Społeczeństwo

Górnicy nie odpuszczają, czy ktoś im źle doradza?

 Górnicy nie odpuszczają, tym razem z prywatnej spółki węglowej, ale mimo wszystko to się liczy, że znowu jest protest, znowu są żądania, znowu jest groźba strajku. Tym razem adresatem roszczeń jest zarząd jednej ze spółek, jednakże to wcale nie oznacza, że rządowi się nie dostanie po głowie.

Przy czym trzeba rozważyć problem celowego sprowokowania górników poprzez zwolnienie ich liderów związkowych, żeby następnie zohydzić ich protest – jako branży, całemu społeczeństwu, które jest informowane o tym, że szczodrze dofinansowuje cały sektor i górniczych emerytów.

Nie jest tajemnicą, że za znaczną częścią związków zawodowych w Polsce – kryją się partie polityczne, które najzwyczajniej w świecie traktują związkowców jako połączenie bojówkarzy i zadymiarzy, mających stanowić jako proletariat – forpocztę – zmian, deklarowanych przez konkretną partię. Nie wiadomo tylko dlaczego to wszystko odbywa się prawie tajnie. To znaczy – nie są jawne porozumienia, a jedynie na podstawie tego, kto kogo zna i kto ma w czym interes – można wnioskować o celowości i kierunku danego protestu.

Byłoby bardzo źle, gdyby górnicy w Polsce zostali wykorzystani do bieżących celów politycznych określonych partii, a tychże nie brakuje, zwłaszcza w okolicznościach około wyborczych. Górnictwo, jak również związany z nim makrospołeczny model Życia i funkcjonowania jako wspólnota, to naprawdę bardzo dużo. Ponieważ jest to sprzeczne z zasadami ZDROWEGO ROZSĄDKU – przede wszystkim musimy mieć absolutną świadomość o nieuchronności konieczności pozyskiwania węgla. Kupowanie go za granicą, dlatego JEST TAKIE TANIE PONIEWAŻ CIĘŻKI TRUD GÓRNIKÓW UTRZYMUJE NADPRODUKCJE W SEKTORZE, A DZIĘKI TEMU ZAPEWNIAJĄC BEZPIECZEŃSTWO PODAŻY. W PRZYPADKU DOBRA o znaczeniu strategicznym lepiej jeżeli mamy czegoś za dużo, niż mielibyśmy mieć za mało. Problem polega na tym, – ten systemowy – strategiczny, że jak nie będzie polskiego węgla pod dostatkiem, to ten importowany zrobi nam taką cenę, że prąd będzie jeszcze droższy…

DLATEGO GENERALNIE W PRZYPADKU GÓRNICTWA trzeba się godzić na kompromisy, ponieważ lepiej mieć drogi prąd z własnego węgla, niż jeszcze droższy z importowanego. Oczywiście i tak tylko pod warunkiem opracowania planu naprawczego dla kopalni i ratowania górnictwa, poprzez jego ekonomizację i prywatyzację. Ponieważ największym kłamstwem jest to, że nasze górnictwo jest nierentowne! Owszem, koszty wydobycia – są generalnie wysokie, ale biorąc pod uwagę wszystkie składowe kosztu tony węgla na ruszcie w elektrociepłowni, trzeba pamiętać, że finansujemy bardzo wiele rzeczy w tym budżet, a jeżeli ktoś uważa, że węgiel, czy też prąd elektryczny to produkty które należy opodatkować podatkiem akcyzowym, czyli produkty luksusowe, to powinien iść do dobrego psychiatry.

Gdyby udało się chociaż ograniczyć koszty funkcjonowania kopalni w taki sposób, żeby zlikwidować nawisy, w tym ograniczyć wydatki na świadczenia dla związków zawodowych – po prostu przeprowadzając ich konsolidację, to z pewnością ceny węgla wydobywanego z dołu byłaby odrobinę niższa. Odrywając każdy niepotrzebny, bo nie związany z wydobyciem i wsparciem dla wydobycia lub bezpieczeństwa – nawis, można znacząco poprawić rentowność kopalń. W tym trzeba zreformować wynagrodzenia górnicze, w ten sposób żeby po prostu włączyć dodatkowe wynagrodzenia do co miesięcznych wypłat, wówczas, nie będzie takiego szoku jak trzeba wypłacić coś więcej ustawowo – w tym znaczeniu, że firmy górnicze nie postawią rządu tak łatwo pod ścianą. Premie muszą być pochodną wydajności całego zakładu. Są zyski, po uwzględnieniu amortyzacji, ubezpieczeń itd., to można dzielić zysk. Nie ma zysku – nie ma premii. Takie są realia! Sprzedawczyniom w supermarketach nikt nie daje nic za darmo, a także mają dzieci…

Niestety są pewne granice w których górnicy stają przed problemem reprezentatywności związków zawodowych i problemem odpowiedzi na pytanie – czyje interesy konkretne związki reprezentują? To nie jest normalne, żeby na kopani było więcej niż 3 związki zawodowe – naprawdę nie ma potrzeby więcej. Patologia rozmnożenia ilości związków służy właścicielom kopalń i nieuczciwym związkowcom, w tym przypadku państwowym urzędnikom z nadania – rządzącym węglem i ich przeważnie kolegom. Jeżeli jest zbyt wiele związków – nie ma z kim rozmawiać w zakładzie! JAK MOŻNA TEGO NIE ROZUMIEĆ? System rozgrywa Górników przez wielość organizacji związkowych, jeżeli górnicy są podzieleni – to można ich wzajemnie rozgrywać i nie są siłą. Im szybciej tę patologię zlikwidują sami górnicy a państwo zdelegalizuje – tym lepiej. Obecna sytuacja jest ze stratą dla działalności związkowej w górnictwie i w ogóle w Polsce.

2 komentarze

  1. To nie jest normalne aby prezesi, którzy doprowadzili do ogromnego zadłużenia kopalń otrzymali odprawy około miliona złotych. Dlaczego tona węgla w kopalni kosztuje 250-350 zł, natomiast kupujący płaci 800-900 zł?. Od ośmiu lat polskim górnictwem zajmują się osoby, które nie mają o nim zielonego pojęcia. Moje informacje pochodzą z czasopisma Przegląd 4/2015, jest tam wiele innych “perełek” na temat polskiego górnictwa.
    Moja osobista refleksja, wiodące media na życzenie rządzących doprowadzają do sytuacji, gdy to wszystkiemu winien jest górnik, stąd te nie kończące się teksty o “przywilejach górniczych”.

  2. inicjator_wzrostu

    To wszystko jest zakłamane.

    Typowo polskie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.