Ekonomia

Greków czeka demon inflacji

 Upadek Grecji jest faktem, jedynie najwięksi optymiści mają nadzieję, że ponowne wybory w tym kraju cokolwiek odmienią. Czeka nas festiwal narodowej frustracji i sprzeciwu przeciwko znienawidzonej i nakładającej ograniczenia Unii Europejskiej. Winni będą wszyscy, w tym w szczególności „źli Niemcy”, którzy stoją gospodarczo na innym biegunie niż mieszkańcy pięknej Hellady. Grecja porzuci Euro, do czego stopniowo zdaje się jest zachęcana przez coraz liczniejszych przedstawicieli, coraz wyższego szczebla administracji unijnej i przedstawicieli państw płatników. Oczywiście nie ma mowy o żadnym przymusie, Grecja musi sama chcieć, a trudno nie chcieć, – jeżeli nie ma się pieniędzy na wypłaty czegokolwiek.

Grecja może odstąpić od wspólnej waluty nadal ją zachowując w obiegu wspólnie z walutą tymczasową, przejść od razu na walutę narodową (powrót do drachmy) – albo zdecydować się na jeszcze inne rozwiązanie, które w kraju pożeranym przez korupcję i niszczonym przez unikanie paragonu fiskalnego byłoby rozwiązaniem rewolucyjnym – przejść na pieniądz elektroniczny w pełni rejestrowany. Trochę by trwało, zanim społeczeństwo przestawiłoby się na transakcje bezgotówkowe, jednakże docelowo przyniosłoby to wspaniałe korzyści greckiemu budżetowi. Bez względu, jednak na to, jakie rozwiązanie Grecy wybiorą – w każdym czeka ich scenariusz obniżenia poziomu życia. Wszystko jedno czy dokona tego pakiet oszczędnościowy, kasujący kolejne przywileje i wypłaty z budżetu dla widzących ślepców lub umarłych emerytów – czy też demon wszelkiego rozwoju, czyli inflacja. Dopiero za dziesięć lat, Greków będzie stać na retrospektywną ocenę podejmowanych dzisiaj kolektywnie w znacznej części nieświadomie decyzji.

Ci, którzy upatrują szansy w drachmie, zupełnie zapominają o tym, czym jest zjawisko inflacji, znaczy się drożyzny – albowiem to słowo o wiele jaśniej dociera do ludzi, żyjących w tak szczęśliwym kraju jak Polska, gdzie po denominacji nie ma już nawet wspomnienia w pamięci na temat galopujących cen i pensji niewystarczających na zapłacenie należnych opłat. Inflacja to wzrost cen napędzany przez gospodarkę, w której informacja o pojawieniu się dodatkowego pieniądza powoduje chęć wzbogacenia się przez osoby oferujące na rynku dobra (produkty i usługi). Dlatego podwyższają ceny, żeby rosnący popyt ze strony ludzi posiadających pieniądze wzbogacił ich przy posiadanej ilości produktów. Przez pewien czas wszystkim się wydaje, że mają więcej i mogą więcej – jest to jednakże tylko i wyłącznie złudzenie inflacyjne, albowiem na następny dzień, kiedy po sytym posiłku pojawia się kolejny głód – mamy do czynienia z nowym poziomem cen. Wszystko jest droższe, pojawia się presja na podwyższenie zarobków, (czyli ceny pracy), w efekcie nikt nie wygrał, nie wyprodukowano niczego nowego – a ceny wzrosły.

To scenariusz zwykłej inflacji, Grecji grozi hiperinflacja wywołana paniką ludzi pragnących zachować jakąkolwiek wartość własnego majątku. Przejście na drachmę oznacza natychmiastową dewaluację tej waluty, albowiem ludzie ze wszelkich sił będą starali się zachować majątek w Euro. Jeżeli państwo greckie zdecyduje się na oficjalny kurs wymiany – przegra podwójnie, albowiem natychmiast, gdy nie będzie możliwa wymiana w drugą stronę pojawi się czarny rynek i kurs czarnorynkowy. Rzeczywistość nie znosi próżni, ludzie są mądrzejsi od państwa, sprawniejsi i bardziej efektywni – nawet Grecy! Jeszcze żadne państwo nie wygrało wojny walutowej z własnym narodem. Zwłaszcza, gdy nie jest w stanie zablokować dostępu do depozytów bankowych trzymanych za granicą, – z czym w Unii Europejskiej nie ma żadnego problemu, każdy praktycznie wszędzie może założyć konto, – czego najlepszym przykładem jest milion rachunków bankowych Polaków w Wielkiej Brytanii.

Dramat Greków polega na tym, że jeżeli wybiorą polityków populistycznych to prawie z całą pewnością wybiorą drogę inflacyjnego funkcjonowania państwa. Będzie to zgodne z grecką mentalnością, jednakże zuboży to społeczeństwo w stopniu nie mniejszym niż zaciskanie pasa – a że będzie to cichy nocny zabójca, to nic. Liczą się ładne okrągłe zera na banknotach!

Szkoda Grecji i Greków, bo to piękny kraj i wspaniali ludzie, z którymi łączy nas historycznej sympatii. Dlatego kupujmy greckie towary – zwłaszcza spożywcze, bo są doskonałej jakości. Z czasem czeka nas „eldorado” wycieczek do Grecji, gdzie inflacja spowoduje totalne obniżenie wszelkich cen dla ludzi spoza greckiego systemu walutowego.

Jeżeli nowy rząd Grecji będzie domagał się przewalutowania zadłużenia przewalutowanego wcześniej z Drachmy na Euro, ponownie na Drachmę, to powstanie ciekawa sytuacja międzynarodowa. To prawdziwy i istotny problem, albowiem pozycję negocjacyjną Grecy otworzą prawdopodobnie od postulatu przewalutowania całego swojego długu z Euro na Drachmę. Tego nie zaakceptuje żaden wierzyciel.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.