Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz poniesie koszt bycia żywym symbolem minionego systemu?

Czy pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy poniesie koszt bycia żywym symbolem minionego systemu? Oczywiście w oczach przedstawicieli współcześnie rządzącej dobrej zmiany i jej zwolenników. W oczach apologetów poprzedniej władzy wszystko jest w najlepszym porządku i to atak na samorząd w Warszawie, którego rządzący nie byli w stanie przejąć w referendum. Jednakże dla większości osób obserwujących to, co zostało ujawnione i w jaki sposób zareagowały władze i Warszawy i państwowe – sytuacja jest jednoznaczna. Trzeba obiektywnie przyznać, że niesłychanie trudno jest znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla jakichkolwiek prób usprawiedliwienia, czy też chociaż zobiektywizowania sytuacji. Fakty są porażające i na tyle jednoznaczne, że nie można mieć żadnych wątpliwości w kontekście ich interpretacji. To po prostu horror.

W polskim modelu samorządu terytorialnego doszło do wyodrębnienia organów wykonawczych samorządów spod władzy organów nadzoru, mieszkańcy sami wybierają Prezydenta, Burmistrza, Wójta, on/ona przed nimi odpowiada. Chodzi tutaj głównie o odpowiedzialność polityczną przed mieszkańcami, za to w jaki sposób  prowadzone są ich sprawy. Nie ma znaczenia odpowiedzialność karna lub jej brak. Liczy się polityka, czy ludzie są zadowoleni, czy raczej mają powody do rozczarowania, czy wręcz złości. Dzisiaj trzeba powiedzieć, że i Prokuratura ma co robić i pojawia się pytane o odpowiedzialność polityczną. Nie da się go uniknąć, ani nie da się jego słuszności zaprzeczyć. Nie ma tutaj też większego znaczenia to, że to nie pani Hanna Gronkiewicz-Waltz odpowiada za aferę. Chodzi o to, że w ogóle dopuściła to tego, że kontynuowanie stanu zastanego było możliwe. Na pewno za bardzo zaufała ludziom, jednak w tym przypadku mówimy o tak niesłychanie jawnym przestępstwie i to nie pojedynczym, ale w zasadzie ciągłym, że nie może być mowy o tym, żeby odpowiedzialność skończyła się na dwóch urzędnikach! Ktoś stał za tym, że była możliwa systemowa korupcja i systemowe milczenie w sytuacjach tak ewidentnych nieprawidłowości, że nie trzeba być prawnikiem do ich oceny. Jak to jest możliwe, że przez tyle lat, sprawa nie ujrzała życia dziennego? Przecież pani Prezydent mogła się oczyścić ze wszelkich podejrzeń zlecając solidny audyt na samym początku kadencji. Każdy audytor, wykazujący minimum solidności – doszedłby dokładnie do tych samych wniosków co dziennikarze. Nie da się dojść do innych wniosków w tej sprawie.

Z drugiej jednak strony, nie ulega wątpliwości, że mamy właśnie do czynienia z nagonką medialno-polityczną na osobę pani Prezydent. Jest ona czyniona w bardzo nieelegancki sposób, albowiem tutaj nie ma mowy o odpowiedzialności sprawczej, ani o kierowniczej. Wszystko co można zarzucić, to tylko tyle, że nie miała należytej wiedzy i nie zareagowała, tak jak powinno było się zareagować.

Poczekajmy na działania samorządu warszawskiego, który musi się jednoznacznie oczyścić z jakichkolwiek podejrzeń, chociaż nie ulega wątpliwości, że wiele środowisk będzie musiało się oczyścić z tego, do czego dopuszczono. Liczy się przegląd dokonanych czynności w zakresie reprywatyzacji, co jak już wiadomo z doniesień medialnych się dzieje. Bo proszę pamiętać, nie mówimy o pojedynczym przypadku wynikającym z takiego, a nie innego działa grupy ludzi. Mówimy o zorganizowanym procederze w którym uczestniczyła masa różnych ludzi. Wszystko działo się w biały dzień, w oparciu o procedury – to wymaga dzisiaj wyjaśnienia, ten kto wziął z tego procederu pieniądze, powinien się wytłumaczyć. Z pewnością obecna władza w Ratuszu szuka czegokolwiek, co mogłoby pokazać, że poprzedni rządzący odpowiadają za omawiane przypadki i za inne, jednakże to już tylko kwestia wtórna. Liczy się wypalenie tego zła do kości rozgrzanym żelazem, a to może zapewnić nam tylko kontrola polityczna.

Pani Prezydent prawdopodobnie nie uniknie odpowiedzialności, co więcej sprawa będzie wykorzystana jako symbol korupcji i usankcjonowania bezprawia przez rządzącą wcześniej Polską elitę. Już o to postarają się i politycy i dziennikarze, jeżeli chodzi o krytykowanie i domaganie się krwi to chętnych nigdy nie brakuje i w tym przypadku nie zabraknie. Chodzi o to, że ciśnienie polityczne na panią Prezydent, będzie o wiele większe dlatego, ponieważ wykorzystanie tej sprawy jako symbolu przeciwko całemu jej obozowi politycznemu jest największym fetyszem dla obecnie rządzących. Przy czym uwaga – jeżeli udałoby się im potwierdzić, że takich przypadków było więcej, to trzeba rozliczyć nie tylko obecnie urzędującą Prezydent.

Zarząd komisaryczny w tak dużym mieście jak Warszawa to bardzo poważna sprawa. Trzeba się uczciwie zapytać, czy chodzi o mienie i nieprawidłowości przy jego przekazywaniu, czy też o swobodę dobrej zmiany w budowaniu pomników i wmurowywaniu tablic? Sekwencja czynności jest jednoznaczna i wskazuje na „odpalenie tematu”, po tym jak pojawił się problem pomników. To samo w sobie również – jako intencje, pokazuje że mamy do czynienia z szerszym procesem politycznym, w którym jedynie tak, a nie inaczej sprzęgnięto okoliczności. Wnioski będziemy widzieli w naszych telewizorach w najbliższych dniach. Żeby tylko działania wobec Warszawy nie odbiły się na wszystkich samorządach. Przecież Sejm może skrócić kadencje i ogłosić przedterminowe wybory. Nie warto jednak robić tego, bez wcześniejszego ujawnienia afer i rozliczenia winnych, w przeciwnym razie po raz kolejny dadzą się wybrać.

Ciężko jest sobie wyobrazić skalę skandalu, gdyby doszło do potwierdzenia się zarzutów, jakie stopniowo się wyłaniają. to byłoby więcej niż trzęsienie ziemi.

4 thoughts on “Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz poniesie koszt bycia żywym symbolem minionego systemu?

  • 30 sierpnia 2016 o 04:39
    Permalink

    Grokniewicz musi zapłacić 10 lat rządów i nic nie wiedziała – to wystarczający powód musi zapłacić cenę.

    Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2016 o 10:48
    Permalink

    Szkoda samorządów, bo ta AFERA z reprywatyzacją w Warszawie może uderzyć we wszystkie.

    Pretekstem lub ZAPALNIKIEM wyzwalającym WYBUCH AFERY są niewątpliwie POMNIKI i TABLICE, a raczej brak zgody na ich sytuowanie w Warszawie.

    Władze stolicy już dawno powinny to zrozumieć, że Krakowskie Przedmieście już rok temu powinno zmienić nazwę na Aleję Profesora Lecha Kaczyńskiego z dziesiątkami Jego Pomników i setkami tablic pamiątkowych.

    Zawsze to można po latach odkręcić …

    Całe polskie zaplecze cmentarno-pomnikowe na to czeka. Linie produkcyjne zniczy czekają na uruchomienie produkcji, produkcja kwiatów stoi w oczekiwaniu na PRZYSPIESZENIE – a tu nic!

    A AFERA reprywatyzacyjna nie jest od TERAZ i nie dotyczy tylko Warszawy, bo to trwało latami i było NIEZAUWAŻANE i trwa nadal, bo zbyt wielu liczyło na dostęp do kawałka tortu i nadal liczy – gdy przyjdzie ich czas.

    Nawet oczekiwanie na OKRUSZKI z krojenia tego TORTU jest wystarczająco kuszące: pozwala zapomnieć o etyce, moralności i zwykłej przyzwoitości dla całego szeregu na pozór PRZYZWOITYCH LUDZI, w tym osób ZAUFANIA PUBLICZNEGO jak Sędziowie i Notariusze oraz LUDZIE SŁUŻB, którzy MUSIELI WIEDZIEĆ …

    Nie mogło być tajemnicą takie dziwaczne REPRYWATYZOWANIE setek nieruchomości przez dziesiątki lat, co musiało angażować setki urzędników różnych szczebli z Ratusza, Sądów (wydziały ksiąg wieczystych), notariatów, banków i wielu innych instytucji – bo tu chodziło i nadal chodzi o BARDZO DUŻE PIENIĄDZE.

    Skoro nadal istnieją TORTY, to zawsze wokół nich będą kręcić się mniejsze i większe oraz bardzo pracowite PSZCZÓŁKI.

    Nie robili tego gangtsterzy w kominiarkach ciemną nocą, tylko ludzie w eleganckich garniturach.

    Tylko że w ferworze nagonki na władze stolicy mogą ucierpieć inne samorządy, bo jest wiele do ugrania przez obecne władze DOBREJ ZMIANY, którym OBECNE samorządy nie pasują.

    Dążąc do WŁADZY TOTALNEJ mogą podważać fundamenty dość dobrze działającej władzy samorządowej w Polsce.

    Cała nadzieja w tym że może zabraknąć im czasu, ale co napsują – to napsują.

    Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2016 o 16:56
    Permalink

    Na temat reprywatyzacji w Warszawie czytam od dłuższego czasu w tygodniku “Przegląd”, czy pani Gronkiewicz Waltz poniesie odpowiedzialność? wątpię, swego czasu powiedziała, że ma kontakty z siłami pozaziemskimi, już nie pamiętam jakimi, ale czytelnicy OP z pewnością pamiętają, pani Gronkiewicz Waltz była wówczas prezesem NBP. Zatem obecna sprawa dotycząca obecnej prezydent Warszawy tak jak wszystkie inne, dotyczące również innych partii umrze śmiercią naturalną.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.