Polityka

Hańba i jawny gwałt na prawach Rzeczpospolitej!

 Złodzieja trzeba nazywać złodziejem, królobójcę – królobójcą, a kogoś kto dokonuje gwałtu na prawach Rzeczpospolitej – niszcząc jej ustrój po prostu okrywa hańba. Przyjmując argumentację strony rządowo-prezydenckiej w sporze o Trybunał Konstytucyjny jako argumentację contra legem, sankcjonowaną mocą sprawczą 235 głosów w Sejmie – trzeba było przełknąć tę żabę. Ponieważ nic nie mogliśmy zrobić w sprawie, nawet protest nie miał sensu, ponieważ mało kto w społeczeństwie rozumiał i rozumie o co w sporze o Trybunał chodzi.

Najnowsze doniesienia jednak są tak szokujące, jakbyśmy się dowiedzieli z pogłosek że np. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – po cichu otwarto lupanar. Niestety najnowsze wydarzenie z cyklu „bitwy o Trybunał” – jeżeli są prawdą, bo strona rządowa nie potwierdza informacji – to, po prostu hańba i najzwyklejsze postawienie się ponad państwo i jego porządek ustrojowy – w wykonaniu ważnych urzędników rządowych.

Prawdopodobnie – jak wszystko na to wskazuje, ale nie przesądzamy jedynie na podstawie dostępnych faktów możemy ocenić, że w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w jakimś stopniu być może popełniono przestępstwo urzędnicze, polegające na niedopełnieniu obowiązków i przekroczeniu uprawnień poprzez działanie na szkodę interesu publicznego, co jest zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Jedna z partii opozycyjnych zapowiedziała, że złoży doniesienie do prokuratury o popełnienie tego przestępstwa przez panią Beatę Kempę szefową KPRM.

Pani Beata Kempa przesłała do TK informację, w której rzekomo odmówiła opublikowania w Dzienniku Ustaw Rzeczpospolitej Polskiej – wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia 2015 roku. Z doniesień na temat treści pisma, którego otrzymanie potwierdzono w TK wynika, że pani Kempa rzekomo dopuściła się prawdopodobnie nawet próby złamania Konstytucji w kontekście niezależności władzy sądowniczej. Chodzi o to, że pani Kempa miała jako przyczynę odmowy podać własną interpretację pracy Trybunału. Tenże, miał orzekać z zastosowaniem pozaustawowego kryterium, co ma oznaczać naruszenie Konstytucji i skutkować nieważnością wyroku, co miało spowodować wstrzymanie publikacji wyroku. Dodajmy rzekomo, albowiem stanowisko rządu jest inne i mówi o zwróceniu się z pytaniem do TK, wszystko jak wiadomo jest kwestią interpretacji i należy to uszanować.

Problem polega na tym, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wydaje organ rządowy – w postaci Dziennika Ustaw Rzeczpospolitej Polskiej. Ma obowiązki publikować w nim za każdym razem m.in. wyroki TK. Nie ma żadnych przepisów stanowiących jakiekolwiek uprawnienie dla kogokolwiek np. premiera a co dopiero urzędniczki jaką jest szefowa Kancelarii – do oceny, czy może czy nie może, ewentualnie czy nie powinno się pod jakimiś warunkami publikować danego orzeczenia! Chodzi o to, że KPRM pełni tutaj funkcję techniczną – przyjmują do publikacji, publikują i przesyłają – teoretycznie każdy jak się uprze może sobie kupić Dziennik Ustaw, który jak wiadomo jest JEDYNYM źródłem w znaczeniu – jedynego publikatora powszechnie obowiązującego prawa w Polsce. Tu nie ma żadnej filozofii, poza tym że rzeczywiście Dziennik Ustaw wychodzi nieregularnie, w praktyce jak się “trochę’ do opublikowania “nazbiera”.

Jeżeli powyższe jest prawdą, to mamy tutaj do czynienia po pierwsze być może z: przestępstwem urzędniczym, uzurpacją władzy do oceny działań innego organu władzy państwowej przez urzędnika obsługującego de facto drukarnię (nazywając rzeczy po imieniu) oraz naruszeniem Konstytucji – złamanie zasady rozdziału władzy państwowej oraz w pewnym sensie z atakiem na niezawisłość TK.

Teraz uwaga – najważniejsze – nawet jeżeli byśmy przyjęli, że w dowolnym Trybunale siedzą ludzkie fantomy, mające w głowach małe zielone ludziki z Marsa, to nie może być tak, żeby ktoś odpowiedzialny za drukowanie orzeczeń Trybunału w ramach swojej kompetencji skierowania lub nie skierowania do druku – kwestionował samą zdolność Trybunału do wydawania prawomocnych orzeczeń. Tak nie może być, to znaczy może być jeżeli uznamy, że w KPRM funkcjonuje lupanar i prawa lupanaru, wówczas można to nawet zalegalizować i ostateczną kontestatorką mającą najwięcej władzy w naszym państwie okaże się osoba obsługująca maszynę drukarską. Jak łaskawie ją włączy i tak ustawi, że będzie się drukowało – to ok, dana ustawa – dane prawo, obowiązuje. Jeżeli jednak coś się przełoży pod bębnem i jakiś akt prawa wypadnie. To znaczy się, że nie obowiązuje. To opis modelu politologicznego jakby ktoś pytał.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest ostateczny – dalej nic nie ma! Wyrok musi być opublikowany niezwłocznie i bez jakichkolwiek warunków, jakichkolwiek pań, obsługujących dowolne maszyny w ramach swoich urzędów! Inaczej mamy lupanar a nie KPRM! Jeżeli ktoś będzie próbował to przekłamać, to znaczy że przyłącza się do ludzi dokonujących jawnego gwałtu na prawach Rzeczpospolitej, okrywa się hańbą na wieki. Władza wykonawcza nawet w postaci tak ułomnej ustrojowo jak pełniąca funkcje techniczno-organizacyjne Dyrektor Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie może oceniać, czy władza sądownicza działa lub nie działa w sposób właściwy. Bo to nie jest w jej kompetencjach.

Jeżeli ktoś myśli, że jest inaczej to znaczy mniej więcej tak samo, jakby się godził z faktem, że negatywnej selekcji medycznej do zabiegów operacyjnych może dokonywać pani szatniarka w szpitalu, albo pan parkingowy. Na zasadzie – o pan słabo wygląda, pan się nie nadaje do operacji – pana nie zoperujemy nie dostanie pan numerka, a bez numerka pana nie zarejestrują w systemie i szpital pana nie przyjmie.

Mylą się także ci, którzy uważają że spór o powstrzymanie publikacji wyroku TK, to dowód na to że konieczna jest rzekomo zmiana Konstytucji. To bicie piany i psucie państwa, opinie ludzi nie mających pojęcia o tym czym jest Konstytucja i jak działa. Bo właśnie się okazało, że nie da się jednak do końca w pełni cynicznie kłamać i udawać, że państwo nagle funkcjonuje w jakiejś nowej sub-rzeczywistości. Zadziałały mechanizmy zabezpieczające i winni muszą być ukarani. To nie jest winą Konstytucji to, że ktoś uzurpuje sobie prawo do rzeczy, do których nie tylko nie ma żadnego prawa, ale przede wszystkim którymi nie powinien się zajmować.

Sprawę należy wyjaśnić do końca a winnych albo czynu, albo dezinformacji bezwzględnie ukarać. Politycznie za sytuację odpowiada pani Beata Szydło – przełożona pani Beaty Kempy, to na jej rachunek spada ewentualna odpowiedzialność za potencjalnie jawne psucie państwa. Jeżeli przedstawione okoliczności są prawdziwe – konieczna będzie dymisja i to natychmiast, albowiem człowiek zhańbiony próbą gwałtu na prawach Rzeczpospolitej nie powinien mieć zdolności honorowych i prawnych do służby Rzeczpospolitej. Jeżeli nie będzie dymisji, pomimo stwierdzenia winy, bo wiemy już że prokuratura zainteresowała się sprawą, to znaczy się że rząd bierze odpowiedzialność za to naruszenie prawa na siebie.

7 komentarzy

  1. Jeżeli to wszystko to będzie prawda to trzeba będzie pomyśleć o wyjściu na ulice, niektórzy już mają na to ochotę

    • Tylko, że elity oderwały się tak od rzeczywistości, że mogą się zdziwić wyprowadzając na ulice ludzi w obronie demokracji, że przeciwko nim stanie 3 razy liczniejsza rzesza niezadowolonych biedaków, którzy demokrację mają gdzieś a chcą krwawej sprawiedliwości.

  2. Sz.P. Bajka o długopisie. Długo PIS nie rządził Pozdrawiam -Adam.

  3. Szp. Jeśli zdobywa się twierdze cała załoge wycina się w pień

  4. Dlaczego autor obniża rangę urzędniczki z Kancelarii Pani Premiery?

    Przecież to powrót Pani Krysi/Beatki z mięsnego, co mogła dać w okresie kartkowym lepszy kawałek mięsa, ochłap albo i nic, mówiąc że “towar właśnie się skończył” lub zaczyna “przyjęcie towaru”.

    I taką sytuację mamy obecnie do czynienie z tą możliwości/niemożliwości DRUKU.

    Za tydzień mogą przecież ogłosić, że maszyny się popsuły albo rozpoczynają remont pomieszczeń …

    W międzyczasie ORYGINAŁ orzeczenia TK gdzieś się zagubi – i co zrobicie!

    Nic, bo nie ma już w sklepach książek skargo i zażaleń.

    Możecie sobie pisać skargi na Berdyczów.

    A kryteria uliczne są nieprzewidywalne co do skutków.

    Może być wielkie zdziwienie Kaczelnika 13 grudnia br., jak tłum zacznie go wygwizdywać i krzyczeć: WYPIER … LAJ!

  5. cieszę się, że dba się o PRAWA Rzeczpospolitej A JA SIĘ PYTAM
    a co z PRAWAMI OBYWATELI??????

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.