Soft Power

Gry i gierki za naszą „wschodnią flanką” (cz.2)

graf. red.

Stan obecny konfrontacji można też opisać w następujący sposób. Stany Zjednoczone zbyt dużo zyskują na blokowania dostępu Federacji Rosyjskiej do byłego przemysłu sowieckiego na terenie Ukrainy, aby łatwo zgodziły się na odstąpienie od tej blokady. Tyle, że przemysł ten ulega ciągłej degradacji. Po drugiej stronie, w Federacji Rosyjskiej prawdopodobnie jest ochota na odzyskanie przemysłu, w który zainwestowano za czasów ZSRR. Biorąc pod uwagę to, co napisałem w pierwszej części felietonu na temat wyrównania się potencjałów wojskowych, moja „spiskowa teoria” nie przewiduje przejścia konfliktu w stan gorącej wojny. Może ona jednak przyjąć formę bardziej gorącej wojny „ekonomiczno-gospodarczej”. Przykładem takiego „ekonomiczno-gospodarczego” działania może być wstrzymanie przez FR lotów pasażerskich i wycieczek turystycznych do Gruzji.

Największym atutem Stanów Zjednoczonych pozostają ukraińskie organizacje narodowe, ciągle chętne do udziału w operacjach paramilitarnych. Cieszą się one ogromnym poparciem własnych elit politycznych oraz rządów państw sąsiednich. Jak wspomniałem wcześniej, Stanom Zjednoczonym oraz ich sojusznikom w Unii praktycznie wyczerpały się możliwości zwiększenia nacisku ekonomicznego na Rosję poprzez wprowadzanie kolejnych sankcji.

Federacja Rosyjska ma więcej narzędzi „ekonomicznych”, które może wykorzystać do „zakołysania” całym regionem. Przypomnę, że Polska i Ukraina zarabiają na tranzycie do Europy Zachodniej rosyjskiej ropy naftowej i rosyjskiego gazu. Jeżeli Rosja zwiększy moc przeładunkową swoich portów, wtedy cały eksport ropy będzie mógł odbywać się drogą morską. Po ukończeniu gazociągu północnego Nord Stream 2 oraz rurociągu Turecki Potok, cały rosyjski gaz będzie mógł być przesyłany do Europu Zachodnie rurami po dnie Bałtyku i Morza Czarnego. Również państwa Nadbałtyckie zarabiają na udostępnianiu Rosji swoich portów do przewozu rosyjskich towarów. Brak towarów do przeładunku i surowców energetycznych do tranzytu  może ujemnie odbić się na budżecie wszystkich państw w naszym regionie. Czy nam się to podoba, czy nie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że i my możemy być wciągnięci w konflikt.

Na koniec warto ocenić szanse na pokojowe rozwiązanie konfliktu za nasza „wschodnią flanką”. Sankcje nałożone na Federację Rosyjska miały za zadanie wymuszenie na FR przystąpienie do rozmów pokojowych na warunkach Zachodu. Największymi zwolennikami nałożenia sankcji na Rosję są: Ukraina, państwa Nadbałtyckie, Niemcy i Polska.

Dwa ostatnie wymienione państwa radzą sobie gospodarczo bardzo dobrze i można odnieść wrażenie, że nakładanie sankcji przynosi im korzyści. Pozostałe państwa unijne są nastawione do sankcji coraz mniej optymistycznie. Dla przykładu przedstawiciele włoskiego rządu wydawali kilkukrotnie oświadczenia, że według ich oceny sankcje przynoszą im więcej strat niż Federacji Rosyjskiej.

Jeżeli takie poglądy będą się rozszerzały na innych członków Unii, to mogą pojawić się naciski na panią kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, aby odważyli się na prowadzenie własnej polityki bardziej niezależnej od polityki Stanów Zjednoczonych.

Innym argumentem przemawiającym za pokojowym rozwiązaniem ukraińskiego konfliktu są amerykańskie i unijne wydatki na podtrzymywanie ukraińskiej gospodarki. Nadchodzą czasy, kiedy zacznie się liczyć każdy zaoszczędzony grosz. Nie bez znaczenia jest również fakt, że zwiódł główny cel „przemian” za wschodnią flanką, czyli rzucenie na kolana FR poprzez odcięcie jej gospodarki od ukraińskiego przemysłu.

Autor: Mikołaj

8 komentarzy

  1. Takie gadanie.

  2. Nabuchodonozor

    Gospodarczo interes Rosji i Zachodu jest wspólny. Najlepiej rozumieją to Niemcy.

  3. Rosja gra teraz metodami zachodnimi, więc jest ból i zgrzytanie zębów. Nie widzę powodu, dla którego Rosja miałaby oszczędzać kraje sobie wrogie i współpracujące z zachodnimi imperialistami, pomagać im gospodarczo, z nimi handlować, po co ma robić coś przeciwko sobie? Rosja jak się okazuje już nic nie musi robić pod dyktando zachodu. My robilibyśmy to samo na ich miejscu, gdybyśmy mieli taki potencjał. Niestety w kręgu tych krajów, jest nie tylko Gruzja, ale i potencjalnie Polska, co jest bardzo przykre dla Polaków, ale i zapewne dla samych Rosjan, którzy jednak mieli pewien sentyment do narodu polskiego. Kto jest winien tej złej polityce z naszej strony, wiadomo i nie będę się powtarzał jak zdarta płyta. Zasada jest prosta, kto zdradza przyjaciół i ideały które ich łączyły nie zasługuje na żadną pomoc, co najwyżej na izolację. I tak Rosja będzie zapewne postępować.

    A co do przemysłu Ukrainy, sądzę że amerykanie i zachód tam nie zainwestują. Będą traktować ten kraj jak własną kolonię inspirując użyteczny im faszyzm, a przemysł będzie powoli ulegał degradacji. Za blisko Rosji, aby ryzykować utratę potencjału ekonomicznego na wypadek konfliktu. Na dłuższą metę stracą i oligarchowie na Ukrainie, chyba że będą dotowani przez zachodnich mocodawców, aby taki stan permanentnego zagrożenia wojną tam utrzymywać i żerować na nieświadomości ukraińskiego narodu. I zapewne taki będzie scenariusz. Przykre, że plemiona Słowiańskie duchowo rozbite przez pustynną religijną zarazę nie są w stanie przebudzić się z letargu i zrozumieć swojego położenia, wspólnego istnienia, wspólnych interesów, mentalności oraz kultury. Tylko wyższa kosmocentryczna świadomość może naszą wspólnotę kulturowo-genetyczną uratować i kiedyś połączyć w blok przyjaznych sobie narodów-plemion. Dość już zachodniej okupacji ekonomicznej i duchowej.

  4. Całą tę dyskusję o polityce wschodniej, sankcjach, Ukrainie i rusofobii powinno rozpocząć się od przypomnienia obowiązujących dalej w USA doktrynom militarnym Brzezińskiego i Wolfowitza. Obie zmierzają do unicestwienia lub tzw bałkanizacji Rosji. W tym celu istnieje na świecie ponad 1000 amerykańskich baz militarnych otaczających Rosję i satelicka rola skolonizowanej Europy z setkami baz i magazynów bomb atomowych. Czas i nowa pozycja obronna Chin modyfikuje nieco, obie doktryny. Nie wyklucza to jednak dominującej roli Rosji w agresywnej polityce USA i chronicznej nienawiści do Putina. Trudno sobie dziś wyobrazić świat bez Putina. Niezależnie jak go malują, jest dla świata zesłaniem opatrzności.

  5. Dla USA Ukraina znaczy jedynie tyle, ile szkodzi to Rosji, a ponieważ szkodzi coraz mniej, to i znaczenie Ukrainy spada. Sama Ukraina staje się w coraz większym stopniu ciężarem dla wszystkich. To, co stamtąd korzystne jest do wzięcia, jest zabierane. Reszta to “kula u nogi” dla protektorów. Jak będzie tak dalej, to stanie się ona “niechcianym jajem” dla wszystkich, bo karmić jednak trochę trzeba, a korzyści będzie brak. Tylko ktoś bezmyślny (idiota) wziąłby to teraz na utrzymanie.

    Wydaje się, że pomiędzy Rosją, Chinami i USA zostały już zawarte pewne uzgodnienia, które będą w najbliższym czasie regulować stosunki międzynarodowe. Każdy coś zyska i coś straci.
    Chiny tracą rozpęd w budowie jedwabnego szlaku, bo sojusznicy w jego budowie (np. Birma, czy Pakistan) już reagują na amerykańskie obietnice, i wycofują się z niektórych zadań. Chiny w zamian otrzymują amerykańskie samoograniczenia w wojnie handlowej.
    Wydaje się też, że konflikt na linii USA – Rosja też się zmniejsza. Tu również będą tego beneficjenci i poszkodowani – im większy (i bardziej bezalternatywny) wasal, tym też i strata będzie większa. Oczywiście, będą dla nich nagrody pocieszenia o charakterze propagandowym, ale co stracili, tego już nie odzyskają. Ci głupi i stratni szybko przejdą nad tym do porządku dziennego, bo przy życiu trzymają ich nie ogólne korzyści i dobre perspektywy, lecz ich “idee fixe” i koryto.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.