Flower Power po polsku czyli „żond”

fot. red.

Flower Power po polsku, to coś naprawdę nowego. Niespodziewanego, niesamowitego w swojej istocie i konstrukcji. Z jednej strony bardzo wesołe, a z drugiej bardzo smutne. W praktyce trudne do pojęcia poprzez racjonalne kategorie pojęciowe i z użyciem logiki, jednakże dość składne i jednoznaczne w swojej wewnętrznej logice.

To, że rząd planuje zakup około 300 limuzyn do swojej dyspozycji, to nikogo nie dziwi. Tak samo, jak chyba nie dziwi już zakup respiratorów, czy maseczek od instruktorów narciarstwa lub handlarza bronią. W istocie takie drobiazgi nawet, jak utopienie około 70 mln PLN w wyborach kopertowych, również nie ma znaczenia. Przyzwyczailiśmy się, że ta władza po prostu nie ma kontaktu z rzeczywistością i zachowuje się jak małpa ze szminką, nie obrażając sympatycznych, człekokształtnych zwierząt.

Okazuje się jednak, że to wszystko, ten prawdziwy repertuar rzeczy niemożliwych do ogarnięcia rozumem uzupełniamy o coś nowego. Otóż, jak zwykle rzeczywistość w naszym kraju jest ciekawsza od fikcji. Chociaż, po szoku jakim było przemówienie pana prezesa, wydawało się, że już nic i nikt nie może nas zaskoczyć. A jednak! Tego nie dałoby się wymyśleć na trzeźwo. To nie jest nawet cyniczne, to nie jest również naiwne, co więcej – to zamyka się w wewnętrznej logice, tak jak zakaz sprzedawania testów na koronawirusa w aptekach. Chociaż Słowacja przez weekend przetestowała prawie wszystkich obywateli, a w sąsiednim Kaliningradzie, można już kupić rosyjską szczepionkę na Covid-19 o nazwie „Sputnik V”.

Tymczasem, 3 listopada 2020 roku o godzinie 9:03 na koncie twitterowym @mblaszczak, należącym do pana Mariusza Błaszczaka Ministra Obrony Narodowej pojawił się wpis zawierający następujące zdanie: „(…) Poleciłem, aby żołnierze kupili co najmniej 15 tys. wiązanek i tym samym wsparli sprzedawców kwiatów. (…).” [Wpis jest dostępny pod linkiem: https://twitter.com/mblaszczak/status/1323536294060896256].

Zapewne pan Minister miał szczytne intencje, bo w kolejnym zdaniu podaje, że te wiązanki to na mogiły wojskowe, co jest chwalebne i zasługuje na szacunek. Jednak, jakby to powiedzieć delikatnie i bez emocji? Może po prostu, że Ministerstwo Obrony Narodowej, to taki dział administracji rządowej, który nie służy do kupowania kwiatów, tylko armat? Czy szanowny Pan Minister byłby w stanie to zrozumieć? Co więcej, czy Czcigodny pan Prezes Rady Ministrów, mógłby powiedzieć swojemu koledze, że takie działania ad hoc, tylko pogrążają „żond”, bo są dowodami na to, że nie ma on żadnego, ale to naprawdę – najmniejszego planu i wszystko co może, to reagować przypadkowo, PR-owo, na to co się dzieje?

Naprawdę, przy całym szacunku do pana Ministra, bo na pewno miał szlachetne intencje i chciał dobrze. Jednak wyszło jak zwykle, a nawet gorzej, bo widać na tym przykładzie, że to nawet nie jest państwo z dykty, to jest zbiór przypadkowych decyzji, które przeważnie nie mają sensu.

Gdyby pan Minister, wydał z budżetu MON – po spełnieniu procedur przetargowych – nawet 150 mln PLN na wszystkie kwiaty sprzedawane pod cmentarzami, z zamiarem wyłożenia ich na grobach polskich patriotów i bohaterów, którzy oddali życie za Ojczyznę – byłoby, to być może ekonomicznie kontrowersyjne, ale chwalebne, słuszne i poza dyskusją w wymiarze merytorycznym decyzji pana Ministra.

Jeżeli jednak szanowny pan Minister sam oświadcza, że dokonano zakupu – z jego rozkazu – dla wsparcia przedsiębiorców, sprzedających kwiaty, to naraża się na zarzut niegospodarności. Ponieważ każde działanie urzędnika państwowego musi mieć podstawę prawną. Zadaniem Ministra Obrony Narodowej nie jest wspieranie producentów kwiatów cmentarnych. Chyba, że już tylko tyle temu panu pozostało do zrobienia w zakresie i na rzecz naszej obronności?

Co się musi stać, żeby nasz „żond”, nie popełniał tak ekstremalnie głupich błędów? Przecież wszyscy analitycy z wywiadów krajów zainteresowanych, po prostu rwą brzuchy budując sobie profil psychologiczny pana Ministra, jak również rysując łańcuchy decyzyjne naszego resortu odpowiedzialnego za to, żeby komuś się nie chciało przyjść i do nas strzelać…

To porażające, że ci ludzie nawet jak chcą dobrze, to wychodzi im – jak zwykle…

6 thoughts on “Flower Power po polsku czyli „żond”

  • 4 listopada 2020 o 08:20
    Permalink

    Przejaja ja po prostu czasami nie mam siły jak widzę to co robią ci d….e to się nie tylko nie mieści, ale się w kieszeni otwiera. Zapytajmy czemu nie kupował zniczy? A może czy upadające knajpy też będzie wspierał nakazując żołnierzom wydawać kasę z budżetów jednostek w jadłodalniach?

    Odpowiedz
  • 4 listopada 2020 o 09:10
    Permalink

    Myślałem, że to fejk a to prawda.

    Odpowiedz
  • 4 listopada 2020 o 10:55
    Permalink

    Ministerstwo Głupich Kroków, czy “ŻOND” Głupich Kroków?

    Rzeczywistość przerasta kabaret.

    Tylko ta pandemia …

    Gdyby nie groza choroby, to można by się uśmiać po pachy.

    Tak już mamy w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo.

    I straszno i śmieszno.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 4 listopada 2020 o 13:08
    Permalink

    Słucham niekiedy programu 1 PR, zwykle rano do tak do godz 7:30, wtedy zwykle rozstaję się z owym nośnikiem przekazu info. do następnego dnia, tam’że częstym gościem jest ów “sługanarodu”, po przeprowadzonej “rozmowie dnia” zwykle jestem załamany, i milczę zażenowany … bądź nadpobudliwy co przejawia się w słaniu adresatowi dosadnych życzeń popartych stosownymi epitetami…

    Odpowiedz
  • 4 listopada 2020 o 18:30
    Permalink

    “To porażające, że ci ludzie nawet jak chcą dobrze, to wychodzi im – jak zwykle…” – no oni już tak mają, że z rozumem się rozminęli. Taka przypadłość prawicy i chyba nic nie poradzimy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.