Ekonomia

Genetyczny błąd Forum Ekonomicznego w Krynicy?

 Mamy za sobą XXI Forum Ekonomiczne, Krynica-Zdrój 7-9 września 2011r. Liczna grupa osób decyzyjnych i różnych szczebli zarządzania gospodarką, w połączeniu z przedstawicielami świata nauki i polityki – spotkała się na deptaku, zjadła, co miała zjeść i bez żadnych konkretnych efektów rozjechała. Oczywiście w oczach organizatorów, forum krynickie to jeden wielki niekończący się sukces, międzynarodowo rozsławiający Polskę, jako „polskie Davos”. Faktycznie, po wpisaniu frazy „polish Davos” w wyszukiwarce Google.com znajdujemy na pierwszej stronie wyników wyszukiwania dwa linki na artykuł w innym języku niż polski i w nie polskich mediach i „coś”. Pierwszy na artykuł: “Polish Davos gathered 2,000 participants from over 40 countries z 9 września 2010 roku!!! Drugi link to prywatna strona na portalu turystycznym. Stron rządowych i spokrewnionych, pisanych przez komórki PR MSZ nie wliczam. Wyniki wyszukiwania dla frazy na Yahoo.com, są równie prawdziwie brutalne – czyli, żadne. Bing.com poraża, wyszukiwarka na stronie agencji bloomberg.com wyświetla komunikat No results for “polish davos”.

Oznacza to mniej więcej tyle, że prawdziwy, zachodni świat, do którego aspirujemy nie wie nic o „polish Davos” i nie jest to żadne drugie Davos, bo to właściwe jest w Szwajcarii, towarzyszą mu chociażby coroczne masowe protesty antyglobalistów, czego nie można stwierdzić po naszym krynickim forum. Innymi słowy, jest to impreza, mająca drugorzędne znaczenie w naszych relacjach w regionie, z politykami drugiego garnituru, owszem menedżerami, specjalistami, jednakże nie jest to impreza wnosząca cokolwiek znaczącego dla naszych stosunków i renomy Polski, jako miejsca wypracowywania opinii na ważne dla świata tematy. Proszę nie mieć złudzeń, wpisanie frazy „european economic forum” daje jako pierwszy wynik World Economic Forum. Co zatem sądzić o imprezie, o której pozycjonowanie w Internecie nie zadbali sami organizatorzy? Po prostu to nie jest impreza międzynarodowa, to impreza lokalna – krajowa, ciekawie przeprowadzona, na duża jak nasza skalę, jednakże jej motywem nie jest żadne dyskutowanie o losie świata ani nawet Europy. To po prostu polskie forum dyskusyjne z udziałem zagranicznych, wcześniej zaproszonych gości.

Co ciekawe nasz kraj organizuje druga tego typu imprezę, o podobnym a nawet szerszym profilu panelowym, obejmującym liczne zagadnienia branżowe, regionalne i inne, która jest względem Forum w Krynicy imprezą czysto konkurencyjną. Europejski Kongres Gospodarczy, odbywający się od kilku lat w Katowicach, budzi podziw rozmachem i skalą zaangażowania autorytetów z Polski i z za granicy. W tym roku odbył się w dniach 16-18 maja, przyciągnął wielu gości, jego katalog budzi zainteresowanie. Katowice mają olbrzymią przewagę nad Krynicą, jaką jest lotnisko, być może gdyby władze Małopolski zainwestowały w port lotniczy pod Nowym Sączem zamiast w Muzeum Lotnictwa (bardzo piękne) w Krakowie, to impreza ta miałaby szanse na wyjście z zaścianka, polskiej ściany wschodniej. Jednakże nie ma to znaczenia w kontekście całego kraju, albowiem postawmy twardo pytanie – czy Polskę stać na rozmywanie potencjału i tworzenie dwóch konkurencyjnych względem siebie imprez?

Z punktu widzenia bankiera inwestycyjnego, doradcy biznesowego można powiedzieć, że dzielenie włosa na dwoje, jak to robią Polacy – jest kompletną głupotą. Instytucje międzynarodowe, organy eksperckie, podmioty publiczne, politycy, parlamentarzyści, biznesmeni – oni wszyscy, – czyli adresaci oferty tego typu forum i kongresów, mają ściśle limitowaną ilość czasu. Na pewnego rodzaju przedsięwzięcia mają zarezerwowaną odpowiednią ilość dni i koniec, na tym kalendarz na dany rok jest zamykany i nie ma dla niego dostępu poza faktycznie czymś lub kimś istotnym.

Kolejnym błędem jest różnorakie zaangażowanie władz Polskich i słaby lobbing u sąsiadów w zaangażowanie przedstawicieli władz publicznych i elity polityczno-biznesowo-intelektualnej na tych imprezach. Gdybyśmy mieli jeden kongres, stanowiący stałą pozycję w kalendarzu światowego biznesu i światowej elity, wsparty możliwością spotkania i porozmawiania na luzie z czołówką polskich i regionalnych polityków – to wówczas, tego typu impreza nabrałaby rangi dyplomatycznej dla globalnej sfery decyzyjnej. Powoli można by się przebijać do kalendarzy osób z pierwszych pozycji świata nauki, polityki, dziennikarstwa i biznesu. Jedną konkretna datą, jednym konkretnym i symbolicznym wydarzeniem, przede wszystkim niekolidującym z wydarzeniami konkurencyjnymi i poza okresem, kiedy nasz rodzimy klimat pokazuje jak wspaniały krajem-rajem jesteśmy.

Gdyby jeszcze takie przedsięwzięcie odbywało się w jakimś fajnym miejscu i przy okazji np. wystawy krajowej, stanowiącej doskonały sposób na promocję polskiego eksportu – to dopiero wówczas taka impreza miałaby sens i gwarantowała maksymalny zlot, wszystkich, których moglibyśmy zebrać, a z czasem sama budowałaby swoją markę. Nie bez powodu przywołuję Międzynarodowe Targi Poznańskie, albowiem jest to prawdziwy kombajn wszelkiego rodzaju branżowych spotkań. Zarazem doskonała baza kongresowa, hotelowa, atrakcyjne nowoczesne miasto – świetnie skomunikowane z Berlinem i Warszawą. Posiadające także lotnisko. Wskazanie terminu jest kwestią wtórną, to zadanie dla innej analizy, widać jednak na tym przykładzie jak bardzo brakuje w naszym kraju koordynacji PR państwa i jego racji stanu.

Bez wątpienia bardzo wiele tracimy na rozdrobnieniu potencjału. Uczynienie w kraju jednej dużej imprezy, długo trwającej, z potężną międzynarodowa wkładką, jaką stanowią zabawy w piaskownicy Katowickiej lub Krynickiej, może tylko naszemu krajowi służyć. Koordynacja tych wydarzeń, ich promocja i masowy udział – jest w interesie nas wszystkich. Niestety nikt w Warszawie tego nie rozumie. A szkoda.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.