Polityka

Cisza, spokój i buldożery czyli Turcja Erdogana

W parku ucichło po przejęciu przez policję placu Taksim (bezpośrednio graniczącego z prakiem Gezi), sytuacja została zaakceptowana, bo w końcu WIELOKROTNIE przez policje, polityków i władze miasta było powtarzane, że w parku można przebywać. Nie było walk o park. Z relacji tureckich przyjaciół wiem, że Tayyip zaklinał się,w środe, że następnego dnia protest będzie zakończony. Co się nie stało. W czwartek w godzinach okołopołudniowych burmistrz Istambułu przemówil w swoim orędziu w dużej mierze skierowanym do matek (matka w Turcji ma szczególne i symboliczne znaczenie). Prosił je by wzięły swoje pociechy z parku do domu, bo to właśnie one w ten prosty sposób mogą zakończyć tą ,”żenującą”, sytuację. Rodzicielki po części posłuchały. Stawiły sie na placu i zrobiły coś epicznego, wręcz historycznego. Chwytając się za ręce stworzyły żywy łancuch otaczając Gezi Park.

Sytuacja bardzo sie uspokoiła i nawet dolewana oliwa do ognia w postaci ciągłych gróźb premiera nikogo nie wzruszała. W Turcji w piątek zebrała się Europejska Komisja Praw Czlowieka której głównym tematem była sytuacja w Turcji. To jest odpowiedz premiera na zaniepokojenie komisji.

W tych dniach ludzie rozmawiali, żartowali z policjantami, a w parku spotkanie goniło spotkanie. Również zaczęto bojkotować podejscie ludzi, bo nadmierna organizacja zaczęła odbiegać od początkowego pomysłu “hipisowskiego miasteczka”.

Tymczasem w Ankarze powstala kolejna linia protestów. Policjant który zacząl używać ostrej amunicji i zbiegł z miejsca zdarzenia, najprawdopodobniej uniknie procesu ponieważ prawdopodobnie zagroził przełożonym doniesieniem do mediów o innych niewygodnych dla władz faktach. W nocy z piątgku na sobotę zawrzalo nie tylko z tego powodu. Policja podwoliła siły i zaczęła atakować ludzi, by oslabić w nich wolę oporu i zdziesiatkować tłum. Tego dnia odbywalo sie przemowienie Erdogana. Powiedzial ze ,,jutro zakończymy już sprawę Gezi Parku”.

W Istanbule nikt tego nie wziął na poważnie. Sam popłynąłem na drugą stronę Bosforu,by odpocząć i przygotować się na następny dzień. Tymczasem niedowierzanie premierowi trwało około dwóch godzin. Po uplywie tego czasu mundurowi bez skrupułów zaatakowali park i wszyscy byli zmuszeni do ewakuacji. Pobiegłem na prom by spowrotem znaleźć się po europejskiej stronie. Gdy wysiadlem postanowilem pójść na Istiklal (główna ulica w Istambule). Spodziewałem się, że tam będą najzagorzalsze starcia i obrona. Gdy poszedłem w tamtą stronę zobaczylem wielki tlum ludzi którzy krzyczeli, że własnie zostali zepchnięci przez policję na sam dół ulicy. Spotkałem znajomych i z nimi zabraliśmy się na Osmanbey – jeden przystanek metra od Taksim. Tam ujrzałem wielotysięczny tłum wiwatujący i śpiewający piosenki.

Gdy dotarlismy do punktu zbiórki przez ludzi dowiedziałem się, że policja wpuścila “bombę gazową” do Hotelu Divan w ktorym były matki z dziećmi (wiele z małych dzieci jest nadal poszukiwanych), a także osoby starsze i ranni. Nie trzeba mowic jak ciężko jest sprostać gazowi w pomieszczeniu zamkniętym. Gaz w pomieszczeniu i tłum zawsze równ a się chaos. Film z tego wydarzenia UWAGA! drastyczny jest [tutaj]

Później ruszyliśmy na jedną z głownych ulic gdzie ludzie budowali barykady, osłaniani przez ludzi z rękawicami i odpowiednimi maskami – którzy odrzucali granaty i bomby. Wielotysięczny tłum nie atakował policji (poza kilkoma rzuconymi kamieniami które nie mogły doleciec do strzelających z odległości policjantów). Widziałem wielu rannych którzy dostali w głowę, a w Internecie można znaleźć zdjęcia dziesiątek ludzi którzy stracili okresowo wzrok od działania gazu lub substancji dodawanej do wody. Po kilku godzinach tłum zaczął się rozchodzić. Po godzinie 6-tej poszedłem w stronę Taksim a plac byl otoczony setkami policjantów którzy zablokowali wejście, przy czym zachowywali się nieprzyjaźnie – machając bronią przed twarzą, gdyż niestety nie uniknąłem kontaktu. Było nieprzyjemnie i ostro.

Poszedłem dookola i ponownie zostałem zatrzymany (policja umundurowana i tajniacy byli wszędzie w ilościach niepoliczalnych) – na szczęście gdy dowiedzieli się, że jestem dziennikarzem od razu mnie puścili nakazując oddalenie się ze względów bezpieczeństwa. Pomny ostrzeżeń z redakcji, która zakazała mi jakiegokolwiek zbliżania się do miejsc gdzie odbywają się demonstrację i jest tam niebezpiecznie. Nie chcąc się wpakować w kłopoty poszedłem posłusznie w przeciwną stronę niż pierwotnie. Natomiast od tureckich przyjaciół wiedziałem, że później będą wielkie zamieszki – już pojawiły się wiadomości ,,jutro wszyscy na Taksim”.

Dziś w niedzielę ruszyliśmy z przyjaciółmi na jedną z ulic na której byliśmy na samym początku protestu. Ludzie budowali barykady tuż przed policją która raz poraz wystrzeliwała pociski. Towarzyszyła jej także Toma (opancerzony samochód z armatką wodną) sikająca brązowym BARDZO żrącym płynem. Widziałem ludzi z calymi poparzonymi kończynami. Wrzaski kobiet krzyki mężczyzn byly nieodłącznym skutkiem zetknięcia się z tym roztworem. Mundurowi wykazali się tak wielkim sprytem, że wystrzelili pociski do szpitala i nawet na teren ambasady Holenderskiej (w samo jej centrum). Widzialem także policjantow rzucających kamieniami – trudno to było zrozumieć, może to prowokacja, albo oznaka braku gazu, którego zużyto dotychczas gigantyczne ilości?

Gdy policjanci odziani w zbroje nie dawali rady z protestującymi spuszczano ze smyczy tych po cywilnemu, wyposażonych w specjalne pałki do bicia ludzi. Okolo 20 rozpędzonych wbiegło w tłum od bocznej ulicy i zaczęli okładać i brać do aresztu złapanych ludzi. Zatrzymano ponad 350 osób (informacja z gazety Hürriyet podana rano). Również wykorzystywano śmigłowiec który wskazywał miejsca w których znajdują sie wieksze grupki demonstrantów.

To ciężko opisać, ale tutaj teraz dzieje się wiele równoległych dramatow, na każdej z ulic, że nie sposob ich zliczyć – jest bardzo dużo opowieści, wiadomości, zdjęć i dowodów zbrodni i bestialstwa. Policja poluje na ludzi – z wyszkolonymi w walce wręcz nikt nie ma szans. Policja również zaczęła stosować inne środki chemiczne, a nie tylko zwykły gaz pieprzowy.

Z parku Gezi wszystkie namioty zostały usunięte przez spychacze i inne maszyny budowlane. Wywieziono z parku śmieci – posprzątała go spora grupa sprzątaczy w asyście dużych sił policyjnych. Jednakże ludzie zdeterminowani w walce o swoje prawa zaprewniając, że to dopieto początek walk.

 

 

2bloki, Istambuł 16 czerwca 2013r., „Cisza, spokój i buldożery czyli Turcja Erdogana” – bezpośredni link http://wp.me/p1RMxj-39V

Część I relacji naocznego świadka: Istambuł, Taksim – gdzie są prawdziwe informacje?

Część II relacji naocznego świadka: Żądania protestujących z Taksim

Część III relacji naocznego świadka: Zamknij się Tayyip! Turcja powstała z kolan!

Cześć IV relacji naocznego świadka: Fotorelacja z placu Taksim i parku Gezi w Istambule “No Tayyip No Cry”

Część V relacji naocznego świadka: Pacyfikacja placu Taksim przez turecką policję

One Comment

  1. Znowu ta Turcja!
    A czy zwolennicy anarchii zdają sobie sprawę, że po ewentualnej zmianie (którą być może sprowokują) – może być również GORZEJ?
    Przy okazji – rewolucjoniści nigdy dobrze na tym nie wychodzą, albo stając na czele nowego porządku są gorsi od przywódców, których właśnie obalili …
    Widziałem tam plakat z podobizną Che Guevary.
    Miał go kiedyś (przed laty) w swoim mieszkaniu sam Antoni Macierewicz.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.