, krowy, kozy, gęsi i cała ta wspaniała menażeria która towarzyszy nam od kilku tysięcy lat wnosząc miły rozgardiasz, ciesząc oko, ucząc że nie jesteśmy jedynym gatunkiem na Ziemi, moderując nasz antropocentryzm, przypominając że jesteśmy tylko jednym z elementów doskonałej harmonii natury. Harmonii, w której jest miejsce na życie, radość, ale też nieodłącznie na cierpienie i śmierć. Weganie to wszystko kontestują. Jeśli to ich prywatny wybór – pal sześć, świat się nie zawali z powodu kilku ekscentryków. Gorzej, jeśli próbują narzucić swoje ideologiczne preferencje wszystkim (najlepiej dekretem) – to droga do sterylnej martwoty i katastrofy. A natura i tak się odrodzi. Ale już bez nas. …………………………………………………………………………………………………….. Nie napiszę już dziś, że właściwie nie jestem już obywatelem RP – bo moja grupa społeczno zawodowa skazana jest na banicję we własnym kraju, na własnym (do czasu!) spłachetku ziemi, nie napiszę o trwającym od wielu lat (i rządów) pełzającym wywłaszczaniu, o zmasowanej i zorganizowanej kampanii nienawiści, nie będę się zastanawiał kto za tym stoi i komu to służy (cui bono?). Może jeszcze do tego wrócę, też do surrealistycznej telenoweli “wolne krowy z Deszczna”, ze szczególnym uwzględnieniem kuriozalnego stanowiska p. Elżanowskiego i relacji tegoż stanowiska z imperatywem kategorycznym, do rewelacji europosłanki Sylwii Spurek. Ale już nie dziś. Jeszcze raz proszę o wybaczenie chaotycznej formy – strasznie dużo się tego nazbierało.
    P.S. Pytanie do @redakcji: czy zachował się jeszcze w archiwum mój tekst sprzed wielu lat p.t. “Gulasz wołowy, czyli moja pogańska komunia”?

    NO PEWNO – TO TEKST WSZECH CZASÓW https://obserwatorpolityczny.pl/gulasz-wolowy-moja-poganska-komunia-czyli-moralne-rozterki-poganina/ POZDR WEB JÓZ.

    Odpowiedz
    • 24 września 2020 o 08:30
      Permalink

      W sedno! ( zapoznałem się pobieżnie, lekturę pozostawiam sobie na późne popołudnie) Jeno czy przyswoją sobie lewacy, komuniści i złodzieje? Przypuszczam, że wątpię! Wszak oni
      gotują nam nową rewolucję neokomunistyczną, paka “futerkowe”….

      Odpowiedz
      • 25 września 2020 o 08:21
        Permalink

        @krzyk58
        “Jeno czy przyswoją sobie lewacy, komuniści i złodzieje? Przypuszczam, że wątpię!” – lewacy mają z urodzenia zwykle wyższą wrażliwość na krzywdę zwierząt, więc oni wiedzą lepiej co jest dobre dla zwierząt. Komunistów już praktycznie nie ma, więc nie ma problemu. A złodziei takie przyziemne problemy nie interesują, zwłaszcza tych liberalnych i katolickich z diabłem za kołnierzem.

        Zapytać trzeba inaczej. Czy zrozumieli swoje błędy liberałowie, katolicy i złodzieje? Doprowadzając kraj do takiego stanu, że już nawet miłosierdzie w narodzie zanika. Przypuszczam, że wątpię! 🙂

        Odpowiedz
    • 24 września 2020 o 21:37
      Permalink

      @baca56
      Co ma piernik do wiatraka, czyli ochrona zwierząt do weganizmu, czy wegetarianizmu?
      Rolnictwo w Polsce jest niszczone nie z powodu ekscentryków wege, a z powodu interesów wielkich kapitalistycznych korporacji zachodnich i bezmyślności samych rolników.

      Jeżeli te 56 w Nicku to twój rocznik, a do tego musisz mieć związek z rolnictwem, to powinieneś pamiętać jak było w PRL, gdy rolnicy byli zupełnie nieodpowiedzialni wobec państwa za swoje gospodarowanie i jeszcze narzekali na tzw. „komunę”, no bo jak to za mało im było wszystkiego. Nie mam czasu teraz rozwijać tematu. Ale przez bezmyślne poczynania chłopów, sami zgotowali sobie obecny stan.

      Mam pytania. Czy kiedyś należałeś do styropianowych rolników, a jak nawet nie, to czy na styropian głosowałeś 4 czerwca 1989 r.? I drugie pytanie, czy głosowałeś za wejściem do UE? Jeżeli tak to sam sobie jesteś winien, czyli i obecnego stanu w rolnictwie, jak miliony polskich rolników.
      Większość rolników poleciała na kasę unijną bo obiecali dopłaty, więc głosowali za unią, a wcześniej zachciało się rolnikom na złość partii i „komunie” gospodarki wolnorynkowej więc macie to na co sobie zapracowaliście.

      A teraz co do ochrony zwierząt.
      Jestem synem rolników, co prawda nie zostałem na gospodarstwie, ale mam rodzinę na wsi i sam mieszkam na wsi. Sądzę, że każdy chłop z pokoleń 60+ pamięta jaka była w PRL kultura podejścia do zwierząt i chyba wyjaśniać nie muszę. Napiszę krótko. Chłop po powrocie z pola nie usiadł pierwszy do posiłku dopóki nie nakarmił zwierząt, nie mógłby jeść spokojnie gdyby koń rżał za jedzeniem, krowy muczały z głodu a świnki kwiczały. Najpierw był obrządek w oborze, potem posiłek gospodarza, bo to od tych zwierząt chłop był uzależniony, czyli jego byt lub niebyt. Nie muszę dodawać, że wszystkie zwierzęta w gospodarstwie musiały być zadbane, bo inaczej był wstyd i ostracyzm sąsiadów, a wręcz nakaz, aby się dostosować. I to działało.

      Ta wysoka kultura zatrzymała się w 1990 roku, gdy tylko trafiła do nas zachodnia kultura głupoty. Oczywiście nie objęło to wszystkich rolników, ale niestety większość z mojej rodzinnej wioski się tej zachodniej kulturze głupoty poddała. Czyli życie przyjemnościami, TV i filmami puszczanymi na okrągło z wypożyczalni, a gospodarstwa popadały w ruinę, bo naraz przestało się opłacać cokolwiek chować i dbać o zwierzęta. Niby gospodarze jeszcze, ale już żyli przyjemnościami na modłę zachodnią. Powoli powstawały duże gospodarstwa i już to byli producenci a nie rolnicy jak dawniej.

      Od producenta kapitalistycznego nie można już wymagać związku emocjonalnego ze zwierzętami z gospodarstwa, często nawet przy nich nie chodzi i nie dogląda, ma od tego ludzi. Drobni rolnicy jacy gdzie nie gdzie pozostali coś tam chowają albo i nie, ale dorabiają zwykle w biznesie. Bywa, że te zwierzęta są bardzo zaniedbane, bo nie ma kto zrobić na czas obrządku, gdy „rolnik” w pracy w mieście albo za granicą, a żonka TV Trwam ogląda i się modli. Na mojej wiosce nawet już jajek nie mogę kupić, bo jeden rolnik producent mleka ma trochę kurek tylko dla siebie, reszta nic nie chowa, ziemie obrabia tyle o ile, albo ma puszczoną w dzierżawę a na co dzień siedzą u Niemca i na czarno dorabiają bo już wyżyć z 5-7 ha nie da rady z rodziną, a rodzinie też się nie chce nawet kury uchować i warzywek zasadzić, opielić, bo się nie opłaci ciężko pracować, wolą żyć z tego co ojciec żywiciel z Niemiec przyśle. Żona i dzieci zdemoralizowane smart fonami i TV . To tylko patologiczny przykład, ale ile jest takich w skali kraju?

      U mnie w domu rodzinnym nigdy psy na łańcuchach nie stały, bo wg babci było to nie po bożemu, żeby towarzysz i obrońca człowieka był trzymany non stop na uwięzi. My byliśmy chrześcijanami. U katolików wyglądało to nieraz dramatycznie, czas to zmienić, jeżeli do tej pory katolicy nie zmienili podejścia do zwierząt.

      Wegetarianizm był znany i praktykowany w PRL i nikomu nie przychodziło do głowy, żeby z tego robić politykę. To był styl życia, praktykowany także okresowo przeze mnie dla celów zdrowotnych. Niestety wraz z zachodnią kulturą głupoty pojawiło się trochę ekscentryków i fanatyków, ale nie można ich działalności wiązać z upadkiem rolnictwa w Polsce, bo ono upadło po 1990 roku z winy samych rolników i kiedyś się ze mną ludzie od Leppera zgodzili. No ale mądry Polak po szkodzie.

      Ta ustawa nie jest dramatem dla rolników, trochę więcej wymagań i zdrowego rozsądku prawnie wymuszonego i to wszystko. Za czasów „komuny” rolnikom się nawet nie śniło, jakie będą mieli wymagania unijne w hodowli. Gdyby wtedy w PRL wzięto za mordę rolników to byłaby dopiero chryja, a i opozycja by to wykorzystała p-ko PRL-wi. A teraz popatrzcie, rolnicy biegają z paszportami dla swojego bydła, uboju nie mogą zrobić na swoje potrzeby, wszystko rejestrują, bo boją się parę złotych dopłat stracić lub karę ponieść. A ile było buntu w PRL-u, jak karano rolników za ubój bez zezwolenia na własne potrzeby? Jak wtedy Solidurność RI domagała się zniesienia dekretu na podstawie którego karano? Jak pluto na władze, które przecież dawały zezwolenia na ubój tylko trzeba było to zgłosić, aby rolnicy nie omijali kontraktów, z których PRL spłacał długi. Minęło parę lat i unia nauczyła rolników rozumu. PSL cicho sza, na wsiach nikt się nie burzy. Tu i ówdzie tylko ktoś chowa coś nie rejestrowanego na własne potrzeby, ale nikt o tym nie wie, nawet sąsiad, aby nie podpie*dolił. Jak mi ostatnio rolnik powiedział, że czują się jak za okupacji, ale nikt nie protestuje wobec narzuconych przez unię wymagań.

      Może czas, aby rolnicy zamiast się zbyt dużo modlić lub odwrotnie żyć w kulturze głupoty, to zaczęli dbać o swoje zwierzęta. Mam dosyć już dokarmiania wygłodzonych psów i kotów na swojej wsi, dosyć patrzenia na psy trzymane na krótkich łańcuchach i wyjące z rozpaczy bo kilka dni wody nie ma kto im podać. Może czas, aby katolicy w tym kraju pomyśleli po bożemu o swoich podopiecznych zwierzakach.

      Szukanie kozła ofiarnego wśród ekscentryków wege nic tu nie zmieni i nie pomoże. Rolnicy sami są sobie winni, że do takiego stanu doprowadzili polskie rolnictwo zgadzając się na wejście do unii.
      http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/09/rzad-daje-rolnikom-pieniadze-za-likwidacje-gospodarstw/
      http://chart.neon24.pl/post/148096,rolnicy-w-interesie-wszystkich-polakow

      Aż przykro czytać, że ubywa gospodarstw ekologicznych:
      https://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/ubywa-gospodarstw-ekologicznych,2599165,4199
      Ludzi w Polsce już nie stać nawet na zdrową żywność. Pamiętam rozwój takich gospodarstw jeszcze w czasie PRL-u i boom po 90-tym roku, wtedy dużo sklepów z ekologiczną żywnością także powstało. Ale transformacja zniszczyła wszystko i niszczy nadal.

      Odpowiedz
      • 25 września 2020 o 08:17
        Permalink

        @Miecław. “baca 56 – ‘skompensował”!
        “Prawie dokładnie w rocznicę, bo 18 września 2020 o pierwszej w nocy powstała Wielka Koalicja Polskich Bolszewików (WKPB) z połączenia sił PIS, PO/KO oraz Lewicy wszelkich rodzajów. Tym razem celem (dla niektórych ubocznym) jest ostateczne rozwiązanie kwestii chłopskiej w naszym kraju.”

        TOSZ TO – majstersztyk… WEB. JÓZEF ocenił i – docenił. A Wy, Miecławie wieczny malkontent, zamierzacie walczyć z FAKTAMI? 🙂

        Wątek niektórych funkc. panny “K.” usprawiedliwiłbym tym że – ‘ony” tak już mają,
        siedzą po obu stronach barykady (tak zawsze było) np. jednym z ojców rosyjskiej organizacji znanej jako чёрная сотня był nie kto inny jak ‘un”. https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A7%D0%B5%D1%80%D0%BD%D0%BE%D1%81%D0%BE%D1%82%D0%B5%D0%BD%D1%86%D1%8B Zwracam uwagę
        na wytłuszczenie kolorem w linku. Ajjjjjjjjj! ☺️ …serce roście….

        Odpowiedz
        • 25 września 2020 o 15:13
          Permalink

          @krzyk58

          Nie nazywaj bolszewikami kundli zachodniego kapitału i liberalizmu! Chłopie, nie obrażaj historycznych bolszewików! 🙂

          W zasadzie ty razem z bacą56 może chlapnijcie sobie jakiejś śliwowicy przepalonej coby mózg odtruć po kadzidle, aby wreszcie wam rozum wrócił i jasność myślenia. Znasz chyba to uczucie, jak to po solidnym przepiciu i usunięciu złogów z mózgu i “duszy” jasność myślenia wraca. 🙂

          A może i miłosierdzie wobec zwierząt wróci? Kultura chowu gospodarczego bez zbędnej udręki zwierząt też może zostanie przywrócona? Ale do tego trzeba wykształcenia odpowiedniej kultury a nie prawa.
          Jednym słowem, rolnicy zamiast do Kościółka na modlitwy powinni być wysyłani na szkolenia z myślenia chrześcijańskiego i boskiego, o marksizmie nie wspomnę.:-)

          Oczywiście wszędzie jest potrzebny zdrowy rozsądek, o którym prawnicy PRL-u wiedzieli i go posiadali, a prawo było dość liberalne. Teraz to wszystko zostało utracone. Mamy pokolenia prawników, które nie potrafią nawet zwykłej semantycznej wykładni prawa zastosować do bardziej skomplikowanych przypadków, a o innych różnych logicznych regułach tej wykładni można już zapomnieć, zaś te wszystkie organizacje walczące niby o prawa człowiek lub zwierząt robią częściej więcej krzywdy stosunkom społecznym, niż w praktyce pojawiające się zagrożenia.

          Na ten przykład, pewnie teraz takie praktyki są nie do przyjęcia i prawnie zakazane (nie wiem nie sprawdzałem w przepisach). Fakty na moim przykładzie.
          Pamiętam taki epizod z dzieciństwa, gdzie mając chyba ze 12-13 lat ojciec mi zrobił chrzest bojowy w zabijaniu tucznika. Uznał, że już czas abym stał się mężczyzną i wręczył mi młot taki 5 kg abym ogłuszył tucznika, on podcinał wiadomo co. Za pierwszym razem dobrze nie trafiłem więc nie było dobrego skutku ogłuszenia, bo tucznik się wyrwał i poszedł w długą. Dostałem opie*dol, że źle to zrobiłem, no ale to jego wina bo nie ćwiczyłem, nie pokazywał jak to zrobić skutecznie, kazał mi tylko uderzyć w głowę, no i wyszło jak wyszło. Pewnie teraz byłaby za to jakaś kara, a kiedyś ludzki błąd, który trzeba było naprawić i młodego wyszkolić.

          Następnym razem poćwiczyłem wcześniej zamach na pieńku drzewa i stałem się skuteczny w ogłuszaniu, potem szlachtowaniu, itd. Ot zwykłe życie dziecka wiejskiej gospodarczej rodziny. No takie czasy były. Ale czy nastały lepsze? Teraz pełno mazgai, co rolnikom zabraniają zabijać na własne potrzeby, ale idzie taki do sklepu i kupuje zatrute jedzenie zabite w rzeźni jeszcze w gorszych stresowo warunkach niż w gospodarstwie. Te zwierzęta wiedzą przecież, że idą na rzeź i mięso staje się zatrute, jak dowodzą badania naukowe. Dlatego ubój rytualny jest moim zdaniem najbardziej groźny dla zdrowia człowieka. Może dlatego te nacje są tak agresywne i nikczemne?

          Jestem absolutnym przeciwnikiem uboju rytualnego, nawet na potrzeby krajowych związków wyznaniowych. W 2013 roku, kiedy po raz pierwszy wyniknął problem większość Polaków też była przeciwna.
          “65 proc. Polaków jest przeciwnych temu, aby prawo w Polsce zezwalało na ubój zwierząt bez ich ogłuszania – wynika z opublikowanego raportu CBOS. 21 proc. badanych opowiada się za legalizacją uboju rytualnego, a 14 proc. nie ma w tej sprawie zdania.”
          Niestety Trybunał Konstytucyjny wtedy nie stanął na wysokości zadania i pomyśleć, że wbrew boskim przykazaniom. 🙂
          http://trybunal.gov.pl/rozprawy/wyroki/art/7276-uboj-rytualny/

          Przypomnę, że PiS był wtedy za przywróceniem uboju rytualnego bez ograniczeń:
          http://wolnemedia.net/prawo/pis-chce-przywrocic-uboj-rytualny-bez-ograniczen/

          To oczywiście wiele mówi o tej partii i ich polityce doraźnych korzyści.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.