Homoseksualizm, jako modny temat zastępczy

Mainstreamowe media nie mogą współcześnie obejść się bez problematyki homoseksualizmu i homoseksualistów, stanowiących jak dowodzą nawet statystyki tworzone przez zainteresowane środowiska jedynie kilku procent danej populacji. Co zatem powoduje, że temat tak niszowy i dotyczący niszowej mniejszości jest po prostu wszech obecny w mediach, a nawet zajmuje uwagę polityków większości krajów zachodu, w tym także naszego – przy okazji różnego rodzaju prac legislacyjnych?

Homoseksualizm, jako zjawisko dotyczące płci i związane bezpośrednio z życiem seksualnym jednostek zawsze był tematem tabu i zawsze był obecny w zachodniej cywilizacji, czego licznych dowodów możemy bez problemu doszukać się już w kulturze grecko-rzymskiej. Chrześcijaństwo narzuciło na antyczny sposób postrzegania życia płciowego w ogóle – sztywny gorset moralności, najczęściej kołtuńskiej i fałszywej, ponieważ potrzebowało trzymać ludzi pod kontrolą, a nie ma możliwości kontrolować społeczeństwa wolnego pod względem obyczajowym.

Obecnie nastąpił jakiś nadzwyczajny renesans problematyki mniejszości seksualnych, stanowiący fenomen kulturowy, ponieważ seksualność z zasady powinna być rzeczą wstydliwą i indywidualną, natomiast w mediach zachodnich mamy prawdziwy festiwal ekshibicjonizmu. Mówienie o tym, że jest się homoseksualistą jest lansowane, jako modne i pożądane, w tym znaczeniu, że środowiska walczące o równouprawnienie przeciwstawiają się stygmatyzacji. W wyniku, czego – publiczny próg zgorszenia podnosi się na inny poziom, nie można się już oburzać na widok dwóch publicznie obściskujących się i całujących mężczyzn! Jest to normalna wymiana uczuć – nikomu nic do tego!

Nie nam rozstrzygać czy to dobrze czy źle, czy takie lansowanie zmiany publicznych przekonań jest w interesie społecznym, jednakże prawie na pewno możemy uznać, że jeżeli komuś szkodzi to głównie samym homoseksualistom, ponieważ lansowanie na siłę przez media ich sposobu kopulacji i sposobu życia doprowadza do konieczności afirmacji, co rodzi reakcję. Póki, co reakcję głównie milczącej większości, jednakże w momencie uświadomienia zagadnienia w kategoriach problemu przez tą milczącą póki większość – nastąpią reakcje społeczne prowadzące do odrzucenia osób homoseksualnych. Chodzi oczywiście o odrzucenie przez społeczeństwo, co oznacza już nie tylko stygmatyzację, ale przeciwieństwo afirmacji, czyli prześladowanie.

Obecnie społeczeństwo polskie raczej milczy w sprawach lansowania homoseksualizmu, ludzie podchodzą do tego jak do spraw, które nie dotyczą indywidualnych jednostek. Jednakże przebudzenie reakcji napędzanej przez mechanizmy wyzwalane w drodze czynników religijnych i politycznych nastąpi, potrzebny jest jedynie pewien wyzwalacz, który spowoduje, że krucjatę antyhomoseksualną będzie się opłacało rozpocząć bez strachu o indywidualnie pojmowaną złą sławę. Jest oczywistym, że ten moment nadejdzie wtedy, kiedy będą potrzebni „chłopcy do bicia”, wówczas właśnie pod ostrze pójdą homoseksualiści.

Jest to bardzo smutna perspektywa, ponieważ na nienawiści nie da się zbudować pełnowartościowego i włączającego społeczeństwa, jednakże z drugiej strony rację mają ci, którzy słusznie oburzają się na nadreprezentację informacji na temat homoseksualizmu w mediach. Nie chodzi oczywiście o nadmiar pornografii homoseksualnej, to jest inna kwestia, ale po prostu o traktowanie orientacji seksualnej, jako wyróżnika do kwalifikacji społecznej. Mamy, zatem homoseksualnych studentów, homoseksualnych dziennikarzy, homoseksualnych (…). Mania bycia homo – z dodatkiem specyfikacji jakiegoś środowiska powoduje, że coś, co z zasady i istoty swojej natury powinno być skrywane – staje się nie tylko punktem centralnym, na jakim opiera się ideologia, ale przede wszystkim jest tematem służącym do poruszania przy wszelkich okazjach – idealnym tematem zastępczym, wypowiadanie się na temat, którego zwalnia nas z kompetencji, potrzeby posiadania wiedzy, czy nawet rzetelnego dziennikarskiego informowania. Jeżeli chce się być modnym – zawsze można wrzuć temat homoseksualizmu, oczywiście w kontekście prześladowania i trudnej miłości z AIDS/HIV w tle!

W interesie społeczeństwa, w tym także jego homoseksualnej mniejszości jest takie wyważenie akcentów, żeby problematyka w istocie niszowa nie była dyskryminowana ani afirmowana, a stanowiła normalny element zdrowego społeczeństwa, element dodajmy na jego marginesie pod względem gradacji dla spraw ważnych, ponieważ naprawdę mamy ważniejsze, a sam homoseksualizm jako wzorzec zachowań seksualnych mniejszości w ogóle nie jest problemem i nie powinno się nim jako zjawiskiem zajmować opinii publicznej na taką skalę jak lansują ten problem media mainstreamowe.

One thought on “Homoseksualizm, jako modny temat zastępczy

  • 25 kwietnia 2013 o 11:31
    Permalink

    Dokladnie tak, jest festiwal tematow zastepczych, a to zwiazki partnerskie, a to szczaw i mirabelki, a to Palikot ze swinskim ryjem.
    Po co dyskutowac o obronnosci, przeciez minister szkod zagranicznych twierdzi, ze jestesmy bezpieczni (Szwedzi juz nie sa tak tego pewni).
    Po co dyskutowac o gospodarce, minister magik Rostowski z krainy POz, jeszcze niedawno twierdzil, ze nowelizacja budzetu nie bedzie konieczna, teraz nie jest juz taki pewien.
    Zatem jest kolorowo, to niech bedzie tez teczowo, porzynajmniej w mainstreamie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.