Soft Power

Hanna Gronkiewicz-Waltz komisarzem w Warszawie?

 Czy pani Hanna Gronkiewicz-Waltz pozostanie komisarzem w Warszawie zależy tylko i wyłącznie od mieszkańców Warszawy. Premier zapowiedział, że jest wielce prawdopodobne powołanie pani prezydent na stanowisko komisarza jeżeli w wyniku referendum trzeba będzie taką osobę powołać.

To wielka szkoda dla stolicy, że w tak krótkim okresie przed wyborami samorządowymi dochodzi do takiego rozwiązania. To nie jest triumf demokracji, ale raczej triumf krzykaczy podsycanych przez media. Celem jest pani Gronkiewicz-Waltz ale rzeczywistym poszkodowanym będzie Platforma Obywatelska. To referendum to piękny przykład jak kropla drąży skałę – mizerna propozycja referendum podchwycona przez lokalnych wrogów została wyprowadzona na jeden z głównych tematów politycznych w kraju. Wszystko ku uciesze prawicowej prawicy i jej lidera, który co jest bardzo dziwne – sam na to wcześniej nie wpadł, ani nie powiela tego scenariusza w całym kraju po sukcesie w Elblągu.

Premier może mianować komisarzem kogo chce, jest przy tym oczywiste, że musi być to fachowiec, zwłaszcza fachowiec od finansów, albowiem właśnie jest okres gdy samorządy uzgadniają cały szereg dokumentów mających znaczenie dla programowania nowej perspektywy finansowej dla funduszy europejskich. Odwołanie Gronkiewicz-Waltz można by traktować jako skok na tą kasę, gdyby inicjatorzy referendum mieli jakieś konkretne propozycje co i jak i na co wydać inaczej, lepiej niż chciała pani prezydent. Czegoś takiego nie ma i nie będzie.

Większość polityków – potencjalnie myślących o starcie do wyborów na stanowisko Prezydenta Warszawy nie ma żadnego pojęcia o finansach. Dlatego też wyciąga się tak fajne tematy jak „brak wizji” dla Warszawy, czy też w ogóle oskarża się samorząd o chaos w polityce rozwoju, nazywając ją w sposób dowolnie upośledzony i wskazujący na niedowład planowania społeczno-gospodarczego w mieście. O planowaniu przestrzennym już się prawie nikt nie wypowiada, ponieważ trzeba się na tym znać, a urbanistów to my mamy raczej niedostatek, zwłaszcza urbanistów zdolnych do sformułowania jakiejkolwiek wizji urbanistycznej i zespolenia z nią polityki rozwoju społeczno-gospodarczego. To wielki wyczyn, z którym zmagają się liczne samorządy – jedne radzą sobie lepiej, właściwie najlepiej w kraju jak Kraków, Poznań i Gdańsk inne też dobrze – jak Katowice, Wrocław, Lublin, Rzeszów, Białystok a jeszcze inne niestety mają problemy tak swoiste jak właśnie Warszawa i po prostu sobie nie radzą. Dzieje się to z różnych przyczyn, w przypadku Warszawy – niestety przekleństwo zniszczenia miasta i jego odbudowy do dzisiaj się mści – nie da się w sposób jednoznaczny nadać temu miastu ducha i treści jakie miała przed wojną. Przede wszystkim jednak współczesna Warszawa jest ofiarą nieszczęsnego dekretu o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy wydanego w dniu 26 października 1945 roku przez Krajową Radę Narodową, której przewodniczył Bolesław Bierut. To nieszczęście wywróciło stosunki własności i powoduje, że samorząd chcąc wykonać nawet najprostsze działanie w terenie musi dosłownie walczyć w sądach z właścicielami, domniemanymi właścicielami i pretendentami do własności, jak również i wywłaszczonymi – oczywiście bezprawnie na podstawie dekretu lub z jego pominięciem, czy też naruszeniem. Powoduje to, że w Warszawie buduje się najtrudniej w całej Polsce. Oznacza to, że jeszcze trudniej jest cokolwiek zaplanować – zwykłe konsultacje społeczne to drobiazg.

Mamy zatem dyskusję w zasadzie jałową, premier naprawdę podejmie olbrzymie ryzyko polityczne, jeżeli w przypadku odwołania w referendum – mianuje tą samą osobę na komisarza zarządzającego Warszawą w jego imieniu – przypomnijmy ma do tego pełne prawo. Jeżeli to zrobi wykaże się nadzwyczajną odpowiedzialnością, za najważniejszy samorząd kraju. Jednakże jest oczywistym, że straci na tym politycznie a Platforma Obywatelska nie wygra wyborów samorządowych w Warszawie, w tym znaczeniu że być może będzie miała większość w radzie, ale jednak organ wykonawczy będzie wybrany po prostu w castingu na prezydenta.

Jest przy tym oczywiste, że premier doskonale zdaje sobie sprawę z temperatury sporu politycznego związanego z obecnym referendum i zrobi wszystko, żeby zniechęcić ludzi do udziału w nim. To także nie jest żaden zamach na demokrację, albowiem wszystko co jest legalne w państwie prawa – jest dopuszczalne. Owszem, może powinniśmy oczekiwać od pana premiera nieco więcej kindersztuby i delikatności, jednakże tutaj prawdopodobnie chodziło o łamanie karków, skoro bowiem zjednoczona opozycja jedynie nienawiścią do rządzących bez planu, którym jest chaos dąży za wszelką cenę do utopienia Warszawy i uderzenia w Platformę Obywatelską, to druga strona ma pełne prawo się bronić wszelkimi politycznie dopuszczalnymi metodami. Stąd nie dziwmy się niechęci premiera czy prezydenta do referendum – nie muszą tego popierać, to nie oni byli inicjatorami, niech się inicjatorzy o nie martwią. Przecież wymaganie od władzy entuzjazmu wobec referendum, które ma ją odwołać to idiotyzm. Owszem można wymagać przynajmniej milczenia, ale nie przy charakterze narodowym Polaków, przecież tak bardzo kochamy emocje.

Niech się zatem dzieje, przy czym pozostaje mieć nadzieje w rozsądek mieszkańców Warszawy, którzy po prostu do tego referendum nie pójdą, ponieważ można tam głosować tylko przeciw, to znaczy głos „za” – jest głosem ze skutkiem negatywnym – za odwołaniem urzędującej pani prezydent.

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz na pewno nie jest tak złym prezydentem, żeby zasługiwać na odwołanie, a Warszawa nie jest tak złym samorządem, żeby w krytycznym momencie ustawiania się pod fundusze unijne doznać pełnego chaosu. Jeżeli zdarzyłoby się nieszczęście i nowa władza zachciałaby rewolucji inwestycyjnej, powstanie ryzyko przestrzelenia i zmarnowania funduszy unijnych, ponieważ jak wskazano powyżej sam proces przygotowania inwestycji w Warszawie jest bardzo skomplikowany.

Czytelnicy „Obserwatora Politycznego” nie idą na referendum w sprawie odwołania pani Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji prezydent Miasta st. Warszawy!

7 komentarzy

  1. A jak jednk pójdą,to staną się niegodnymi wchodzenia na stronę Obserwatora Politycznego i zapoznawania się z mądrościami oświeconymi Krakauera,który wszakże “zawsze ma rację”?
    Taki apel na tym portalu to zwyczajny wstyd…nikt nie ma prawa mianować się rzecznikiem jakiejkolwiek grupy osób,nie mając od tej grupy upoważnienia do tego.

    • Mamy jednak inne zdanie – nie należy pan do osób wspierających portal, a wypowiada się pan, jakby reprezentował pan jakąś milczącą tajemniczą siłę uprawnioną do stawiania diagnoz. Jak się nie podoba to proszę zamykać oczy jak pan czyta, poza tym korzystanie z portalu “jeszcze” nie jest obowiązkowe w tym kraju… Nie będzie mówił nam pan do czego mamy prawo na własnym portalu a do czego nie, gdyby chociaż był pan jednym z darczyńców, no ale pan nie jest. Webmaster Józef

  2. Wierny_czytelnik

    Popieram apel portalu – także nie pójdę na referendum, chociaż mieszkam i płacę w Warszawie podatki jestem od 10 września za granicą i wrócę dopiero w listopadzie. Żona też nie pójdzie. Popieramy Gronkiewicz, lepsza Hania niż wielka pisowska niewiadoma

    • Bardzo dziękuje za wyraźne wskazanie mi palcem,co mi wolno,a czego nie wolno.Nie ma to jak próba nawiązania dyskusji z kimś,kto z zasady “wie lepiej i zawsze ma racje”.Niewątpliwie,widać tu inspirację zasadami obowiązującymi na forum Gxxxxx.pl.Ot i cała wasza “niezależność”…kto nie z wami,ten przeciw Wam.Kto nie z Mieciem,tego zmieciem.
      Może zamieńcie to forum z publicznego na prywatne,kiście się we własnym sosie,dyskutujcie wyłącznie w gronie “darczyńców” i zachwycajcie się swoja genialnościa i przenikliwością.
      Ja,w każdym razie,odpuszczam sobie dalsze czytanie “Obserwatora”.Nie warto.

      • Proszę sobie odpuszczać, popuszczać, nie czytać, ale porównania do takich portali to proszę sobie głęboko wsadzić – jeżeli niczego pan nie zrozumiał czytając nasze teksty, to rzeczywiście lepiej jak pan sobie odpuści, w zasadzie może się pan kisić jak to pan powiedział we własnym sosie, to też jest jakaś forma spędzania czasu. Przecież mamy inne zdanie niż pan, więc pan nas nie akceptuje. Ot zachciało się indywidualnego traktowania czytelnikowi, któremu nie wiadomo o co chodzi. Nikt nie zatęskni za panem proszę nie wracać, nie odpisywać – chyba że odpuszcza pan od jutra? A dzisiaj jeszcze pan dopuszcza? proszę nie odpowiadać nie czekamy na odpowiedź. Nie warto. Webmaster Józef

  3. O proszę i oto mamy zwolennika chaosu, który wyżywa się nawet na naszym portalu, tylko dlatego bo odważyłem się napisać prawdę o tym niepotrzebnym referendum krzykaczy i pieniaczy nie mających pomysłu na Warszawę. Proszę więcej odnosić się do tekstów a nie emocjonować. Zgadzam się w jednym – rękę podniesioną na Obserwatora Politycznego należy odciąć a krwawiący kikut wypalić gorącym żelazem. To jedynie słuszny kierunek. Swoją drogą cieszę się, że mamy jednego czytelnika ze strony prawicowej-prawicy nie dopuszczającej innej wizji rzeczywistości niż wydumana mniej. Od razu lżej na duchu i jak się człowiek cieszy, że popsuł nienawistnikowi poranek!

  4. Banda politycznych nierobów, warchołow i pieniaczy (bo za dużo sie buduje jak mówią!)
    funduje nam referendum za miliony
    rok przed wyborami, bo jakiś
    podpuszczony przez
    pisobolszewików szczekacz zawziął
    się (podobno Walzowa pomijała Guziała przy premiach). Wstyd, że palikot przykłada do
    tego łape – warszawiacy widzą ile
    dla nich robi i już zrobila Walzowa,
    spsiałe pisowskie gnojki nie
    wygrają, a palikot za głupi ruch
    dostanie kopa, tak jak w elblągu.
    Niestety, ale palikmiot jest jeszcze
    gorszy od prezesa, w populistycznym bredzeniu
    zatracił już wszelkie hamulce czym
    zaczyna przypominać wszystkich
    kartoflanych błaznów…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.