Paradygmat rozwoju

Globalna hipokryzja w relacjach podwójnych standardów albo nowy porządek Świata

 Czas najwyższy, trzeba to wreszcie zrobić i nauczyć się pewnego poziomu asertywności, tak żeby mówić w Unii Europejskiej i w NATO – NIE. Przede wszystkim podwójnym standardom wszędzie tam, gdzie mają one zastosowanie w sprawach bezpieczeństwa, albo trzeba z bólem otrząsnąć oczy z łez i przyznać, że czas bloków wojskowych i gospodarczych w świecie globalnym przeminął i dotąd żyliśmy w świecie fikcji. Wydawało się nam, że „ktoś”, a w zasadzie, że wszyscy gwarantują nam nasze bezpieczeństwo, albo że otrzymujemy pomoc finansową „za darmo”, dlatego bo jesteśmy takimi dzielnymi Polakami – strzegącymi Europy przed niewyobrażanymi zagrożeniami znanymi tylko nam samym.

Nic bardziej mylnego, cała nasza dotychczasowa doktryna bezpieczeństwa oraz związany z nią paradygmat rozwoju okazały się fikcjami na cudzym podwórku. Za bardzo chcieliśmy uwierzyć w to, że jesteśmy „zachodnim”, europejskim i natowskim krajem i uwierzyliśmy we własną propagandę, w moc traktatów i zobowiązań. Uwierzyliśmy w literę zapisów, nie przywiązując praktycznie żadnej wagi do ich realnego posadowienia w rzeczywistości.

Tymczasem państwa zachodu stworzyły tak bogatą sieć powiązań gospodarczych w wymiarze globalnym, że sama formuła Unii Europejskiej jest już zbyt wąska dla objęcia ich gospodarczych możliwości. Jednym z przykładów jest zaangażowanie Francji w Afryce, gdzie ten kraj ma swoje strategiczne interesy gospodarcze i nie pozwoli na to, żeby skala chaosu przekroczyła dopuszczalny poziom funkcjonowania tamtejszych społeczeństw i państw pokolonialnych. Jeszcze innym jest londyńskie City – globalne centrum usług finansowych, umożliwiające realizowanie operacji w całej Europie całemu światu i Europie na całym świecie. Nie ma chyba takiej operacji, jak również takich pieniędzy, których bankierzy w Londynie nie byliby w stanie przeprowadzić i zgromadzić. To fantastyczny mechanizm potrzebujący do swojego funkcjonowania – globalnej otwartości i współpracy ze wszystkimi, którzy chcą realizować operacje finansowe, ubezpieczyć się itp. Mamy także przykład gospodarek takich krajów jak Niemcy, Holandia, czy Austria – nastawionych na eksport dóbr o wysokiej stopie wartości dodanej. Te gospodarki są w stanie oferować wszelkim odbiorcom produkty i usługi o najwyższej możliwej do osiągnięcia jakości, w zamian za odpowiednie ceny w wymiarze całego globu. To przedsiębiorcy z tych krajów kształtują unijny eksport, powodując że coś takiego jak bilans handlowy nie ma w przypadku potęgi handlowej Unii żadnego znaczenia, albowiem czym się przejmować jeżeli na nowe wyroby niemieckich koncernów z Monachium i Stuttgartu – młodzi Chińczycy, Japończycy Amerykanie, Arabowie i Rosjanie muszą zapisywać się w długie kolejki oczekiwania. Przykładów dominacji europejskich firm na globalnych rynkach jest oczywiście więcej.

Jednym z przykładów państw, z którymi gospodarka unijna jest bardzo silnie powiązania i relacje z którym mają szczególne znaczenie ze względu na współpracę gałęziową jaka jest realizowana od lat z powodzeniem i ku zadowoleniu obu stron partnerskich relacji jest Federacja Rosyjska (oraz inne kraje Wspólnoty Niepodległych Państw).

Relacje z Federacją Rosyjską mają znaczenie strategiczne i nadzwyczajne, ponieważ to właśnie z Rosji pochodzi znacząca część surowców wykorzystywanych w unijnym przemyśle, jak również to do Rosji skierowane są strumienie eksportu zarówno wyrobów, usług jak i inwestycji – na stałe wiążących nasze przestrzenie gospodarcze, tak bardzo że zupełnie inaczej rozkładają się relacje i pojęcia wspólnego interesu i bezpieczeństwa. Przecież trudno jest oczekiwać od Niemców, Anglików, czy Francuzów – realizujących intratne interesy z partnerami rosyjskimi, żeby nagle zaczęli używać retoryki wojennej wobec kraju z którym, w którym i którego pieniędzmi robią interesy!

Niestety globalizm zrobił swoje, nie może być bowiem tak, że Niemcy budując rurę po dnie Bałtyku okazali się hipokrytami. Po prostu tak rozumieją swój interes i nie ma z nimi pod tym względem dyskusji – jeżeli ktoś potrafi zaproponować im lepsze rozwiązania na pewno wysłuchają. Jednakże to właśnie poprzez takie działania doszło do ustalenia nowego globalnego porządku, o którym decyduje międzynarodowy przepływ myśli, towarów, usług i przede wszystkim pieniądza.

Rozumując klasycznie na zasadzie bloków, podziałów, traktatów – rzeczywiście możemy oskarżać Zachód o hipokryzję, a Rosję o próby rozbijania wewnętrznej spoistości Unii Europejskiej, czy też NATO. Tymczasem to myślenie XIX-to wieczne, finansowanie gospodarki zapewniają tylko i wyłącznie rozbudowane relacje. Wysokiej jakości produkty zachodnie muszą mieć szeroki zbyt, albowiem inaczej nie byłoby go na poziomie adekwatnym do kosztów wytwarzania i napędzania postępu, a co tu mówić o zyskach. Jak dotąd nie wymyślono lepszego mechanizmu gospodarczej odpowiedzi Zachodu na wysokie ceny surowców, w tym przede wszystkim surowców energetycznych, które musi importować głównie z państw najdelikatniej mówiąc w klasycznym rozumieniu – mu nie przychylnych.

My możemy dostrzec swoją szansę w nowym porządku świata i umiejętnie się wpasować w pozostawioną dla nas niszę, albo prędzej czy później zostaniemy oskarżeni o hipokryzję wynikającą z podwójnych standardów w traktowaniu zagranicznych partnerów, od których oczekujemy nie wiadomo czego z zupełnie niezrozumiałych powodów. Już dzisiaj wielu ludzi na Zachodzie nie rozumie, dlaczego Polacy nie są w stanie wykorzystać swojego położenia i robić świetnych interesów z Rosjanami. Przecież o robienie interesów w tym wszystkim chodzi!

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Mocne i rzeczywiste!

  2. Od zawsze na tym portalu pisała, że polski interes jest na wschodzie i pisałam też, że należy zachować politykę równowagi pomiędzy wschodem i zachodem.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.