Geostrategiczna rzeczywistość przyśpieszyła – Iran? (cz.1)

graf. red.

Geostrategiczna rzeczywistość przyśpieszyła i to znacznie. Iran jest dzisiaj pod wielkim znakiem zapytania. Zabicie przez USA jednego z wojskowych Iranu na terenie Iraku, to wydarzenie bez precedensu. Normalnie należałoby to uznać za akt terroryzmu państwowego, jednak zabójstwo dotyczy rzekomego głównego stratega akcji wojskowych Iranu na Bliskim Wschodzie, w tym także i ataków przeprowadzanych przez organizacje uznawane za terrorystyczne w Libanie i na Izrael. To istotnie komplikuje ten problem.

Czy to właściwe, że kraje demokratyczne walczą z ludźmi i państwami podejrzewanymi o terroryzm ich własnymi metodami? W warunkach wojny asymetrycznej nie ma innej alternatywy. Trzeba zrozumieć, że to jest prawdziwa wojna. Albo jedna strona zabije drugą, albo to ta druga strona zabije innych. To prymitywne myślenie, ale realne WYGRYWA TEN KTO ZABIJE INNYCH JAKO PIERWSZY.

Bez względu na kontekst sprawy, zabicie irańskiego generała, jeżeli nie jest się z Iranem w stanie wojny jest działaniem niepotrzebnym. Oto bowiem Stany Zjednoczone sprowadziły się do roli egzekutora. Zadajmy sobie pytanie: co zrobiłyśmy Stany Zjednoczone, gdyby gdziekolwiek na świecie służby specjalne lub wojska Iranu zabiły im generała? Odpowiedzią są najnowsze wydarzenia, Amerykanie zaczęli używać broni swoich przeciwników, zabójstwo jest odpowiedzią na działania czynników oskarżanych o inspirowanie właśnie przez Iran. Koło się zamyka, już nikt nie pamięta kto zaczął, kiedy i dlaczego? Może nikt nie chce pamiętać? Suwerennością Iraku, nikt się nie przejmuje. To tak na marginesie, jeżeli ktoś myśli o poszanowaniu prawa międzynarodowego – to ono wygląda właśnie w ten sposób w praktyce.

Już wiadomo o działaniach pewnego małego bliskowschodniego państwa na terenie Libanu i Syrii. Amerykanie nadal pilnują syryjskich pól naftowych i nikomu to nie przeszkadza, chociaż nie wiadomo jakim prawem? Pan Donald Trump wydaje intrygujące komunikaty o tym, że Iran nie przegrał negocjacji. Jest to dowód na to, że wiele się dzieje pod spodem, w tym znaczeniu, że procesy szeroko pojętej dyplomacji jeszcze nie zawiodły.

W makro skali są dwa problemy. Pierwszym jest to na jak blisko bomby jest dzisiaj Teheran? Tego nie wiadomo. Jednak przyśpieszenie rzeczywistości, może wskazywać na to, że są „bliżej”. Dlatego jeżeli chodziło o sprowokowanie sekwencji czynności, które doprowadzą do wojny, to jesteśmy na równi pochyłej. Drugim problemem wcale nie jest skala bałaganu na Bliskim Wschodzie, to tak na prawdę nikogo nie obchodzi. Ważniejsze są geopolityczne skutki wobec największych klientów Iranu i Iraku. Bez irańskiej i irackiej ropy nie mogą normalnie funkcjonować gospodarki azjatyckie. Dotyczy to szczególnie Indii, Chin, Japonii, Tajlandii i Korei Południowej.

O ile pierwszy aspekt jest niewiadomą, to drugi jest w sumie łatwy do symulowania i predykcji skutków. Liczących się także dla nas. Ponieważ właśnie zapowiedzieliśmy, że na przekór zdrowemu rozsądkowi, logice i własnemu interesowi przestaniemy kupować gaz w Rosji. Natomiast będziemy go sprowadzać drogą morską, także z Zatoki Perskiej.

Generalnie jak drożeje ropa naftowa, to wszystko drożeje. Inne nośniki energii jak gaz ziemny, którego cena jest powiązana z cenami ropy – jako pierwszy. Następnie węgiel, jako tańsza alternatywa. W konsekwencji wzrostu cen energii drożeje również wszystko, co w gospodarce wykorzystuje energię. Następnie te koszty przenoszą się na wszystko i wszystkich.

Stany Zjednoczone dysponują tak olbrzymią potęga militarną, że oprócz terytorium Rosji i Białorusi mogą atakować i zabijać w zasadzie kogo chcą i gdzie chcą. Ten akt zabójstwa państwowego, powinien uświadomić nam z kim mamy do czynienia. Dlatego jeżeli ta wojna miałaby pomóc panu Trumpowi w reelekcji, to ona się odbędzie.

Z drugiej strony problemu również są ludzie, którzy w retoryce uznającej USA za wielkiego szatana upatrują tych samych szans, co pan Trump i jego sztabowcy przeciw Iranowi. To w zasadzie klasyczna lustrzanka. Dodatkowo tam naprawdę jest inna kultura, inna obyczajowość i mentalność. Muszą adekwatnie zareagować, bo stracą twarz.

Zapraszamy jutro na 2-gą część felietonu

13 myśli na temat “Geostrategiczna rzeczywistość przyśpieszyła – Iran? (cz.1)

  • 4 stycznia 2020 o 08:00
    Permalink

    No i rzeczywistość przyspieszyła.

    Okazało się, jaki jest ten CYWILIZOWANY człowiek Zachodu i co oznacza WPROWADZANIE wartości demokratycznych pod gradem bomb.

    W przypadku tego zamachu nie było “serii bomb”, ale efekt destabilizujący jest podobny.

    Jak ten zamach ocenić w świetle prawa międzynarodowego?

    Przecież Iran jest powszechnie, w tym przez USA – uznawanym państwem.

    Mają jakieś kontakty, podobno negocjują uparcie.

    Czy ten zamach to element negocjacji?

    Już nic nie rozumiem, a władze USA przyznały, że to było na ROZKAZ ich Prezydenta.

    Czyli wszystko jest tak naprawdę możliwe.

    Najgorsze jest to, że wysoki poziom niepokoju na świecie – jeszcze się podniósł.

    Tylko że wzorem aktualnego Prezydenta USA mogą pójść i inni przywódcy, dysponujący jakimś tam potencjałem i niezadowolonych z czyjegoś zachowania …

    Odbiorcy ropy i gazu z krajów Zatoki Perskiej i okolic już zapewne mają plany awaryjne.

    Jedynym pewnym dostawą surowców energetycznych okazuje się Rosja Pana Putina.

    Czy o to chodziło Panu Trumpowi?

    No bo gospodarki Chin, Japonii, Indii, Indonezji – muszą dalej funkcjonować.

    Myślę nawet, że to mogła być “biznesowa” rekompensata Pana Prezydenta Trumpa dla Prezydenta Putina za “wypychanie” rosyjskich interesów dostaw nośników energii do Europy.

    Nowa Jałta.

    My (tzn. USA) zaopatrujemy kraje w Europie – do Bugu, a Rosji pozostawiamy Azję, która i tak jest poza naszym zasięgiem …

    Natomiast zapalny rejon Zatoki Perskiej doprowadzimy do kryzysu.

    Taka swoista dieta.

    I to USA zdecydują KTO, KOMU i KIEDY oraz ILE ropy i gazu będzie dostarczał.

    Jakby co, to przebieg rurociągów oraz położenie terminali załadunkowych jest znany, szczególnie dla Mocarstwa Zza Oceanu.

    Skoro ot tak sobie można zabić ważnego generała kraju uznawanego za wroga, to można w zasadzie wszystko.

    Módlmy się o zachowanie pokoju, bo zapachniało prochem.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 08:45
    Permalink

    ” Zawsze myślałem, że demokracja, to władza narodu, a tu towarzysz Roosevelt mnie jaskrawo wyjaśnił, że demokracja, to władza amerykańskiego narodu” – J.W.Stalin
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/04/12/wojenne-przestpstwa-usa-w-ciagu-400-lat-zeby-nie-zapominali/#more-10760

    Od tamtego czasu, jak widać nic się nie zmieniło. Czołowy terrorysta świata broni swej władzy i stanu posiadania. Na świecie pod rządami oligarchii kapitalistycznej i religijnej nigdy nic się nie zmieni na lepsze. Oni zawsze znajdą powód do nowych podboi i wojen.
    „Wybitny pisarz irlandzki Bernard Shaw (1856-1950) mawiał, że są jedynie dwa niezmienne, główne problemy, wobec których stoi ludzkość: niedobór wody i nadmiar idiotów”. Cyt. za: T. Iwiński, U progu trzeciej dekady, Trybuna z 23-29. 12. 2019. s. 12.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 09:36
    Permalink

    Tak naprawdę to wojna USA z Iranem jest na rękę wielu graczom ale nie Ameryce. USA z ewentualnej wojny z Iranem wyjdą zwycięsko ale mocno osłabione. Wtedy Uderzy Rosja,jeśli będzie osamotniona, to USA mogą ją również pokonać, wtedy jednak Chińczycy dokończą dzieła zniszczenia.
    POTUS popełnił, zresztą nie pierwszy, strategiczny błąd. No ale co zrobić gdy im “Sam Pan Bóg szepnął z nieba że za Izrael bić się trzeba”

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 11:25
    Permalink

    Wojna się zbliża pachnie prochem, oj pachnie

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 12:16
    Permalink

    Sytuacja to klasyczny terroryzm państwowy. Dlaczego nie zrzucić atomówki na pałac prezydencki w Iranie?

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 12:39
    Permalink

    Nic nie będzie.
    Po prostu mamy ciąg dalszy zarządzania przez kryzys. Ma być zawsze głośno i musi być przeciwnik – wybrano najsłabszego. Do tego media i hollywood dorobią propagandę na użytek wyborców.

    Nie ma takiej opcji by wspomniane w artykule państwa azjatyckie (Pan Krakauer zapomniał b. ważnym odbiorcy paliw Iranu i sojuszniku USA, mianowicie Indiach) nie staneły w opozycji wobec ewentualnej interwencji.

    Ewentualna interwencja rzymian musiałaby być jak zawsze zwycięska – w przypadku Iranu jest to nie możliwe. Po ich stronie jest niezłe uzbrojenie, własna technologia i arsenał rakietowy, chyba morale, a nade wszystko geografia.

    WIelki brat nie może ponosić wielkich strat w ludziach – w takim przypadku pewne przegrane wybory. Wobec takiego przeciwnika nigdy nie wyślą sił lądowych. Oczywiście mogą unicestwić z powietrza Iran. Zetrzeć z powierzchni miasta, zniszczyć na giełdzie gospodarkę, wyłączyć gospodarkę, a i tak koszty będą potencjalnie nie do odrobienia. Irańczycy zestrzelą wiele samolotów, wystrzelą wiele rakiet które trafią cele po drugiej stronie zatoki i sięgną małego bliskowschodniego państewka. A nade wszystko – w tej chwili nie ma floty wojennej która utrzymała by pozycje w Zatoce Perskiej. W przypadku wojny i kompletnej destrukcji swojej państwowości Irańczycy nadal dadzą radę powytapiać okręty wroga i zamknąć zatokę dla obcych. A na pewno dla amerykańskich okrętów wojennych. Koszt nie do odrobienia – zwłaszcza że usunięcie rzymian z tego akwenu niekoniecznie wywołałby żal u odbiorców irańskiej ropy.

    Nie ma mowy o wojnie.

    Ciągle jest w grze dyplomacja, w przypadku Wielkiego Brata giełdowo-dronowa. Niepokoi wolne ludy zachodu, a ściślej dobroczyńcę, dobrodzieja i dożywotniego dyktatora wspomnianych ludów, postęp jakiw grze dyplomatycznej oraz w wojnie asyetrycznej osiągnął Iran. Popatrzcie Państwo. 10 lat temu nie było ich w Syrii, Iraku, Jemenie. A teraz granica/bufor bezpieczeństwa/wyrzutnie pocisków są ustawione daleko od ich granic właściwych. Dyplomatycznie wyglądają znakomicie. Wygrywają sprzeczności pomiędzy wolnymi ludami, poprzez zakupy podkopują wiarę (o ile kiedykowiek istniała) w wodza, wykorzystali Rosjan jako tarczę i odskocznie by potem ich zdradzić i zostawić z niczym, dogadują się z Indniami,czy Chinami. Szanują tylko siebie i nikogo po za tym,nikogo nie lubią, a pomimo tego wzbudzają na świecie mnóstwo sympatii, w końcu ofiary – a towszystko dzięki Rzymianom.

    Irańska bomba jądrowa jest przesądzona, ale tym razem nikt nie bedzie czynił wyrzutu. Wszak nie tak dawno zgodzili się na zaprzestanie badań, a zostali oszukani – I JEST TO FAKT POWSZECHNIE ZNANY.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 12:40
    Permalink

    Nic nie będzie.
    Po prostu mamy ciąg dalszy zarządzania przez kryzys. Ma być zawsze głośno i musi być przeciwnik – wybrano najsłabszego. Do tego media i hollywood dorobią propagandę na użytek wyborców.

    Nie ma takiej opcji by wspomniane w artykule państwa azjatyckie (Pan Krakauer zapomniał b. ważnym odbiorcy paliw Iranu i sojuszniku USA, mianowicie Indiach) nie staneły w opozycji wobec ewentualnej interwencji.

    Ewentualna interwencja rzymian musiałaby być jak zawsze zwycięska – w przypadku Iranu jest to nie możliwe. Po ich stronie jest niezłe uzbrojenie, własna technologia i arsenał rakietowy, chyba morale, a nade wszystko geografia.

    WIelki brat nie może ponosić wielkich strat w ludziach – w takim przypadku pewne przegrane wybory. Wobec takiego przeciwnika nigdy nie wyślą sił lądowych. Oczywiście mogą unicestwić z powietrza Iran. Zetrzeć z powierzchni miasta, zniszczyć na giełdzie gospodarkę, wyłączyć gospodarkę, a i tak koszty będą potencjalnie nie do odrobienia. Irańczycy zestrzelą wiele samolotów, wystrzelą wiele rakiet które trafią cele po drugiej stronie zatoki i sięgną małego bliskowschodniego państewka. A nade wszystko – w tej chwili nie ma floty wojennej która utrzymała by pozycje w Zatoce Perskiej. W przypadku wojny i kompletnej destrukcji swojej państwowości Irańczycy nadal dadzą radę powytapiać okręty wroga i zamknąć zatokę dla obcych. A na pewno dla amerykańskich okrętów wojennych. Koszt nie do odrobienia – zwłaszcza że usunięcie rzymian z tego akwenu niekoniecznie wywołałby żal u odbiorców irańskiej ropy.

    Nie ma mowy o wojnie.

    Ciągle jest w grze dyplomacja, w przypadku Wielkiego Brata giełdowo-dronowa. Niepokoi wolne ludy zachodu, a ściślej dobroczyńcę, dobrodzieja i dożywotniego dyktatora wspomnianych ludów, postęp jakiw grze dyplomatycznej oraz w wojnie asyetrycznej osiągnął Iran. Popatrzcie Państwo. 10 lat temu nie było ich w Syrii, Iraku, Jemenie. A teraz granica/bufor bezpieczeństwa/wyrzutnie pocisków są ustawione daleko od ich granic właściwych. Dyplomatycznie wyglądają znakomicie. Wygrywają sprzeczności pomiędzy wolnymi ludami, poprzez zakupy podkopują wiarę (o ile kiedykowiek istniała) w wodza, wykorzystali Rosjan jako tarczę i odskocznie by potem ich zdradzić i zostawić z niczym, dogadują się z Indniami,czy Chinami. Szanują tylko siebie i nikogo po za tym,nikogo nie lubią, a pomimo tego wzbudzają na świecie mnóstwo sympatii, w końcu ofiary – a towszystko dzięki Rzymianom.

    Irańska bomba jądrowa jest przesądzona, ale tym razem nikt nie bedzie czynił wyrzutu. Wszak nie tak dawno zgodzili się na zaprzestanie badań, a zostali oszukani – I JEST TO FAKT POWSZECHNIE ZNANY.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 13:07
    Permalink

    Trump jak to on znowu pisze brednie. Negocjacji z definicji nie można przegrać. Można je zerwać albo nie, można stracić lub zyskać, ale nie można ich przegrać.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 14:16
    Permalink

    Plan ataku na Iran, został opracowany bodaj w 1997.
    Miał być zwieńczeniem podboju 6 krajów= Afganistan, Irak, Libia Syria, Sudan, Jemen.
    Wystarczy zerknąć na mapę zasobów, punkty geostrategiczne, by powiązać fakty.
    Kontrolując zasoby, szlaki, można odciąć konkurencję od ropy, mieć odskocznię lądową do Azji.
    Niestety, realizacja zaczęła nastręczać spore trudności.
    Ci niesforni tubylcy……

    Dozbrajanie fanatyków islamskich, również odniosło niezamierzone skutki.
    Zamiast realizować zadania, zaczęli określać własne cele- mocodawców i sponsorów.
    Ale, biznes się kręci. ten zbrojeniowy, sprzedaż strachu lemingom.
    Skutki odczuje Europa, nie sprawca zza wody.

    Kissinger proroczo stwierdził, że Izrael zniknie w ciągu kilku lat z mapy.
    Po poruszeniu gniazda szerszeni, to proroctwo może stać się rzeczywistością.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 18:59
    Permalink

    ВАЖНО: Красный флаг мести поднят в Иране (ФОТО, ВИДЕО) | Русская весна

    Впервые в истории красный флаг был поднят над мечетью Джамкаран, он не будет спущен, пока не случится отмщение за убийство американцами легендарного генерала КСИР Касема Сулеймани.
    Przypuszczalnie Trump nie ma związku z tym mordem, ale nie może się przecież przyznać przed całym światem, że nie ma kontroli nad wojskiem i CIA.

    Odpowiedz
  • 4 stycznia 2020 o 19:23
    Permalink

    the Red Flag of Hussein over the Holy Dome of Jamkaran Mosque, in Qom. The raising of the red flag gives a precise signal – it indicates that a major war is to come or is even now underway.
    Czerwona chorągiew nad meczetem Dżamkaran w Kum. Wywieszenie czerwonej flagi daje precyzyjny sygnał – pokazuje, że wielka wojna nadchodzi lub już jest w drodze.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.