Grupowania gospodarcze podstawą myślenia o gospodarce

Nadal, jako społeczeństwo jesteśmy biedni i jakoś nic tego nie było w stanie zmienić przez ostatnie 25 lat wolnej Polski. Jeżeli porównamy pierwsze 25 lat Polski ludowej, do naszego obecnego 25-cio lecia, to należy z wielką pokorą podchodzić do osiągnięć naszych przodków, ponieważ nasze osiągnięcia na ich tle są mizerne, żeby nie powiedzieć, że mamy do czynienia z cofaniem się w rozwoju, – jeżeli popatrzymy na gospodarkę i państwo, jako na system.

Wiele złego można powiedzieć o okresie Polski ludowej, jednak wówczas istniało coś, czego od 25 lat praktycznie nie mamy, chodzi o planowanie całości, jako systemu. Abstrahujemy w tej chwili od wydajności tak zaprojektowanego systemu społeczno-gospodarczego, jaki wówczas stworzono, liczy się samo to, że wówczas przy rzeczywistym niedoborze praktycznie wszystkiego, byliśmy w stanie budować elektrownie, ba nawet cały system energetyczny państwa jak również eksportować całe gotowe zakłady przemysłowe – wykonywane pod klucz. Dostarczaliśmy technologię, budowaliśmy, następnie szkoliliśmy ekspertów i pracowników, zapewnialiśmy serwis. Do dzisiaj w Iraku, Libii i kilku innych krajach – fundamenty infrastruktury to wynik polskiej myśli inżynierskiej oraz pracy polskich wykonawców. To wszystko było wówczas możliwe w oparciu o krajowe zaplecze technologiczno-wykonawcze. Dzisiaj to historia, konsekwencją zmiany jest nasza pozycja w globalnych łańcuchach podziału wartości.

Niestety obecnie głównie, jako podmioty zależne, których pełno w naszej gospodarce nadążnej i kooperującej z zachodem – jesteśmy o wiele niżej. Efekty tego widać na wypłatach oraz w postaci podatków odprowadzanych dla państwa. Jesteśmy krajem bez samodzielnej produkcji grupującej wszystkie kluczowe elementy procesu produkcyjnego – od wydobycia surowców, kończąc na marketingu, dostawie i obsłudze finansowej całego procesu zakupu włącznie z ubezpieczeniem.

Na Zachodzie i na Dalekim Wschodzie działają wielkie grupowania gospodarcze, zapewniające gospodarce sterowanie, zamówienia, zbyt, promocje, finansowanie, ubezpieczenie i siłę roboczą, na każdym etapie od wywołania potrzeby zakupu u odbiorcy, poprzez etap projektowania, po wspomnianą produkcję i jej zbyt kończąc. Ponieważ nie mamy ani kapitału, ani technologii, ani nawet możliwości produkcyjnych, albowiem kultura techniczna niezbędna do tego, żeby grupa ludzi stanowiła załogę przedsiębiorstwa została przerwana i zmarnowana – to nie mamy, o czym nawet marzyć, żeby konkurować z potentatami.

Głębia naszego problemu polega na tym, że w ogóle w krajowych kręgach gospodarczych, jak również na politycznym poziomie decyzji – nie ma w ogóle świadomości, co do potrzeby wejścia na zaprezentowany powyżej poziom myślenia.

To wielka strata, ponieważ mamy obecnie kilka szans na to, żeby stworzyć w krajowej gospodarce „coś więcej”, niż zwykłe przedsiębiorstwa borykające się z problemami skali, bez możliwości wejścia na wyższy poziom organizacji. Chodzi oczywiście o wirtualizację procesów gospodarczych, tworzenie sieci współpracy może odbywać się w sposób wyjątkowo nowoczesny, a adresatami współpracy wcale nie muszą być firmy z sąsiedztwa, tylko z drugiego końca świata. Wszystko jest możliwe, wymaga jednak odpowiedniego planowania, a przede wszystkim samej świadomości, że to jest potrzebne.

Grupowania gospodarcze są podstawą myślenia o gospodarce w bogatych krajach, należy ten sposób myślenia i działania powielić, wszędzie tam gdzie się da. Ponieważ nie ma innego skutecznego sposobu na zorganizowanie gospodarki tak, żeby w warunkach globalizacji i Unii Europejskiej mogła być zarazem wydajna, jak i konkurencyjna a przede wszystkim zdolna do utrzymania społeczeństwa i państwa na stosunkowo wysokim poziomie życia.

Niestety w tym procesie nie będziemy mieli partnerów, tylko samych przeciwników i konkurentów, to gra w pierwszej globalnej lidze, wymagająca posiadania, co najmniej zdolności planistycznych i kapitału, który można zaryzykować. Wszystko przed nami.

2 myśli na temat “Grupowania gospodarcze podstawą myślenia o gospodarce

  • 23 sierpnia 2015 o 08:08
    Permalink

    Jedyne co mi przychodzi do głowy, to sięganie po emigrację, która nabrała doświadczenia na “zachodzie” nie tylko w pracy na zmywaku, ale ma kapitał głównie w umiejętności planowania i zarządzania korporacyjnego. Ale czy to wystarczy, skoro w kraju nie ma infrastruktury dla jej działania. Sam patriotyzm owej “elity” menadżerskiej to dzisiaj żadna zachęta! Poza tym sam kapitał to jeszcze za mało. No cóż mści się na nas przerwanie ciągłości elit, o czym już pisaliście na swoich stronach. Mało tego obecne elity z paranoiczną zaciętością niszczą i zacierają ślady po tym, że kiedyś posiadaliśmy taki potencjał. Młodzież kończąca edukacja o czymś takim, że zbudowaliśmy sami od zera jakiś przemysł i budowaliśmy go za granicą nie mają pojęcia. Wystarczą im tablety i smartfony… no i ewentualne narkotyki z dopalaczami.
    W sumie ponuro przyszłość widzę, jeszcze po lekturze niektórych publikacji Dmowskiego.

    Odpowiedz
  • 23 sierpnia 2015 o 17:24
    Permalink

    Bardzo słuszne przemyślenia i porównania.
    W ZŁEJ KOMUNIE, po 26 latach od wojny – miałem się finansowo o wiele lepiej (mimo że dopiero startowałem w dorosłość)- niż po 26 latach obecnej “wolności”.
    Owszem, towarów i dóbr mamy w bród dookoła, ale środków jakby mniej, żeby je pozyskać.

    No i najgorszy jest ten brak perspektyw na poprawę, o stabilności nie wspomnę …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.