Społeczeństwo

Granice tolerancji

 Wszystko ma jakieś granice, w życiu społecznym będą to skrajne punkty krytyczne, poza którymi tolerancja na wolność innego człowieka lub grupy ludzi powoduje zagrożenie dla wolności innych, w tym dla trwałości i spójności grupy, jako funkcjonalnej całości na poziomie państwa, czy też narodu.

Nadzwyczajnie czułymi miejscami występowania tego typu punktów krytycznych są sprawy światopoglądowe i religijne, które kształtują moralne „ja” człowieka i konstytuują jego sposób rozumienia otaczającej go rzeczywistości. Chodzi o poziom wyżej od zachowań somatycznych – o rozumienie takich zjawisk jak dobro i granice dobra, jak dobro wspólne i jego granice, krzywda, zachowania niepożądane, tolerancja, akceptacja, zaufanie, zrozumienie. Na tym buduje się społeczeństwo i na tym opierają się mechanizmy jego funkcjonowania. W ten sposób powstaje wspólnota ludzi wyznających te same poglądy i mających ten sam lub zbliżony punkt widzenia na kwestie zasadnicze. Przede wszystkim ludzie o wspólnych mechanizmach percepcyjnych mogą na sobie polegać.

Niedawno w jednej z polskich telewizji z okazji omawiania przepowiedni końca świata wystąpili przedstawiciele różnych religii, zwykli ludzie różnych zawodów w różnym wieku. Pytanie prowadzącego program dotyczyło ostatniego zachowania poszczególnych osób, w kontekście ich światopoglądu i doświadczenia życiowego – jak spędziliby ostatnie godziny życia, a raczej jak chcieliby je spędzić, gdyby było wiadomo, że kolejnego dnia o wyznaczonej godzinie będzie koniec świata i zakończy się nasza egzystencja.

Pierwszy odpowiadał chrześcijanin – określający się, jako Katolik. Wedle jego deklaracji – jego wizja końca świata i spędzenia dni ostatecznych polegała na skupieniu na modlitwie i pogodzeniu się z nieuchronnym losem poprzez zawierzenie obietnicy złożonej przez Jezusa Chrystusa. Katolik chciał swoje ostatnie dni spędzić wspólnie z rodziną, być może na modlitwie, ale bardziej na byciu razem z bliskimi.

Drugi odpowiadał Żyd, deklarujący jednakże postawę silnie ateistyczną a jedynie wychowanie w tradycji żydowskiej – wedle jego projekcji, ostatnie chwile chciałby spędzić na oddawaniu się uciechom cielesnym, do czego nie dodawał zbytecznej filozofii – twierdząc, wprost że maksymalizacja doznań hedonistycznych byłaby dla niego najbardziej pożądana.

Trzeci wypowiadał się Muzułmanin – deklarujący się, jako osoba wierząca i praktykująca Islam, jednakże wedle jego liberalnych nurtów – Islam, jako religia pokoju, miłości i droga prosta do Boga. Ten człowiek stwierdził, że ostatnie chwile pogrążyłby się w modlitwie, wspólnym posiłku z bliskimi itp.

Jest oczywistym, że na podstawie wypowiedzi jednostek nie można dokonywać żadnych uogólnień odnoszących się do całości populacji przedstawicieli danej religii, jednakże uderza różnica w podejściu do tych kwestii przecież zupełnie abstrakcyjnych wyrażanych przez ludzi deklarujących się, jako wierzący i ateistę. Dla wierzących – wiara jawi się, jako formuła – pomost – dająca nadzieję na przetrwanie nawet największego zagrożenia, natomiast ateista koncentruje się na tym tutaj i teraz, nic innego dla niego się nie liczy, albowiem nie wierzy w nic więcej ponad to, co widzi i słyszy, ewentualnie to, co podaje mu współczesna nauka – o ile potrafi to pojąć. Co to oznacza? Otóż w naszej cywilizacji wytworzył się bardzo niebezpieczny wyłom ludzi, którzy nie są skłonni do czegoś więcej niż dyktuje im osobiście rozumiany interes wynikający z interakcji z innymi – z interakcji w grupie, w społeczeństwie, państwie. Trudno ocenić, czy przez to ateiści są niebezpieczni – np. skłonni do bardziej skrajnych zachowań w razie wykraczania poza punkty krytyczne, nie można nikogo w taki sposób zaszufladkować, jednakże można przypuszczać, że człowiek uznający kres swojego bytu i teraz za okoliczność krańcową może być skłonny do bardziej skrajnych zachowań niż osoba wierząca – skrępowana moralnością, której przestrzeganie lub nie przestrzeganie wywoła dla niej wieczne skutki.

Z jednej strony społeczeństwo ma prawo wymagać od swoich członków zachowań wedle normy stanowiącej powszechność, jednakże z drugiej strony w sytuacjach skrajnych, – do jakiego momentu możemy żądać od jednostek zachowań wedle normy stanowiącej powszechność? Czy ma być to ofiara życia? Może ofiara trzech miesięcy życia w piwnicy i jedzenia szczurów, jaką poniosła ludność niektórych dzielnic Warszawy w trakcie ostatniego zrywu narodowego? Czy w ogóle społeczeństwo może wymagać od kogoś zachowania zgodnego z normą w sytuacjach skrajnych?

Jeżeli bowiem np. ateista lub osoba o zupełnie innym – dotychczas niekwalifikowanym przez religię i filozofie światopoglądzie – nie będzie miała ochoty brać udziału np. we wspólnej obronie, która może zakończyć się jej śmiercią, albo dzielić się zapasem wody na tratwie ratunkowej z innymi, którzy nie byli na tyle przewidujący – czy my mamy prawo ją przymusić do pożądanego w ramach oczekiwanych norm zachowania?

Jeżeli tak, to, za jakim odszkodowaniem – zwłaszcza, jeżeli wymagalibyśmy ofiary życia lub zaryzykowania życia? Czy wystarczy pomnik? Przecież to może być uznane za śmieszne wobec utraty życia! Cóż, zatem zrobić? Może to powinno normować prawo? Wskazywać, co musimy zrobić i w jakiej sytuacji, żeby mieć możliwość współżycia we wspólnocie i korzystania w pełni z udogodnień, jakie ona tworzy dla jednostek.

Nie da się o tym rozstrzygnąć, albowiem jakakolwiek regulacja będzie tutaj niczym innym jak ograniczaniem cudzej wolności, nawet bez wskazania, – kogo, ale po prostu każdego w sytuacji krytycznej.

Czy jednakże i do jakiego stopnia społeczeństwo ma tolerować jednostki, a nawet całe grupy osób, co, do których zachowania w sytuacjach krytycznych nie może być pewne? To są już kolejne pytania o granice tolerancji, na które nie ma łatwej odpowiedzi.

One Comment

  1. Kwestie z rodzaju: jesteś za Wisłą czy Cracovią sa nierozstrzygalne. PO prostu nie ma dobrej odpowiedzi.
    Jedynie na pytanie kiboli, wieczorowa porą w Krakowie – należy odpowiedzieć trafnie …
    Przy błędnej odpowiedzi grozi użycie MACZETY wobec błądzącego …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.