Społeczeństwo

I znowu wyszło jak zwykle, kilka słów o sportowcach z zielonej wyspy

 Cztery lata treningów, stypendia, utrzymywanie stadionów i obiektów sportowych różnego przeznaczenia, dotacje dla związków sportowych, całkiem spore nakłady poniosło państwo polskie na wysłanie swoich reprezentantów na dogasającą Olimpiadę w Londynie.

No, ale niestety wyszło nam jak zwykle, czyli prawie wszyscy faworyci zawiedli, średniacy wypadli średnio a o reszcie nie ma, co w ogóle mówić, albowiem nie zapisała się na kartach historii światowego sportu.

U zawodników, którzy nie sprostali ambicjom i zawiedli oczekiwania społeczeństwa podsycane przez mainstreamowe media ziejące propagandą pojawił się nowy obyczaj – przepraszanie kibiców za pośrednictwem mediów społecznościowych. Niektórzy herosi naszego sportu nawet apelowali w krótkich migawkach telewizyjnych żeby im nie dodawać, albowiem sami mają dość.

Co ciekawe media przed i na początku piały z radości przenosząc atmosferę Euro 2012 na transmisje Olimpijskie, jednakże bardzo szybko zmieniły wymowę komunikatów – szukając winnych i poniżając przegranych. Doszło do tego, że w głównym programie informacyjnym jednej z mainstreamowych telewizji pokazano „kibickę”, co prawda samotną, ale śpiewającą „stało się stało”. A to jak na nasze media reżimowe wspierające „kult sukcesu zielonej wyspy” i „Polacy nic się nie stało” to rewolucja bez precedensu. Może to wynik pękania koalicji? Pęka tam, nie wytrzymuje cały układ? Ale wracajmy do sportu…

Trenerzy i byli trenerzy obrzucają się błotem, wytykają błędy szkoleniowe, nieprawidłowe koncepcje – przebąkują o brakach środków. To znany mechanizm, sukces ma wielu ojców a porażka jest sierotą, czasami trzeba się wyłgać z jakiejkolwiek odpowiedzialności a przy okazji można dokopać koledze.

Dwóch sportowców podobno się pokłóciło, rzekomo doszło do rękoczynów – pech chciał, że występowali oni drużynowo. Oczywiście nasza drużyna nie zakwalifikowała się nigdzie. Ale to zapewne przypadek.

Nie znając się zupełnie na sporcie można mieć kilka pytań systemowych. Po pierwsze, kto kwalifikuje patafianów zajmujących n-te i kolejne miejsca bez jakichkolwiek szans na medal i po co? W jaki sposób są dzielone pieniądze, skoro zupełnie nie widać żeby było jakiekolwiek powiązanie nakładów finansowych z wynikami? A skoro nie ma takiego sprzężenia, – czyli więcej wydajemy, w konsekwencji więcej trenujemy, więcej osób wysyłamy – mamy większe szanse na medale no i w konsekwencji je zdobywamy. To wedle, jakiego schematu są dzielone pieniądze publiczne na poszczególne dziedziny sportu?

Równolegle można się zapytać o rolę Ministry Sportu, która przecież była na miejscu – czy jest coś takiego jak sztab, mający pełną informację na temat możliwości naszych sportowców i odpowiednio ich wspierający? Przecież pretensje niektórych naszych sportowców, co do sędziowania były jak najbardziej słuszne? Czy nie mamy żadnego sposobu, żeby upominać się o swoje? Wystawia się sportowca na ring i ma sobie radzić sam?

Z tej porażki trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość i przeorganizować całość funkcjonowania polskiego sportu – finansowanego z publicznych środków. Nie może być tak, żeby protegowani i protegowane tatusiów, wujków i ciotek – działaczy lub ich dalszych pociotków elegancko bumelowali przez cztery lata na stypendium sportowym korzystając z szeregu specjalnych przywilejów – a w momencie próby zasłaniali się ogólnym zmęczeniem organizmu, słabą psychiką lub przetrenowaniem, albo nie wiadomo, czym lub w ogóle.

Dość! Już wystarczy! 22 lata transformacji państwa to także 22 lata transformacji naszego sportu! Nie ma tłumaczenia, że kadra wyjechała na saksy do Reichu i nie ma, kto trenować – trzeba wykształcić nowych trenerów. Musi działać prosty, brutalny i banalny w działaniu mechanizm – zawiodłeś – odpadasz. Problem polega na tym, że w naszych nepotycznych i korupcyjnych realiach, które jak wiemy z przykładów piłki nożnej sportu także nie ominęły – niezwykle trudno byłoby opracować i wdrożyć zdrowy system weryfikacji.

Zobaczymy, jakie będą wnioski po Olimpiadzie. Może ta porażka rozwiąże ręce pani Ministrze i umożliwi jej przeprowadzenie odpowiednich przetasowań? Może naprawdę właściciele zakładów fryzjerskich doskonale sprawdzą się w strategicznych miejscach decyzyjnych dla naszego sportu?

Równolegle najserdeczniejsze gratulacje dla naszych medalistów! W tym w tak klasycznej dyscyplinie jak pchnięcie kulą!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.