Gospodarka z ropą powyżej 10 zł za litr?

Żyjemy w ciekawych czasach, światowa konsumpcja surowców energetycznych w tym głównie ropy naftowej maleje w krajach rozwiniętych i wzrasta w krajach rozwijających się. W samym wykorzystywaniu paliw są także duże różnice, ponieważ kraje rozwijające się zużywają paliwa w sposób zdecydowanie bardziej efektywny, to znaczy – przeciętnie więcej ludzi korzysta z mniejszej ilości paliwa do zrealizowania swojej potrzeby transportowej. Wszyscy znamy zdjęcia z miast dalekowschodniej Azji, gdzie dziesiątki tysięcy motorowerów, skuterów i riksz motorowych – służą za środek transportu dla niewyobrażalnej z punktu widzenia europejczyków ilości pasażerów. W naszych realiach tego typu zachowania komunikacyjne są trudno wyobrażalne, w biedniejszych krajach i w krajach rozważniejszych ekologicznie, powoli ciężar transportu przesuwa się w stronę transportu zbiorowego. Wówczas ceny pasażerowozokilometra – wyglądają o wiele korzystniej, po prostu komunikacja zbiorowa zużywa mniej paliwa od komunikacji indywidualnej, dzięki czemu jest bardziej efektywna i sprawniejsza.

Kierując się względami ekologicznymi i ekonomicznymi, należy promować zbiorowe zachowania komunikacyjne. Samochód, jako indywidualny środek transportu – dostępny dla każdego, staje się niedoścignionym luksusem, na którego posiadanie stać dużą część społeczeństwa, ale na regularne użytkowanie niestety albo i „stety” już nie tak wielu. Nasz stosunek do samochodu, to europejska mutacja amerykańskiego stylu życia, która mocno zyskała na aktualności wraz z niekontrolowanym rozwojem suburbiów, których mieszkańcy – na amerykańską modłę stoją codziennie w nieznośnych korkach – wjeżdżając i wyjeżdżając z metropolii – spalając przy tym znaczne ilości paliwa.

Nasza gospodarka jest napędzana olejem napędowym – popularnym dieslem – silniki wysokoprężne decydują o dostawach do sklepów, dystrybucji, transporcie publicznym i pracach wykonywanych przez maszyny budowlane. Cena tego paliwa jest dla gospodarki kluczowa, ponieważ przekłada się pośrednio na ceny dóbr i usług, do których dyslokacji i wytworzenia służy. W zależności od pozycji w łańcuchu gospodarczym im bardziej paliwo chłonna jest dana dziedzina gospodarki, i im więcej paliwa potrzeba na wytworzenie pojedynczej usługi – tym bardziej narażone na wzrost są ostateczne ceny na rynku detalicznym w kraju.

Jest to bardzo poważny problem, albowiem mamy do czynienia z ryzykiem niekontrolowanej inflacji napędzanej przez wzrost cen paliw – w ślad, za którymi wzrosną wszystkie inne ceny w gospodarce, najbardziej te – szczególnie wrażliwe na koszty składowe paliwa w produktach i usługach. Wzrost cen oleju napędowego – do poziomu 10 zł za litr lub więcej, spowoduje istotne w bilansie podwyżki wszystkiego. Krótkookresowo zyska na tym budżet, jednakże ze względu na parametr realny, jakim jest stosunek wydatków na paliwo, jakie ponosi przeciętna polska rodzina a jej dochodów, w dłuższej perspektywie wysokie ceny paliw – zduszą gospodarkę i zagrożą naszemu bilansowi handlowemu. Nie może działać w równowadze żadna gospodarka ukierunkowana na wysysanie z siebie dewiz – na coraz droższe paliwa, bez których nie sposób się obejść.

Sposobami na rozwiązanie problemów drożejących paliw mogą być dwie metody, pierwsza fiskalna, – czyli ograniczenie opodatkowania paliw płynnych w kraju. A druga innowacyjna – zmieniająca masowo skalę zużycia najbardziej powszechnych paliw. Pierwsze rozwiązanie możliwe od ręki, ale jest zabójcze dla budżetu, uzależnionego od podatków pośrednich, – ale to wina rządzących od 22 lat neoliberałów hołubiących zasadom tzw. wolnego rynku – i za wszelką cenę unikających opodatkowania własności. Drugie rozwiązanie wymaga okresowych dostosowań i stopniowych zmian, wprowadzających na rynek nowe rodzaje paliw – jak biopaliwa oraz gaz ziemny CNG – do napędu pojazdów. Docelowo możliwe jest poszukiwanie zupełnie innych paliw alternatywnych, jednakże to wymaga współpracy z największymi partnerami technologicznymi na świecie. Sami możemy stosunkowo szybko osiągnąć, budując w kraju sieć dystrybucji gazu ziemnego do napędu pojazdów. Jest to paliwo stosunkowo tanie, problemem jest jedynie jego przechowywanie pod dużym ciśnieniem z specjalnie przeznaczonych do tego zbiornikach. Jednakże nie tylko takie problemy rozwiązywali już ludzie w historii pogoni za obniżaniem kosztów. Z pewnością deregulacja rynku, wyzwoliłaby olbrzymie pokłady ludzkiej wynalazczości. Gdyby jeszcze udało się odstąpić od opodatkowywania nowego paliwa – na taką skalę jak paliw tradycyjnych, to prawdopodobnie w ciągu kilku lat, mielibyśmy w Polsce boom i gwałtowny rozwój technologii napędzania pojazdów gazem ziemnym.

Jeżeli nie podejmiemy żadnych środków zaradczych – już teraz, kiedy jesteśmy dość istotnie spóźnieni, to za rok lub dwa obudzimy się w gospodarce w dalszym ciągu uzależnionej od paliwa dieslowskiego, na którego bezpośrednią konsumpcję będzie stać jedynie nieliczną elitę, a reszta – skazańców – będzie płacić kolosalne kwoty za luksus funkcjonowania w wysoko opodatkowanej gospodarce drogiego diesla. W warunkach drogiego paliwa, część gospodarki po prostu się zwinie, ludzie ograniczą swoje potrzeby transportowe – selektywnie dokonując zakupu dóbr i usług uzależnionych od transportu. Oznacza to z jednej strony silną presję inflacyjną, ponieważ drożejące paliwo będzie składową wszystkiego w gospodarce, a z drugiej – ograniczanie aktywności, tam gdzie z przyczyn cenowych będzie można zrezygnować z aktywności generującej zapotrzebowanie na paliwo i tym samym znaczne koszty. W ujęciu makroekonomicznym jest to regres gospodarczy, mniej ludzi będzie korzystało w mniejszym stopniu i w sposób ograniczony ze zdobyczy cywilizacji – z przyczyn ekonomicznych. Trudno określić, czy nasza gospodarka zacznie się długoterminowo zwijać, czy osiągnie nowy poziom równowagi, – po jakim czasie i jakim kosztem.

Sytuacja jest poważna, żeby nie była dramatyczna wymaga odpowiednich zmian i decyzji strategicznych na najwyższych szczeblach. Jeżeli w sposób umiejętny przygotujemy naszą gospodarkę do epoki drogiego paliwa – uda się przez dłuższy okres czasu ekstensywnie wykorzystać bodźce dla gospodarki, jakie oznacza możliwość taniego przemieszczania się. W naszych realiach – jest to niezwykle ważne, ponieważ mobilność codzienna Polaków i tak jest niska. Państwo powinno popierać powszechną motoryzację i możliwość podróżowania – zwłaszcza po tym jak olbrzymim wysiłkiem dokonało inwestycji w nowoczesną sieć dróg i autostrad.

Inaczej za kilka lat, podróżując przez Polskę, trudno będzie zobaczyć na polskich autostradach zwykłych – przeciętnych Polaków, dla których już sam przejazd autostradą jest wyzwaniem finansowym, albowiem stawki podróży są generalnie na wysokim poziomie, a jeżeli do tego dodamy jeszcze prawdopodobnie bardzo wysokie koszty paliwa – to czeka nas krajobraz początku lat 70 tych z zachodu Europy, gdy po szoku naftowym rozbudowana sieć dróg była pozbawiona samochodów. W interesie państwa jest stosunkowo wysoka indywidualna mobilność Polaków.

W scenariuszach korzyści należy uwzględnić rentę makroekonomiczną, jaka spotkałaby naszą gospodarkę w przypadku, gdy moglibyśmy – korzystać masowo ze stosunkowo taniego paliwa, tańszego niż inne kraje Unii Europejskiej. To by bardzo istotnie wpływało na konkurencyjność całej gospodarki.

Reasumując, w kwestii cen paliw nie potrzeba wymyślać od nowa koła, w oczekiwaniu na ogólnoświatowy postęp technologiczny, należy wprowadzić rozwiązania okresowo zmniejszające uzależnienie naszej gospodarki od wysokich kosztów paliw tradycyjnych, a zarazem zwiększających poziom naszej niezależności paliwowej. Umiejętne połączenie biopaliw oraz stosowania gazu ziemnego do napędu środków transportu – stwarza szanse na obniżenie kosztów transportu w kosztach składowych funkcjonowania całej gospodarki. Rozwiązanie takie miałoby dla nas niesłychanie pożyteczne skutki. Jedynie budżet powinien odejść od dogmatu drenowania kieszeni obywateli poprzez totalne uzależnienie od podatków pośrednich, których udział w paliwach płynnych jest dominujący. Zmiany mentalności, inne rozwiązania technologiczne i zmiany w prawie – są w stanie spowodować efekt synergii, który pchnie polską gospodarkę na nowe tory ekstensywnego rozwoju dzięki ogólnemu obniżeniu kosztów transportu.

3 thoughts on “Gospodarka z ropą powyżej 10 zł za litr?

  • 13 marca 2012 o 20:09
    Permalink

    Autor porusza bardzo istotne kwestie i stawia słuszne tezy. Ale problem z przestawieniem transportu na LNG ma ta wadę, iż już obecnie płacimy najwyższą stawkę za dostawy gazu z Rosji, około 20% więcej za 1000 metrów sześciennych niż Niemcy. Przestawienie transportu mogłoby spowodować dalszą zwyżkę cen gazu. Uważam, że należałoby czerpać wzorce z Ameryki Południowej i postawić się na biopaliwa. Miałoby to tą zaletę, że surowce do produkcji paliwa sami byśmy sobie wytwarzali. Produkcję biopaliw połączyłbym z odpowiednią polityką dopłat dla rolników, tzn. tak aby motywować rolników do dużej i wydajnej produkcji. A docelowo należy brać przykład ze Skandynawów i rozwijać technologię ogniw wodorowych oraz stacji tankowania wodoru, jednocześnie alternatywnie postawić na samochody spalinowo-elektryczne jak np. Chevrolet Volt i budowę stacji “tankowania” prądu. Optymalnie, fajnie by było stosować wszystkie trzy rodzaje ww. napędów (biopaliwa, wodór, energia elektryczna), dywersyfikując tym samym nośniki energii dla transportu.

    Odpowiedz
    • 13 marca 2012 o 23:27
      Permalink

      Ale z tego co ten gość pisze to chodzi mu o CNG a nie LPG

      Odpowiedz
      • 26 marca 2012 o 19:45
        Permalink

        Proponuję poczytać o CNG i LNG. I CNG i LNG to gaz ziemny. Różnica polega tylko na tym że jeden jest w postaci skroplonej schłodzony do około -165 stopni Celsjusza a drugi jest tylko sprężony ale nadal w postaci gazowej. Ale zarówno LNG jak i CNG trzeba wydobyć z ziemi, oczyścić , dostarczyć do Polski i zapłacić. Nieważne czy z Rosji czy z bliskiego wschodu.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.