Kultura

Hokusai – niespokojny geniusz

 Hokusai Katsushika mówił o sobie „starzec opętany malarstwem”. Swoje pierwsze imię przybrał na cześć buddyjskiego bóstwa symbolizującego Gwiazdę Polarną. Był jednym z najwybitniejszych malarzy i drzeworytników japońskich. Autor występujący pod wieloma pseudonimami, takimi jak m. in. Taito, Manji czy Sōri, znany jest jako doskonały ilustrator, karykaturzysta, pejzażysta i twórca drzeworytów. Żyjący w XVIII wieku malarz na swoich dziełach często odtwarzał ówczesną Japonię; jego prace są przepełnione zarówno postaciami ludzkimi, jak i zwierzętami, takimi jak bażanty, żółwie czy koguty. Nie brakuje też typowego dla japońskiego malarstwa motywu kwiatowego, czy licznych mostów i kaskad.

Dziełami Hokusai’a zachwycał się Claude Monet i Claude Debussy, Edgar Degas powiedział o nim „był nie tylko jednym z artystów świata, ale wyspą, kontynentem, oddzielnym światem”, a cykl barwnych drzeworytów „36 widoków na górę Fuji”, na czele z najsłynniejszym dziełem serii, czyli „Wielką falą w Kanagawie” był inspiracja dla Stanisława Wyspiańskiego do stworzenia serii rysunków z widokiem na Kopiec Kościuszki.

Ekscentryczny artysta urządzał występy, podczas których gwałtownymi chlapnięciami farby malował na oczach widzów ogromne portrety. Potrafił również wykonać pejzaż na ziarnku ryżu. Nie rozstawał się ze swoimi pędzlami, ale tworzył też za pomocą innych narzędzi, a także dłoni czy paznokci. Wydał serię podręczników do rysunku i malarstwa, a także aż 15 tomów szkiców i rysunków „Manga”. Stworzył ilustrację do ponad 500 książek, z czego niektóre sam napisał.

Jego najsłynniejszym dziełem jest wyżej już wspomniany drzeworyt „Wielka fala w Kanagawie” pochodzący z cyklu „36 widoków na górę Fuji”. Dziś krytycy sztuki mówią o nim „niespokojny geniusz”. Artysta kilkadziesiąt razy w ciągu swojego życia zmieniał style malarskie, czy pseudonimy pod którymi tworzył. Mimo, że przez większość życia żył w ubóstwie, nie przyjmował zleceń od kupców czy handlarzy – malował tylko to co go interesowało, a swoje dzieła często sprzedawał sam, na ulicach miast. Katsushika w swojej sztuce dążył do doskonałości, był nią tak owładnięty, że po siedemdziesięciu pięciu latach twórczości błagał, aby niebiosa użyczyły mu jeszcze trochę życia, dla zdobycia pożądanej przez niego błogiej doskonałości. W ostatnich latach życia zrezygnował z drzeworytnictwa, i rozpoczął malarski cykl nazywany przez siebie „Codziennymi Egzorcyzmami” – każdego dnia przez dwa lata malował sylwetki lwa wierząc, że ćwiczenie to pozwoli mu doskonalić się i żyć dłużej.

Na stronie zamykającej dwutomowy cykl „Sto widoków góry Fuji” Hokusai (mający wtedy 75 lat) napisał: „Jako sześciolatek nabrałem manii rysowania przedmiotów, a od skończenia lat pięćdziesięciu, często publikuję swoje rysunki. Jednak pośród tego, co stworzyłem przez ostatnie siedemdziesiąt lat, nie ma nic godnego uwagi. W wieku siedemdziesięciu trzech lat pojąłem istotę budowy zwierząt, ptaków, owadów i ryb, a także istotę życia ziół i roślin. Dlatego też, kiedy skończę lat osiemdziesiąt sześć, pójdę dalej. W wieku lat dziewięćdziesięciu jeszcze bardziej zgłębię ich ukryty sens, a kiedy będę miał lat sto, być może osiągnę boski wymiar. Kiedy skończę sto dziesięć lat, najdrobniejsza kreska i kropka będą żyły własnym życiem. Jeśli mógłbym wyrazić jakieś życzenie, to prosiłbym tych, którzy dożyją tego czasu, by sprawdzili, czy to, o czym mówię, okaże się prawdą.” Artysta, tworząc do ostatnich dni swojego życia, zmarł w rodzinnym mieście Edo, mając wtedy 89 lat.

One Comment

  1. Z przyjemnością przeczytałem i dziękuję za powyższy wpis. Dziwne…ale oglądając fotografię fragmentu nowoczesnego mebla/ażurowy deszcz liści/-ilustrujący artykuł blogerki ZOE…akurat Hokusai przyszedł mi na myśl.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.