Górski Karabach – wojna pacynek w odpowiednim momencie (cz.1)

Askeran_T-72 By KennyOMG – Own work, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54984458

Górski Karabach to wojna pacynek w odpowiednim momencie. Konflikt wybuchł na nowo w optymalnym dla jego dynamiki czasie tj., kiedy jesteśmy jeszcze na miesiąc przed wyborami w USA, a epidemia Covid nie eskaluje w pełni w Azerbejdżanie i Armenii.

W pierwszej i drugiej części felietonu zajmiemy się ogólnym wprowadzeniem i poziomem operacyjnym konfliktu, który jest bardzo ciekawy i jest realnym dramatem dwóch narodów. W trzeciej części zajmiemy się realnym geopolitycznym i geostrategicznym kontekstem, który jeszcze nie jest tam widoczny, ale to właśnie o to toczy się gra. Trzeba przyznać, że jest to bardzo, ale to naprawdę bardzo ciekawe. Co więcej, to nie jest odległy konflikt, to jest konflikt, który będzie miał znaczenie dla całego świata, a dla naszego kraju – może mieć znaczenie totalne. Jednak jeszcze nie wiadomo, jaki łańcuch wydarzeń się tu wygeneruje.

Wedle dostępnych doniesień medialnych i sądząc po skali zaangażowania obu krajów, to Azerbejdżan jest w roli aktywizującego ten zamrożony konflikt. Ten kraj ma o wiele większy potencjał ekonomiczny od Armenii, co więcej ma większe możliwości logistyczne, ponieważ Armenia i związany z nią Górski Karabach w istocie są odcięte od świata. Jedynym krajem, który prowadzi realnie neutralną politykę wobec Armenii i Górskiego Karabachu jest Iran (bo nie zależy mu na wzmocnieniu się Turcji i Azerbejdżanu). Logistyka w rozumieniu tras zaopatrzenia w broń ma tu kluczowe znaczenie, zwłaszcza jak głównymi dostarczycielami broni jest pewien mały bliskowschodni kraj (nie jest to Liban) i Rosja, Ukraina oraz Białoruś.

Wiele wskazuje również na to, że przygotowania do wznowienia konfliktu trwały dość długo, prawdopodobnie od 2016 roku – tzw. wojny czterodniowej (wojny głównie dronów). Walki zaczęły się od „blitzkriegu” wojsk Azerbejdżanu, który przejął kontrolę nad niektórymi terytoriami, zajmowanymi przez Górny Karabach, ale nie będącymi w jego granicach w czasach ZSRR.

Celem konfliktu dla Azerbejdżanu i wspierającej go Turcji jest zlikwidowanie separatystycznego z ich punktu widzenia regionu Górskiego Karabachu jako bytu politycznego (miejmy nadzieję, że tylko w tym znaczeniu). A tym samym osłabienie Armenii, być może nawet doprowadzenie do trwałych zmian geopolitycznych na niekorzyść Armenii i żywiołu armeńskiego w regionie. Dla realizacji tego celu Azerbejdżan będzie dążył do przejęcia kluczowych punktów – odcinających Górny Karabach od Armenii – na głównych szlakach transportowych (to generalnie dwie najważniejsze drogi – na jednej w rejonie Wardenis był atak azerskiego drona, a to już terytorium Armenii). Natomiast strona armeńsko-górno-karabska, będzie dążyć do utrzymania status quo, bo nie ma wystarczających sił, pozwalających na ekspansję terytorialną, co więcej to nie jest w jej interesie – bo za plecami jest Turcja. Żeby to osiągnąć, muszą zadać przeciwnikowi maksymalne straty.

Wojna ta ma i będzie miała następujący przebieg: fazę intensywnego blitzkriegu, która właśnie się wygasza, dalej fazę intensywnego zwalczania się w sposób pośredni i zdalny – wojny artyleryjskiej i dronów, następnie możliwa jest jeszcze jedna mobilizacja wojsk azerskich i jeszcze jedna próba kilku punktowych ofensyw, a na zakończenie będzie kontrofensywa Ormian i ustalenie nowej-starej równowagi terytorialnej. Dalej konflikt będzie się tlić, chyba że Azerbejdżan ma coś w zanadrzu i będzie w stanie przełamać obronę Górnego Karabachu. Takim elementem może być np. jawne wsparcie Turcji. W średniej perspektywie taktycznym zwycięzcą może być strona armeńsko-górno-karabska, ale to Azerbejdżan ma o wiele większy potencjał i możliwość, głównie finansową, nabycia nowych zapasów uzbrojenia i ponowienia gorącej fazy konfliktu.

Niesłychanie istotnym aspektem w tym konflikcie jest motywacja polityczna, wynikająca z lat – nienawiści, będącej dziedzictwem historii, w tym tej najnowszej z wojny z początku lat 90-tych. To był dramatyczny konflikt, w którym nie obyło się bez czystek etnicznych i ludobójstwa, zakończył się wielką migracją przepędzanej ludności – przez obie strony. Jednak konflikt generalnie wygrała strona armeńska, zyskując kontrolę nad Górskim Karabachem i terenami przyległymi.

Należy mieć nadzieję, że wysiłki pokojowe – podejmowane głównie przez Federację Rosyjską przyniosą bardzo szybki efekt i strony będą ze sobą rozmawiać.

Zapraszamy na (cz.2 z 3)

Ps. Znaczenie tytułu będzie wyjaśnione w 3-ciej części, odnosi się do wąskiej grupy osób.

8 thoughts on “Górski Karabach – wojna pacynek w odpowiednim momencie (cz.1)

  • 5 października 2020 o 04:33
    Permalink

    Bardzo interesujące.

    Będę czytał z wypiekami na twarzy!

    Odpowiedz
  • 5 października 2020 o 12:15
    Permalink

    Erdogan ma ambicje mocarstwowe, wyraźnie chce odbudować Imperium Osmańskie. Sprzyja temu strategiczne położenie Turcji, czym szachuje świat – USA bazami, Rosję dostępem do Bosforu, a UE milionami uchodźców. A przy tym udało mu się w ciągu kilkunastu lat wybudować w kraju nowoczesny przemysł zbrojeniowy. Słaby punkt to gospodarka podatna na ewentualne sankcje, a przy tym już mają problemy z inflacją.

    A jeżeli chodzi o Azerbejdżan, to nie do końca ich rozumiem, bo Karabach nawet po zajęciu [mało prawdopodobne] będzie stanowił dla nich tylko kłopot, tym bardziej, że jest obecnie w 95% zamieszkały przez Ormian, a góry idealnie nadają się do działań partyzanckich. Na razie Azerowie wyraźnie idą na wojnę na wyczerpanie, przy wykorzystaniu izraelskiej amunicji krążącej i tureckich dronów TB2, być może nawet obsługiwanych przez Turków. A czy konflikt po jakimś czasie sam wygaśnie, czy wręcz przeciwnie dojdzie do jego eskalacji? To przede wszystkim zależy od Turcji, której najbardziej zapewne zależy na “wyrąbaniu” sobie korytarza do Azerbejdżanu, ale to by doprowadziło do konfrontacji z Rosją, na czym Turcji raczej nie zależy.

    Odpowiedz
    • 5 października 2020 o 16:54
      Permalink

      ‘Nowy Ataturk”(pochodzenie etniczne ‘tamtych “ataturków” – Przed wybuchem I wojny światowej władzę w Turcji objął „Komitet na rzecz jedności i postępu” zwany „młodoturkami”. 🙂 ) przekombinuje i w stosownym momencie ‘zaczepi się” ( zaplącze i przewróci) o własne nogi.
      Wyjście na M. Śródziemne (i Konstantynopol) będzie wówczas pod kontrolą Imperium Rosyjskiego, tak jak było w XIX w. założeniach… to kwestia kilku najbliższych lat…

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludob%C3%B3jstwo_Ormian

      “. Jego ideolodzy (Komitet na rzecz postępu… ) WIADOMO kto, dążyli do zajęcia turańskich ziem Persji i Imperium Rosyjskiego. Dążyli do zjednoczenia ludów tureckich „od Bosforu po Mongolię”.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82odoturcy

      Ja tych Ormian nigdy w życiu nie zrozumie bo tyle się mówiło o ich ponadprzeciętnej inteligencji,lisim sprycie a okazało się że dali się podejść jak nie przymierzając my w 1989r.
      Okazuje się że tak kombinowali,tak kombinowali,aż przekombinowali.
      Azerbejdżan nie mówiąc o Turcji jest nie w porządku, ale to że armia Armenii jest trzy razy słabsza od azerbejdżańskiej,że ormiańscy specjaliści wojskowi nowej generacji od kilku lat kształcą się w USA to już niczyja inna wina jak tylko samych Ormian. 🙂
      https://sun1-99.userapi.com/X5cFxkMk8uP31uEXCtBmTuRHS9MDkZrjzIr7pw/XjkYbVG8AHc.jpg

      https://www.youtube.com/user/radosna333/videos

      Malo się natomiast dyskutuje o roli Izraela w całej tej awanturze, bo Azerbejdżan dostarcza ‘dobra naturalne’ do Izraela , w zamian zaś może sobie zakupić każdą ilość groźnej broni, np. drony…
      Górny Karabach, to przede wszystkim bardzo strategiczne miejsce, przez które przechodzą ważne rurociągi, które dostarczają gaz i ropę nie tylko do Europy i do Izraela – ale mają na celu całkowicie ‘wyzwolić’ Europe od dostaw rosyjskich.

      @Kamczatka. “Tylko Putin milczy, a to dobry znak.”
      Pro milczenia WWP – odsyłam do anegdoty N. Michałkowa “БесогонTV «Парад мышей»” na kanale ‘Besogon TV”
      – końcowe kadry … linkowałem ów videorolik.

      ” Mojsza Chodorkowski i Witia Szenderowicz wzywają „dyktatora” WWP” – 🤣
      A ja uważam że Rosja ograniczy się do rozwiązań dyplomatycznych.Przecież Putin to nie jest idiota nie znający pojęcia prowokacja, a “TU -“tym” śmierdzi na kilometr!

      Odpowiedz
  • 5 października 2020 o 13:09
    Permalink

    Pisarz, który stał się dla mnie odkryciem ostatnich czasów, prawdziwy mężczyzna Zachar Prilepin (Захар Прилепин): “Ormianie, bracia i siostry, nie zostawimy was. Uważam, że konieczne jest przeniesienie się do Rosji, wraz z terytorium. To zawsze pomagało. Najbardziej niezawodny sposób».

    Wiele słów, jak zwykle, wymawia nowy Ataturk. Nie udało się w Syrii, teraz próbuje zbudować wielki Turan.

    Wiele słów, jak zwykle, wypowiada Napoleon-bis (Mąż stanu oraz mąż swojej żony). Ten młodzian uparcie ciągnie kołdrę na siebie. U nas to się nazywa „do każdej beczki zatyczka”.

    Podejrzanym smrodem powiało z obozu RUSKICH liberastów.
    Mojsza Chodorkowski i Witia Szenderowicz wzywają „dyktatora” WWP do wprowadzenia wojsk do Górskiego Karabachu.
    Szenderowicz: “…a jak nie, to to będzie kolejna hańba dla naszego kraju»
    NASZEGO KRAJU???!!!
    Ci kosmopolici jak gooowno w dziurze – to do jednego brzegu, to do drugiego.

    Tylko Putin milczy, a to dobry znak. Oznacza to, że rozwiązanie, które zadowoli wszystkich uczestników, ale przede wszystkim Rosję, będzie znalezione.

    Odpowiedz
  • 5 października 2020 o 21:55
    Permalink

    autor zapomnial napisac o tym, co zachecilo Azerbejdzan do ataku – fffff Ormian. Sami ograniczyli kontakty z Rosją, szykanowali dzialaczy prorosyjskich w Armenii, zamkneli nadawanie rosyjskojęzycznych kanałów radio i tv, rzad paszyniana musi po prostu upaść i chyba Ruscy nie będą tak ggggg, żeby iść z pomocą dla Armenii, owszem dopiero po przegranej Armenii, żeby zapobiec ludobójstwu wejść i zlikwidować sorosięta, wrócić Armenię w orbitę swych wpływów. A w Karabachu zainstalować rosyjską potężną bazę, jak proponuje Żyrtynowski. W ten sposób ocalą Kaukaz. Z ciekawostek: Turcja przerzuca terrorystów z Idlibu do walki w karabachu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.