Idea stref wolnych od LGBT a pragmatyzm myślenia o państwie

fot. IG

Idea stref wolnych od LGBT, a pragmatyzm myślenia o państwie – to dwie sprzeczności. Niestety bardzo problematyczne i kosztowne dla naszego kraju. Zawsze akcja wzbudza reakcję, takie jest prawo relacji międzyludzkich. Trzeba to mieć na uwadze, przy wszelkich próbach wymiarowania nowych elementów do rzeczywistości. UWAGA – pod żadnym pozorem nie można się zgodzić na żadne przypadki ksenofobii i wykluczenia ludzi, jak również – co jest równoważne, prawem każdego człowieka jest wolność słowa i prawo do swobody wypowiedzi. Jeżeli ogranicza się prawo do wypowiedzi i wolność słowa, jest to równoznaczne z ksenofobią wobec słowa, czyli w praktyce wobec człowieka, właśnie poprzez zmuszanie jednostek do samokontroli i autocenzury. Co jest ważne, w tych pojęciach nie ma równowagi – i to, i to – musi istnieć w sferze publicznej. To oznacza, że można krytykować poglądy ludzi, sprzeciwiać się im lub je popierać. Nie można jednak zgodzić się na sytuację, w której – jeżeli nie afirmujesz, nie popierasz i nie korzystasz z szansy na milczenie, to stajesz się napiętnowanym wrogiem…

Sama idea stref wolnych od LGBT w wymiarze ideowym jest sprzeczna z polskim prawem, albowiem w swojej istocie jest próbą cenzury tj. prawa do wyrażania swoich poglądów, idei, światopoglądu – przez określoną grupę ludzi, których łączą jako wyróżniki wybrane przez nich formy współżycia seksualnego. Jeżeli ktoś uważa, że dana strefa w wymiarze terytorialnym opisanym na siatce jednostek samorządu terytorialnego, może wyrażać dezaprobatę wobec wyrażania przez określoną grupę ludzi swoich poglądów, ten łamie prawo. TO NIE POWINNO MIEĆ MIEJSCA W OGÓLE!

Uwaga, to oczywiście nie oznacza, że lokalna społeczność ma tolerować np. zachowania sprzeczne z dobrymi obyczajami, złamanie zasad współżycia społecznego i prawa wobec stosunków seksualnych z osobami małoletnimi itd. Jednak ochrona prawa do wolności słowa i swobody wypowiedzi, jest o wiele ważniejsza, niż prawo do cenzurowania rzeczywistości.

Żeby to właściwie zrozumieć, musimy uświadomić sobie prostą okoliczność – dla kogo jest państwo? Otóż, już samo takie pytanie jest sztuczne, bo państwo z samej swojej istoty jest DLA WSZYSTKICH swoich obywateli, jak również jest powołane do ochrony wszystkich swoich mieszkańców. Jeżeli państwo jest dla wszystkich, to nie może NIKOGO wykluczać. Nawet swoich przeciwników, zdrajców stanu i osoby zmierzające w swoich celach do zmodyfikowania rzeczywistości. Czym innym jest bowiem wykluczenie ludzi, a czym innym jest ich ocena i kwalifikacja – na podstawie obowiązujących procedur i prawa.

Niestety jednak nie jest to takie proste w naszej rzeczywistości, gdzie lewicowo-neoliberalne mendia (tu nie ma błędu) zrobią wszystko, żeby poniżyć i zniszczyć każdego człowieka, kto chociaż spróbuje wejść w polemikę z tzw. ideologią LGBT. Chodzi o to, że LGBT nie dopuszcza dyskusji, dialogu i porozumienia, każdą próbę kontrargumentacji traktuje się jako atak itd.

To, zaś powoduje reakcję, w postaci prób formalnej negacji tego wszystkiego, co składa się na próby wyrażania się osób definiujących się jako składowe środowisk LGBT. Negacja jest nieudolna i łamie obowiązujące prawo, więc albo trzeba zmienić prawo i ewoluować w kierunku konserwatywnym, albo pozwolić na dialog, dyskusję i stopniowe zmiany – ewolucję rzeczywistości. O to, w tym wszystkich chodzi, nie ma tu wielkiej filozofii. Konserwa lub ewolucja – wybór należy do nas, przy czym – najbardziej niebezpieczne jest to, że jako sposób przejścia ze status quo do ww. wiedzie przez rewolucję. A to na pewno nam nie pomoże, ani w krótkiej, ani w średniej, ani w długiej perspektywie czasowej. Akcja rodzi reakcję, a reakcja, rodzi kolejną reakcję. W konsekwencji dochodzi do łańcucha eskalacji, z którego wyłania się nowa rzeczywistość. Niestety tego procesu nie da się kontrolować w żaden sposób, właśnie dlatego trzeba go unikać. Chyba, że zgadzamy się, że chaos jest elementem naszej rzeczywistości i godziny się na totolotek?

Pragmatyzm myślenia nakazuje systemowe wykluczenie możliwości wykluczania ludzi z ich prawa, do wyrażania swoich myśli i woli. Nawet jeżeli to się nam nie podoba, nawet jeżeli to jest oburzające, nawet jeżeli jest niezgodne z normą, to nie jest powód, żebyśmy mieli prawo – komukolwiek odmawiać prawa do swobody wypowiedzi. Ponieważ w ten sposób, każdemu kiedyś również można odmówić prawa do swobody wypowiedzi. Przez lata w naszym kraju ośmieszano, poniżano i przemilczano KWESTIĘ NARODOWĄ, reprezentowaną przez wiele nurtów patriotycznych i autentycznie narodowych, w tym promowaną przez zapewne prowokatorów, w sposób tak beznadziejny, że wpisujący się w negatywną narrację środowisk wrogich idei narodowej. Tak samo jak mamy dzisiaj prawo do promowania publicznie – szeroko rozumianej kwestii narodowej, tak samo – ten kto chce, powinien mieć prawo do promocji swojej seksualności, jako wyróżnika do życia w społeczeństwie. Jakkolwiek to nie jest trudna kwestia i ma istotne hamulce moralne, to trzeba to uszanować, właśnie w imię wolności słowa, prawa każdego człowieka do ekspresji i wyrażania się. Naprawdę, jeżeli wysłuchamy każdego, kto chce się wypowiedzieć publicznie – nic się nam nie stanie!

Społeczeństwo i państwo trzeba budować na inkluzywności, włączaniu, uznawaniu cudzych praw, w tym elementarnego do swobody wypowiedzi – wolności słowa. Demokracja ma bowiem tą fantastyczną możliwość, że sama się reguluje w stosunku do tego, czego oczekuje większość. Jak dzisiaj przekonać agresywną mniejszość, do uznania i uszanowania woli większości, to już temat na inny felieton.

Na pewno jednak, nie można pozwalać na to, żeby to mendia (tu nie ma błędu) rządziły demokracją, a nie ludzie. Może jest w tym zbyt wiele filozofii, ale sprawy generalne należy regulować na poziomie regularnym, a nie poprzez kryterium uliczne. To jest niestety istota problemu.

To jest właśnie pragmatyzm i to jest właśnie sposób rozumienia rzeczywistości, w którym państwo jest najważniejszym dobrem. Trzeba łączyć, włączać, pozwalać, przyjmować – być otwartym na wymianę poglądów, jak również po prostu tolerować się wzajemnie, a wybór drogi pozostawić tej chwili nad urną. Jak do dzisiaj, nie wymyślono niczego lepszego.

Precz z cenzurą! Jeżeli ktoś, chce maszerować z jamnikiem – jest marsz jamników! Jeżeli ktoś, chce maszerować przebrany za psa na łańcuchu i być prowadzonym przez innego człowieka, jako wyraz swojej ekspresji seksualnej – niech sobie idzie na tym łańcuchu! Jeżeli ktoś, chce maszerować – pod flagą narodową, to NIECH MASZERUJE! Znajdzie się miejsce dla każdego, a rolą władz jest zapewnienie wolności i bezpieczeństwa.

11 thoughts on “Idea stref wolnych od LGBT a pragmatyzm myślenia o państwie

  • 23 września 2020 o 06:32
    Permalink

    O ile LUDZIE LGBT płacą w RP podatki, to nie wolno mieć do nich pretensji.

    Oczywiście również żadnych stref nie wolno dla nich wydzielać.

    Chyba, żeby przestali płacić w RP podatki …

    Ale wówczas te strefy należałoby inaczej nazwać.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 23 września 2020 o 08:36
    Permalink

    Nie jestem sympatykiem LGBT, a wręcz przeciwnie, uważam, że jest to szkodliwy element inżynierii społecznej i to w skali ponadnarodowej. Z drugiej strony wyraźnie widać głupotę tych, którzy w przeważnie biednych gminach uchwalają te tzw. “strefy wolne od LGBT”, pozbawiając się w ten sposób milionów z funduszu norweskiego i zapewne też z funduszy unijnych. Tak to jest, gdy bieda idzie w parze z chęcią przypodobania się lokalnym”czarnym” [i nie mam tu na myśli koloru skóry].

    Ironia losu polega na tym, że właśnie wśród “czarnych” jest najwięcej przedstawicieli LGBT i to obojga płci, a do tego są znane opinie niektórych przedstawicieli “czarnych”, że tą instytucją wręcz rządzą tzw. “lawendowi”…

    Odpowiedz
      • 23 września 2020 o 15:31
        Permalink

        Jest takie powiedzenie – Czemuś biedny? Boś głupi..

        Odpowiedz
        • 23 września 2020 o 18:40
          Permalink

          Wole być “ciemny i głupi” byle nie zboczyńcem (seksualnym)……przypomniała mi się riposta
          jakiej użył wobec swego adwersarza “z Niemiec”, Aleksander Grigorjewicz Łukaszenka, na sformułowany pod swoim adresem zarzut że jest dyktatorem odpowiedział że lepiej jest być dyktatorem niżli pederastą.

          https://m.demotywatory.pl/3729669

          Komentarze do zam. “ssyłki’. 🙂

          1. przepraszam ale tu nastąpiła manipulacją , Aleksandr Łukaszenko powiedział “lepiej być dyktatorem niż GEJEM ” słowa te kierował do ministra spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle który nie kryje się z tym że jest Homoseksualistą . Aleksandr Łukaszenka ostatni facet z jajami

          2.Dyktatorem nazywamy tego, kogo nie lubią eurofaszyści i kto ośmiela się mieć inny pogląd niż narzucony z Brukseli.Gej czy pedał – co za różnica, to tylko brukselsko-jankeska nowomowa.

          Odpowiedz
  • 23 września 2020 o 16:12
    Permalink

    A jeżeli wygra Clinton, to gospodarkę światową czeka wysoka inflacja w stylu lat 1970. i dość znaczny spadek poziomu życia ludności. A w takiej sytuacji, zostanie całkowicie wstrzymane finansowanie tych krajów w Europie Wschodniej, które były dotąd dotowane. Kraje nadbałtyckie, Grecja i Ukraina znajdą się bardzo blisko finansowego krachu. W krajach nadbałtyckich, na przykład, dotacje z Unii Europejskiej stanowią nawet czwartą część dochodów budżetu państwowego. Generalnie, w ramach tego modelu, jaki Zachód narzucił krajom Europy Wschodniej, mogą sobie one coś tam produkować, ale dowcip polega na tym, że zysk z tej produkcji nie może zostawać u nich. Mieszkańcy krajów Europy Wschodniej zmuszeni są pracować tylko za jedzenie. Ale i tak mają coś jeszcze. Mają na Węgrzech wino, mają na Ukrainie ziemię. Cóż więc trzeba zrobić? Trzeba doprowadzić Ukraińców do takiego stanu, żeby chcieli sprzedać ziemię, potem trzeba kupić tę ziemię, a następnie Ukraińcy będą pracowali na tej ziemi jako parobcy, za jedzenie. To podstawowy schemat, któremu oręduje Hilaria Clinton.
    https://wolnemedia.net/jak-putin-i-trump-mieli-podzielic-swiat/
    ============

    Wywiad sprzed kilku lat, ale dalej aktualne watki.
    Część została zrealizowana.

    Warto poznawać opinie inne niż zachodnich autorów.

    Odpowiedz
    • 23 września 2020 o 20:08
      Permalink

      10.08.2016
      «Trzeba doprowadzić Ukraińców do takiego stanu, żeby chcieli sprzedać ziemię, potem trzeba kupić tę ziemię, a następnie Ukraińcy będą pracowali na tej ziemi jako parobcy, za jedzenie.»

      31.03.2020
      Rada Najwyższa Ukrainy na nadzwyczajnym posiedzeniu przyjęła ustawę, która uchyla od 1 lipca 2021 roku moratorium na sprzedaż gruntów rolnych.

      Odpowiedz
  • 23 września 2020 o 18:30
    Permalink

    «Naprawdę, jeżeli wysłuchamy każdego, kto chce się wypowiedzieć publicznie – nic się nam nie stanie!»

    Nam, mam na myśli dorosłych, na pewno nic się nie stanie.
    A jak z nimi?
    Jeżeli zakładamy, że demokracja jest tylko środkiem do osiągnięcia celu, to jaki jest cel w tym przypadku?

    https://www.1tv.ru/iframed/eump-embed.html?v=393675:11

    Wewnętrzna wolność jednostki osiągnęła tak niesamowite szczyty, że nadszedł czas, aby dostać się do najciemniejszych zakątków świadomości i wreszcie uznać prawa zoofilów i nikrofilów!

    «Precz z cenzurą!»😉

    Odpowiedz
    • 23 września 2020 o 21:16
      Permalink

      Zoofil czy nekrofil – też człowiek i ma “swoje” potrzeby, a że ktoś tym procesem steruje w wiadomym (nie tylko sobie) kierunku, to nic złego, byleby w duchu politpoprawnym (oświeceniowo-postępowym). Więc hulaj dusza – piekła i Boga nie ma – tańczmy póki trwa “ten bal…”

      —————————————————————————————————————————————————-

      Cicha depopulacja. Oni mówią o tym otwarcie – Iwona Shamsan

      https://www.youtube.com/watch?v=vKTGM-libUM&t=2661s

      Odpowiedz
    • 24 września 2020 o 09:02
      Permalink

      @krzyk58
      Już nigdy, bo komunistów już nie ma.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.