Paradygmat rozwoju

Fundacja na rzecz budowy polskiej bomby atomowej

 Finansowanie obronności z ofiarności społecznej ma w naszym kraju bardzo długą tradycję, w zasadzie przed rozbiorową. Obecnie jesteśmy w stanie tak dramatycznej zapaści obronności, że trzeba niestety zacząć myśleć ponownie o możliwości skorzystania z ofiarności społecznej. Najlepiej jednak, żeby wysiłki społeczeństwa nie zostały zmarnowane przez państwo w znaczeniu przekierowania na być może potrzebne, ale w efekcie niedające gwarancji zachowania niepodległości środki bojowe. Przypomnijmy, że wielka część przedwojennych pożyczek od Francji została najnormalniej zmarnowana, w najlepszym wypadku wybudowano kilka willowych osiedli oficerskich w największych miastach. Jednakże ani pożyczki, ani ofiarność społeczeństwa nie zdały się na nic, polska armia pękła w 1939 roku jak trzcinka, takie są fakty historyczne – przy całym napięciu się i sanacyjnym zadęciu, pomimo maksymalnej mobilizacji – nie byliśmy w stanie się obronić.

Dzisiaj byłoby podobnie, albo jeszcze gorzej, bo nasza obecna armia – w zestawieniu z realiami epoki ma się, co najmniej o klasę lub dwie niżej od armii polskiej z Września. Tylko broń masowego rażenia, w szczególności broń atomowa, może zagwarantować nam poszanowanie suwerenności i nietykalności naszego terytorium. Nie mają znaczenia sojusze, co, do których naprawdę mamy prawo być sceptyczni, ani międzynarodowe traktaty o nieproliferacji, które zawsze można wypowiedzieć. Papier nigdy nie pokona czołgu, a akurat nasz kraj w centrum – dokładnie na linii wschód-zachód jest prawie idealnym teren do działania dla zmotoryzowanych związków pancernych, jak mogliśmy się przekonać podczas ostatniej wojny – głównie cudzych. Dlatego nie możemy mieć złudzeń, nadrzędnym celem naszej polityki powinno być zbudowanie arsenału atomowego i wyposażenie armii w środki jej przenoszenia. Nieprzyjaciel musi mieć świadomość, że nie zawahamy się użyć arsenału jądrowego w przypadku ataku na nasze terytorium i to od razu, bez czekania na pierwszy cios ze strony wroga. W tym położeniu geograficznym obowiązuje atawizm, słabsze organizmy giną. Nas w ciągu poprzednich trzech wieków spotkało to, co najmniej dwa razy, nie mówiąc już o całym zakresie prześladowań. Jeżeli nie będziemy antycypować przyszłości, wyciągając wnioski z historii – to ta prawie na pewno – być może jeszcze za naszego życia objawi nam swoje szpetne oblicze, co zresztą niedawno w Sejmie sugerował premier Donald Tusk.

Nie oszukujmy się, dla naszych elit, tego post-styropianowego establishmentu, często podejrzanej lub obcej proweniencji hasło typu – polska bomba atomowa – wywołałoby szereg reakcji od pustki umysłowej, poprzez biegunkę aż po pełne zatwardzenie z jąkaniem się w pakiecie. Nasze elity – jak długie i szerokie – mają przecież czas na wszystko, w tym na stanie w kolejce po zieloną kartę dla swoich dzieci, – ale nie na myślenie o zagwarantowaniu przyszłości dla kraju i Narodu, który ich utrzymuje. Nie można się spodziewać, że jakikolwiek polityk taką ideę podejmie, albowiem percepcja naszych „wybrańców narodu”, nie wykracza przeważnie poza obręb talerza. W ogóle szkoda słów, można być pewnym, że temat zostałby skopany, albowiem – tutaj argumentacja szłaby po linii, że przecież „jesteśmy w NATO”.

Dlatego wszystkim przeciwnikom polskiej broni atomowej można życzyć miłego zwisania sobie na haku rzeźniczym (za żebro wieszali) w lokalnej siedzibie Gestapo albo ujrzenia własnej żony zadźganej bagnetami od Mosina-Nagana, obowiązkowo po wielokrotnym gwałcie przez całą „rotę” niepokonanej wiadomo jakiej armii. Natomiast, wszystkich tych, którzy na wszelki wypadek woleliby się na serio zabezpieczyć należy połączyć w jednej organizacji, której celem byłaby budowa polskiej broni atomowej.

Różnie można szacować koszt skonstruowania odpowiedniego programu, sądząc po doświadczeniach Indii i Pakistanu nie jest to obecnie szczególnie trudne i nieosiągalne. Na pewno jest potrzebna kwota 20 mld USD na sam program, czyli budowę reaktora, urządzeń, zakup technologii, komputerów, oprogramowania, stosownego surowca itd. Potem koszt opracowania każdej głowicy bojowej trzeba liczyć na kilkaset milionów dolarów, w zależności od mocy i potrzeb dostosowania gabarytów i masy do dostępnych środków przenoszenia. Jednakże jest to technologia w naszym zasięgu, posiadamy odpowiednich fizyków, którzy mogliby się podjąć takiego przedsięwzięcia.

Co nie jest bez znaczenia, dominującą część przedsięwzięcia należałoby przeprowadzić w absolutnej tajemnicy, nie ma po co się chwalić bronią atomową jeżeli się jej jeszcze nie posiada. To by nam pomogło uniknąć ewentualnych sankcji. Przy odpowiednim przygotowaniu i podejściu – w ciągu 5 lat od dnia startu moglibyśmy przystąpić do produkcji (przy zachowaniu tajemnicy) około 200 rakietowych/bombowych głowic jądrowych, być może kilkaset mini-ładunków artyleryjskich (155 mm), kilkadziesiąt min jądrowych oraz kilkadziesiąt bomb walizkowych – przydatnych w działaniach wywiadu, jako broń ostatecznej zemsty. Warto pamiętać, że Amerykanom w trakcie wojny zajęło to mniej niż 5 lat, aczkolwiek ich ówczesne bomby z dzisiejszego punktu widzenia były bardzo prymitywne. Współczesna broń jądrowa jest o wiele bardziej zaawansowana technicznie. Zagadnieniem problematycznym byłoby znalezienie miejsc do prób, jednakże nie ma rzeczy niemożliwych.

Zebranie wymaganej kwoty byłoby bardzo trudne, jednakże sam fakt nagłośnienia sprawy z pewnością służyłby stworzeniu dyskusji na temat bezpieczeństwa i stworzenia ostatecznego zabezpieczenia właśnie w postaci broni atomowej. Jeżeli jako społeczeństwo się sami nie zorganizujemy to nikt nam nie pomoże, a już na pewno nie zajmą się problemem nasze elity – zdaje się już pogodzone z kolejnym spodziewanym upadkiem państwa i wszystkim, co z nim będzie związane.

Trzeba przerwać to fatalistyczne koło historii! Tylko własna siła może nam dać gwarancję przetrwania!

Najśmieszniejsze byłoby, jeżeli Sąd Rejestrowy odmówiłby rejestracji – fundacji lub stowarzyszenia mającej za cel działania propagowanie idei budowy przez Polskę broni jądrowej i środków jej przenoszenia oraz gromadzenie środków finansowych i integrowanie środowisk.

19 komentarzy

  1. Na poczatek krokiem w te strone jest wbicie do glowy premierowi, ze za odpuszczenie decyzji o budowie polskiej elektrowni atomowej spoleczenstwo jest w stanie postawic go przed Trybunalem Stanu i ze to wczesniej czy pozniej zrobi. Zadne opary gazu lupkowego, nie powinny przeslonic strategicznego celu jakim jest budowa dwoch elektrowni atomowych i to bez wzgledu komu w okolicy nie bedzie sie to podobac.

  2. Temat traktuję jak prowokację do dyskusji, bo realnie to jak dać małpie granat

    pomysł śmiały lecz nieracjonalny ze wszystkich możliwych powodów.

    Wyszedłby z tego kolejny szczebel iranizacji państwa, pociągnęłoby to za sobą embarga na import i szczątkowy już eksport, napięcia stosunków sąsiedzkich aż do zerwania kontaktów i zakręcenia kurków z gazem, ropą, prądem.
    I szybko Polska by sie stała nie Iranem tylko Pakistanem; krajem który ma broń atomową lecz jest przy okazji jednym z najbiedniejszych na świecie, który choć ma swój arsenał to jest bardzo mocno pilnowany przez wszystkie wywiady świata, oraz izolowany jak KRLD

    Polska jest krajem małym, zależnym ekonomicznie na własne życzenie, do tego nie mającym opinii państwa rzetelnego, pewnego, solidnego, stabilnego ( zasłużenie, ponieważ pracuje na to od 22 lat ) To jest zaletą i bronią sama w sobie, tak sie składa ze jak cos pachnie nieświeżo to się to omija i nie wdeptuje ;).

    Wyobraźmy sobie że już mamy broń nuklearną. Nie, nie my mamy, lecz jakiś kacyk aktualnie sprawujący władzę. Na przykład taki który lubi podskakiwać i pobrzękiwać szabelką…..

    Skutkiem byłyby natychmiastowe rozbiory i polityczne wymazanie państwa polskiego z mapy Europy, poprzedzone rajdami komandosów rosyjskich , ramię w ramię z niemieckimi i angielskimi, w celu likwidacji zagrożenia . Zresztą jak mówić o zbiórce na tak szczególne zbrojenia, skoro składamy się na drogi, linie kolejowe i niemal ich nie widać? I wciąż słyszymy o permanentnym kryzysie finansów publicznych ?
    A nasze składki w postaci podatków sa jednymi z wyższych w Europie.
    To już lepiej skupić sie na elektrowni atomowej ( wybudowanie nie bedzie wcale łatwe, bo też nie jest na rękę naszym sasiadom, i ci zrobią wszystko żeby do tego nie doszło )

    W przeszłości , gdy słyszelismy ze wszystkich stron że Polska to lider wzrostu, przemian w regionie itp, była szansa na stworzenie solidnego państwa, czy nawet sojuszu politycznego na granicy Europy i Rosji. Bylibyśmy wówczas buforem, trzymalibyśmy ( pospołu z Czechami, Słowakami, Węgrami ) rękę na pulsie handlu W-Z, odcinalibyśmy kupony od tranzytu i żyli spkojnie, może nawet juz byśmy dogonili zgniłą i zepsutą Europę. Zamiast była polityka awanturnictwa z sąsiadami na pokaz a pod stołem takie, że przekręty Julii T. to mały drobiazg przy nich.
    Ktoś pamięta embargo rosyjskie na polską żywność? Niemcy ją brali od nas i sprzedawali Rosji z zyskiem.
    Przez głupotę i nieumiejętność ( oraz brak dobrej woli do współpracy ekonomicznej ) Polska straciła – i nadal traci – niewyobrażalne pieniądze, wystarczające na zbudowanie nowoczesnej armii czy energetyki

    Poza tym jak się ma bombke A to należy się liczyć z uderzeniem wyprzedzającym lub odwetowym.
    A to oznacza mocno rozwiniętą i doskonale zabezpieczoną infrastrukturę państwa, nie tylko wywiad i kontrwywiad których już nie mamy ( bo wiadomo…), wojska obrony terytorialnej ( 3 dywizje w stanie agonii plus jednostki zaciężne na potrzeby cudzych wojen o surowce), nowoczesne NSR na wzór Gwardii Narodowej ( a nie Nadal Szukam Roboty ), rezerwy i magazyny paliw, potencjał energetyczny, własny przemysł i własne technologie produkcji wysoko przetworzonej. I takie tam schrony, nowoczesne media, służbę zdrowia etc.

    Polska od dłuższego czasu funkcjonuje na zasadzie z bożą pomocą, alleluja i aby do jutra. Ze swoim pseudoprzemysłem, pseudorolnictwem, pseudopolitykami może dotrwa do pojutrza.

    Utrata niepodległości? popatrzmy na Czechów ( i Słowaków ) jak na braku niepodległości wychodzili i jak sie mają obecnie.

    Moglibysmy sie od nich uczyć jak sie uprawia politykę i handel z odwiecznym wrogiem. Bo mamy tego samego na wschodzie , ten zachodni chwilowo jest naszym przyjacielem.

    Od około 10 lat obserwuje przyspieszoną degenerację i rozsypkę narodu. Pomijam kilkumilionową emigrację. Pomijam że nigdy Polacy nie byli skonsolidowani, zawsze wystarczało niewiele żeby skłócić wszystkich ze wszystkimi.
    Zwyczajnie, zabrakło przejrzystego celu, jakim jest przyszłość.
    Z konieczności skupiamy sie na sobie, rodzinie i najbliższym otoczeniu. I państwo oraz jego przyszłośc traktujemy w kategorii łagodnego okupanta, coś co kontynuujemy z czasów PRL.

    Bo w tym zakłamanym PRL, stojąc w kolejce za papierem toaletowym, mogliśmy snuć plany na przyszłość. Mocno ograniczone przez system ale jednak. Dziś mało kto może sobie pozwolić na zaplanowanie czegokolwiek za pół roku
    …………
    Proponuję, zamiast składki na bombe atomową, wydrukować i przypomnieć ludziom ( głównie politykom, pracodawcom ) stare hasła , że ojczyzna to zbiorowy obowiązek i wspólne dobro
    ………….

    Jeżeli Polska faktycznie by rozpocząć miała swój program nuklearny ( czy jakikolwiek inny zbrojeniowy uzasadniony agresją, położeniem, strategią itd. ) to ja spadam do Afryki. Ryzyko spotkania się tam z szympansem uzbrojonym w granat jest zdecydowanie mniejsze i nie niesie takiego zagrożenia życia, jak mieszkanie w tym kraju , jeszcze zaliczanym do cywilizowanych

    ps. wiosną 1939 ogłoszono nabór do dywizjonu żywych torped, to może nie do końca adekwatna ale analogia.

    • Nie ma zgody na porównywanie Polaków do małp, tak już zrobił kiedyś pewien angielski polityk, co nas kosztowało Śląsk, kawałek pomorza i wielkopolski. Rozumiem ostrożność, ale z takim myśleniem zasługuje pan na 3 godziny zwisania za żebro na haku rzeźniczym w katowni gestapo, albo dwie doby w tramwaju… jak pan nie wie co to tramwaj proszę poczytać o Pawiaku. Pozdrawiam, dziękując za wypowiedź.

    • Panie Mariuszu,
      Pozwolę sobie zachować Pana post jako rewelacyjnie opisujący rzeczywistość. Szczegolnie to “z boza pomocą i aby do jutra” plus kilka innych wstawek genialnie oddaje realia funkcjonowania kraju pod światłym przewodnictwem obecnych elit.
      Zgadzam sie ze na teraz to elektrownia atomowa powinna byc priorytetem numer jeden, zupełnie nie negocjowalnym, a premier najwyraźniej sie helu nawdychal wspominając o możliwości niezrealizowania tego projektu.

    • Robert Kowalski

      Dyskusja jest dość amatorska. Nie będę udawał, że sam jestem “profesjonalistą” w temacie, niemniej na YouTube znajduje się kilka fachowych materiałów, wystarczy wpisać “polska broń jądrowa”.
      Zgodnie z tymi materiałami, możliwość utraty niepodległości przez nasz kraj w obecnym układzie geo politycznym JEST bardzo wysoka. Wiąże się to z zmianą strategii obronnej USA. W czasach zimnej wojny, kluczowym pytaniem sojuszników dotyczącym wiarygodności NATO było, czy USA rzeczywiście zdobędzie się na wojnę nuklearną na własnym terytorium w przypadku ataku na sojuszników. Zarówno USA jak i państwa NATO podjęło wiele różnych kroków aby ten problem zaufania (a co za tym idzie siły NATO)rozwiązać. Jak wiadomo Francja i Wielka Brytania zdecydowały się na przykład na budowę własnego arsenału, co częściowo uniezależniło ich od USA. USA z kolei wprowadziło pewien automatyzm decyzyjny na wypadek nagłego konfliktu. Decyzję o odwecie taktycznymi głowicami nuklearnymi była automatyczna (oparta na wcześniejszych rozkazach prezydenta) i leżała w gestii dowódcy NATO którym był gnerał Lemayer (nie wiem czy nie przekręcam nazwiska), znany z skądinąd z tego, że był bardzo agresywnym anty sowieckim generałem, nie do końca nawet kontrolowanym przez Waszyngton. Fakt automatyczności odwetu nuklearnego był bez wątpienia czymś czego Rosjanie poprzez swój wywiad byli świadomi, co stanowiło skuteczny straszak. Ponadto, na terytorium wielu krajów członkowskich (Niemcy, Holandia, Norwegia i in), znajdował się znaczny amerykański potencjał nuklearny, na podstawie programu “share nuclear”, który zakładał de facto dzielenie się z sojusznikami przez amerykanów, ich głowicami atomowymi. Znaczne ilości głowic (niejednokrotnie po kilkaset) były (niektóre są do dziś) składowane przez amerykański personel na terytorium różnych krajów członkowskich. Pomimo, że składy głowic są kontrolowane przez amerykański personel, program zakłada przekazanie ich do wyłącznej dyspozycji sojuszników w wypadku nieoczekiwanego konfliktu. Wiele krajów (jak Niemcy) chce się pozbyć amerykańskich głowic. USA zmieniły swoją strategię obronną. Nie zakłada ona już możliwości prowadzenia (i wygrania) dwóch dużych konfliktów jednocześnie, ale jednego. Oznacza to na przykład, że w przypadku wybuchu czegoś znaczniejszego np. w rejonie Pacyfiku który ze względów gospodarczych jest dla USA kluczowy (np. zatarg terytorialny Japonia – Chiny czy Korea Północna), USA nie będzie w stanie w żaden znaczący sposób pomóc Europie. Konwencjonalne siły lądowe USA w Europie mają być w najbliższym czasie zredukowane o 50%. Co więcej okazuje się, że w przypadku ataku z zewnątrz, słownictwo zobowiązań sojuszu, pozostawia dość wysoką “elastyczność” co w praktyce może Polska otrzymać w pomocy od NATO w przypadku inwazji lub ataku nuklearnego Rosji. Nie jest wykluczone, że zobowiązania obronne NATO mogą się okazać sankcjami ekonomicznymi. Taka sytuacja czyni Polskę dla Putina łakomym kąskiem. Po pierwsze można rozszerzyć strefę wpływów z powrotem do granic Układu Warszawskiego. Co jeszcze ważniejsze, pozostawienie Polski przez NATO na łasce losu, skompromituje je i rozsadzi od środka. NATO opiera się na obietnicy USA, że w przypadku ataku jest gotowe prowadzić globalną wojnę nuklearną. Niewywiązanie się z tej obietnicy, spowoduje, że kraje członkowskie stracą zaufanie do sensu istnienia NATO. Skuteczny atak na byłe kraje układu to więc nie tylko sukces terytorialny ale ogromny sukces polityczny Putina.
      Napisałeś, że jeśli w Polsce będzie broń atomowa jedziesz do Afryki. Lepiej zacznij pakować walizki w takim razie. Jeśli w Polsce nie będzie broni nuklearnej, będą w niej rosyjskie grzyby atomowe. Tak apropo budowa własnej broni jądrowej nie jest jedyną opcją. Tak na marginesie próby te były już podejmowane w Polsce już za czasów Gierka. W 2006 roku, na podstawie umowy z USA, Polska przekazała,… Rosji, cały skład wzbogaconego uranu jak mógłby być wykorzystany do budowy takiej broni, a jaki pozostał po tamtych próbach. Obecnie (choć nie wiadomo na ile realistyczne) starania Niemiec na pozbycie się amerykańskich głowic w ramach programu “share nuclear ” może rodzić pytanie czy nie moglibyśmy przejąć ich po Niemcach do siebie. Kolejna możliwość, to potajemne kupno głowic wyprodukowanych gdzie indziej (np. Pakistan, Izrael, może ktoś inny?). Jeszcze inna opcja, to nawiązanie kontaktu z Ukraińcami, gdzie sowiecka broń jądrowa była produkowana w czasach ZSRR. Kolejny wielokierunkowy osobny aspekt to, nośniki, a więc, przede wszystkim atomowe łodzie podwodne. Atomowe Łodzie podwodne są najrealniejszym skutecznym nośnikiem o jakim może myśleć Polska. Polska nie jest obecnie gotowa na podjęcie bezpośredniego kroku uzyskania broni jądrowej, jednak powinna czynić starania aby przygotować i pozostawić sobie jak największą ilość otwartych opcji na przyszłość z KAŻDEJ dostępnej strony. Najważniejszy, największy i najtrudniejszy problem jaki mamy do pokonania obecnie, to władze rządzące w Polsce. Nie dajmy się nabrać na grę słów, gesty, dezinformacje! Są to stare metody KGB i SB!. Pamiętajmy, że przeszłość JUŻ pokazała kto kim jest naprawdę i komu i czemu służy. W kraju naszpikowanym przez szpiegów Rosji, nie ma mowy o zrobieniu czegokolwiek, nie mówiąc już w ukryciu. Moim osobistym zdaniem, właśnie ostatni problem jest najczarniejszym problemem Polski. Mieszkam od ponad 20 lat w USA. Moim osobistym zdaniem, podobnie jak za czasów Solidarności kiedy to szpiedzy SB rozsadzali Solidarność od środka, obecnie szpiedzy SB i Rosji rozsadzają od środka ruchy patriotyczne w Polsce. Media (wcale nie telewizyjne są niebezpieczne, ale internetowe podszywające się pod ruchy patriotyczne) prowadzą brutalną wojnę psychologiczną – prania mózgów, co obliczone jest na skompromitowanie ruchów patriotycznych, pozbawienie ich poparcia z zachodu, jak również osamotnienie na arenie międzynarodowej. W Warszawie pali się Tęcze, młodzież tzw radykalna wykrzykuje “zabronić pedałowania”, Polacy masowo wyrażają publicznie opinie o żydo-komunie, żydach rządzących światem itp. Proszę pamiętać, że homoseksualizm jest zabroniony na świecie TYLKO w Rosji i krajach islamskich. Anty-semityzm, ale również każda dyskryminacja wyznania religijnego, przynależności narodowej, orientacji seksualnej, również ta tylko słowna, jest PRZESTĘPSTWEM KRYMINALNYM ściganym realnie w praktyce (a nie tylko w teorii) w USA. Doczepienie polskim ruchom patriotycznym etykietki: “anty-semici”, czy prześladowcy orientacji seksualnych, w poczuciu przeciętnego Amerykanina, Brytyjczyka, Francuza, Holendra stawia ich w obozie ludzi nie cywilizowanych, utożsamianych i charakterystycznych dla wschodu: Moskwy, Pakistanu, ISIS, krajów arabskich. Mieszkam jak wspomniałem w USA od 20 lat. Moim osobistym zdaniem absolutnie nie może być mowy o jakiejkolwiek sympatii z zachodu, tak długo, jak takie postawy będą pojawiać się w Polsce. Pamiętam jak za czasów Solidarności, w czasie demonstracji, organizatorzy wyrzucali z pochodu młodzież szkolną, twierdząc, że nie będziemy załatwiać naszych problemów na karkach młodych, łatwo manipulowanych i bądź co bądź niedojrzałych ludzi. Osoby agresywne były usuwane pod zarzutem bycia prowokatorami ZOMO. Moim osobistym zdaniem, Kreml prowadzi wojnę psychologiczną w Polsce. Metody są od dawna znane. Chodzi o wprowadzenie chaosu, zamieszania, zdyskredytowanie, ośmieszenie i wyobcowanie przeciwnika. Co jest bardzo smutne, wojnę tą niestety wygrywa…

  3. EE, a po co nam bomba atomowa? Nie ma ważniejszych wydatków?

  4. W załączniku materiał który powinien przekonać wątpiących o tym ze w perspektywie dlugookresowej broń atomowa jest Polsce niezbędna, aby nie było kolejnej powtórki z historii. Światowe przebiegunowanie geopolityczne jest w toku, do którego Polska zupelnie nie jest gotowa, a którego elity nie sa w stanie dostrzec wiec ślepo wierzą w nieprzetestowane sojusze i wieczna trwałość obecnych struktur.
    m.youtube.com/#/watch?v=7CK1EWOIic4

  5. @Mariusz ma rację.
    Czy wyobrażamy sobie polityków polskich, poddawanych badaniom psychiatrycznym (łącznie 2 tygodniową z obserwacją w szpitalu), żeby móc wejść do Komitetu Atomowego RP?
    Ja sobie tego nie wyobrażam.
    Małpie brzytwy nie dawajmy.
    W naszym kraju jest jeszcze za dużo ENTROPII, żebyśmu mogli odpowiedzialnie POSIADAĆ Broń Atomową.

  6. No i proszę, nie minęły 2 lata a Ruskie na Krymie, na wschodniej Ukrainie za następne 2 w Tallinie i Rydze a za 4 w Warszawie. Wszystkim wiecznym malkontentom takim pseudo intelektualistom jak Pan Mariusz i pozostali mówię tak wyp….laj do Afryki. Ten nie popełnia błędów kto nic nie robi itd.

    • …a za 6 – 8 lat w Paryżu (znowu)! A za 10 to
      gdzie wg.szanownego??? Śmiało, pisz pan
      klawiatura nie takie brednie wytrzymuje…

  7. Proponuje zapoznac sie z rozwiazaniem brytyjskim

  8. A co myślicie o powszechnym dostępie Polaków do broni…..??? np. na wzór Szwajcarski…..!!!! Tam w razie mobilizacji każdy staje w ciągu 72 godzin w obronie własnego kraju z własną bronią……oczywiście poza tym, co daje im armia….!!!!!!!:-))))

  9. Podstawowe dla obronności kraju oraz kształtowania właściwych postaw obywatelskich jest przywrócenie podstawowego szkolenia wojskowego oraz znacznie ułatwiony dostęp do broni długiej wraz z obowiązkowym przeszkoleniem z obsługi a także bronioznastwa i prawa. Jeśli chodzi o broń atomową taktyczną to jest ona bezdyskusyjnie Polsce potrzebna wraz z trzema – czterema okrętami klasycznymi takimi jak ma Izrael, Niemcy itd. Atomowe okręty są Polsce niepotrzebne ponieważ sam konflikt o charakterze nuklearnym z samej swej zasady nie może być długi i nie wymaga wielomiesięcznego przebywania pod woda na środku oceanu. Wystarczy tylko aby te okręty mogły wykonać kilka wyprzedzających lub odwetowych uderzeń w taktyczne cele przeciwnika – np. Kreml lub Berlin… Pozdrawiam

  10. gość ma całkowitą racje , mogli by nawet nieoficjalnie podjąć się tego , kto wie może i nawet mamy atomowke , to są tajne rzeczy i nikt z nas sie tego nie dowie , ale tak reasumuj to nasze technologie zaskakują nawet i samych Amerykanów sprawdzcie sobie jaką broń wypuszczają nasze fabryki , i inne projekty , to powinno wszystko zostać u nas , a nie być sprzedawane obcokrajowcom , dla naszych nasz rzad takiej broni na przetargach nie kupuje , chyba że jakies specjalne jednostki

  11. Jestem za! Miara wielkości narodu jest broń która posiada. Jak zebrać kasę? Fundacje charytatywne. Taka wielka orkiestra świątecznej pomocy np. Mogłaby być w taki projekt wciągnięta. Czasem trzeba dobro czegoś poświecić dla dobra czegoś innego.

  12. Jestem za! Miara wielkości narodu jest broń która posiada. Jak zebrać kasę? Fundacje charytatywne. Taka wielka orkiestra świątecznej pomocy np. Mogłaby być w taki projekt wciągnięta. Czasem trzeba dobro czegoś poświecić dla dobra czegoś innego.

    • Proponuję powrócić do idei FON – wspólnie,razem,
      solidarnie 🙂 za (dziadowskie) grosze wysłupane
      z kieszeni bezrobotnych,emerytów,rencistów a’la 750 nie nie euro, czy pracujących “na posadzie”
      za 1500 też nie ojro możemy zakupić nawet kilka “puszek”… gdzieś
      zauważyłem współgrający do zaproponowanej akcji charytatywnej motyw przewodni “w KUPIE siła”… 🙂
      A “miara wielkości Narodu” tak jakoś skończyła się wraz
      z demontażem struktur PRL i zarazem miecza i tarczy Polski czyli Ludowego Wojska Polskiego,drugiej Armii co do siły bojowej w Układzie Warszawskim.
      Przykładowa do ogarnięcia w ramach akcji “puszka”…

      https://pl.glosbe.com/fb_img/meaningImageMedium/bU333479_5637ef9b44cab6de707281845e3645a3_Moscow_July_2011-10a.jpg

  13. Zgadzam się całkowicie, pytanie gdzie Polska armia jest?…sztab doradcy etc.?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.