Paradygmat rozwoju

Globalne przebudzenie prekariatu?

 Niedawno mówiliśmy o arabskiej wiośnie, dzisiaj mamy podobny proces w Turcji, w krajach Azji – tych o niskich kosztach pracy, ale także i tych rozwiniętych jak w Korei Południowej regularnie odbywają się strajki i duże protesty społeczne. Do tego Grecja – o której się nie mówi, Hiszpania, wcześniej Islandia, oraz bardzo ciekawy przypadek buntu społecznego – Bułgaria. Media mainstreamowe tłumią przekaz, więc nie dociera do nas pełne spektrum informacji o przyczynach społecznego buntu na całym globie – a wszędzie są one takie same. Chodzi o podział dochodu narodowego, nie ma chyba gospodarki na globie, która dzieliła by go w miarę sprawiedliwie – zawsze istnieje silna nierównowaga pomiędzy prekariuszami pracującymi własnymi rękami i zmysłami w określonym czasie – na burżuazję, która ogranicza się do zarządzania systemem w celu maksymalizacji osiąganej renty.

Ludzie z prekariatu przeczytali już tyle i usłyszeli jeszcze więcej, że zaczęli kojarzyć fakty i w wielu miejscach na raz podniosła się świadomość społeczna, ekonomiczna, socjalna, pracownicza i inne, a najważniejsza spośród nich – polityczna. Dla dominującej większości stało się jasne, że coś z sub-systemami w jakich żyją jest nie tak, ponieważ praca przez całe życie (jak u nas) albo przez dwa lub trzy pokolenia (Ameryka Południowa) – nie daje żadnych owoców. Sub-systemy gospodarcze są nastawione na wyzysk a przyjęty model podziału wspomnianych owoców pracy uniemożliwia akumulację kapitału. Koszty utrzymania rodzin przerastają możliwości finansowe młodych ludzi na całym świecie, równouprawnienie kobiet odciska swoje na systemach społecznych i stylu życia – znikają naturalne bo tradycyjne a przez to odwieczne amortyzatory ekonomiczne umożliwiające życie i funkcjonowanie w rodzinach wielopokoleniowych. Całość się nie składa – outsourcing w ujęciu globalnym spowodował zaburzenia w międzynarodowym podziale pracy i płacy, który najlepiej odzwierciedla przewaga w bilansie handlowym państw „tanich”. Wysokie ceny surowców dołożyły swoje do globalnej piramidy czyniąc nieosiągalnym dla wielu podróż własnym samochodem, czy też powodując ją luksusem. Mała liczba ludności państw naftowych spowodowała niesamowitą kumulację bogactwa i zainteresowanie zakupami głównie dóbr luksusowych. Wszystko to powoduje że popyt na pracę średnio-skomplikowaną w bogatych krajach zachodu uległ ograniczeniu. W konsekwencji mamy podkopanie całych łańcuchów zależności gospodarczych na całym globie jak młodzi Amerykanie, Hiszpanie, czy Brytyjczycy przestali kupować.

Dzisiaj nikt nie chce pracować w USA za 7,5 USD płacy minimalnej za godzinę pracy. Mówi się tam o konieczności podwyższenia tej stawki do 9 a nawet ponad 10 USD. Amerykanie jako pierwsi zauważyli generalne zwijanie miejsc pracy dla klasy średniej i nadpodaż prac prostych – nisko wynagradzanych. Co więcej skojarzyli, że będzie to oznaczać globalnie mniejszy popyt oraz niższy przyrost naturalny wśród ludzi, którzy mają aspiracje (bo pracują), ale nie mogą się zdecydować na rozwój (np. potomstwo) ponieważ nie stać ich na utrzymanie rodziny – jeżeli zarabiają minimalną. Jednak protesty oburzonych na coś się przydały, ponieważ otworzyły bogatej burżuazji z Wall Street oczy na rzeczywistość.

W krajach autorytarnych władza dotuje „socjal” obywateli, żeby się nie zbuntowali. Podobnie jest w krajach rozwiniętego „socjalu” (państwa nordyckie). Wszędzie i zawsze chodzi tylko i wyłącznie o taki podział dochodu narodowego, żeby klasa rządząca miała więcej i miała się lepiej a prekariusze mieli tyle, żeby nie opłacało się im zbuntować.

To jest kluczowe w zrozumieniu obecnych zjawisk społecznych, albowiem ludzie ubodzy – utrzymujący się z pracy swoich rąk do tej pory mieli tyle, że nie opłacało się im buntować, a nawet jak im nie starczało a oczekiwania rozjeżdżały się z możliwościami to mieli nadzieję (tak jak Polacy do niedawna). Dzisiaj prekariusze na całym globie widzą, że nadal mają mało a to co mieli to jest nic w porównaniu do miliardów jakie burżuazja sobie „poluzowała ilościowo” a politycy wmawiają im, że to ich wina i że mają zacisnąć pasa, żeby spłacić rzekome długi z których najczęściej mieli tylko ogryzki (jak Grecy). Niestety nikt nie publikuje danych o zarobkach w kontekście zmiany ogólnej wydajności, chyba nie bada się relacji między wydajnością w gospodarce a poziomem płac. No bo co by powiedzieli np. robotnicy z polskich fabryk i montowni światowych marek samochodowych? Po tym co zrobił pewien włoski producent – szkoda słów. Widać, że wydajność i ludzkie poświęcenie nie mają dla kapitalistów znaczenia – liczą się do ich wyniku i bilansu a nie mają przełożenia na pensje. Można się założyć, że ogólny poziom dochodów w gospodarce przeciętnie wzrósł o wiele mniej niż przeciętna wydajność. Zgadnijmy kto zgarnia rentę na różnicy?

Świadomość ludzi na całym świecie wzrasta gwałtownie – rządy i elity nie są już w stanie z taką łatwością jak kiedyś kontrolować środków przekazu i ładować ludziom do głów wzorców zachowania i sposobów myślenia. Dzięki Internetowi i mediom społecznościowym możliwe jest równoległe przekazywanie informacji i grupowanie się ludzi, a co najważniejsze – wyrabianie wspólnej opinii.

Obecnie przed wielkimi wyzwaniami stoimy w Polsce, to czego doświadczymy podczas planowanych demonstracji we wrześniu i październiku – to będzie preludium do długiego okresu rozbudzenia społecznych żądań – ludzie chcą bowiem czegoś więcej niż kilku stadionów na których przeciekają dachy, nie dają się zamknąć lub wizji piwa za 3 zł i oglądania meczu przed telewizorem. Mądra władza i mądra elita już dawno by to wyczuła i zaproponowała coś więcej – luzując namordnik tak, żeby społeczeństwo miało się jak, czym i z czego najeść a jeszcze zabezpieczyć dla dzieci!

Cieszmy się z tego, że następuje globalne przebudzenie prekariatu – idziemy mocno do przodu w przemianie stosunków społecznych i obowiązujących modeli. Jednakże dokąd nas te zmiany doprowadzą – trudno orzec, albowiem standardowe wzorce – poprzez przeniesienie nauki o rewolucji – jej dorobku i następstw (w tym reakcji) na dzisiejsze schematy nie dają żadnego wyniku – wynik jest niewiadomą. Co może tylko i wyłącznie przerażać, gdyż jako społeczeństwa oderwane bez natury – bez cywilizacji jaką znamy – nie przetrwamy jednej zimy.

One Comment

  1. Ciekawa konstatacja: ” popyt na pracę średnio-skomplikowaną w bogatych krajach zachodu uległ ograniczeniu”.
    Tylko dlaczego znacząca grupa nawiedzonych ekologów, historyków i anarchistów skutecznie zlikwidowała i nadal likwiduje polskie możliwości produkcyjne, no bo wszystko można sprowadzić z zagranicy.
    I tak mamy sięgające 20% bezrobocie, ludzie się podpalają albo wieszają.
    Dlatego stwierdzenia o buncie prekariatu są nietrafne, bo prekariat jest rozproszony.
    To już nie są tysięczne rzesze klasy robotniczej – opoki Solidarności, co to i przywaliś potrafili i opony palić umieli.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.