Górski Karabach – wojna pacynek w odpowiednim momencie (cz.3)

Askeran_T-72 By KennyOMG – Own work, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54984458

Czym jest jednak ta wojna, jeżeli nie jest wojną typu proxy? Ten dramat, bo bez wątpienia mówimy tutaj o wielkim dramacie dwóch narodów – jest jednak w istocie geostrategicznej i geopolitycznej – wojną pacynek, to wojna nowego typu. Mająca swój wymiar lokalny, sens i wymowę pełną nienawiści podsycanej i utrwalanej przez lata, jak również niesłychanie ważny wymiar dla geopolityki ekonomicznej i strategii wielkich graczy. Jest to bowiem region, przez który można odblokować niesłychanie bogate zasoby naturalne krajów Azji Środkowej – w dostępie do eksportu do krajów Europy i wszędzie gdzie się da morzem, bez pośrednictwa Federacji Rosyjskiej.

To wszystko jest niesłychanie ważne w tej wojnie i krzyżuje się w niej szereg lokalnych i regionalnych interesów, w tym interes Iranu, któremu na pewno nie zależy na tym, żeby Turcja lub Azerbejdżan jeszcze bardziej się umocniły, co więcej mogły przesyłać surowce z Morza Kaspijskiego – po zyskaniu ciągłości terytorialnej. Dzisiaj Iran przez Armenię i Gruzję ma łączność lądową z Federacją Rosyjską i dalej na Zachód. W momencie, jakby doszło do zmian geopolitycznych, zmieniłaby się układanka na niekorzyść Teheranu. Nie dziwi, że ten kraj działa na rzecz mediacji pokojowej, wzywając do porozumienia.

W tej wojnie religia nie ma pierwszoplanowego znaczenia, w tym sensie, że nie jest to konflikt z tłem religijno-kulturowym. Tam jest wystarczająco dużo nienawiści – stosunkowo świeżej, tak że nie ma potrzeby napędzać się religijnie. To bardziej zderzenie dwóch narodów, które po prostu stoją w przeciwieństwie od siebie od momentu pojawienia się Turków w tym rejonie świata. Wydarzenia z lat 90 tych są w świeżej pamięci, jeżeli ten konflikt miałby pójść w tym kierunku, a to jest możliwe jeżeli strona azersko-turecka zdecyduje się na wojnę totalną, to może nas czekać powtórka z dramatu.

Zaangażowanie Turcji w ten konflikt po jednej ze stron jest jawne. Co prawda Turcy nie bombardują jeszcze Armenii, jednak ich uzbrojenie (we władaniu Azerbejdżanu) i rzekomo ich doradcy wojskowi – prawdopodobnie w jakimś wymiarze walczą po stronie azerskiej (to nie jest udowodnione). Oskarżenia o przeniesienie na ten Teatr Działań Wojennych najemników z Syrii są poparte dowodami, mówił o tym publicznie pan Prezydent Macron i pan Prezydent Asad. Armenia oskarża Turcję o działalność wywiadowczą na rzecz Azerbejdżanu. Pojawiły się podejrzenia, że Turcja użyła samolotów F-16 do zestrzelenia samolotu Su-25 strony przeciwnej (bez potwierdzenia dowodowego – zostało to zdementowane osobiście przez Prezydenta Azerbejdżanu). Jednak terytorium Górskiego Karabachu jest usiane zestrzelonymi azerskimi dronami. Pierwsze takie statki powietrzne zestrzelono również nad terytorium Armenii. Jeżeli do tego dodamy skalę zacietrzewienia stron w tej wojnie, napędzanych wzajemną nienawiścią – mamy konflikt, który przez emocje i wybujałe ego liderów, może przekształcić się w prawdziwy dramat w regionie.

Mówimy o scenariuszu czystek etnicznych, masowej migracji ludności armeńskiej – bo nie będzie chętnych na to, żeby żyć pod Azerską władzą w przypadku upadku Górskiego Karabachu. W Stepanakercie – stolicy Górskiego Karabachu miał miejsce atak rakietowy z użyciem amunicji kasetowej, pokazano filmy z tych zdarzeń w rejonie cywilnym. To poważna sprawa, bo używanie tego rodzaju uzbrojenia przeciwko cywilom jest po prostu bestialstwem i nie powinno mieć miejsca najlepiej w ogóle. Jednak, to niesłychanie skuteczna broń, dająca dużą efektywność, stosunkowo niskim kosztem – zwłaszcza przy celach powierzchniowych. Taki atak może być zapowiedzią nadciągającego dramatu.

Zwycięstwo Azerbejdżanu będzie miało mianownik, w który należy wstawić zaangażowanie Turcji i zakupy broni w pewnym małym bliskowschodnim kraju (nie jest to Liban). Jednak, to Turcja odgrywa tam główną role. Jeżeli dojdzie do przełamania frontu i do utopienia Górskiego Karabachu we krwi, to trzeba będzie bardzo wyraźnie przyglądać się roli Turcji i jej udziałowi w procesach do tego prowadzących.

W praktyce oznacza to, że kraj NATO, może być oskarżony o przyczynienie się do wojny w swoim sąsiedztwie, co więcej do udziału w niej, a co jeszcze gorsze – do sprzyjania warunkom do rozwiązań ostatecznych, sprzecznych z wszelkimi prawami człowieka jak również cywilizowanymi zasadami prowadzenia wojen. Mając na uwadze historię – w tym zdarzenia związane z masowym ludobójstwem dokonanym na Ormianach w państwie osmańskim na początku XX wieku, to wszystko jest po prostu skazane na tragedię i dramat.

Nie bez powodu wojna w Górskim Karabachu jest bardziej, niż zdawkowo pokazywana w zachodnich mediach. Jest na ten temat zaskakująco mało, to nie jest przekazywane do uwagi opinii publicznej. Co prawda ormiańska diaspora robi co może, w tym pewna znana i wyjątkowa amerykańska celebrytka ormiańskiego pochodzenia. Jednak to wszystko to mało, żeby ktokolwiek na Zachodzie upomniał się o normalizację tego konfliktu. On nikogo tak naprawdę, ani w Europie, ani w Ameryce nie interesuje. Jeżeli jednak pojawią się masowo trupy, to trzeba będzie zareagować. W tym prawie na pewno zareaguje Rosja, która ma w Armenii bazy wojskowe i jest gwarantem przetrwania Armenii, blokując potencjalną turecką inwazję.

Jedynym sposobem na reakcję, biorąc pod uwagę zaangażowanie Turcji, będzie wysterowanie procesu usunięcia Turcji z NATO, jeżeli sama go nie opuści – unosząc się dumą i wyrachowaniem swojego przywódcy. Ponieważ ma w tym interes, taki scenariusz jest możliwy zarówno jako – „kara” jak i pożądany scenariusz stworzenia „powodu” do podjęcia decyzji w Ankarze, które będzie można wyjaśnić krajowej opinii publicznej w sposób „naturalny” – interesem narodowym.

Nie ma znaczenia, czy scenariusz procesu usunięcia Turcji z NATO, będzie pisany z Ankary, czy z Paryża – ku uciesze Aten, czy też może „w jakimś innym alfabecie”. Tutaj liczy się tylko i wyłącznie jeden efekt i jeden skutek – wyjęcie Turcji ze struktur wojskowych NATO, co samo w sobie zmieni realia geostrategiczne na południu Europy. Ciężko to sobie wyobrazić, ale ten scenariusz ma zwolenników i w Ankarze i w Atenach, jak i w Paryżu, czy Berlinie. Potrzebny jest pretekst, a ze względu na wagę zagadnienia, ten pretekst musi być opłacalną ceną w funkcji “zysku” geopolitycznego.

Miejmy nadzieję, że ten konflikt nie zmieni status quo w regionie, a rozlew krwi będzie ograniczony do tych ofiar tego dramatu, które już zginęły lub odnieśli rany. To smutne i tragiczne i bardzo powinno nam wszystkim zależeć na zatrzymaniu tego dramatu. Szokuje bierność ONZ, a to że Zachód w tym USA ograniczają się do apeli, bo nawet jeszcze nie zwołali “konferencji”, jest pokazem siły Zachodu. Proszę teraz przeanalizować to, co robi zachodnia dyplomacja, bo że Ameryka nie może tutaj zrobić nic, to wiadomo – nie bez powodu wojna wybuchła w najdogodniejszym, najkorzystniejszym momencie – na miesiąc przed dniem wyborów prezydenckich, kiedy amerykańska decyzyjność jest sparaliżowana kontekstem wyborczym.

Czy azerscy i armeńscy politycy zorientują się zawczasu, że są pacynkami w teatrze niemych lalek? W istocie przecież nikt ich nie słucha, nikt nie będzie się interesował ani ich cierpieniem, ani ich triumfem. Zyski geopolityczne ze zmiany statusu quo, wielokrotnie przewyższają jakiekolwiek straty tych dwóch narodów, które są tak długo bezpieczne – do póki są ważne, a ważne są tak długo, do póki trwają w status quo. Przewartościowanie spowoduje, że nie tylko przestaną być potrzebni, ale wręcz będą przeszkadzać. Zwycięstwo jednej ze stron spowoduje, że druga strona będzie szukała za kilka lat zemsty.

Kto na tym wszystkim zyska geopolitycznie i geostrategicznie jest oczywiste. Można tylko podziwiać kunszt długofalowej dyplomacji i działania tak szyte, żeby odnieść skutek – bez nawet cienia podejrzeń na siebie i nawet intencje. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, kto jest rozdającym w regionie i na świecie?

20 thoughts on “Górski Karabach – wojna pacynek w odpowiednim momencie (cz.3)

    • 7 października 2020 o 13:12
      Permalink

      Też w tym widzę Bardo długie ręce Kremla. Bo to majstersztyk. Zrobiony w ten sposób jak się powinno takie sprawy ustawić. Jak Turcy wyjdą z NATO to diametralnie zmieni sytuację w regionie jak i docelowo na świecie. Będzie to cios za wyjęcie Ukrainy ze sfery wpływów Kremla. Nic dziwnego że zachód siedzi cicho. Nic niemoga zrobić.

      Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 07:40
    Permalink

    Jeszcze nie zapoznałem się z tekstem , a już awansem uderzę w analogiczne wypowiedzi –
    – opinie komentatorów, też krótko i przejmująco: porażające – ajjjjjjjjjjjjjjj! 🙂

    Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 08:18
    Permalink

    Ta wojna ma kilka wymiarów jednym z nich są interesy Turcji, która chce zawładnąć morzem kaspijskim. Na to ani Rosja, ani Iran się nie zgodzą – będzie wojna… a jakby ktoś nie zrozumiał – mówimy o giogantycznych złożach ropy, gazu, złota i innych rzeczy które tam są – a jest tego bardzo dużo. taniej dowieść do chin przez turcję niż przez góry….

    Odpowiedz
    • 7 października 2020 o 09:42
      Permalink

      A jednym z wymiarów jest wojna religijna islamu z chrześcijanami.

      Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 11:04
    Permalink

    Awantura na Kaukazie jest jednym z elementów wciągnięcia Rosji w konflikt zbrojny i związane z nim kłopoty na arenie międzynarodowej, przy okazji także pomóc Trumpowi w wygraniu wyborów. Światowa gra CIA prowadzi koncentryczny atak na Moskwę na Białorusi, na Kaukazie i w Kirgizji. W grę tę także wciągnęła Niemcy w ich podłej roli w sprowokowanej przez tę samą agencje awantury z Nawalnym.
    Więcej można dodać: https://www.globalresearch.ca/kyrgyz-color-revolution-crisis-intensifies-us-hybrid-war-containment-russia/5725823

    Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 16:16
    Permalink

    Nie wiem, czy warto wyważać otwarte od 100 lat drzwi.
    Mackinder, Mahoney, Kissinger, Brzeziński.
    Ich koncepcje są realizowane od 100 lat, z niewielkimi poprawkami.
    Rimland, Heartland, są raczej znane, i realizowane w praktyce.

    W tym kontekscie, zachowania graczy zachodnich są przewidywalne do bólu.
    Celem jest KONTROLA zasobów Azji.
    A cel uswięca srodki….
    Krew narodów wasalnych i tymczasowych sojuszników, jest tania.
    Więc będą krawawić Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Kazachowie, Kirgizi, Kazachowie, Azerowie, Gruzini.
    Wszystko po to, by przebiły sie do Azji zachodnie koncerny.

    Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 16:26
    Permalink

    Zgodnie z prawem międzynarodowym to teren Azerbejdzanu. Armenia prowadzi nielegalne dIalania napastnicze na jego terytorium stop Armenian occupacy

    Odpowiedz
    • 7 października 2020 o 17:33
      Permalink

      Stop pro tureckiej i islamskiej propagandzie na tym forum.

      Odpowiedz
    • 7 października 2020 o 17:47
      Permalink

      Masz absolutną rację.
      Tubylcy nie maja nic do gadania, skoro Mocarstwa ustanowiły 50-100 lat temu granice, nie licząc się kompletnie z mieszkańcami i ich interesami.
      Liczyły się ICH INTERESY.

      W związku z tym, mamy bajzel w przestrzeni postradzieckiej, Afryce.
      Gdzie nie liczono się z tradycjami, przynależnością do grup religijnych, językowych, strefami wpływów plemiennych, tradycyjnymi szlakami handlowymi, wlasnoscią źródeł wody, pastwisk, sojuszami klanowymi, itp. duperelami.

      Byłoby na to oczywiście remedium.
      Prawo narodów do samostanowienia, dumnie wpisane w Kartę ONZ.
      Ale…..
      Skutkowałoby to zmianą granic w chyba ze 100 krajach świata, powstaniem nowych państw, zmiana stref wpływów, dostępu do bogactw naturalnych.
      Bajzel kilkunastoletni co najmniej.

      Tubylcy nie mają prawa głosu.
      Chyba że go sobie wywalczą….
      Katalończycy, Palestyńczycy, Druzowie, Tuaregowie, Kurdowie, Sikhowie, sporo innych nacji, nie było w stanie tego dokonać.
      Jak na razie….

      Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 17:52
    Permalink

    Mój ulubiony autor, Caldvell, zawarł w swojej powieści “Szogun” ponadczasową myśl.

    “Jedynym usprawiedliwieniem buntu przeciw władzy, jest udany bunt”….
    Tyczyło to buntu Holendrów przeciw Hiszpanii, ale jest chyba uniwersalnym kluczem.

    Bunty w koloniach mocarstw europejskich, przyniosły im wolność, podmiotowość- w jakimś zakresie.
    Do czasu ich rekolonizacji za pomocą innych metod- finansowych.

    Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 17:58
    Permalink

    Dwa małe państwa walczą zaciekle o swoje sprawy, bo na tę wojnę otrzymały przyzwolenie, a przynajmniej jedna ze stron tego konfliktu.
    W tamtym rejonie ścierają się interesy innych, większych graczy.
    Warto na to spojrzeć chociażby pod kątem potrzeb energetycznych, chociażby w zakresie dostaw gazu.
    Przytoczę kilka faktów.
    1.
    Przed rokiem uruchomiono gazociąg TANAP (trananatolijski) z Gruzji przez Turcję do Grecji.
    2.
    TANAP czerpie gaz z gazociągu SCP (południowokaukaskiego) z Baku przez Gruzję do Turcji.
    3.
    Azerbejdżan ma gaz, ale za mało (oficjalnie ma jakieś “mityczne” złoża). Gaz natomiast w dużej ilości ma Turkmenistan, ale to wymaga przeprowadzenia gazociągu przez Morze Kaspijskie.
    4.
    Po wielu latach negocjacji, państwa nadkaspijskie uregulowały status tego morza (tylko te państwa mogą tam mieć rurociągi).
    5.
    Niedawno ruszyły rozmowy (z udziałem i wsparciem UE) o gazociągu transkaspijskim (z Turkmenistanu do Azerbejdżanu).
    6.
    Wojna powoduje zagrożenie dla gazociągu SCP – może zostać uszkodzony, a projekty gazowe mogą okazać się ryzykowne.

    Tymczasem drobne państwa okładają się nawzajem walcząc o swoje idee, bo państwa małe tylko na to stać. Państwa duże dbają natomiast o swoje interesy. Wojna “małych” się skończy gdy duzi gracze osiągną swoje kompromisy – samo życie. Na koniec te małe państwa będą twierdzić, że coś wygrały (najpewniej w zakresie wiary lub patriotyzmu).

    Odpowiedz
  • 7 października 2020 o 19:17
    Permalink

    Bardzo odwazna teza ostateczna, oczywiście zgadzam się że Alijew jest pacynką Erdogana i jeszcze pożałuje, że się wysługiwał sułtanowi, bo sułtan może być tylko jeden… Zgadzam się ze stwierdzeniem, że to Rosja tak wysterowała fakty i zdarzenia, że całość zmierza w kierunku wywalenia Turcji z NATO przez Francję. Już po zdarzeniach na Morzu Egejskim z tego roku, Turcja jest na oucie, a jeżeli jeszcze raz wypuści uchodźców na pontonach to się naprawdę źle skończy. Chociaż po co nam fikcyjny sojusznik? turcy są problemem dla swojego otoczenia i zawsze byli – od Iranu, przez Rosję, Syrię i Irak a na Europie kończąc. W naszym interesie jest likwidacja zagrożenia tureckiego, dalsze trzymanie tych niebezpiecznych ludzi nie mających nic wspólnego z demokracją pod parasolem nato jest zagrożeniem dla pokoju międzynarodowego.

    Odpowiedz
    • 7 października 2020 o 20:07
      Permalink

      Turcja jest najcenniejszym członkiem NATO w tym regionie. To ona gwarantuje amerykańską swobodę żeglugi na morzach: Egejskim, Czarnym i Azowskim. Bez Turcji nie da się tam utrzymywać Pax Americana.

      Odpowiedz
  • 8 października 2020 o 09:22
    Permalink

    Jaka logika stoi za uznaniem prawa Kosowa do samodzielności, nie uznaniem tego prawa w przypadku Cypru Północnego, Karabachu, Sahary Zachodniej, Naddniestrza, Osetii, Palestyny, itd?
    Regionów prących do autonomii czy niezaleznosci, jest na naszym globie sporo.

    Moim zdaniem, chodzi tu jedynie o zachodnie interesy.
    Podległość Zachodowi jest dobra.
    Ciążenie ku Rosji jest złe…

    Odpowiedz
  • 9 października 2020 o 18:38
    Permalink

    “…konfliktu. On nikogo tak naprawdę, ani w Europie, ani w Ameryce nie interesuje.” Amis są żywotnie zainteresowani utworzeniem wokół Rosji strefy destabilizacyjnej. “Nikogo z opinii publicznej” = [wstaw] wtedy zdanie to będzie prawdziwe.

    Odpowiedz
  • 9 października 2020 o 20:43
    Permalink

    Źródła podają, że od początku konfliktu do chwili obecnej rosyjski wywiad wojskowy poważnie traktował możliwość zbadania miejsc, w których odbywa się pewnego rodzaju szkolenie wojskowe syryjskich najemników, które później będzie interweniowało w konflikcie na korzyść Azerbejdżanu.
    Te same źródła podają, że zaledwie kilka godzin po przetworzeniu informacji wywiadowczych rosyjskie myśliwce rosyjskich sił powietrznych zbombardowały te pozycje, aby zniszczyć i zapobiec możliwości wystąpienia tych „terrorystów”. przekształcenia się grup w struktury na dużą skalę.
    https://bulgarianmilitary.com/2020/10/09/nagorno-karabakh-russian-fighters-bombed-the-positions-of-turkish-mercenaries/
    ===========

    Zaczyna się sprzątanie?

    Odpowiedz
  • 10 października 2020 o 10:38
    Permalink

    Od soboty przerwano walki w regionie Górskiego Karabachu. Armenia i Azerbejdżan zgodziły się na zawieszenie broni w celu wymiany więźniów i ciał zabitych w konflikcie – poinformował szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow .(…)
    Ławrow nie przedstawił szczegółów na temat rozmów, ale powiedział, że mediacją zajmie się Grupa Mińska Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).
    https://www.rp.pl/Konflikty-zbrojne/201019997-Armenia-i-Azerbejdzan-zgadzaja-sie-na-zawieszenie-broni.html

    autor napisal (…)Kto na tym wszystkim zyska geopolitycznie i geostrategicznie jest oczywiste. (…)Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, kto jest rozdającym w regionie i na świecie?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.