Paradygmat rozwoju

Gdybyśmy byli silnym krajem w poważnym sojuszu…

 Gdybyśmy byli dzisiaj silnym krajem w poważnym sojuszu, to byśmy przeprowadzili w Sejmie uchwałę upoważniającą Prezydenta Komorowskiego do wprowadzenia wojska na terytorium Federacji Rosyjskiej – na początek poprzez zajęcie terytorium zagrażającego nam bronią atomową Obwodu Kaliningradzkiego, a nie rozważali o tym czy bojkotować czy nie… Paraolimpiadę w Soczi.

To byłby prawdziwy dialog strategiczny, zmuszający władze Federacji Rosyjskiej do zastanowienia się przed podjęciem działań na Ukrainie. Dokładnie kopiując strategię rosyjską, powielilibyśmy ją pod względem prawnym i w sferze faktów dokonanych wobec Kaliningradu, wywołując zupełnie nową sytuację międzynarodową w regionie, jako adekwatną odpowiedź na działania Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy.

Oczywiście to moglibyśmy zrobić, gdy bylibyśmy już absolutnymi idiotami, albo mieli co najmniej 1000 głowić jądrowych i około 200 termojądrowych. Tymczasem nawet nie wypada robić przykrości niepełnosprawnym sportowcom z przeżyć sportowych w pięknym Soczi, nie mówiąc już o wspaniałych mieszkańcach Kaliningradu, dzięki którym odżyły placówki handlowe w Warmińsko-Mazurskim i Gdańskim!

Być może ta cała sytuacja, rzeczywiście sztucznie pompowana przez niektórych polityków i rozdmuchiwana do rozmiarów III-ciej wojny światowej przez dziennikarzy spowoduje, że elity takich krajów jak Polska oraz krajów zachodnich uświadomią sobie, że w każdej chwili może grozić im wojna, a NATO w obecnym kształcie – po faktycznym wycofaniu się Amerykanów to papierowy tygrys z wyrwanymi zębami lub nawet coś słabszego.

Unia Europejska potrzebuje silnych sił zbrojnych, zwłaszcza w takich krajach jak Polska, pełniących rolę rzeczywistego i jedynego buforu przed ewentualnymi działaniami militarnymi ze strony naszych wschodnich sąsiadów. Jeżeli Europie się zechce to będzie w stanie się ponownie zmilitaryzować, nawet na zasadzie utrzymywania profesjonalnych sił zbrojnych wyposażonych w ultra nowoczesne uzbrojenie. Przemysł czeka na zamówienia, a setki tysięcy młodych ludzi z pewnością nie pogardzą nawet 1000 Euro miesięcznego żołdu. Być może właśnie odtworzenie zdolności bojowych armii europejskich będzie skutecznym sposobem na napędzenie wzrostu i ponowną industrializację kontynentu? Mówimy tutaj o działaniach obliczonych na lata, które z pewnością wymagałyby zrezygnowania z części socjalu np. w zakresie polityki rolnej lub innych rozwiązań, które obciążają budżet Wspólnoty i budżety poszczególnych krajów. Jednakże bezpieczeństwo jest najważniejsze.

Ze względu na skalę zagrożenia trzeba pomyśleć o broni precyzyjnej, dużych ilościach broni pancernej oraz broniach niekonwencjonalnych. Jeżeli bowiem mamy wspólny bank centralny, to możemy też mieć wspólny arsenał jądrowy – rozdzielony pomiędzy poszczególne europejskie kraje, do dyspozycji ich rządów. To byłby naprawdę czynnik spajający całą Unię w sposób niezwykle silny i jednoznaczny. Nikt w takich realiach nie próbowałby żadnych sztuczek, w rodzaju podziału terytorium na terytorium „właściwe” i inne lub pięknie zrealizowanej na Krymie „taktyki salami”. Europa musi posiadać przekonujące dowody swojej potęgi zdolne do zabezpieczenia jej statusu, a tymi czynnikami mogą być:

  • Duża ilość doskonałej jakościowo broni konwencjonalnej wszelkich typów.
  • Broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia.
  • Broń kosmiczna.
  • Robotyzacja i cyfryzacja logistyki wojskowej oraz pola walki.

To wszystko jest w zasięgu naszej technologii i naszych budżetów, jest jedynie kwestią czasu i oczywiście decyzji politycznych, żebyśmy podjęli się organizowania tego typu rozwiązań, co w skali europejskiej będzie oznaczać po pierwsze nowe miejsca pracy a po drugie – zacieśnienie sojuszu atlantyckiego, ponieważ bez pomocy USA, będzie to wszystko trwało o wiele dłużej.

Naszym celem nie jest budowa europejskiego Imperium zdolnego do podboju sąsiednich krajów, a nawet cywilizacji, jednakże prawdopodobnie nie będziemy mieli innego wyjścia – już w niedalekiej przyszłości, ponieważ zmienia się charakter otaczających nas wyzwań, a swoboda działania Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy pokazuje, że ten sam scenariusz można z łatwością powtórzyć wobec każdego innego państwa i to nie tak pokojowymi metodami jak Rosja. Obecne NATO i inne struktury powołane do zarządzania zbiorowym bezpieczeństwem – kontynentalne i globalne, nie są w stanie reagować tak szybko jak wymaga tego sytuacja. Tutaj można liczyć tylko i wyłącznie na własnych żołnierzy, nie ma innej polisy bezpieczeństwa, wszystko inne zdarza się po fakcie!

My musimy pogodzić się z naszą rolą państwa buforowego, jednakże czas najwyższy żebyśmy byli buforem świadomym swojej sytuacji i domagali się od naszych sojuszników wsparcia, ponieważ nasza armia jest jedyną armią zdolną do powstrzymania zagrożenia – niestety znowu przekleństwo przedmurza, jednakże nie mamy innego wyjścia w przyjętym układzie geostrategicznym. Alternatywnie czas najwyższy przestać traktować Federację Rosyjską jako wroga! Skandalem jest fakt, do którego dzisiaj przyznał się Pan Prezydent Komorowski – przez dwa lata nie rozmawiał ani razu z Panem Władimirem Putinem – Prezydentem Federacji Rosyjskiej, czy to jest normalne? Zwyczajne sąsiedztwo wymaga, żeby przynajmniej z okazji największych świąt narodowych i religijnych sąsiada – złożyć mu życzenia! Jeżeli nawet wtedy nie, to przynajmniej na rocznicę wyzwolenia… to już naprawdę minimum.

3 komentarze

  1. lokaj jednego pana nie składa życzeń drugiemu panu.

  2. …naszym celem nie jest budowa europejskiego Imperium
    zdolnego do podboju sąsiednich krajów…istota systemów
    zachodnich , ma na uwadze ciągłe podboje, podporzadkowania
    słabszych i mniej zorganizowanch narodów, stad m.in bierze się bogactwo i rozwój państw postkolonialnych Zachodu.Utrzymywanie licznej i “bezproduktywnej siły zbrojnej” w bilansie zysków i strat jest bezcelowe.
    Armia UE musi na siebie “zapracować.”
    Jak mawiał niejaki Lenin, – “kapitaliści, są na tyle głupi
    że sprzedadzą nam sznur, na którym ich za chwilę powiesimy.” Najważniejszy jest dorazny zysk, po nas choćby potop.
    Zdania końcowe tekstu = pobożne życzenie…
    “Gdybyśmy byli silnym krajem w poważnym sojuszu”…
    gdyby babcia miała wąsy… i tak można by mnożyć.
    Kłania się polityka solidarnościowa,(prometejska)
    pasmo błędów i wypaczeń, już od 1981r. od przesłania
    solidarnościowego,”do ludzi pracy Europy Wschodniej”,
    i “to” curiosum trwa i trwa…

  3. Oczywiście do tego tekstu wyborcza już nie dotarła? Ale wam reklamę zrobili – to doskonały portal i świetnie tutaj piszą. gratuluje odwagi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.