Grzegorz Schetyna wyciągnął rękę do Donalda Tuska?

Obraz jaki tworzy jeden z najnowszych wywiadów z panem Grzegorzem Schetyną to obraz polityka z klasą państwowca i miną pokerzysty – bezwzględnie uznającego prymat interesu państwowego, interesu ogólnego nad swoim własnym, czy też wszelkim innym partykularyzmem o który swego czasu był posądzany.

Już samo stwierdzenie o tym, że pan Schetyna rozważa jedynie kandydowanie a ostateczną decyzję podejmie dopiero pod koniec kolejnego miesiąca – kiedy ma się odbyć konwencja to jest nie tylko zaproszenie do rozmów, ale po prostu pragmatyczny serwilizm. Pan Schetyna nie ma tutaj problemów w uznaniu Donalda Tuska za lidera i wielka chwała mu za to, ponieważ to nie on dołoży się do rozkładu Platformy a tym samym przesilenia a być może i upadku rządu – w razie utraty władzy przez Donalda Tuska.

Musimy sobie uświadomić, że polityka to jest przede wszystkim umiejętność gry w zespole – owszem jest w niej miejsce dla indywidualistów i nonkonformistów, ale powiedzmy to sobie otwarcie – niestety samodzielnych wysoko fruwających orłów o szlachetnych rysach i pięknym obliczu groźnie spoglądających na sprawy banalne a zajmujących się tym co najważniejsze i państwowe – w naszej polityce po prostu nie ma. Owszem panowie Schetyna czy Gowin mogą być gwiazdami w swoim wymiarze, ale niestety ani jeden ani drugi nie ma nawet ćwierci charyzmy ś.p. Jacka Kuronia, czy też nie odznacza się jakąś wybitną inteligencją – przedstawiającą nam idealny wzorzec na naprawienie kraju i uczynienie go zamożnym, bezpiecznym i szczęśliwym. Nie ma takich polityków – ci co są dostępni na naszej scenie politycznej to tylko i wyłącznie ludzie przeciętni – ale zdolni w jakiejś dziedzinie, albo miernoty, w tym miernoty zupełne. Na ich tle nawet dmuchana kukułka wydaje się wysoko latającym orłem! Jednakże nie traćmy miary i skali! Nie ma w naszej polityce mężów stanu – zdolnych oczarować i uwieść Naród, albo samym swoim jestestwem wywołać posłuch i podporządkowanie – w tym nawet wrogów i krytyków – Piłsudski nie żyje! Niestety, chociaż może stety, bo jakby widział to do czego doprowadziliśmy ten kraj to raczej albo by się na nas obraził i wyjechał albo naprawdę wprowadził sanację od której byśmy tylko piskali jak małe pisklaki w Berezie… Ponieważ nie da się uszczęśliwić na raz wszystkich Polaków – to po prostu nie jest możliwe. Zawsze ktoś będzie miał inne zdanie – musimy z tym żyć, zaakceptować to jako stan naturalny i rzeczywisty.

Doskonale te okoliczności i mechanizmy rozumie pan Schetyna mający z tego co wynika z jego ujawnionego toku rozumowania – pełną świadomość, że zmiana lidera dzisiaj to jest oddanie władzy walkowerem opozycji i pełna klęska całego obozu przy zupełnym zaprzeczeniu wszelkich dokonanych przez lata osiągnięć.

Platforma Obywatelska stoi dzisiaj przed dramatycznym wyborem – przecież Jarosław Gowin nie po to pisał list przez media do całej partii, żeby sobie podyskutować o wartościach, ale po to ponieważ chce władzy. Oznacza to uderzenie w lidera – który w istocie jest mocny, jedynie w celu osłabienia go, a jeżeli się osłabia lidera partii rozpoczynającej przygotowania do śmiertelnego boju wyborczego to niestety trudno to inaczej nazwać, ale się wyrządza kolegom niedźwiedzią przysługę.

Wszystko będzie zależało od tego jak po ewentualnych wygranych wyborach przez Tuska na stanowisko przewodniczącego w partii zachowają się panowie Schetyna i Gowin. Po tym co oświadczył pan Schetyna należy spodziewać się pragmatycznego uznania przewodnictwa Donalda Tuska – w zamian za niewielką konfiturę (podzielenie się władzą). Jak zachowa się pan Gowin? Tego nie wiadomo, co więcej – na pewno w ogóle relacje jego z panem Tuskiem będą o wiele bardziej złożone, gdyż po jawnej frondzie – szef zademonstrowałby słabość, gdyby traktował go tak samo jak innych, którzy dochowali wierności lub stanęli w szeregu powstrzymując ambicje.

Widać w tym przypadku jak w zderzeniu zimnego pragmatyzmu pana Schetyny z rozgrzanym emocjami podejściem pana Gowina – wygrywa postawa tego pierwszego, a trzeba pamiętać że w polityce liczy się tylko ten lider, który umie osiągać sukcesy – spinając sprawy a nie „pięknie przegrywający”. Naprawdę czasy „pięknego przegrywania” i ponoszenia porażek w ramach poczucia dumy – mieliśmy już w swojej historii i oby nigdy nie wróciły. Dzisiaj potrzebujemy zimnych pragmatyków jak panowie Schetyna i oczywiście Tusk, ponieważ od mitologii narodowych naprawdę wszyscy wolą słynną już ciepłą wodę w kranie!

Możemy tylko mieć nadzieję, że pan Tusk mocno uściśnie tą wyciągniętą dłoń, podchodząc równie pragmatycznie jak pan Schetyna. Póki co niestety bardziej myśli o wyzwaniach rzucanych niczym plucie pod wiatr. A to daje już do myślenia, bo komuś się chyba wydaje, że zostanie jedynowładcą i samodzierżawcą?

2 thoughts on “Grzegorz Schetyna wyciągnął rękę do Donalda Tuska?

  • 30 maja 2013 o 14:31
    Permalink

    Cenne uwagi o naszej klasie politycznej.
    To media ich nadmuchały ponad miarę.
    Teraz unoszą się nad ziemią, coraz dalej od realiów.
    Niech się rozprowadzają po konferencjach w swoich partiach, jak chcą.
    Wkrótce Naród, czyli REALNOŚĆ – sprowadzi ich na ziemię.
    To może być bolesne!

    Odpowiedz
  • 29 czerwca 2013 o 15:07
    Permalink

    Panie Grzegorzu, to bardzo mi się podoba ten Pan gest. Teraz gdy “złe moce” biorą górę – trzeba jedności, wsparcia. Moja Platforma Obywatelska to jedyna partia rozumna, dojrzała. A muszę wspomnieć, że trochę wolno
    reaguje a ostatnio mało pokazuje się. A i media nie lubią
    PO. Czyżby zapomniały co było za PIS-u.
    Gratuluję Panu – tak trzymać. Pozdrawiam – Majka

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.