Paradygmat rozwoju

Gazoport LNG – znaczenie strategiczne

 Terminal LNG to infrastruktura służąca do odbioru i regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego (LNG – Liquefied Natural Gas). Dziwi fakt, że rząd Polski bez reakcji potraktował informacje spółki budującej gazoport LNG o opóźnieniach na budowie, spowodowanych problemami finansowo-upadłościowymi podwykonawców (firm budowlanych). Budowa tego strategicznego dla naszego państwa obiektu jest na dzień dzisiejszy najważniejszą inwestycją gospodarczą naszego państwa – docelowo przez ten terminal ma być przeładowywane około 5 mld m3 gazu rocznie, a możliwe jest rozbudowanie mocy przeładunkowych do około 7,5 mld m3! Szczegółowe dane dostępne są na stronie firmy budującej terminal [tutaj]. To odpowiednio około jednej trzeciej i połowy zużywanego przez nasz kraj gazu rocznie. Biorąc pod uwagę, że mniej więcej tyle zużywają gospodarstwa domowe – będziemy mogli w ten sposób bez problemu zaopatrywać się w energię, której dotychczasowe jedyne źródło dostaw nie jest pewne ze względów politycznych.

Gdyby nie monokultura węgla kamiennego i wprowadzenie w życie decyzji o budowie gazo portu pięć lat wcześniej – już dawno cieszylibyśmy się tańszym gazem lub gazem w ogóle, pokazując Rosjanom nasze możliwości technologiczne, jako kartę przesyłową w zakresie ich polityki cenowej. Właśnie w tym tkwi główna siła gazoportu, że obiekt ten dzięki możliwej skali przeładunku, może zapewnić nam alternatywne dostawy gazu po cenach, jakie sobie wynegocjujemy na rynku z dostawcą.

Jeżeli udałoby się zapewnić atrakcyjną cenę gazu, należałoby myśleć o wzmocnieniu udziału tego paliwa w bilansie energetycznym kraju między innymi przez takie projekty jak – zachęcanie gospodarstw domowych do przechodzenia na ogrzewanie gazowe, wzrost przemysłowego wykorzystania gazu oraz produkcję energii elektrycznej z gazu ziemnego. Wszystkie te kwestie możemy samodzielnie, za pomocą własnych technologii wdrożyć i eksploatować z korzyściami dla ekonomii, środowiska, przemysłu i społeczeństwa. Spalanie gazu zamiast węgla powoduje niższą emisję szkodliwych substancji do atmosfery, co może być szczególnie cenne w miastach – borykających się z tym problemem (np. Górny Śląsk i Kraków). Wzrost wykorzystania przemysłowego, mógłby spowodować wzrost produkcji chemicznej w Polsce, czyniąc nasz kraj jednym z głównych graczy na świecie – przynajmniej w zakresie dostępnych technologii. Natomiast produkcja energii elektrycznej z gazu jest możliwa na skalę bardzo dużą w elektrowniach lub na małą w wybudowanych do tego celu odpowiednich siłowniach, doskonale uzupełniających potrzeby energetyczne oddalonych od głównych sieci obiektów – z generatorów dieslowskich zasilanych gazem ziemnym. Tą technologię, także mamy w kraju doskonale opanowaną. Prąd pozyskiwany w taki sposób, jeżeli nie da się postawić w danym miejscu wiatraka, ani innego urządzenia odnawialnej energii – jest dostępny od ręki, a w małej i średniej skali tego typu inwestycje mogą się opłacać, zwłaszcza, że tego typu obiekty to doskonałe awaryjne źródła zasilania.

Niestety z powodów politycznych od lat nie robimy z gazem, jako nowoczesnym paliwem nic, co stwarzałoby, chociaż szansę na większe wykorzystanie tego paliwa i korzyści z tym związane. Ponieważ podobnie kuleje branża energii odnawialnej, w tym najbardziej opłacalnej – energetyki wiatrowej, to prawie na pewno powody są polityczne, a nie ekonomiczne, gdyż to węgiel trzyma Polskę w szachu, gdyż wiadomo, że rząd względem górników jest bezsilny. Jednakże sytuacja musi się zmienić i nabrać nowej dynamiki, ze względu na cele klimatyczne Unii Europejskiej, do których także musi dołożyć się Polska – mająca szczególnie znaczne pole do popisu, jeżeli chodzi o redukcję gazów cieplarnianych i wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń (NOx, SOx).

Z pewnością pogodzenie w bilansie energetycznym gazu, węgla, energii odnawialnej i atomowej jest możliwe, wymaga jednakże umiejętnej koordynacji, odpowiednich taryf i zachęt, powodujących, że inwestycja w dane medium w danej części kraju będzie o wiele bardziej opłacalna niż w inne. Im szybciej to zrozumiemy tym lepiej, albowiem trudno jest sobie wyobrazić nowoczesną gospodarkę opartą cały czas na spalaniu w istocie drogocennego węgla, który jako surowiec strategiczny warto mieć zawsze w zapasie, zwłaszcza jak się innego nie ma.

W cieniu budowy gazoportu znajduje się sprawa niebudowania gazowców. To takie specjalne statki, służące do przewozu skroplonego gazu drogą morską. Nie posiadamy w kraju sprawdzonej w praktyce technologii budowy dużych jednostek tego typu, co jest zmarnowaniem szansy na rewitalizację poważnego przemysłu stoczniowego w kraju, albowiem chyba dla wszystkich oczywistym jest, ze gaz sam się do Świnoujścia nie dostarczy! Trzeba go transportować, a to oznacza istotny problem logistyczny. Oczywiście na świecie nie brakuje podmiotów posiadających floty gazowców oraz niezwykle ważne w tej kwestii – doświadczenie w eksploatacji tego typu statków. Powstaje jednak pytanie, czy aby przypadkiem nie tracimy właśnie szansy na prawdziwą niezależność energetyczną, albowiem, co nam daje gazoport, jeżeli nie mamy absolutnej pewności, co do możliwości wykorzystania jego potencjału? Jest sprawą oczywistą, że o wiele bezpieczniej byłoby mieć we własnej dyspozycji – odpowiednią do potrzeb ilość statków – przynajmniej w zakresie umożliwiającym pokrycie części potencjału. Oczywiście do floty gazowców przydałaby się także flota wojenna, zdolna do zapewnienia pewności dostaw, jednakże ten drażliwy problem był już nie raz poruszany na naszych łamach.

Reasumując – budujemy obiekt o szczególnym znaczeniu ekonomicznym i politycznym, będziemy mogli nabywać gaz po wynegocjowanych cenach na rynku światowym, jak również skuteczniej negocjować ceny z Federacją Rosyjską – największym dostawcą gazu do Polski. Równolegle w zakresie logistyki gazu dostarczanego drogą morską, będziemy w pełni uzależnieni od pośrednictwa partnerów handlowych, jak również nie pomyśleliśmy w żadnej mierze o budowie wojskowego potencjału morskiego, który umożliwiłby nam zabezpieczenie dostaw w jakimkolwiek stopniu! No niestety jest jak jest, ta inwestycja i tak będzie sukcesem, jeżeli w ogóle dojdzie do skutku i w czerwcu 2014 roku – przed wyborami, premier będzie mógł świecić tryumf polityczny, bo to naprawdę w naszych realiach ciągłego „nie da się”, olbrzymi sukces.

4 komentarze

  1. Przypominam, ze decyzja o budowie gazoportu nie jest zaluga obecnej ekipy rzadzacej, ani obecnego premiera, choc niewatpliwie to on odetnie od tego benefity. Decyzja o budowie to zasluga londynczyka Marcinkiewicza i s.p. Lecha Kaczynskiego.

  2. Dość ciekawy news z dzisiaj o węglu.

    http://forsal.pl/artykuly/669606,mae_wegiel_bedzie_wazniejszym_surowcem_energetycznym_niz_ropa_naftowa.html

    Może jeszcze kiedyś utrzymanie kopalni sie opłaci…

  3. przeladunek 5 mld m3 a po zwiekszeniu mozliwosci do 5 mld m3?? chyba 7,5 jak wynika z danych.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

seventeen − two =