Polityka

Gromy nad inicjatywami na lewicy

 Jeszcze nie zaczęli, jeszcze nawet niczego nie sformułowali w postaci stanowiska politycznego, nawet nie wyszli poza formułę embrionalną, dopiero co zaznaczyli nieśmiało swoją obecność w mediach, – gdy tymczasem spuszcza się na nich gromy z jasnego nieba, a nawet to niebo się zachmurza i sugeruje się niejasno alkohol.

Nagonka, a nawet jawne niszczenie inicjatywy panów Aleksandra Kwaśniewskiego, Janusza Palikota i Marka Siwca to już nie jest zwykła walka polityczna – to jest totalne gnojenie wzorem z czasów najlepszej okupacji. Tu nie ma pardonu, nie ma litości, nie oszczędza się środków i nie przebiera się w komentarzach. Nie ma znaczenia, w jaki sposób nie zapewniałby o swojej trzeźwości główny bohater wykreowanej przez media afery – zawsze pozostanie już wmieszany w alkohol i mówi się o „kaprawych oczkach”, nie mają znaczenia zaprzeczenia i tłumaczenia, które same w sobie są już pośrednim przyznaniem się do winy. Liczy się brutalne gnojenie poprzez sprowadzenie całego wydarzenia do tak banalnej i trywialnej prowokacji.

Podobny los spotkał wybitną osobistość lewicy – pana Ryszarda Kalisza, z którym „system wspierający władzę” obecnej elity się nie patyczkował – po prostu wyrzucono go z partii, którą współtworzył, w której działał od praktycznego zawsze i której był jednym z najbardziej rozpoznawalnych filarów, a zasług po prostu wymienić się nie da. Jednakże nic nie stało na przeszkodzie, żeby pod pozornym powodem, który po prostu cynicznie wykorzystano – pozbawić się go z partii. Świadczy to nie tylko o skonfliktowaniu i poszukiwaniu politycznych przeciwników nie tam gdzie potrzeba, ale po prostu popieraniu konkretnej linii, dla której ktokolwiek, kto ma inne poglądy niż pozwalają na to władze jest niewygodny.

Przywołanych powyżej ludzi usiłowano za wszelką cenę oczernić – doprowadzić do nadszarpnięcia ich wizerunku w mediach. Prawdopodobnie w kolejnej odsłonie zobaczymy jakieś „teczki” lub podobne popłuczyny z fałszowaniem podpisu pod bzdurami, jakimi został kiedyś załatwiony pan Cimoszewicz. Establishment trwający w układzie zrobi wszystko, żeby ludzie kompetentni, cieszący się popularnością i mający swoją wizję pracy społecznej, swoją wizję zmiany Polski – nie mieli łatwo.

W tym kontekście istniejącą lewicę – można traktować, jako partię kontraktową, która popiera obóz władzy i współpracuje z nim w oparciu o sojusz medialny, albo doraźne sojusze w kluczowych głosowaniach – jak słynne „67”, tylko po to, żeby móc stale i na bieżąco podnosić, że jest opozycją – tą jedyną właściwą – kontraktową lewicą z ładnym znaczkiem i ślicznym logo pięknie połyskującym w nowej siedzibie.

Jeżeli ludzie lewicy będą nadal w ten sposób rugowani z jej szeregów to w pewnym momencie zupełnie zasadnym pytaniem będzie zbadanie kwestii – gdzie ta prawdziwa lewica się aktualnie znajduje? Problem polega na tym, że nie wystarczy wytykać komuś, że jeździ np. Jaguarem – samemu mając policzki wypchane kawiorem. To nie na tym polega prowadzenie działalności politycznej, zwłaszcza w kontekście tak trudnej pracy, jaką jest organizacja partii lewicowej w oparciu o istniejące ciała w strukturze politycznej.

Warto obserwować te procesy, a przede wszystkim ilość kłód i problemów rzucanych pod nogi, tym niepokornym na lewicy, których wyrzucono poza nawias, albowiem nagle – z woli wyborców może się okazać, że to właśnie oni są prawdziwą lewicą. Dlatego strażnicy systemu zrobią wszystko, żeby z powodów formalnych – maksymalnie im utrudnić wszystko na tyle na ile się tylko da, a dodatkowo, co już widać – po próbie wmówienia społeczeństwu, że Aleksander Kwaśniewski był „znowu pijany”, że będzie to brudna kampania oczerniania.

Nie ma tu kompromisów, niestety to wszystko działa na zasadzie – albo my, albo oni, ponieważ stawką są gabinety na Wiejskiej i Alejach Ujazdowskich. Dlatego warto poczekać, aż zaczną wypływać różne ciekawe fakty, ponieważ ta tłamszona strona wcale nie jest słabsza – być może nie ma na dzień dzisiejszy służbowych limuzyn i pełnej obstawy rządowych ochroniarzy, jednakże niczego jej nie brakuje a na pewno nie kompetencji.

Wszystko to powoduje, że może czekać nas bardzo ciekawa sytuacja przed zbliżającym się ciągiem wyborczym w wyborach europejskich i krajowych. Zważywszy na okoliczność, że rząd i tak jest pod obstrzałem – a ma mniej więcej ten sam elektorat, co różne permutacje lewicy – czeka nas ostra konkurencja i prawdziwa walka. Między innymi, dlatego należy się spodziewać od „wykluczonych” i „niechcianych”, stworzenia bardzo szerokiej koalicji, która swoją masą przeważy i zwycięży, a wówczas pierwsi będą ostatnimi, czy też po prostu niechcianymi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.