Religia i państwo

Hostia nazywana również waflem – elementarnie o ateizmie

Chleb fot. red.

Hostia bywa nazywana również waflem, komunikatem, ciałem Chrystusa, najświętszym sakramentem i na wiele innych sposobów. W uproszczeniu istoty sprawy, to chleb, opłatek. Specjalnie wypiekany i preparowany przez piekarza. Wedle wierzeń milionów Chrześcijan w tym chlebie, w wyniku procesu czynności realizowanych przez kapłana w trakcie modlitwy materializuje się żywy Bóg – Jezus (syn Józefa z dawnej rzymskiej prowincji Judea z I w n.e.).

Wierni w trakcie mszy są świadkami przeistoczenia chleba w ciało, a wina w krew, następnie ci spełniający warunki mogą przystąpić do sakramentu. Nie jest to w żaden sposób limitowane, do komunikantów przystępuje każdy, kto jest obecny w kościele i zgłosi się w odpowiednim momencie. To znana sprawa, od lat lekko modyfikowana, jednak co do zasady jest czymś oczywistym.

W środku tego zagadnienia jest dobrowolność. Co prawda możliwy jest pewien rodzaj presji środowiskowej, promującej uczestnictwo w obrządkach religijnych, to jednak dostęp do komunikantów jest dobrowolny. Dodatkowo ze względów praktycznych, higienicznych i ekonomicznych komunikuje się głównie opłatkiem a nie winem.

W powyższym kontekście należy rozumieć samą mechanikę aktu komunikacji, to dobrowolna aktywność wiernych. Nic więcej, nic mniej. To nie jest obowiązkowe. To jest ważne, trzeba mieć tego świadomość. Ponieważ samo uczestnictwo, nawet jeżeli jest warunkowane środowiskowo, to za nie przyjmowanie komunikantów – sankcji nie ma.

Dla wierzących i kapłanów w komunikantach rozdawanych na Mszy Świętej, jest obecny Bóg. Dla wielu innych ludzi nie ma tutaj już nimbu boskości, a wynika to z wielu przyczyn. W tym przede wszystkim sposobu w jaki Kościół dominujący, komunikuje swój przekaz dla otoczenia. Zarówno w formie jak i w treści jest on dość hermetyczny i odzwierciedla światopogląd głównie zamkniętej i nie podlegającej kontroli grupy starszych mężczyzn.

Zderzenie świata nastolatków raczących się tanim winem, czy innymi wynalazkami i realizujących swoje pasje poprzez fabularyzowane gry komputerowe, ze światem starszych panów w sutannach i innych szatach liturgicznych musi być problematyczne.

Tym bardziej może być problematyczne, im bardziej dochodzi do skutecznej, antyreligijnej, antykościelnej i antyklerykalnej presji medialnej. To jest niesamowite, co się dzieje w naszym kraju od pewnego czasu – w niektórych mediach, głownie tych pochodzenia zagranicznego. Mówimy już nie o nagonce, nie o lansowaniu obciachu, ani nawet nie o zwykłym szczuciu i poniżaniu. Mamy do czynienia z negowaniem samej istoty religii i jej potrzeby w życiu człowieka. Mówimy o ateistycznym dogmacie, przeciwstawionym dogmatowi religijnemu na zasadzie 1:1.

Tymczasem jest tutaj błąd w logice, powodujący że prawdopodobnie mamy do czynienia z systemowym oszustwem. Ponieważ ateizm nie jest czymś innym, niż deizm. Jest zaprzeczeniem deizmu, a z samej definicji językowej alternatywa logiczna to rozwiązanie dla 1 v 0! Jeżeli coś zaprzeczamy, na zasadzie że czegoś nie ma – co równa się 1, to znaczy że uważamy, że poprawnym stanem jest stan 0 (zero). Czyli nie oferujemy nowej jedynki w zamian, tej jedynki, którą zanegowaliśmy. Podstawiamy w jej miejsce zero i to właśnie robi ateizm w ujęciu modelowym. Neguje istnienie Boga jako takiego, czyli w rozumieniu logicznym podstawia pod 1 reprezentujące Boga, swoje 0 reprezentujące brak Boga. Tymczasem, niektóre media, ludzie i środowiska lansują ateizm jako coś więcej, niż zwykłą negację Boga i religijnego porządku – podstawiają nową wartość, pod to, co negują.

Co jest szczególnie szokujące, mówią to, czynią i generalnie świadczą na tą rzecz ludzie, media i całe środowiska, które równolegle promują osiedlanie w Europie m.in. dużych grup osób innokulturowych. Dla których już samo stwierdzenie, że można nie uznawać istnienia Boga jest takim bluźnierstwem, że tak twierdzący zasługują na śmierć.

Banalna kwestia wyjęcia przez nastolatka komunikantu z ust, doprowadziła nasz kraj do dyskusji o waflu, zadawania pytań w jakich czasach żyjemy, a część mediów bardzo konsekwentnie przy tej okazji promuje swoją ateistyczną wizję świata i rzeczywistości bez Boga, zastąpionego mądrzeniem się mędrców, na temat kolejnych lub przeszłych permutacji, znanych im mądrości.

To bardzo poważna sprawa, albowiem OSTATNIĄ rzeczą jakiej potrzebujemy w tym kraju jest spór religijny. Co prawda Kościół dominujący zachowuje się generalnie w sposób zasługujący na krytykę, a czyny i zaniechania niektórych jego przedstawicieli powinny budzić nie tylko wstyd, ale także czujność organów powołanych do stosowania prawa. Jednak musimy mieć świadomość, że nie mamy czym zastąpić Dekalogu i jeżeli chcemy utrzymać społeczeństwo, to ono musi się opierać chociaż koniuszkiem najmniejszego palca na skale…

21 komentarzy

  1. Słuszny i zrównoważony tekst.

    Religii i DEKALOGU, jak na razie – nie ma czym zastąpić w Nadwiślańskim Macondo.

    Chodzi o spójność społeczną, która jest wartością cenną i wartą podtrzymania.

    Jesteśmy w zasadzie jednym z bardziej jednolitych kulturowo (w tym religijnie) społeczeństw, co jest dużą wartością.

    Podzielone są solidarnościowe elity i ich otoczenie, w tym podległe lub współpracujące z nimi (dla nich) – media.

    Dlatego, skoro “nie mamy czym zastąpić Dekalogu i jeżeli chcemy utrzymać społeczeństwo” – w ryzach lub zachować równowagę i spójność społeczną, to musimy się godzić na istnienie Religii reprezentowanej przez dominujący Kościół w naszym Kraju.

    Wszelki koszty z tym związane są niczym wobec SPÓJNOŚCI, którą po ich poniesieniu – mamy.

    Upływ czasu i zmiana form przekazu religijnego są oczekiwane powszechnie, no bo w dobie Internetu – jest to nieuchronne.

    Ale nie można podważać samego DEKALOGU.

    Jego lepszym lub gorszym DEPOZYTARIUSZEM jest obecnie Kościół Katolicki i inne Kościoły Chrześcijańskie w Polsce.

    Dlatego ten artykuł Krakauera jest bardzo cenny i potrzebny.

    Nie pogłębiajmy KRYZYSU politycznego (głównie wśród ELIT) o konflikt religijny i promowanie ATEIZMU.

    A problemy LGBT sae się gdzieś “ułożą” na skutek DOBRYCH PRAKTYK w społeczeństwie.

    Tylko dbajmy o proporcje i nie ulegajmy podszeptom wrogich Nam Ośrodków.

    A jest ich wszędzie pełno.

    Na zewnątrz, no i wewnątrz naszego Pięknego Nadwiślańskiego Macondo.

    Amen.

    P.S.
    Wszystkiego najlepszego czytelnikom i wpisywaczom tego portalu – na Święto Niepodległości.

  2. Bardzo mądre i wyważone słowa pasujące do naszej rzeczywistości jak ulał. Zgaszam się że nie jest nam potrzebny żaden konflikt zwłaszcza religijny.

  3. Polska ciemnota religijna wierzy w to wszystko podobnie jak kiedys wierzono w mity greckie I Zeusa. Polacy nie zdaja sobie sprawy ,ze to wszystko to mity starozydowskie. Gdyby to wszystko miało przysłowiowe,,rece i nogi,, to dzisiaj ponad polowa Izraela modlila by sie do … .
    Dziwne,ze narod , ktory wydal tak wielkiego pisarza jak Boleslaw Prus, ktory juz ponad sto lat temu w „Faraonie” odslonil klamstwa kaplanow katolickich nadal wierzy w bajki wymyslone przez pastuszkow zydowskich.

  4. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

    W paru krajach europejskich po konflikcie religijnym nagle znalazły się pieniądze w budżecie. To po pierwsze. Teraz przykłady. Z chwilą jak ksiądz w klasie mojej córki rzucił przez całą klasę laptopem, kiedy spasł się do 170 kg, rozdał ulotki PiS-u w swoim? kościele, z chwilą kiedy czerwony jak burak codziennie przepity pan (zmieniam nazwiska) Głód umoralnia, Janlowski chce się na wizji bawić k***m, potem wyłazi jak gwałci chłopców, z chwilą obejrzenia I KTO TO MÓWI, kiedy na ulice wychodzą procesje narzucając mi własną wolę, po prostu mi to wszystko zbrzydło. Minister energetyki jedzie na Jasną Górę i zawierza energetykę Matce Boskiej (ceny poszybowały w gorę), tej samej Matce 3 dni temu zawierzyliśmy lasy państwowe, klęczący prezydent Polski, słynny redemptorysta otrzymujący miliardy z budżetu rok w rok, teraz policja do kościoła, wczesniej nawiedzony ks. Ratanek, 2 dni temu inny pochwalił się, ze na LGBT-owców to on ma scyzoryk w kieszeni, inny oszołom pali książki pod kościołem, nasz ś.p. przywódca Kościoła był agentem CiA która doprowadziła do demontażu naszego kraju, ile jeszcze nie wymieniłem? No nie wiem, pewnie dużo. Czy to mało aby się z tą mafią pożegnać? Owszem, można śmiało ich usprawiedliwiać, mówiąc że to tylko przypadki. Jestem/śmy jednak indoktrynowani dzień w dzień na skalę nieznaną chyba od 100 lat. Zacząłem wierzyć że CIA zaciukało także Popiełuszkę, żeby zmotywować tłum do buntu przeciwko PRL. Nie wierzę tej mafii. Nawet Janusz Korwin Mikke zaczął klęczeć i wzywać Matkę Boską…przed wyborami i nagle po tylu latach dostaje się do Parlamentu? Przypadek? Panie Krakauer, daj Pan spokój…, człowiek jest moralny z prymitywnego poczucia bycia potrzebnym, a nie dlatego, że jakiś tam Jezus będzie kiwał palcem.

  5. Cóż z tego gdy ciągle statystyki podają, że mamy 95 katolików. W tym znaczny procent niewierzących lub udających wiarę. Wiarygodni analitycy oceniają, że połowa episkopatu /inaczej biura politycznego/ jest niewierząca. Kościół stanowi największą i najbogatszą w kraju instytucję biznesową, cyniczne zmaterializowaną, zepsutą od środka, opętaną rządzą władzy i przywilejów. Nie bacząc na wszelkie ujawnione skandale ciemne baranki, za wskazaniem biskupów lub proboszczów podreptają do kościółków i do urn głosować na swoich. Za nic mając prawo i sprawiedliwość. Byle kościół był syty. Trzeba jeszcze długo czekać na jakiekolwiek zmiany. Chyba, że według fachowców wcześniej dojdzie w tej zepsutej strukturze do schizmy. I znowu zapłoną stosy.

  6. I ‘co na to” pan …. tzn.’Miecław”? …..A,aaaaa….?
    Od porządku ludkowie moi jest Pan Bóg
    https://www.youtube.com/watch?v=bBDWsnJiHRU&t=25s
    Pełna sekwencja ujęta w wątku: “Konopielka – Czasy Ostateczne”.
    A, swoją drogą – niewiele już pozostało ostoi świata i wartości chrześcijańskich
    Polska? Rosja? Na zachód od Odry – ciemności ateistyczno – kosmopolityczno-neomarksistowskie widzę…
    Nie chce być inaczej….

    ‘Towarzysze” jewropejczycy: – “jerzyjj” i s-ka, co wy TU jeszcze robicie? Wasze miejsce jest
    na laicko-ateistyczno-gnostyckim, liberalnym Zachodzie czy USA!!!
    Wspólnie i w porozumieniu z liberastami rossjańskimi…! Wy,’ tak macie”…

    @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej. Zadałem sobie nieco trudu, by dotrzeć
    do “jądra” – dlaczego (aż) tak znienawidzony był prałat Jankowski nie tylko
    przez “naszych” komunistów, lewicę (solidarnościową) i nie tylko , a także złodziei!
    https://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/2652-odezwa-do-narodu-polskiego-ks-pralata-henryka-jankowskiego

    Nie przeczę! Lewicowo-liberalny KK, po SWII , a teraz ‘amazoński” należy
    zaorać, tak by NIC z tej rakowato-lewicowej narośli nie pozostało! Ni źdźbło!
    AMEN

    Ps. TO, napisałem ja…, rząbek. “Zawieszony w próżni”……………………………….

    • No i mamy efekt wpływu na ffff organizm modyfikowanej genetycznie żywności i szczepionek na bazie rtęci, którymi raczono i raczy się dalej ogłupione rffffffff. To wszystko mało ważne bo liczy się efekt końcowy w postaci uszkodzeń fffff mózgu.

    • Mamy swoje przykazania, nie musimy korzystać z katolickiego dekalogu, jeżeli ktoś potrzebuje oparcia w sile nadprzyrodzonej. Ateistom Słowiańskim wystarczy etyka niezależna i filozofia kosmocentryzmu.
      “Przykazania Słowian” – http://www.armiaslowian.pl/

    • Z listu Prałata: “Jedynym Bożkiem staje się Mamona”.
      Biedny hipokryta, wreszcie spadł w pomnika i prawda o nim ujrzała światło dzienne. Sam obwieszony złotem i żyjący w luksusach śmiał krytykować nowy system, choć sam brał udział w niszczeniu PRL i wprowadzaniu kapitalizmu w Polsce. Obudził się po 15 latach transformacji w szoku?

      Gdyby żył, to ciekawe jakby teraz pisał, gdy Polacy są pozbawieni szansy na godną emeryturę:
      https://businessinsider.com.pl/finanse/emerytura-w-polsce-bedzie-coraz-nizsza-chyba-ze-popracujemy-dluzej/11nhqfx

      Dobija mnie hipokryzja ludzi Kościoła i całego styropianu. Doprowadzili Polskę do obecnego stanu i śmią jeszcze atakować niczemu niewinny ateizm, czy mityczny postkomunizm, aby odwrócić uwagę od swoich win i grzechów. Piekło czeka na nich rozgrzane do czerwoności.

  7. Obawiam się, że religia dzieli świat, czy społeczeństwa- jak zwykle zresztą w historii.
    I może być jak zwykle, narzędziem do rozgrywek politycznych.
    Nie wosząc kompletnie nic poza rytuałami do życia społecznego.

    Oddzielmy religie od WIARY.
    Wiara wpływa na zachowania ludzi.
    Jej zinternalizowane przesłania są w pełni humanistyczne, dają jakiś kanon wartości, podstawy moralności.
    Czy widać takie fundamenty w zachowaniu naszych polityków, urzędników, hierarchów?

    Katolicy zapełniają więzienia, skazani za przekupstwa, kradzieże, rozboje, przecież, a nie atiści czy przedstawiciele wyłącznie innych wyznań…..
    Jedynymi prawdziwymi WYZNAWCAMI jakiegoś kultu, zdają się być wyłącznie wyznawcy MAMONY.

  8. Religijność Polaków, jak mówił JP2, to wielka, szeroka rzeka, ale rzeka płytka, bardzo płytka.
    Słowa te szczególnie zyskują na swojej dosadności, jeśli rzekomego fana papieża zapyta się o niuanse jego nauk. W Polsce JP2 jest jedną z ikon kultury masowej, jego fenomen zaś da się streścić w trzech słowach: Joannes Paulus Superstar.

    • Tak na poważnie?
      A w ujęciu logicznym brzmi też nieciekawie.
      No BO – ‘rozbierzmy”.
      Stary’m, mam ponad 60’.
      Szczepiony więc musiałem być jeszcze “za komuny”, więc wychodzi
      na to że tamte scypionki 🙂 tyz były hu*we , więc,nie moja wina ze jestem jaki jestem kom. “jerzyjj”, a “komuchowskich konowałów”. 🙂
      Bo to scepili tyz na potegę, BA! Przypominam sobie jak ‘za rekruta”,
      a była to zimna pora majowa w królewskim grodzie (“Zimny maj” – Kora) jeszcze ‘za Gierka” grabie.. tzn. kończyny górne,do przedramienia, spuchły mi niczym balony 🙂
      scypienie-zaszczyk, prawie błyskawicznie rozwiązało problem, zapewne
      “delbeta”. Więc może coś tam być na rzeczy że jak piszesz – szkodzą! 🙂
      Co do ‘żywności” europejskiej – w miarę unikam ( w Mc Donaldzie
      byłem jedyny raz w życiu, a i tylko z nudów udałem się po to by wypić kawę a nudy wzięły się stąd że w tym czasie akurat byłem hospitalizowany więc dlaczego by nie? Zwłaszcza ze do owego przybytku rozkoszy (dla” podniebienia’) 🙂 miałem po drodze,
      czyli niedaleko…. woot! Pokręciłem? Tak ma być! Co by tu jeszcze (skłamać) by kom.
      usatysfakcjonować? 🙂 A! Zabyłem – kawa była w porządku! 🙂
      Generalnie “tego goowna” nie jadam, a jeśli już fatum zmusi mnie to popijam sporą ilością mocnych % chyba nie muszę pisać poczemu?
      Tak’że “jerzy” twoja teoria quazimedyczna nie trzyma ‘sie kupy”… a może i trzyma?

      • JESTEŚ EWIDENTNYM ZAPRZECZENIEM TEORII,ŻE Z WIEKIEM ROZUMU PRZYBYWA …
        I NA PRZYSZŁOŚĆ RADA.
        NIE CHWAL SIĘ TYM SWOIM WIEKIEM !!!

        • To prawda, nie ma czym – byłbym kontent gdyby ująć ze dwie
          dekady. 🙂
          Ale w rzeczonym przypadku, po prostu musiałem
          unaocznić “niewiernemu Tomaszowi”, brak przyczyn skutkujących- jak piszesz niżej w przytoczonym
          poście:
          jerzyjj
          7 listopada 2019 at 18:53 · Odpowiedz

          No i mamy efekt wpływu na ffff organizm modyfikowanej genetycznie żywności i szczepionek na bazie rtęci, którymi raczono i raczy się dalej ogłupione rffffffff. To wszystko mało ważne bo liczy się efekt końcowy w postaci uszkodzeń fffff mózgu.
          Jeszcze cieniutka uwaga odnośnie teorii jakoby wraz z wiekiem przybywało ‘czegośtam”. Przybywa, ale generalnie –
          obwodu na wysokości pępa. 🙂 No i co również istotnie to, to,
          że należy brać pod uwagę fakt bezsporny, iż każdy “durak” w miarę ‘upływu piasku” na swój sposób ‘s uma” schodzi. 😁
          Nieprawda’ż?

  9. Z tego co czytałam to wszelakie religie dzieliły a nie łączyły. Dlatego już w bardzo młodym wieku, mniej więcej 15 lat byłam z dala od religii co uważam wyszło mi na zdrowie przynajmniej psychiczne.
    Obserwowałam też głosicieli religii.
    Ci co muszą być wierzący niech będą ich sprawa.

    • Niekiedy z nudów wdaję się w luźne dywagacje religijne z głosicielami
      “słowa pana”, z tymi co to ‘chodzą po domach” i niczym nawiedzeni bredzą
      coś nieustannie o końcu świata, – niestety z dokładnością mają spory problem gdyż o ile sięgnę pamięcią wstecz – zawsze przekładają koniec na następną okazję….
      A na takie debaty, jestem ‘trochę specyalnie” przygotowany, więc niekiedy wprawiam w konfuzję – wówczas z przyjemnością patrzę na zakłopotane oblicza “wysłanników strażnicowych.” Samo życie! 🙂 Pozdrawiam

  10. Ciężkie są te tematy religijne, ale zgadzam się z logiką zero-jedynkową

  11. Panie Krakauer, oczadział Pan, czy co? Co ma ateizm, jako negacja istnienia boga, do upadku systemu wartości? Większej bzdury nie można już było chyba napisać. System wartości jaki świat zna z aktualnych religii jest w zasadzie uniwersalny i istniał już przed powstaniem chrześcijaństwa, judaizmu itd. Wywodzi się z pierwotnych kultur i religii natury. Chrześcijaństwo, a w zasadzie katolicyzm bazuje tylko na tym co stworzono w prehistorii i szkoda mi czasu na szukanie oczywistych rzeczy, które każdy inteligentny oczytany człowiek powinien znać i wiedzieć, jak faktycznie jest z religiami i co było przed dekalogiem i na czym, jakiej kulturze się on opierał. Oczywiście negacja istnienia boga podważa zasadność doktryn i wymyślonych dogmatów religijnych, ale nie podważa uniwersalnego systemu wartości.
    Jednym słowem, chyba dał pan sobie ukrzyżować umysł. 🙂

    A jeszcze ponad dwa lata temu, tak pięknie Pan napisał:
    “Nadchodzi zło – musimy odrodzić naszą słowiańską tożsamość!”

    Moi uczniowie byli tym felietonem zachwyceni! A teraz pewnie ze zgrozą czytają, że maja żyć nadal pod okupacją religijną z obcym bogiem?

    Mamy własną kulturę słowiańską z kosmocentryczną religią natury, czas na powrót o prawdziwych wartości.
    https://opolczykpl.wordpress.com/wartosci-poganskie-i-wartosci-chrzescijanskie/

    https://obserwatorpolityczny.pl/?p=46603

  12. C.d.
    Na podstawie starożytnych dziejopisów można odtworzyć kulturę społeczną przedchrześcijańskiej Polski, czyli pokoleń Prasłowian na naszych terenach. W niczym ona nie ustępowała zachodniej kulturze katolickiej, a nawet ją przewyższała. Dawno już cytowałem kroniki więc nie będę się powtarzał.
    Zacytuję za to wybrane fragmenty opinii z blogu, który chyba już nie istnieje, ale zapewne autor się nie obrazi, gdy przytoczę najważniejsze stwierdzenia nt. dawnej religii naszych przodków Wenetów. Młode pokolenia powinny o tym wiedzieć i mieć wybór zgodnie z własnym sumieniem, czy powrócić do wiary i wartości kulturowych swoich przodków, czy pozostać przy kolonialnej religii.

    „Na całej spuściźnie Wenetów od Łaby po Ruś religia i kapłani odgrywali bardzo szczególną rolę nie spotykaną w innych kulturach.

    Przede wszystkim cieszyli się miłością i zaufaniem ludu, będąc ich dobrymi opiekunami i doradcami, których zdanie bardzo się liczyło mimo iż nie sprawowali władzy. Stali na straży dobrobytu, pomyślności oraz wszystkiego co dobre i nigdy nie kwestionowano ich mądrości i dobroci – bo nigdy nie zawodzili swojego ludu – będąc ostoją cnót, dobroci i wielkoduszności Wenetów – Słowian.
    Nic więc dziwnego, że kiedy wielkie państwo Wenetów rozpadło się ludy odwołujące się do świetlanej przeszłości marząc o jej powrocie utworzyły Święty Związek Wieletów w centrum którego ustanowili kapłanów z których w przeszłości wyłonił się pierwszy władca Krak by wprowadzić Wenetów w okres szczęścia i dobrobytu w którym wszyscy dbając nawzajem o siebie i żyjąc zgodnie z ustanowionymi doskonałymi prawami żyli w szczęściu, potędze i pomyślności przez stulecia.

    Religia stojąca u podstaw tego wspaniałego państwa musiała być zatem niezwykła, doskonała, nie mająca swego odpowiednika nigdzie indziej. Co zatem było tak niezwykłego w tej religii ?
    Jej specyfika i wielkość na pewno nie leżała w koncepcjach teologicznych ani w formach kultu tylko w czymś zupełnie innym czego musiało później zabraknąć. Tym czymś bez cienia wątpliwości musiało być przeświadczenie o jedności wszystkich ludzi – Wenetów i troska o ich wzajemne dobro oraz dobro wspólne zarazem negując wszelkie podziały.

    Kapłani zaś byli tymi, którzy szczególnie troszczyli się od dobro wszystkich jak i całości i dlatego byli szczególnie kochani, otaczani czcią oraz najwyższym szacunkiem. Dziś powiedzielibyśmy, że byli świętymi altruistami, poświęcający swoje życie aktywnemu czynieniu dobra innym przy tym obdarzeni byli wielką mądrością.
    Egipscy kapłani słynęli np. z wysokiego poziomu swojego osobistego etycznego stylu życia (inaczej absolutnie nie mogliby być kapłanami) tym niemniej egipska klasa kapłańska kierowała się swoimi egoistycznymi religijnymi interesami a nie dobrem ludu i była od niego oderwana.

    U Wenetów – Słowian było zupełnie inaczej, kapłani byli ściśle związani z ludźmi i jak byśmy dziś powiedzieli nakazem religijnym było dbanie o dobro innych nie bacząc na dobro swoje, etyka zaś nie ograniczała się tylko do osobistego sposobu życia kapłanów. Sama osobista etyka bez poświęcenia dla dobra innych to było o wiele za mało by zostać kapłanem.
    Oprócz tego trzeba było mieć serce wypełnione troską o dobro innych jak i całej wspólnoty. To z kolei przypomina system szamański znany wśród Indian prerii gdzie szaman istnieje tylko po to by służyć swojej społeczności, dbać o dobro jednostek i harmonię w społeczności jako całości, żyjąc z nią w ścisłym związku.
    Dzisiaj nie istnieje nawet zbliżona religia, kapłani dbają przede wszystkim o siebie i są oderwani od ludzi są to więc wypaczone formy religii.
    (…)
    „Religia Wenetów była więc czystą doskonałą religią
    „Ile okręgów w tym kraju, tyle znajduje się świątyń” – pisał Thietmar to samo możemy zauważyć czytając żywot św. Ottona.

    Na terenach Polski świątynie zostały spalone a kapłani rozpędzeni w czasach Chrobrego, na Rusi w czasach Włodzimierza – tym niemniej i tu i tu kapłani przetrwali jeszcze wieki i mieli silny wpływ na ludzi.

    Zniszczenie świątyń i walka z kapłanami i tu i tam wynikała z tego samego powodu, którym była chęć władców narzucenie swojej tyrani, samowładzy a co za tym idzie wprowadzenie nierówności społecznej i rozbicia jedności ludzi.
    Świątynie wraz z duchowieństwem Wenedzkim były ośrodkami utrzymującymi jedność, równość, sprawiedliwość społeczną rozwijającymi idee troszczenia się o siebie nawzajem i o dobro wszystkich, dlatego zniszczenie ich było podstawowym warunkiem wprowadzenie tyranii i systemu hierarchicznego pozwalającego uciskać i wykorzystywać jednym ludziom innych.

    Ten sam cel miało wprowadzenie nowej religii sankcjonującej nowy, barbarzyński, zbrodniczy system. Było to więc tylko wyrachowaną cyniczną polityką zbrodniczych, wyrodnych kacyków dążących do zniewolenia swojego ludu na wzór zachodni.
    Walkę przeciw dawnej religii toczono przez wieki wyjątkowo bezwzględnie próbując ją wykorzenić i wymazać całkowicie bo była to najgorsza przeszkoda w zniewoleniu poddanych. Toczono ją skutecznie wpędzając naród w biedę i ciemnotę”.

    Owocem, spuścizną tego okresu była niezwykła i nie spotykana gdzie indziej prawość Słowian.

    Nawet wrogowie nienawidzący Słowian pisali o nich pozytywnie – więc to musi być prawda
    „Doskonała religia Wenetów wydała jak widać doskonałe owoce, czyli lud szczery niż znający kłamstwa ni fałszu, chciwości czy oszustwa. Lud dobrotliwy, troszczący się o siebie gdzie nie znana była bieda czy niedostatek, gdzie każdy zawsze mógł liczyć na innych nie troszcząc się o siebie.

    Lud pełen radości, otwartości, gościnności zarazem niezwykle silny i odważny wypełniony dobrocią dla innych nie tolerującym fałszu, niesprawiedliwości i egoizmu, wiodący szczęśliwe dostatnie życie.

    To dała naszym przodkom ich doskonała religia będąca czystym dobrem i mądrością. To za tym tęsknili Ludzie tworząc swój Święty Związek Wielecki pragnąc powrotu czasów gdy władali święci Królowie Kapłani wykorzystujący swą mądrość i moce dla dobra ludzi.”
    „Dziś mówi się o powrocie do Słowiańskich korzeni, Słowiańskiej religii, szuka się imion Dobrych Bogów i próbuje odtwarzać obrzędy.

    Wielkość Wenetów i ich złoty wiek nie wynikał jednak z imion Dobrych Bogów czy radosnych obrzędów i nie to stanowiło o istocie ich religii.

    Tą istotą był czysty altruizm, dobroć i oddanie kapłanów dla ich ludu. Czysta prawość, dobroć i szczerość wypełniająca ich serca, troska o innych jako fundament religii.”

    „Wspaniali kapłani ze swoimi mocami służącymi innym odeszli w przeszłość, egoizm wypełnił nasze serca a kłamstwo i fałsz stały się chlebem powszednim tak jak i pragnienie dóbr materialnych czy egoistyczna troska tylko o siebie. Nie zmienią tego odtwarzane obrzędy, stroje czy ceremonie. Dopóki w nas nie zaczną się budzić Wenedzkie przymioty, dopóki nie odrzucimy bezwzględnie jakiegokolwiek fałszu czy nieszczerości, którymi obcy zatruli nasze dusze, nie obudzimy troski o innych i poczucia wspólnoty, dopóki nie stanie się fundamentem to co ustanowił Krak: „sprawiedliwością nazwano to, co sprzyja najbardziej temu, co może najmniej.” Nie ma mowy o rzeczywistym powrocie do Słowiańskich korzeni ani naszej dawnej religii.”
    „Tę dawną religię każdy Weneta – Słowianin ma w sercu i nie potrzebuje do tego odtwarzanych obrzędów ani nawet imion Dobrych Bogów.

    Jedyne czego potrzebuje to odwaga i determinacja by za nią podążyć odrzucając fałsz i egoizm by troszczyć się o innych, wracając do naszych rzeczywistych korzeni i dopiero wówczas może dostrzec i zrozumieć naszą prawdziwą dawną religię a wraz z nią powróci złoty wiek – czego sobie i wszystkim życzę”
    ŹRÓDŁO: O religii Wenetów
    http://dragontn.blog.pl/2013/10/07/o-religii-wenetow/comment-page-1/#comment-45

    „Bycie Słowianinem to nie kwestia zewnętrznych symboli czy deklaracji, to sposób myślenia, postrzegania świata to siła czystego pierwotnego, żywego mitu wewnątrz nas manifestującego się na różne sposoby stosownie do okoliczności. Zamykanie tego w sztywne symbole, tworzenie martwych hierarchicznych panteonów, bezdusznych praw i zasad to antyteza Słowiańskości sposób myślenia fałszywej religii martwego boga którą nam narzucono.”
    „Typową cechą naszych przodków była otwartość, gościnność, radość życia i jego afirmacja.

    Gościnność, szczerość, otwartość naszych przodków nie wynikała z jakiś nakazów, czy zewnętrznych restrykcji, ale wynikała z czystej radości serca będącej wyrazem wewnętrznego Słowiańskiego mitu, będącego kultem życia, piękna, radości i wrodzonej dobroci.

    Troszczenie się o innych wynikało z wrodzonego altruizmu a nie z czegoś narzuconego z zewnątrz co więcej nasi przodkowie nie tolerowali niczego narzucanego jako sprzecznego z naturą.

    Tworzenie więc sztucznych ram, dziwacznych ideologii zupełnie nam obcych nie jest żadnym odradzaniem Słowiańszczyzny, ale kpiną z naszej tradycji.”
    „Odtwarzanie dawnych obrzędów jeśli nie jest wyrazem pragnienia zabawy, radosnego świętowania staje się czymś pustym i martwym nie mającej związku ze Słowiańskim duchem.

    Wymyślanie dziwacznych mitologii, panteonów, wydumanych w oparciu o szczątkowe zapiski pustych obrzędów nie ma nic wspólnego ze Słowiańszczyzną.

    Obrzędy naszych przodków były wyrazem ich miłości natury, radości i afirmacji życia co możemy odnaleźć w wielu zachowanych, żywych ludowych tradycjach, ale na pewno nie w zmurszałych zapiskach naszych śmiertelnych wrogów.”
    ŹRÓDŁO: Słowiański Mit – http://dragontn.blog.pl/2015/04/28/slowianski-mit-2/

    • Biegaj sobie do woli i na zdrowie 🙂 dookoła świętego dębu, składaj obiaty,
      czcij cykl zmieniających się pór roku, wystrugaj sobie (z kija) na posiadłości
      swojego boga choćby o podwojonej w stosunku do pierwowzoru ilości twarzy.
      Czy ktoś (coś) zabrania – NIE! Ale na Boga – Ojca, nie ‘nasiłuj” bliźnich swoich co do wyboru, nie bądź mentalnym bolszewikiem, a propos, wczoraj
      minęła kolejna rocznica….

      • Oj boli, boli prawda, co? No i tak ma być, ma boleć i wychodzić na światło dzienne, aby wreszcie pogonić ciemność okupacyjną na manowce historii.

        No chłopie nie rozśmieszaj mnie! 🙂 Nie ma chyba większego bolszewika prozelityzmu katolickiego od ciebie? 🙂 Przecież non stop nawołujesz tu do posłuszeństwa okupacyjnym dogmatom, a ja tylko od czasu do czasu wskazuję na dawną świetność słowiańskiej kultury. Gdzie mi tam do ciebie?

        No i tak w ogóle to gdybym wierzył w boga; to faktycznie wolałbym nawet biegać wkoło dębu, bo wyszło by mi to na zdrowie, niż umartwiać się w kościele, bo to prosta droga do ukrzyżowania własnego umysłu. 🙂

        A tu masz info z synodu. Ten cytat to doskonały dowód prozelityzmu kościoła watykańskiego i niszczenia lokalnych amazońskich kultur. Im się powinno ustawowo zakazać wkraczania do puszczy amazońskiej z ich religią, aby chronić dziedzictwo kulturowe Amazonii. Tego wymaga dbanie o zachowanie różnorodności kulturowej i cywilizacyjnej świata. Inaczej przepadną dawne lokalne wierzenia, język i kultura. Won z puszczy.
        Cyt.
        “Amazonifikacja Watykanu
        Kolejnymi punktami, które wzbudziły lekki opór były te dotyczące „rytuałów amazońskich” (116,117. 118 i 119) i koncentrujące się na stworzeniu „katolickich obrzędów ludów tubylczych”. „Musimy dać autentycznie katolicką odpowiedź na prośbę społeczności amazońskich o dostosowanie liturgii poprzez wzmocnienie wizji świata, tradycji i symboli oraz oryginalne obrzędy, które obejmują wymiar transcendentny, wspólnotowy i ekologiczny” – głosi punkt 116. „W Kościele katolickim istnieją 23 różne obrzędy, co jest wyraźnym znakiem tradycji, która od pierwszych stuleci próbowała inkulturować treść wiary i jej celebrację poprzez język, który jest jak najbardziej spójny z tajemnicą, która ma być wyrażona” – głosi punkt 117. „Konieczne jest, aby Kościół w swojej niestrudzonej pracy ewangelizacyjnej działał tak, aby proces inkulturacji wiary wyrażał się w najbardziej spójnych formach, aby można go było celebrować i przeżywać także w językach właściwych ludom amazońskim. Należy pilnie utworzyć komitety do tłumaczenia i opracowywania tekstów biblijnych i liturgicznych na języki różnych miejsc (…) Należy zachęcać do muzyki i śpiewu, które są akceptowane i wspierane przez liturgię” – głosi punkt 118. „Nowy organizm Kościoła w Amazonii musi powołać kompetentną komisję do studiowania i dialogu, zgodnie z obyczajami oraz tradycjami ludów przodków, mającą na celu opracowanie rytuału amazońskiego, który wyraża liturgiczne, teologiczne, dyscyplinarne i duchowe dziedzictwo Amazonii” – głosi punkt 119.
        Jednym słowem – aby ratować dusze amazońskich tubylców i zapobiegać kryzysowi katolicyzmu w tych regionach, pora skończyć z modelem kolonializmu w filmowym stylu „Misji” w reżyserii Rolanda Joffé, i przyozdobić się w tubylcze piórka oraz przyswoić synkretyzm religijny”.
        https://wolnemedia.net/czy-i-jak-synod-dla-amazonii-zmienil-oblicze-kosciola-katolickiego/

        Jednym słowem kościół próbuje przystosować się do “pogańskich” zwyczajów, aby utrzymać władzę polityczną w rejonie. Więc trzebi lokalne wierzenia i kultury przerabiając stopniowo na swoją modłę. To jest po prostu kulturowa zbrodnia. To prawdziwi złoczyńcy. To samo kościół zrobił kiedyś ze Słowianami, czego nie dało się zniszczyć ogniem i wytępić mieczem, to zawłaszczono na rzecz katolickich obrzędów, a na świętych miejscach, na wzgórzach i w gajach, gdzie były świątynie słowiańskie, pobudowano kościoły.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.