Francuskie świnie wróciły!

Francuskie świnie wróciły! Naprawdę umieją się urządzić, wiedzą jak się prowadzi politykę i od czego jest dyplomacja. Francja potęgą jest i basta! Jakoś francuski minister spraw zagranicznych bierze udział w negocjacjach pokojowych na Ukrainie, na równi z innymi, a nasz nie. Jakoś francuskie świnie są mile widziane w Rosji, a polskie nie! Ciekawe dlaczego? Co jest lepszego we francuskiej świni od tego, co ma w sobie świnia polska? To jest poważny problem wewnątrz Unii. Rosjanie – jeżeli zniosą embargo na import żywności – natychmiast wygrają Francję, wówczas to już tylko krok do normalizacji, ponieważ nikt w Unii nie przeciwstawi się Paryżowi, nie zrobią tego nawet Niemcy, którzy mają całą filozofię zagłaskiwania Francuzów i to od czasów Adenauera!

Dobrze się stało, że rosyjski nadzór sanitarny wydał odpowiednie decyzje, będzie możliwa sprzedaż francuskiej wieprzowiny na rosyjski rynek. Co więcej można się spodziewać, że to nie jest koniec odwilży w europejsko-rosyjskich relacjach, a Francja posunie się jeszcze dalej i odda Rosji to, co już dawno zostało zapłacone.

Potrzebujemy dialogu, współpracy, zrozumienia i wzajemnego wsparcia – w dobie zagrożenia zewnętrznego należy konsolidować się zgodnie z zasadą – „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, a nawet jeżeli nie jest przyjacielem – to może się przyczynić sprawie”. Tymczasem dotychczasowa polityka Unii Europejskiej była wybitnie antyrosyjska i to pomimo faktu, że sytuacje na Ukrainie w tym dramat samolotu malezyjskich linii lotniczych nie zostały jednoznacznie wyświetlone i wyjaśnione opinii publicznej.

Rosyjskie embargo było adekwatną odpowiedzią na politykę sankcji deklarowanych przez Zachód. Jednakże trzeba odróżnić jego polityczną stronę od zwyczajnych barier sanitarnych, których celem jest ochrona rosyjskiego konsumenta przed zalewem towarem niskiej jakości, często niewiadomego pochodzenia, z przeklejanymi datami przydatności itp. W ostatnich latach rosyjskie władze sanitarne wykryły cały szereg przypadków naruszeń norm w tym zakresie, dlatego też nie można dziwić się, że przykładają szczególną wagę do produktów importowanych – niestety import z Polski, bardzo często był problematyczny. W tych okolicznościach, takie informacje jak występowanie chorych zwierząt na pewno nam nie pomaga, albowiem stawia pod znakiem zapytania kwestię pochodzenia całych partii mięsa. Ponieważ są to sprawy wyjątkowej wagi, należy się im wyjątkowo bacznie przyglądać, dziwi to, że polskie władze nie przykładają do problemu należytej wagi – ale nie na poziomie protestów dyplomatycznych lub żenujących deklaracji medialnych naszych niektórych polityków (zapominających o wielu latach i tonach soli drogowej w polskiej żywności). Chodzi o takie skonstruowanie służb sanitarnych, żeby miały specjalne komórki – szczególnie zwracające uwagę, dokładnie na to, na co zwracają uwagę inspektorzy rosyjscy, jak również żeby były gotowe do bezpośredniego kontaktu z nimi. Wówczas sytuacja na pewno wyglądałaby lepiej niż w tej chwili, gdzie polskiej żywności psuje dobrą renomę żywność z Litwy, a nawet działania białoruskich pośredników. To na dłuższą metę nie jest w interesie naszego kraju, chyba że odpuszczamy rosyjski rynek?

Dzisiaj mogą się cieszyć już producenci trzody chlewnej z Francji, rynek rosyjski jest dla nich otworem, co z pewnością pomoże w zlikwidowaniu „świńskiej górki” w Europie, albowiem kryzys nadprodukcji jest poważnym problemem, który bez naturalnego zaplecza na rynku rosyjskim, nie ma jak w sposób racjonalny się wygasić.

Oceniając sprawę od strony politycznej, należy gratulować Francuzom normalności, albowiem liczą się właśnie interesy, a nie jakieś sztuczne i dziwne sytuacje, gdzie podejmuje się decyzje o strategicznym znaczeniu dla gospodarki krajów mających 500 mln ludzi na utrzymaniu w wyniku trudnych do weryfikacji oświadczeń medialnych jednej ze strony konfliktu, która go zresztą wywołała sama i eskalowała. Cała sytuacja z sankcjami wobec Rosji, jest sztuczna, niepotrzebna i szkodliwa, dzień w którym Europa zmyje z siebie tę hańbę powinien nastąpić jak najszybciej, albowiem naprawdę nie jest to nic innego jak działanie w interesie kraju trzeciego, który zmusza Europę do strat gospodarczych na gigantyczną skalę, ale w międzyczasie sam pozwala swoim firmom – POMIMO EMBARGA na miliardowe transakcje – w strategicznym przemyśle kosmicznym, tylko dlatego ponieważ zakupy silników rakietowych są dla niego korzystne! Europo otwórz oczy! Bierz przykład z Francji!

4 thoughts on “Francuskie świnie wróciły!

  • 22 stycznia 2015 o 12:52
    Permalink

    holenderskie, duńskie i inne też, tylko polskie PONOSZĄ KONSEKWENCJE JAK MÓWIŁ Ś.P. PAN NIESTETY MINISTER

    Odpowiedz
  • 22 stycznia 2015 o 16:03
    Permalink

    Jak chodzi o “pyszny smak” polskiego mięsa i wędlin to właśnie z tego powodu jestem prawie wegetarianką, coś tam z mięs zjem raz w tygodniu, ale to raczej z obowiązku. Dlatego nie dziwię się Rosjanom, że nie chcą tego jeść, w podobnym stylu wypowiadają się też Białorusini na temat smaku mięsa z Polski.

    Odpowiedz
  • 22 stycznia 2015 o 17:56
    Permalink

    I tak się świat kręci plus wysłanie Legionów Dąbrowskiego na Haiti …
    A Polacy dalej się będą podniecać nowym faktem: kto wyzwolił Oświęcim.
    Cyrk.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.