Polityka

Gesty mogą wiele znaczyć

Śledź matias By Mariuszjbie – Praca własna, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Chyba wszyscy pamiętamy, jaką orgię domysłów i podłości zafundowała nam prawicowa szczujnia w mediach, po tym jak zostało opublikowane jedno ze zdjęć panów Donalda Tuska i Władimira Putina w Smoleńsku z dnia katastrofy. Analizowano wszystko – gesty, mimikę, spojrzenia, mowę ciała obu przywódców itd. Skala „analityki”, jaka została wówczas dokonana jest szokująca, może stanowić przykład tego, jak media wytwarzają same dla siebie przestrzeń i znakomicie się w niej poruszają oczywiście we własnym, dobrze pojętym interesie.

Dzisiaj mamy nowe materiały do analizy, dostarczyły ich ostatnie oficjalne uroczystości państwowe, w których brali udział pan Prezydent i pan prezes sami państwo wiecie który. Okazało się, że panowie witają się raczej dość chłodno, jak również pan prezes wstał w kościele dopiero w momencie powitania, nie uhonorował samego faktu wejścia pana Prezydenta wraz z małżonką w pełni jego prezydenckiego majestatu.

Jednak to tzw. zimny śledź, czyli bardzo specyficzne podanie ręki przez pana prezesa panu Prezydentowi pod pomnikiem księcia Poniatowskiego stał się prawdziwym polem do dywagacji i dociekań. Widać, że to powitanie było bardzo zdawkowe, wręcz szybkie i przelotne.

Oczywiście niektóre media podeszły do tematu w sposób kreatywny i bardzo skutecznie rozpoczęto drążenie w problemie, kreując rzeczywistość. Jednak w tym przypadku scena się powtórzyła we wspomnianym kościele, wnioski są, więc jednoznaczne. Mamy do czynienia z jakimś osłabieniem relacji towarzyskich pomiędzy panem prezesem a panem Prezydentem. Co prawda pan prezes twierdzi, że ani nie jest władca marionetek, ani nie ma wpływu na pana Prezydenta, jednak sytuacja jest nie ciekawa, głównie dlatego ponieważ to rozbija jedność obozu dobrej zmiany.

Możliwe są tutaj trzy sytuacje. Po pierwsze to jakiś rzeczywisty problem na łonie obozu dobrej zmiany, w którym Prezydent świadom swojej pozycji, nie chce być jedynie notariuszem swojego obozu politycznego. To z kolei przekłada się na potrzebę ustalenia nowego typu relacji pomiędzy najważniejszymi ludźmi w państwie, którymi jest właśnie pan Prezydent i pan prezes. Pani premier w ogóle się tutaj nie liczy, ponieważ nad nią pan prezes ma pełne władztwo i może w zasadzie w każdej chwili spowodować, że dobra zmiana, stanie się jeszcze lepsza. Natomiast Pałac, może obsadzić dopiero po wyborach.

Po drugie wszystko może być działaniami pozorowanymi, prowadzonymi po to, żeby rozmydlić odpowiedzialność za złamanie Konstytucji. Chodzi o to, żeby ponoszący odpowiedzialność Prezydent mógł dokonać manewru, a zarazem żeby obóz dobrej zmiany nie stracił twarzy, równolegle czyniąc z Prezydenta – niezależnego, męża stanu i Prezydenta wszystkich Polaków. Po prostu pan Duda kilkoma prostymi ruchami przyjmie przysięgę od tych, co trzeba członków Trybunału Stanu i problem z jego odpowiedzialności spada, może nie w całości, ale możemy wówczas mówić, co najwyżej o zwłoce pana Prezydenta, a nie o delikcie konstytucyjnym. Zwłokę zawsze może uzasadnić, właśnie względami politycznymi – nie pozwolili, nie było klimatu, oczekiwał na sygnał z parlamentu i rządu, chciał dać czas stronom na porozumienie itd.

Po trzecie – to, co się dzieje to element szerszego scenariusza, w którym właśnie toczy się zakulisowa gra o realną władzę nad dobrą zmianą. Mamy, bowiem sytuację, w której to w Sejmie dzisiaj jest pełnia władzy, wyizolowanie pana prezesa i zrobienie z niego bardziej „symbolu” niż rzeczywistego centrum decyzyjnego jest bardzo prosta. Wystarczy się porozumieć i mieć większość w 235 osobowym klubie. O to jest stosunkowo łatwo, jeżeli uświadomimy sobie, jaka jest wewnętrzna konstrukcja rządzącej opcji. Partii pana Gowina i pana Ziobro nie ma nawet, po co traktować, jako czegoś odrębnego – jednakże muli się ten, kto myśli, że tam nie ma emocji i towarzyskich zawiści. Poza tym w samym Prawu i Sprawiedliwości są różne frakcje – związane z różnymi środowiskami, mającymi swój wkład w zwycięstwo wyborcze tej formacji politycznej. To przekłada się także i na sam rząd, ponieważ z panem prof. Glińskim, pan prezes nie miałby tak łatwo jak z panią Szydło.

Wnioski – można wiele odczytać z gestów, jeszcze więcej z tego, kto się z kim, gdzie i kiedy spotyka lub nie spotyka.

2 komentarze

  1. Czym się różnisz od szczujni prawicowej.

  2. Ciekawa psychoanaliza Prezydenta i Prezesa, przyznam czytając uśmiechnęłam się. Chyba, że artykuł przerasta moją percepcję.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.