Paradygmat rozwoju

Globalny reset jest możliwy i może być „jedyną” alternatywą

 Globalizacja rządzi się swoimi prawami, a poprzez nie rządzi światem. Bez względu na nasze osobiste zapatrywanie na cały szereg kwestii mających znaczenie fundamentalne, często nie zauważamy, że mają one dzisiaj swój początek w miejscach i są inicjowane przez ludzi, którzy postrzegają rzeczywistość inaczej niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Oznacza to mniej więcej tyle, że coś, co uważamy za normalność, przykładowo za migrację, albo wymianę handlową, ktoś inny może postrzegać, jako broń wymierzoną w nas.

Samo uświadomienie sobie takiej perspektywy jest bardzo trudne, jeszcze trudniejsze zrozumienie praw globalizacji, a przeciwdziałanie temu, co przynosi, czy wręcz antycypowanie negatywnym tendencjom może być niemożliwe.

Zachód wymyślił globalizację i zaprogramował jej prawa dla swoich korzyści, które zgodnie z planem ponosił, ale nie uwzględnił, że inne kultury są cierpliwe, o wiele bardziej cierpliwe niż ludzie na Zachodzie, głównie dlatego ponieważ nie patrzą na rzeczywistość z perspektywy jednostki, tylko z perspektywy grupy/zbiorowości np. rodziny, klanu a nawet państwa. Takiego podejścia na Zachodzie już dzisiaj nie ma, głównie ze względu na wewnętrzną konkurencję w kapitalizmie, która jest szokująco skuteczna, jeżeli chodzi o efektywność, ale zabójcza dla generalnego wyniku postrzeganego w kategoriach większych wspólnot. Przykładowo – na kryzysie roku 2008 w USA wiele podmiotów zarobiło bardzo wiele pieniędzy, ale tysiące rodzin straciło domy i stało się bezdomnymi. Podobnie w Polsce, setki tysięcy ludzi zostało przeniesionych przez pracodawców na umowy śmieciowe, albo w ogóle pracują na czarno. Konsekwencjami globalnego neoliberalnego kapitalizmu jest stopniowe ograniczanie bazy cywilizacji zachodniej, ponieważ koszty życia nie zmalały w wyniku outsourcingu, a miejsc zarobkowania po prostu brakuje. Co nie zmienia faktu, że zarządzający kapitałem odnotowują coraz większe zyski, z ograniczenia kosztów na Zachodzie oraz otwarcia się rynków na Dalekim Wschodzie.

W tej chwili, gdy jest już oczywistym, że kraje będące fabrykami mają odłożony kapitał, własną technologię oraz ambicje – dłuższe trwanie dotychczasowych łańcuchów relacji, nie jest już korzystne dla Zachodu, albowiem co jest najbardziej widoczne na przykładzie USA, finansowanie konsumpcji jest oparte na emisji długu. Nie jest powiedziane, że dzieci dzisiejszych pracowników fabryk w Chinach będą chciały nadal pracować na Amerykanów, czy też będą chcieli zmaterializować kapitał swoich rodziców?

Wiadomo, że wszelkie długi można spłacić przy pomocy wybicia jednej monety o odpowiednim nominalne, ale to będzie oznaczać hiperinflację, czyli coś do czego Zachód nie jest przyzwyczajony, a niektóre państwa – jak Niemcy mają z tym dramatyczne doświadczenia. Myśląc o społeczeństwach Zachodu, musimy pamiętać, że one w przeciwieństwie do nas nie są przyzwyczajone do biedy, niedostatku i braków. Gdyby dzisiaj we Francji panowała taka mniej więcej sytuacja ekonomiczna pod względem relacji poziomu dochodów do kosztów jak w Polsce, to mielibyśmy kolejną rewolucję w ciągu 48 godzin.

Z powyższych względów, ponieważ reindustrializacja bez skoku technologicznego nie jest ani możliwa, ani nie jest potrzebna, nie mówiąc już o tym, że jest nieopłacalna w świetle płac w Azji, jedyną alternatywą jest reset relacji. Nie ma lepszego powodu do resetu niż wojna. W zasadzie wojna tłumaczy wszystko i powoduje, że znikają bariery i ograniczenia, jakie dzisiaj wiążą naszą cywilizację.

Powrót Iranu na rynki, jak również do relacji międzynarodowych nie podoba się wszystkim. Jego potężni i bogaci sąsiedzi na południu Zatoki Perskiej mają zupełnie inne zapatrywanie na możliwość współpracy z tym państwem i jego funkcjonowanie na arenie regionalnej i globalnej. Jest tam wystarczająco dużo silnych graczy, żeby nie zabrakło chętnych do gry o najwyższą stawkę, metodami które łatwo jest sobie wyobrazić. Przy tym, co się tam może wydarzyć, dzisiejsze kwestie związane z budującą swoją podmiotowość organizacją terrorystyczną na terenie Iraku i Syrii, nie ma zupełnie żadnego znaczenia.

Chiny coraz częściej oskarżają USA o kreowanie atmosfery konfliktu w Azji Południowo-Wschodniej. Sytuacja staje się nieprzejrzysta, ponieważ jest za dużo propagandy, nie ma dialogu. Izolowanie Chin jest już widocznym celem, a najprościej można to zrobić przy pomocy małej wojny, w której przedstawi się Chiny, jako agresora. Trzeba bacznie obserwować relacje w Azji, albowiem to dzisiaj obszar największego ryzyka.

Niestety destabilizacja dotarła także do Europy, w której Ukraina została użyta do próby podpalenia Rosji. To, co tam się dzisiaj dzieje, to początek długich procesów, w których destabilizacja i przemoc będzie się działa przez lata. Jednym z celów w wiązce celów jest rozdzielenie Europy i Rosji, tak żeby oba wielkie systemu nie mogły maksymalizować korzyści z wzajemnych relacji.

W ten oto sposób widać, że USA są nadal światu potrzebne. Zarówno na Bliskich Wschodzie, W Dalekiej Azji jak i w Europie, swoimi działaniami lub zaniechaniami mogą odgrywać rolę „języczka u wagi”. Samodzielnie się nie angażując, ale wspierając i stymulując poprzez swoją potęgę – potencjał tej strony lub tych stron, które w danym momencie działają w ich interesie.

Proszę pamiętać, że w tych rozgrywkach NIC NIE JEST PROSTE. Co więcej, prawie nic nie jest tym, na co wygląda. Nawet się nie zorientujemy, a reset na jednym z tych kierunków się wydarzy.

8 komentarzy

  1. Mastokeles Temistokles

    Spójrzcie na Wschód tam na pewno musi być jakaś cywilizacja

  2. Uważam że wystarczy abyśmy przestali kupować produkty Made in China i będzie lepiej

  3. Wierny_Czytelnik

    Jeżeli autor sugeruje, że Amerykanie mogą odpalać swoje piekiełka, głównie po to żeby świat ich prosił o interwencję, czyli zabijanie to ma racje. Ponieważ Oni w ten sposób ten świat skąd startują ich samoloty z bombami nazwą wolnym światem, a tam gdzie lecą bomby to będzie, że tam rozwijają demokrację. Iran to oszołomy, ale w jednym mają rację – USA to wielki szatan.

  4. Fakt. Nic nie jest proste i nic nie jest tym czym się wydaje. Stawiam tezę że wojna która niewątpliwie nastąpi nie będzie przyczyną resetu a jego skutkiem. Taka “przykrywka” oficjalnego przebicia się przez dno skutkiem upadku z hukiem.

  5. Wielki reset jest możliwy tylko poprzez wymianę głowic jądrowych pomiędzy ich właścicielami.

    W wyniku takiego RESETU nasi następcy: karaluchy, wszy i mrówki – rozpoczną mozolną budowę nowej cywilizacji.

    Upłynie kolejne 2-3 mld lat i o ile nasze słońce będzie nadal świecić i nie stanie się czarną dziurą – będzie już lepiej …

    Tylko Redakcja Obserwatora będzie wówczas inaczej wyglądała.

    Będą to same stawonogi, odżywiające się pleśniami.

  6. USA światowy żandarm,nie liczy się z nikim i z niczym.Jedyna nadzieja w Rosji,Chinach i państwach BRIKS. A Europa na smyczy Wuja Sama!!!

  7. Henryk Stawka

    Niestety USA są nadal postrzegane jako raj na ziemi i kraina dobra.

  8. Największym zagrożeniem dla świata są USA

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.